26.05.2021 - Dzień 91
Dzień Matki
Chociaż rano trochę się martwiłam, dzisiejszy dzień również był w porządku. Nie było szkolenia, ale coś to zrobienia i tak się znalazło. Kilka razy musiałam dzisiaj dzwonić do klientów, ale wszystko było w porządku. Na koniec okazało się, że jutro będzie szkolenie, więc wszyscy się z tego cieszyliśmy.
Na obiad zjadłam pomidorową i jak na razie była to najlepsza zupa, jaką tam jadłam. Z miłych rzeczy, to założono mi w końcu firmowego maila, więc cieszę się, że nie będę musiała korzystać z tego należącego do pani która jest na macierzyńskim i będę mogła robić więcej rzeczy.
Zdążyłam na wcześniejszego busa i byłam w domu po 17:00. Zjadłam parówki i obejrzałam dwa odcinki Sabriny. Tym sposobem skończyłam obejrzałam już cały serial i muszę przyznać, że na końcu się wzruszyłam. Tak jak mi wcześniej zaspoilerowano gdzieś, uśmiercili ją :( Myślę, że mogli to zakończyć w inny sposób jednak. No i nie pokazano co się stało z Lucyferem, czy naprawdę został wygnany.
Okazało się, że ktoś do płytek na przyjść w sobotę. Oby! Mam nadzieję, że tym razem naprawdę się pojawi i w końcu coś będzie tam zrobione...
Miałam dać prezent mamie z okazji Dnia Matki jak tylko wróci z pracy, ale zaspałam. W sumie to nie wiem co się stało, pewnie wyłączyłam budzik i poszłam spać dalej. Ale i tak przed chwilą poszłam do mamy i jej go wręczyłam, chociaż chyba ją obudziłam. No, ale trudno. Jutro znów nie miałabym okazji pewnie. Co do prezentu, to dałam jej: konwaliowe mydełko z mydlarnii u Franciszka i czekoladę milkę truskawkową.
Jejciu, jest już późno i chyba jednak nie zdążę zrobić sobie maseczki. No nic, zobaczę jeszcze, ale tak mi się coś zdaje... Poza tym muszę pomalować paznokcie. Dobra, biorę się do roboty.
Komentarze
Prześlij komentarz