Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2021

30.11.2021 - Dzień 278

Wtorek Dopiero wtorek, a czuję się, jakby już był koniec tygodnia.  Nie mam siły. Dziś było szkolenie komercyjne + 2 szkolenia zwykłe. Plus jeszcze logowałam szefową na jakimś jednym, co miała uczestniczyć.  Wczoraj jeszcze myślałam, że będzie w nim uczestniczyć 40 osób. Ale nie, było 60. Rano musiałyśmy wszystkich obdzwonić i zapytać, czy link do szkolenia dotarł. Zajęło nam to znacznie więcej czasu niż założyłam, bo ciągle jeszcze dziewczyny z drugiej firmy dzwoniły do nas i miały pretensje, że ktoś nie może wejść, ktoś nie ma zaproszenia. No masakra. W dodatku okazało się, że tych osób jest więcej niż na tej liście.  Zdenerwowałyśmy się, bo do nas nikt z problemami nie dzwonił. A jeśli takie były, to powinny odsyłać go do nas. Wtedy jakoś byśmy mogły pomóc.  Jeszcze długo po tym, jak szkolenie się rozpoczęło, dzwoniłyśmy do ludzi. Już nawet nie pamiętam, która była, kiedy w końcu przestałyśmy. Byłam trochę zła na M., bo miałam wrażenie, że w pewnym momencie całe t...

29.11.2021 - Dzień 277

Poniedziałek Postanowiłam sobie, że zadbam w tym tygodniu o wszystkie zaległe sprawy w pracy. Już jestem coraz bliżej osiągnięcia tego, choć nie jest łatwo. Bo a to nie mogę się doprosić, żeby ktoś przyjechał podpisać dokumenty, a to wciąż jakichś brakuje lub są źle podpisane. A to ludzie nie mają powypełnianych ankiet i  nie są chętni do ich wypełnienia. Ech... No nie jest łatwo.  Dzisiaj dzień w pracy zaczął się pracowicie. Przyszłam i zabrałam się ostro do roboty. Szło mi nieźle. Oczywiście po drodze okazało się, że brakuje niektórych dokumentów czy ankiet. Ale i tak zrobiłam dużo.  Wkurzyła mnie jedna babka, bo powiedziała, że czemu ciągle do niej dzwonię, że ciągle jakieś dokumenty musi podpisywać. Cóż... wcale nie musi, tylko niech później mi nie narzeka, czemu jeszcze nie ma zwrotu i tak długo to wszystko trwa. Głupia krowa.  A. nie było w pracy i nie będzie chyba do 18.11. Okazało się, że wyszedł jej pozytywny wynik covid.  Ale najlepsze było później. Oc...

28.11.2021 - Dzień 276

Niedziela To była fajna, prosta i leniwa niedziela. Wstaliśmy przed 9:00. Na śniadanko zrobiliśmy sobie jajecznicę. Trochę posiedzieliśmy z rodzicami w salonie. Później mój chłopak zrobił sobie drzemkę, ja pooglądałam sobie teledyski na YT, poprzeglądałam też vinted i drogerie internetowe.  Po południu, kiedy rodzice pojechali odwieźć mojego bratanka, W., do brata, już po obiedzie, uciekliśmy na górę. Kochaliśmy się. Potem oglądaliśmy odcinek Riverdale, chociaż mojemu chłopakowi się nie chciało. Potem zeszliśmy znów na dół i w salonie oglądaliśmy skoki narciarskie. Tego z kolei mi się nie chciało oglądać. Ale skoro chciał, to się zgodziłam. Naszym nie poszłam i mojemu chłopakowi popsuł się humor.  Później spakowałam trochę rzeczy, żeby mój chłopak mógł je zabrać do siebie. W przyszłą sobotę idziemy na chrzciny i w planie jest, żebym przyjechała już w piątek. Pojadę autobusem, więc nie dam rady zabrać za dużo rzeczy. Takie najważniejsze już zapakowałam, także będę miała je na m...

27.11.2021 - Dzień 275

Sobota Jak to w sobotę, pospałam sobie. I jak to w sobotę, posprzątałam. Tym razem miałąm trochę mniej do zrobienia, bo mama i tata mieli wolne, więc zrobili zakupy, mama posprzątała trochę na dole i ugotowała obiad, a tata napalił w piecu.  Jakoś po 12:00 mój brat przywiózł dzieci. Posiedział chwilę i pojechał z młodszym do domu, a starszego nam zostawił. Miał mieć dzisiaj w domu imprezę, więc chciał, żebyśmy się nim zajęli. Dlatego W. został u nas. Po obiedzie jednak tata, tak jak mówił mój brat, zaprowadził W. do naszego kuzyna po drugiej stronie drogi, bo były akurat u niego jego dzieci. I choć W. miał wrócić, żeby spać, to okazało się, że chce spać tam.  Uporządkowałam sobie trochę górę. Nie jakoś bardzo, ale troszkę poukładałam rzeczy. Posiedziałam, pooglądałam YT, zgrałam sobie też zdjęcia z telefonu na komputer, a wieczorem przyjechał mój chłopak. Zjadł spaghetti i poszliśmy na górę. Kochaliśmy się i długo rozmawialiśmy. Sporo opowiadał o pogrzebie babci, a ja go słuch...

26.11.2021 - Dzień 274

Piątek Rano, po 8:00, pojechałyśmy z dziewczynami do firmy, tego głównego budynku. Z okazji urodzin szefa pracownicy mieli mu dać prezent, za który też zapłaciłyśmy. Poza tym, chcieli mu zrobić niespodziankę i wymyślili sobie, że mamy ukryć się na balkonie. Okazało się, że szef tym razem wyjechał później i musieliśmy długo czekać. A kiedy już przyjechał, przyszła jakaś klientka i najpierw z nią rozmawiał. Także naczekaliśmy się. No ale w końcu przyszedł. Była ta "niespodzianka", kiedy wszyscy wyszliśmy. Potem rozpakowywał przy nas prezent, na który składała się karafka, 18-letnia whisky i karykatura. Wszystko zakończyło się po 9:00. Potem było ciasto, ale musiałyśmy wracać, bo miałyśmy dziś 2 szkolenia. I dobrze zrobiłyśmy, bo kiedy wróciłyśmy, okazało się, że na szkoleniu mamy kontrolę. Oczywiście trzeba było dzwonić do ludzi i im mówić, żeby byli, albo żeby wpisali imię i nazwisko.  Szefowa nieźle odjebała. Wymyśliła sobie, że zawiezie do tego naszego operatora kosz ze słod...

25.11.2021 - Dzień 273

Czwartek Dzisiaj kolejny dzień, w którym narzuciłam spore tempo. Tym bardziej, że szefowa była nie w humorze i już od rana wydzwaniała. A. po rozmowie z nią stwierdziła, że ta jest naćpana i nie wie co się wokół niej dzieje. Może to być prawda, bo jej zachowanie było dziwne. Jakby dostała takiego zrywu i nagle rzuciła się na robienie wszystkiego, jeżdżenie po ludziach, nie bardzo wiedząc po co.  Dlatego też sama zaczęłam dzwonić po klientach, bo i tak miałam to zrobić. Chciałam zdążyć przed tym aż przyjedzie. W sumie dobrze zrobiłam, bo ci ludzie są jacyś nieogarnięci.  Znów kazała mi robić jakieś tabelki.  W sumie mało dzisiaj pisałam z moim chłopakiem. Chciałam zadzwonić, ale był poza domem i nie wyszło. W domu, po powrocie, napaliłam w piecu, bo było zimno. Potem coś zjadłam, pooglądałam YT. Wróciła mama, to z nią pogadałam. A potem chciałam poczytać, ale znów zasnęłam.  Jutro mamy jechać do firmy, bo mają wręczać prezent szefowi. Tak mi się nie chce... 

24.11.2021 - Dzień 272

Środa Zmarła babcia mojego chłopaka. Bardzo, bardzo współczuję jemu i całej jego rodzinie. Nie bardzo wiem, jak się w takiej sytuacji zachować, ale chcę go wspierać jak tylko mogę. 

23.11.2021 - Dzień 271

Wtorek Badania lekarskie w medycynie pracy - było trochę problemów, ale się udało. Poszło szybko.  Urząd Pracy - nie było problemów.  Biuro.  Nudy, gdy były trenerki - strasznie nie chciało mi się ich słuchać.  Zakupy. Domek.

22.11.2021 - Dzień 270

 Poniedziałek Stresowałam się dzisiejszym dniem. Nie wiedziałam jak zostałam odebrana i czy nie będą się ze mnie śmiać albo wkurzać na mnie. Ale szefowa nic takiego nie mówiła, chyba była zadowolona po tej imprezie. Czułam, że coś będzie nie tak. I było. Popsuł się generator. Chciałam zrobić dziś kilka rozliczeń i nic z tego, bo nie dodawały się załączniki. Znów się zestresowałam, bo to bardzo opóźnia moją pracę. Ale nic nie mogłam z tym zrobić. W domu troszkę dziwnie się czułam. Miałam takie dziwne uczucie w brzuszku. Zamówiłyśmy jedzenie w pracy, tym razem z North Fisha. Było bardzo smaczne, ale zastanawiam się, czy się nie przejadłam. Dlatego poszłam spać. W sumie to też byłam zmęczona.  Pisałam dziś z moją siostrą cioteczną, na której weselu niedawno byłam. Tak sobie myślę, że mogłabym się z nią spotkać może. Tylko kiedy? Dotarł już sweter, który ostatnio zamówiłam na Vinted. Jest bardzo ładny, choć nie wiem, czy troszkę nie za duży. Zobaczymy, czy będę go nosić.  Nie...

21.11.2021 - Dzień 269

Niedziela Obudziłam się rano i czułam się źle. Już się bałam, że to nie minie. Bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Koło 10:00 próbowałam wstać, ale umyłam zęby i wróciłam do łóżka. Poszłam spać dalej. Spałam sobie, spałam, mój chłopak już sam poszedł na dół i zrobił sobie coś do jedzenia, bo był głodny. Słyszałam, jak rozmawia z rodzicami. Obudziłam się po jakimś czasie i czułam, że jest troszkę lepiej. Jednak wciąż nie wstawałam.  Zdecydowałam się na to przed 12:00. Powoli, ostrożnie, robiąc sobie przerwy, wstałam i umyłam się. Następnie znalazłam jakieś ciuchy i się ubrałam. Znów zrobiłam sobie przerwę. Potem zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kanapkę i tak jadłam ją chyba z godzinę.  W każdym razie, z minuty na minutę, czułam się lepiej. Koło 14:00 mama stwierdziła, że trzeba robić obiad. Ja już czułam się znacznie lepiej, więc obrałam ziemniaki i zrobiłam sałatkę. Mój chłopak zajął się kotletami. Myślałam, że sobie odpuszczę ten obiad, ale nim wszystko było gotowe, zdążyłam...

20.11.2021 - Dzień 268

Sobota, Impreza Pracownicza Nie chciało mi się iść, ale umówiłam się z A. No i im bliżej było, tym czułam się bardziej podekscytowana. Założyłam moją panterkową sukienkę i zrobiłam elegancki makijaż w brązach.  A. wyszła po mnie, kiedy wysiadłam z busa i spotkałyśmy się niedaleko. Poszłyśmy do niej. Wypiłyśmy tam "trochę" czerwonego wina z ogromnych kieliszków i już poczułam się lekko wstawiona. Pogadałyśmy trochę, pokazała mi swoją paletkę cieni z Miyo (super jest!) i nowy odkurzacz (też super).  Jej P. zawiózł nas do galerii, gdzie poszłyśmy na kręgielnie. Po drodze spotkałyśmy A. - graficzkę z firmy. Okazała się być całkiem miła.  Dobrze, że wypiłyśmy to wino wcześniej, bo było mi łatwiej. Czułam się lekko wstawiona i dzięki temu mogłam rozmawiać z tymi ludźmi i jakoś funkcjonować. To był świetny pomysł.  Najpierw były kręgle. Musiałyśmy założyć specjalne buty, które nie wyglądały zbyt dobrze. Ale cóż... Bardzo dawno w to nie grałam i nie pamiętałam zasad. Ale jak...

19.11.2021 - Dzień 267

Piątek, "Podpisanie" umowy Nie wiem po co miałam jechać z dziewczynami do szefa, skoro i tak finalnie szefowa miała podpisać moją umowę. Za wiele z nim nie pogadałam. Chyba tylko po to, żebym go zobaczyła. Albo raczej on mnie. Chociaż wcale nie miałam ochoty go oglądać ani z nim rozmawiać.  Za to dziewczyny, A. i G., rozmawiały bardzo długo. Ja czekałam na nie, wcześniej uzupełniałam jeszcze dokumenty z R., on też w końcu wydrukował mi umowę. 3200zł brutto. Jak na początek może być. Zawsze lepiej mieć niż nie mieć.  Kiedy z nimi później porozmawiałam, nie były zadowolone. Sporo musiały się dochodzić z tym szefem, bo ich umowa była dla nich bardzo niekorzystnie skonstruowana. Mówiły mu co chcą zmienić, który zapis usunąć. Sporo narzekały. Ogólnie te umowy to miały być umowy zlecenie, żeby one też wychodziły do klientów i proponowały im szkolenia. Oczywiście jestem po ich stronie i jak najbardziej zgadzam się, że miały się o co denerwować. Wcale im się nie dziwię.  Wkurzyła...

18.11.2021 - Dzień 266

Czwartek, Ostatni dzień na stażu Rozmawiałam z szefową i poczułam się urażona tym, jak mnie zbywała. Nie podałam jej ręki, kiedy ją do mnie wyciągnęła i celowo cały czas przedłużałam rozmowę. Pytałam o różne rzeczy i chociaż się zgodziłam, to wcale nie wyrażałam przesadnego zachwytu.  Udało mi się ją wkurzyć. I dobrze. Bardzo się cieszę, że trochę podniosłam jej ciśnienie.  Ale to chamsko z jej strony, że nawet nie potrafi ze mną usiąść dłużej i omówić wszystkiego jak należy. Musiałam się nieźle wysilić, żeby na pewno dowiedzieć się o wszystkim. A jak już z nią rozmawiałam, to znów mówiła do mnie jak do idiotki. Sama jest idiotką. Cały czas tylko czułam, że jak najszybciej chce zakończyć i już iść. Tak jakby mnie poganiała.  To taki brak szacunku do pracownika według mnie.  W każdym razie to oficjalnie mój ostatni dzień stażu. Niczym nie różnił się od innych. Dużo pracy, duża presja, mało czasu i zero docenienia. 

17.11.2021 - Dzień 265

Środa Rano było dziś jeszcze zimniej niż wczoraj. Nie dość, że na minusie, to jakoś tak wilgotno. Dlatego było mi trochę zimno, kiedy szłam do biura. Ale dotarłam.  Miałam sporo pracy. Nie było M. więc musiałam przejąć część jej obowiązków, poza tym, moich też się uzbierało. Ale starałam się robić wszystko po kolei. Najpierw te najpilniejsze rzeczy.  Przyszło dziś do mnie kliku klientów. Nawet zrobiła się mała kolejka. Zabawne. A. przyniosła dziś jakieś rogaliki i bułeczki, a szefowa pączki. Fajnie, bo nie byłam na obiedzie, a zjadłam sobie trochę tego, trochę tego i nie byłam taka głodna.  Kiedy już myślałam, że wreszcie uwolnię się od tego idioty, klienta furiata, oczywiście stało się inaczej. Już kompletowałam dokumenty do wersji papierowej, kiedy zauważyłam, że coś jest nie tak. Na fakturze i na potwierdzeniu przelewu była inna kwota. Aż przetarłam oczy ze zdumienia, no bo jak to tak mogło być? Nie zauważyłam tego? Operator nie zauważył? Sprawdziłam jeszcze raz i jesz...

16.11.2021 - Dzień 264

Wtorek Nie było tak źle. Stresowałam się, ale przetrwałam ten dzień. Mam też cień nadziei, że jutro będzie lepiej.  Musiałam podzwonić i miałam jedną nie przyjemną rozmowę, ale cóż, skończyła się. W sumie mimo wszystko lepiej, że zadzwoniłam. Ten furiat, klient z hotelu, nie przyszedł Idiota. Pojawia się kiedy chce, a potem ma pretensje.  Miło było zobaczyć się z dziewczynami.  Czułam się zmęczona po powrocie. Obejrzałam dwa odcinki Sweet Home i zjadłam parówki, bo nie byłam na obiedzie. Zamówiłam też sweterek na Vinted, ciekawe czy będzie fajny. 

15.11.2021 - Dzień 263

Poniedziałek. Wolne Nie nastawiałam budzika i obudziłam się późno, bo przed 10. Ale co tam. Dzwoniła do mnie A. z pytaniem i coś. Przyszedł ten idiota klient z hotelu, akurat jak mnie nie ma. Nie podpisał tego co miał, bo dziewczyny nie mogły znaleźć. Ma przyjść jutro i aż się boję. Po śniadaniu poszłam z mamą na zakupy, też miała dziś wolne. Najpierw udałyśmy się do biblioteki, gdzie oddałam książki (seria Selekcja). Wypożyczyłam też dwie nowe - Dziewczynę w stalowym gorsecie i Zamieć - książkę, którą mama wybrała.  Następnie poszłyśmy do Floriny. Tam kupiłam sobie majtki, skarpetki i kalendarz na 2022 rok. Bardzo ładny, w kwiatki. Choć nie wiedziałam, czy nie wolałabym jakiegoś bardziej jesiennego. Ale wiosna też w końcu nadejdzie. We Florinie spotkałyśmy sąsiadkę i chwilę z nią pogadałyśmy. Pytała mnie o moje zaręczyny, o narzeczonego. Ciekawe skąd wie, kto jej powiedział. Z Floriny posżłyśmy do biedronki. Tam zrobiłyśmy szybkie zakupy. Udało nam się dostać mój ulubiony ostatnio...

14.11.2021 - Dzień 262

Niedziela  Wstaliśmy późno jak na nas. Mojemu chłopakowi nie spieszyło się, jak nigdy. Nie poganiał mnie. Nie mówił, że już trzeba wstawać. Mnie też się nie spieszyło, bo dobrze mi się leżało.  Założyłam dzisiaj starą sukienkę, którą kiedyś ubrałam. Pod nią włożyłam czarną bluzkę z długimi rękawami. Fajnie to razem wyglądało. Założyłam też czarne rajstopy. Makijaż zrobiłam delikatny, jasnobrązowy. Założyłam także kolczyki perełki. Bardzo ładnie wyglądałam i nie mogłam się na siebie napatrzeć.  Zjedliśmy jajecznicę na śniadanie i była przepyszna. Ostatnio skończyliśmy oglądać serial Ty i nie wiedzieliśmy co teraz sobie włączyć. Ale w końcu postanowiliśmy kontynuować serial Rojst. Skończyliśmy oglądać pierwszy sezon i zaczęliśmy 2. Ogólnie dobrze się go oglądało. Miał on dosyć ciężki klimat, taki szary i brudny, ale na jesień idealny.  Byliśmy na chwilkę na zewnątrz, żeby zobaczyć, co się dzieje na dworze. Przeszliśmy się niedaleko domu, zobaczyliśmy kostkę, którą z na...

13.11.2021 - Dzień 261

Sobota Wstałam później niż ostatnio, bo koło 10:30. Zjadłam śniadanie i nie musiałam tym razem iść do sklepu. Jak dobrze, bo nie chciało mi się. Za to spokojnie pooglądałam YT i poprzeglądałam różne strony.  Było koło 13:00, kiedy zabrałam się za sprzątanie. Standardowo - odkurzanie, mycie łazienki, mycie podłóg i reszta, która została. Poszło mi całkiem szybko i sprawnie. Fajnie, bo nikt nie siedział na dole, no i włączyłam sobie muzykę, więc było przyjemnie, A propos muzyki, słuchałam sobie płyty Taylor Swift - Red (Taylor's Version). Ostatnio słuchałam starej i zaczęła bardzo mi się podobać. Nowa również przypadła mi do gustu. Jedynie do dwóch piosenek: Girl at home i The last time, mam pewne zastrzeżenia. Ale im dłużej ich słucham, tym bardziej się przekonuję.  Kiedy już posprzątałam, zrobiłam obiad. Przygotowałam dziś ryż z mięsem mielonym, fasolom czerwoną, kukurydzą. Moje standardowe danie, którego w sumie już dawno nie robiłam, a które bardzo lubię. Przypomina trochę c...

12.11.2021 - Dzień 260

Piątek Dziś też miałam wolne. W firmie zapowiedzieli, żeby wykorzystać sobie w tym dniu dzień wolny i chyba większość, jak nie wszyscy, tego dnia nie pracowali. Dla mnie spoko, bo i tak chciałam wykorzystać jak najwięcej dni wolnych przed końcem stażu (wszystkich mi się nie uda), a tu nadarzyła się okazja. Fajnie.   Znów wstałam po 9:00. Czułam się dobrze. Zjadłam śniadanie, posiedziałam trochę, pooglądałam YT. Później pojechałam z tatą do Lewiatana. Kupiliśmy tam mop, bo ten stary mi się ostatnio złamał, parę rzeczy na obiad i kilka innych . W domu trochę poczytałam. Potem zabrałam się za ugotowanie zupy - krem z zielonych warzyw, ale dodałam też marchewkę, cebulę i ziemniaki. Poszło mi szybko. Znów czytałam i udało mi się dokończyć "Replikę"  Kiedy zupa była gotowa, zjadłam ją, oglądając kolejne dwa odcinki Sweet Home. Muszę przyznać, że może zupa nie była zła, ale jakoś nie miałam na nią ochoty, więc wmusiłam w siebie miseczkę i tyle.  Potem znów czytałam, tym razem "...

11.11.2021 - Dzień 259

Czwartek, Święto Niepodległości  Święto, więc miałam wolne. Wyspałam się, choć wstałam nie tak późno, jak na wolny dzień, bo po 9:00. A spało mi się bardzo dobrze. Dzień ten spędziłam w domu. Mój chłopak nie przyjechał, bo robił cos w domu, remont wciąż u niego trwa. Nie musiałam nigdzie iść, więc skupiłam się na odpoczynku.  Praktycznie cały dzień poświęciłam na czytanie. Czytałam "Replikę" Lauren Oliver i udało mi się przeczytać prawie całą. Zaczęłam też kolejna część z cyklu Rywalki, bo miałam ochotę ja zacząć.  W międzyczasie obejrzałam też pierwszy odcinek serialu Sweet Home. Całkiem fajnie się zapowiada.  Pisałam trochę z L. Pytała mnie, czy nie zamówię jej czegoś na allegro, ale powiedziałam, że mój chłopak ma wykupiony tam smart. I tak jeszcze trochę popisałyśmy.  Zamówiłam na Matras.pl książki. Sporo książek, bo była promocja. Ale teraz martwię się, czy dobrze wszystko wpisałam.  Byłam troszkę zła na mojego chłopaka, bo mało się odzywał, a jak coś ...

10.11.2021 - Dzień 258

Środa Nie było fajnie. To był słaby dzień. Po pierwsze dostałam okresu. Ale to nie było złe, bo nawet ucieszyłam się, że przyszedł wtedy, kiedy byłam na niego przygotowana. I nie bolał mnie aż tak bardzo brzuch. Tylko trochę. Po jednym ibupromie  mogłam funkcjonować.  Okazało się, że źle się zrozumiałam z klientem i on się wkurwił. Jeszcze to taki klient, który jest furiatem i chamem. Nie wydarł się na mnie, ale jak mówiłam o tym szefowej, to miałam łzy w oczach. Przez okres, oczywiście. W sumie dobrze, że była ty razem i  powiedziałam jej od razu. Była dziś w dobrym humorze i kazała mi się nie przejmować. Mam nadzieję, że jakoś to będzie.  Od rana było nerwowo. Pierwszy raz mieliśmy szkolenie z nowym trenerem i nową firmą, poza tym, musieli oni być cały czas aktywni na czasie. Początkowo było nie najlepiej, bo nie wszyscy zalogowali się punktualnie. Później nie odezwali się, kiedy trener się witał. Jedna z osób miała problemy techniczne i nie wiedziałam co robić. Na...

09.11.2021 - Dzień 257

Wtorek A taki sobie dzień.  Na stażu byłam z M. G. była na zdalnych, A. tak nie wiadomo, bo jej synowie mają kwarantannę i ona z nimi siedzi i ich pilnuje. Ale trochę też coś robiła w domu.  Szefowa przyszła i długo z nami siedziała, przez co atmosfera była sztywna. Znów nie działał mail. Przyjechał C. żeby zobaczyć co się dzieje i próbował coś naprawić. Razem z informatykiem z budynku. Ale ostatecznie nic nie zdziałali. Okazało się, że to chyba wina jakiegoś serwera.., nie wiem. W każdym razie mogliśmy teraz wysyłać maile przez stronę w przeglądarce. Lepsze to, niż nic.  Poszłam z M. na obiad, ale czułam się jakoś sztywno. Mam wrażenie, że odkąd K. dowiedział się o moich zaręczynach, jakoś inaczej mnie traktuje. Jakby mnie trochę unikał, trochę nie chciał ze mną rozmawiać. No cóż, nic na to nie poradzę. W domu było to co zwykle, czyli spanie. Czułam się zmęczona, to akurat prawda. 

08.11.2021 - Dzień 256

Poniedziałek Na stażu było ok. W sumie. Idiota, którego już zdążyłam znienawidzić za to, że w zeszłym tygodniu mnie olewał i nie przyszedł, przyszedł wreszcie dzisiaj. Co nie znaczy, że mój stosunek do niego się zmienił. Ale byłam bardzo miła. Przemiła, jak zawsze.  Nie było szefowej. Jest chora. Ale jutro ma zamiar przyjść i nas pozarażać, więc G. uciekła na zdalne, a A. nie będzie, bo dalej pilnuje dzieci na kwarantannie.  Wyszłam wcześniej i pojechałam zawieźć dokumenty. Dziewczyny nie mogły tego zrobić, więc pojechałam autobusem. Kupiłam bilet jednogodzinny, więc kiedy dostarczyłam dokumenty do skrzynki, jaką był brązowy, wielki kubeł na śmieci, udało mi się jeszcze pojechać na  tym bielcie później na dworzec.  Wciąż obawiam się, czy wszystko będzie z tymi dokumentami i terminem ok. Mam nadzieję, że się ułoży.  W domu pojadłam orzeszków i smakowały niebiańsko. Obejrzałam coś na YT. Później zrobiłam się senna i położyłam się spać. Nastawiłam budzik, bo musiał...

07.11.2021 - Dzień 255

Niedziela Nie mam nastroju.  Chłopak pojechał, a ja czuję się fatalnie. Przez to o co się kłóciliśmy. Może byłam jednak zbyt surowa dla niego.  Poza tym najadłam się, chyba za bardzo. 

06.11.2021 - Dzień 254

Sobota Wstałam, o dziwo, całkiem wcześnie, bo już parę minut po 9:00. Zjadłam śniadanie i zaczęłam ogarniać w domu, w pokoju, włączyłam też pranie. Najpierw jasne, potem białe delikatne, a na końcu ciemne.  Poszłam do Biedronki na zakupy. Zapomniałam z domu listy, na szczęście pamiętałam mniej więcej co mam kupić. I tak wzięłam więcej rzeczy niż planowałam, ale z drugiej strony, to też było w planie. W sumie poszło mi szybko, chociaż pokręciłam się po sklepie, pooglądałam co nowego.  Na krzyżówce pojawiły się już światła, choć nie na wszystkich słupach. Powoli im z tym idzie, ale teraz chociaż już na pewno wiadomo, co się szykuje.  Wróciłam do domu, rozpakowałam zakupy i zabrałam się za sprzątanie. Nie chciało mi się, ale chciałam, żeby było czyściej, więc nie było wyjścia, tylko posprzątać. Zrobiłam to co zwykle, czyli odkurzyłam, pomyłam podłogi, umyłam łazienkę, starłam kurze. Mały wypadek zdarzył się przy myciu podłóg, bo złamał mi się mop. Wkurzyłam się, bo już nie d...

05.11.2021 - Dzień 253

Piątek Rano znów pojechałam wcześniejszym busem, żeby móc załatwić wszystko do końca. Miałam nadzieję, że mi się uda i będzie już spokój. Okazało się, że w tej drugiej firmie też podnieśli ceny biletów. Zrobiło mi się głupio i oddałam też złotówkę za wczoraj. To tylko złotówka, a mnie dzięki temu jest lżej. Dziś bus dojechał na dworzec szybciej, więc nie musiałam się tak spieszyć na autobus. Nawet czekałam na niego i trochę zmarzłam, bo było strasznie zimno. W końcu nadjechał i wsiadłam w niego. Dojechałam na miejsce i poszłam do Urzędu. Oddałam swoją listę z dołączonymi wnioskami urlopowymi. Babka je przejrzała i nie mówiła już nic. Za to przy liście mojej przyjaciółki doczepiła się do jednego dnia wolnego, który wypadał za sobotę gdzie była chora... Zadzwoniłam do L.i próbowałyśmy wymyślić coś, żeby jakoś to przeszło, ale nie udało się nam. Powiedziała, żebym oddała tę listę taką, jaka jest. Tak zrobiłam a babka powiedziała, że za ten dzień będzie miała odliczone i żebym przekazała, ...

04.11.2021 - Dzień 252

Czwartek Jutro miałam mieć dzień wolny, ale nie będę mieć. I tak muszę pojechać do Kielc z samego rana, więc nie będzie sensu, żebym brała wolne, bo i tak się nie wyśpię. Już lepiej pójść na staż. Wstałam rano i zdążyłam na busa. Później fartem udało mi się zdążyć na autobus. Ale dojechałam jakoś do Urzędu Pracy, akurat tak, jak chciałam. Potem było gorzej. Poszłam zanieść listy obecności i okazało się, że z listą M. i G. nie ma problemów. Za to jest z moją i mojej przyjaciółki. Mnie kazała przynieść jeszcze wniosek urlopowy, bo miałam 3 dni wolne w miesiącu (paranoja po prostu!). L. natomiast musiała podopisywać parę rzeczy, jak choćby to, za które soboty ma wolne.  No nic. Trochę się wkurzyłam, że będę musiała przyjeżdżać jutro, ale już dobra. Do biura poszłam pieszo, bo na jakikolwiek autobus w tamtym kierunku musiałabym długo czekać. A było zimno, więc już lepiej było pójść.  Dotarłam szybko, bo byłam już kilka minut po 8:00. Dzień był bardzo przytłaczający, co dziewczyny ...

03.11.2021 - Dzień 251

Środa Było w porządku. Nie najgorzej. Nie byłam na obiedzie, bo A. zamówiła sobie dietę pudełkową i jadła pudełka. To co miała wyglądało bardzo apetycznie, ale porcje były trochę za małe jak dla mnie. G. brała tylko jedzenie na wynos do domu. A M. również nie byłą na obiedzie. Więc stwierdziłam, że dziś też nie pójdę.  No i miałam rozmowę z szefową. Dosyć krótką i bez większych szczegółów. Dała mi kasę, na jaką się umówiłyśmy, więc dobrze. Potem mówiła o tym, jak to wszystko widzi. O szczeblach kariery, o tym, że biuro ma być przeniesione w inne miejsce, na ul, Klonową. Kazała mi się zastanowić nad moimi oczekiwaniami, ale w końcu nie powiedziałam jakie mam, bo dużo osób wchodziło i wychodziło do pokoju socjalnego i nie było jak o tym porozmawiać. Z jednej strony dobrze, bo nie wiem jakie wynagrodzenie mam jej podać. Nie mam pojęcia.  Kiedy wróciłam, po wyjściu z busa, poszłam do Biedronki. Kupiłam sobie tortille i sporo słodyczy, chipsów itd. W domu zjadłam sobie te tortille ...

02.11.2021 - Dzień 250

Wtorek Rano wyprowadziłam Sarę na dwór. Nie byłam z nią jakoś długo, ale się wysiusiała. Niestety, po powrocie do domu okazało się, że to nie wystarczyło, bo podobno załatwiła się w domu. Ale wyglądała już dziś trochę lepiej.  Na stażu było ok, choć początek był trudny. Zaczęło się od małej aferki z telefonem. Udało się to naprostować, ale popsuło mi humor. Później zapomniałam o dokumentach jednego pana, co też mnie wyprowadziło z równowagi.  Na szczęście później było już lepiej. Zamówiłyśmy sobie na obiad makaron smażony z kurczakiem i warzywami z jakiejś restauracji chińskiej. Trochę kosztował, ale fajnie było zjeść coś innego. Poza tym był naprawdę smaczny i sycący. Czas leciał dziś szybko. To kolejny plus. Nie było G., miała dziś wolne, ale i tak musiała załatwić parę rzeczy. Szefowa powiedziała mi, że będziemy jutro rozmawiać, czego bardzo się boję, bo nie wiem jak z nią rozmawiać. Zaproponuje mi coś? A może mi podziękuje? Nie wiem. Stresuje mnie to i staram się o tym nie...

01.11.2021 - Dzień 249

Poniedziałek, Wszystkich Świętych Ten dzień był w sumie jak niedziela, która minęła nam za szybko. Mój chłopak wciąż zostawał u mnie. Fajnie, bo miło mi się z nim spędzało czas.  Jedliśmy jajecznicę na śniadanie. Oglądaliśmy serial Ty.  Po południu pojechaliśmy z rodzicami na cmentarz.  Przy grobie dziadków spotkaliśmy ciocię i wujka oraz ich córkę. Zdziwił mnie widok cioci. Dawno już jej nie widziałam, ale wyglądała bardzo mizernie. Bardzo też się postarzała. Później dowiedziałam się, że już od kilku lat choruje na Alzhaimera. Prawdę mówiąc byłam w szoku, bo nie wiedziałam o tym. Naprawdę. Dziś się dowiedziałam. Nie wiem jak mi to umknęło wcześniej...  Dzień minął szybko. Naprawdę szybko.