02.11.2021 - Dzień 250
Wtorek
Rano wyprowadziłam Sarę na dwór. Nie byłam z nią jakoś długo, ale się wysiusiała. Niestety, po powrocie do domu okazało się, że to nie wystarczyło, bo podobno załatwiła się w domu. Ale wyglądała już dziś trochę lepiej.
Na stażu było ok, choć początek był trudny. Zaczęło się od małej aferki z telefonem. Udało się to naprostować, ale popsuło mi humor. Później zapomniałam o dokumentach jednego pana, co też mnie wyprowadziło z równowagi.
Na szczęście później było już lepiej. Zamówiłyśmy sobie na obiad makaron smażony z kurczakiem i warzywami z jakiejś restauracji chińskiej. Trochę kosztował, ale fajnie było zjeść coś innego. Poza tym był naprawdę smaczny i sycący.
Czas leciał dziś szybko. To kolejny plus. Nie było G., miała dziś wolne, ale i tak musiała załatwić parę rzeczy. Szefowa powiedziała mi, że będziemy jutro rozmawiać, czego bardzo się boję, bo nie wiem jak z nią rozmawiać. Zaproponuje mi coś? A może mi podziękuje? Nie wiem. Stresuje mnie to i staram się o tym nie myśleć. Chciałabym, żeby było już po tej rozmowie.
Pogoda była dzisiaj kiepska. Poza tym chyba niezbyt podoba mi się na razie ta zmiana czasu, bo wolałabym, żeby rano było ciemno, a po południu dłużej jaśniej. Chociaż dzisiaj i tak było pochmurno i ciemno przez cały dzień.
Po powrocie do domu oglądałam YT, a potem się położyłam. Miałam czytać, ale chciało mi się spać. W sumie nadal mi się chce. Idę się więc umyć i spać dalej.
Chłopak napisał mi dzisiaj, czy chciałabym gdzieś wyjść na Sylwestra. W sumie bym chciała, ale fajnie by było, żeby wyjść gdzieś też z jakimiś znajomymi. Musimy popytać. Mój chłopak nieźle się nakręcił i mówi, że musimy szybko zdecydować, bo nie ma czasu i będzie wszystko pozajmowane. Pewnie ma rację. ale trochę mi się nie chce tak spieszyć. Ale popytać można.
Komentarze
Prześlij komentarz