Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2021

30.05.2021 - Dzień 65

Ostatni dzień kwietnia Kompletnie nie miałam ochoty wstać rano. Ciągle tylko włączałam kolejne drzemki, aż wreszcie zebrałam się jakoś po 11:00. W łazience okazało się, że to nic dziwnego, bo dostałam okresu, a początek był dosyć obfity. Ucieszyłam się, bo lubię swój okres. Poza tym, w końcu mnie zaskoczył (i to jak! kompletnie się go dzisiaj nie spodziewałam!), a nie musiałam go wyczekiwać. Myślałam raczej, że dostanę go w poniedziałek, a tu taka niespodzianka.  Dzięki temu jakoś w ogóle poprawił mi się humor. Dlatego też, choć wczoraj myślałam, że będzie mi się ciężko do tego zabrać, po południu zabrałam się za sprzątanie. Najpierw odkurzyłam w całym domu. Potem zrobiłam przerwę i ugotowałam obiad. Tym razem było to spaghetti. Następnie, kiedy jedzonko było gotowe, zabrałam się za dalszą część sprzątania. Umyłam łazienkę, a potem podłogi w całym domu. Później jeszcze starłam kurze i wyniosłam śmieci.  Także to był miły, produktywny dzień. Trochę bolał mnie brzuch, więc wzięł...

29.04.2021 - Dzień 64

Czwartek... spokojny i całkiem ok Miałam dziś lepszy humor niż ostatnio. Nie umyłam włosów wczoraj, bo nie było ciepłej wody, dlatego po tym jak wstałam, napaliłam w piec, żeby ją nagrzać. Także po śniadaniu umyłam włosy, a później, po tym jak obejrzałam trochę filmików na YT, uprałam też ręcznie kilka sukienek, z którychś może wybiorę tę, w której pójdę na ślub.  Nie gotowałam nic dzisiaj, ale rodzice kupili 3 mrożone pizze, więc było co jeść. Ogólnie bardzo je lubię, dlatego nie narzekałam.  Obejrzałam film "Truposze nie umierają". Miał to by horror + komedia, ale w sumie nie nastawiałam się na nic konkretnego. Nie ukrywam, że chciałam go zobaczyć głównie dlatego, że gra w nim Selena Gomez. Okazało się niestety, że jedynie epizodyczną postać, ale fajnie było zobaczyć ją na ekranie. Sam film był nieco dziwny. Nie czułam w nim za wiele ani z komedii (jedynie kilka zabawnych sytuacji), ani z horroru, oprócz tego, że były tam zombie. Ale mimo wszystko przyjemnie mi się go ogląd...

28.04.2021 - Dzień 63

...i tyle? Obudziłam się i jak tylko przypomniałam sobie o tym, co mam zrobić, poczułam znów narastający stres. Jejciu, naprawdę chciałabym, żeby moje ciało zaczęło mnie słuchać i się tak nie stresowało. W pewnym momencie aż drżałam z nerwów. Czułam też ucisk w brzuchu. Próbowałam nie myśleć o tym, opanować to, ale było ciężko.  Wreszcie wstałam, choć później niż zaplanowałam. Nie miało to jednak znaczenia, bo i tak nie dałabym rady niczego zjeść, więc czas przeznaczony na śniadanie mi odpadł.  Trochę zajęło mi przekonanie samej siebie, żeby to zrobić, ale w końcu odważyłam się i zadzwoniłam. To już jest mój mały sukces, bo rozmowy telefoniczne są tym, czego się obawiam. Na początku usłyszałam automatyczny głos, który kazał mi czekać. Poczekałam chwilkę i odebrała jakaś pani. Zaczęłam mówić, ale przerwała mi w pół słowa, po tym, jak powiedziałam, że dzwonię w sprawie pracy. Przekierowała mnie do innej osoby. Kolejnej pani powiedziałam to, co sobie zaplanowałam (choć zabrzmiało...

27.04.2021 - Dzień 62

Nadzieja? Szansa?  Dostałam dzisiaj wiadomość od koleżanki ze studiów, że w miejscu, w którym ona pracuje będą poszukiwać pracownika i czy byłabym chętna. Napisałam jej, że tak, że byłabym. W końcu i tak nie mam nic innego. Okazało się jednak, że woleliby kogoś z odpowiednim kursem, ale i bez niego mogę próbować, bo sprawa nie jest przesądzona. Później jeszcze ta koleżanka zadzwoniła do mnie i porozmawiałyśmy trochę. Opowiedziała mi o tym, jak wyglądałoby to stanowisko na które miałabym aplikować, co miałabym tam robić. Powiedziała też gdzie mam zadzwonić i co powiedzieć. Rozmawiałyśmy jeszcze trochę o tym co u niej i podziękowałam jej, że dała mi znać i że o mnie pomyślała.  Powinnam bardzo ucieszyć się na tę wiadomość. Przecież to dla mnie szansa, największa od dawna. Przecież tego właśnie chciałam. Dlaczego więc tak reaguję? Kiedy przeczytałam wiadomość od niej, pierwsze co, to przeraziłam się. Od razu dopadł mnie przeogromny stres. Zdenerwowałam się, nie mogłam myśleć o ni...

26.04.2021 - Dzień 61

Wcale nie taki zły ten poniedziałek  Może bez szału, ale dzień nie był zły.  Ugotowałam na obiad smażony makaron po chińsku, w trochę zmienionej wersji, ale wyszedł przepyszny. Zrobiłam też pranie kolorowej bielizny. Po południu ucięłam sobie drzemkę, a potem poczytałam trochę Wcześniej też oglądałam filmiki na YT. Także miły dzień, bardzo spokojny.  Przed snem znów sobie poczytam i będzie fajnie. 

25.04.2021 - Dzień 60

Bardzo miły weekend  To prawda, było bardzo miło. Oczywiście, na śniadanie zrobiliśmy jajecznicę, ale tym razem dodaliśmy też trochę kiełbasy. Wyszło pysznie.  Później oglądaliśmy jakieś programy w telewizji: głównie podróżnicze lub przyrodnicze. Rozmawialiśmy trochę z rodzicami. Okazała się, że maja oni gdzieś jechać. Dlatego kiedy pojechali, zajęliśmy się sobą. Później obejrzeliśmy na Netflixie film "Yesterday" (2019). Fajnie, bo i tak chciałam go zobaczyć, a takie filmy dobrze się ogląda z kimś. Ogólnie podobał mi się, ale spodziewałam się innego zakończenia. Może troszeczkę się nim zawiodłam. Tak troszeczkę. Ale mimo tego bawiłam się dobrze. Zjedliśmy sobie do niego obiad.  Kiedy chłopak pojechał, obejrzałam jeszcze dwa odcinki Sabriny i objadałam się krakersami i chitosami serowymi. Bardzo fajnie, tego mi było trzeba, bo okropnie miałam ochotę na chrupki.  W ogóle, przestraszyłam się dzisiaj, bo okazało się, że nie wiadomo, czy jestem zaproszona na ślub mojej si...

24.04.2021 - Dzień 59

Już mi lepiej Dzisiaj czuję się lepiej. I psychicznie, i fizycznie. Chociaż po obudzeniu zmierzyłam sobie temperaturę, bo było mi gorąco, ale nie miałam nawet 37 stopni. Więc nie ma o czym mówić. Mogło mi być gorąco dlatego, że byłam cała przykryta kołdrą, a w pokoju było bardzo ciepło.  Posprzątałam. Odkurzyłam podłogi, umyłam je, umyłam łazienkę, uprałam dywaniki z łazienki, pościerałam kurze. Także zrobiłam trochę dzisiaj. Początkowo w ogóle mi się nie chciało, ale jak odkurzyłam, to nawet później fajnie m to wszystko szło.  Oglądałam YT i ostatnio wkręciłam się w dramy. Poza tym, weszłam na Instagram i trochę poprzeglądałam co tam słychać. Chciałabym regularnie go przeglądać, ale jakoś tak zapominam o tym. Jak ludzie to robią, że są na bieżąco? Wieczorem ładnie się umalowałam i ubrałam, bo miał przyjechać mój chłopak. Nawet paznokcie pomalowałam, tym razem kolorowo, bo każdy w innym kolorze. Było bardzo miło. Kochaliśmy się, nawet dwa razy. Jakoś tak nastrój mi dopisywał :...

23.04.2021 - Dzień 58

O nie, o nie, o nie... oby nie Nie czułam się dzisiaj dobrze. I nie chodzi już o stan psychiczny, ale o to, że czułam się trochę chora. Albo chociaż, że coś było ze mną nie tak. Czułam się osłabiona, było mi zimno, szczególnie w stopy, odrobinkę też bolało mnie gardło.  Nie miałam za wiele do zrobienia, więc po południu położyłam się, żeby poczytać. Wzięłam też Gripex. Zmierzyłam sobie temperaturę i była delikatnie podwyższona - jakieś 36,9. Więc może nie gorączka, ale taka trochę wyższa niż normalna. Muszę też przyznać, że zmierzyłam ją już po jakimś czasie po tym jak wzięłam Gripex, więc mogłam mieć wyższą, a przez niego mi spadła.  Ogólnie cały dzień spędziłam oglądając filmiki na YT albo czytając. Tym razem jednak nie mam do siebie wyrzutów, bo naprawdę nie czułam się normalnie i być może faktycznie coś mnie bierze. Bardzo się tego boję. Nie chcę być chora, bo teraz nie wiadomo, czy byłoby to zwykłe przeziębienie, czy może już koronawirus. Bardzo, ale to bardzo nie chciała...

22.04.2021 - Dzień 57

Minimalna poprawa Na pewno nie dotyczy tego, o której godzinie wstałam. Ale moje samopoczucie troszeczkę się poprawiło w porównaniu do tego, co było wczoraj. Mama miała dzisiaj wolne, więc tak jakby spędziłam z nią dzień. Przygotowywałyśmy razem krokiety. Ona zajęła się farszem, a ja zrobiłam ciasto na naleśniki, a potem je usmażyłam. Trochę przy tym rozmawiałyśmy. Ogólnie było bardzo miło. Później, kiedy już obiad był gotowy, obejrzałyśmy razem na Netflixie film "Eli". Był to horror, który przyjemnie się oglądała, a którego zakończenie było dosyć zaskakujące. Później mama zaproponowała jeszcze jeden film, a ja się zgodziłam. Chociaż może na początku nie miałam ochoty na drugi film, to kiedy obejrzałam kawałek zwiastuna, zaciekawił mnie. Tak więc obejrzałyśmy jeszcze ten jeden. Nazywał się "Platforma" i był trochę pokręcony. Bardzo mi się spodobał, szczególnie dlatego, że po jego obejrzeniu nasuwało się mnóstwo pomysłów na interpretację, a oprócz tego nie był nudny....

21.04.2021 - Dzień 56

Nie najlepsza środa Znów nie czuję się najlepiej. Jestem jakby wypalona i wyprana z motywacji do większości rzeczy. Może nie jest źle jak kiedyś, ale dobrze też nie jest. Uprałam ręczniki, na obiad zjadłam jedzenie z wczoraj, wstałam blisko południa. Później oglądałam Sabrinę i trochę poczytałam. A przed chwilą poleżałam, bo chyba raczej nie spałam, więc drzemką tego nazwać nie można.  Przyszedł mi jeden z certyfikatów za kurs. Ciekawe, czy drugi też będzie, czy o mnie zapomną. Nie chce mi się o tym myśleć teraz.  Niewiele pisałam dzisiaj do mojego chłopaka. Nie wiem, czy się nie obraził. Ale na kontakt z nim też nie miałam dzisiaj ochoty i czułam się dziwnie urażona po tym, jak wczoraj wieczorem trochę zignorował jedną z moich wiadomości.  Ech... 

20.04.2021 - Dzień 55

Wtoreczek - m with a p Niewiele się działo. No może poza tą jedną rzeczą. Pomyślałam, że może by spróbować czegoś nowego. Dlatego spróbowałam. Tego, o czym od dawna myślałam. Nie wiem, czy mi się podobało. Było fajnie, ale w sumie bez fajerwerków. Nie jestem pewna, czy spróbuję ponownie. Czasami wyobrażenia o pewnych rzezach są fajniejsze, niż kiedy się je realizuje w rzeczywistości. W tym wypadku to się właśnie sprawdza, bo na żywo zabrakło tego czegoś.  Poszłam na zakupy do Biedry, a potem zrobiłam na obiad makaron cztery sery z brokułami. Zjadłam oglądając Sabrinę. Jadłam też krakersy i kukurydzę kupioną w Biedrze. Później przyszła mama, to trochę z nią porozmawiałam. Spróbowałam nowego smaku desperadosa (truskawkowego), ale miałam ochotę na więcej, więc wypiłam też tego orginala z lodówki. Wciąż oglądając Sabrinę, bo dobrze mi się to ogląda. 

19.04.2021 - Dzień 54

Powrót do szarej normalności  Jeśli wczoraj nie odespałam, to zrobiłam to dzisiaj. Po przebudzeniu nie chciało mi się w ogóle wstawać  i nie czułam żadnej motywacji.  Na obiad ugotowałam grzybową i trochę posprzeczałam się z babcią, bo doprawiła ją maggi i kucharkiem. Czyli przyprawami, których nie znoszę. Poza tym, mam podejrzenia, że od nich boli mnie brzuch. Byłam zła, bo nie lubię, kiedy ktoś wtrąca się w to co gotuję. A zwłaszcza, kiedy coś gotuję, a ten bez mojej zgody to potem przyprawia według swojego widzi mi się. Wkurzyłam się.  Odkurzyłam na górze, bo nie było za czysto. Zjadłam talerz zupy, ale nie smakowała mi za bardzo. Dlatego czułam się wciąż głodna, a nie wiedziałam co zjeść. Jak zwykle w tym przypadku skończyło się to tym, że najadłam się słodyczami, w tym wypadku było to pół opakowania paluszków sezomowych, lubiś i kilka czekoladek merci.  Zaczęłam oglądać 3 sezon Unbreakable Kimmy Schmidt. Kiedy już obejrzałam dwa pierwsze sezony i przy tym d...

18.04.2021 - Dzień 53

Czas odpocząć po podróży Wstałam po 9:00 i ogólnie czułam się wyspana na tamten moment. Początkowo obudziłam się wcześniej i nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Dopiero po dobrej chwili uświadomiłam sobie, że mamy niedzielę, mój chłopak jest u mnie, a ja się właśnie obudziłam. Śmieszne uczucie.  Niedziela była typowa, czyli jajecznica na śniadanie, seriale i słodkie lenistwo. Tym razem jednak miało miejsce coś jeszcze, co trochę urozmaiciło nam popołudnie.  Przyjechał pan, który ma nam zrobić kuchnię - w sumie meble do kuchni. Wcześniej już trochę się z nim umawialiśmy poprzez mojego chłopaka, daliśmy mu wstępny plan, ale i tak musiał nas odwiedzić, żeby już ostatecznie się dogadać. Pomierzył jeszcze trochę, porozmawiał z nami, to jest z rodzicami, moim chłopakiem i ze mną. Ustaliliśmy wygląd, fronty, blaty i to, jak mniej więcej ma wszystko być zorganizowane. Mówił też o innych ważnych rzeczach, na przykład o tym, jak musimy rozmieścić gniazdka, czy jak położyć płytki, ż...

17.04.2021 - Dzień 52

Katowice - witajcie ponownie! :)  Udało mi się obudzić rano, to jest po 4:10. Właściwie nie wiem jak długo spałam w nocy. Trudno mi było zasnąć (położyłam się po północy), chyba z nerwów, poza tym, obudziłam się chyba jakoś po drugiej i znów zasnęłam. Ale kiedy wreszcie zadzwonił budzik, poczułam, że boli mnie brzuch, albo może wątroba. W każdym razie czułam się okropnie, było mi niedobrze i już zastanawiałam się, czy na pewno uda mi się pojechać. W końcu jednak wstałam, zaczęłam się szykować i wzięłam tabletkę hepatil. To mi pomogło, chociaż wciąż czułam się dziwnie i nie miałam ani trochę apetytu.  Pociąg miałam o 5:31. Zrobiłam poranną toaletę i pielęgnację, wykonałam też delikatny, dzienny makijaż, który zaplanowałam sobie dzień wcześniej. Miał być jak najbardziej trwały, szybki do wykonania, łatwy do poprawienia i żeby jak najdłużej wyglądał dobrze i świeżo. Ubrałam się w ciuchy, które również przygotowałam wczoraj. Wyprostowałam grzywkę i nie użyłam lakieru, bo wiedziała...

16.04.2021 - Dzień 51

Nie posprzątałam na weekend Jutro z samego rana jadę na dworzec w Piekoszowie, a stamtąd pociągiem do Katowic na szkolenie. Jednak nie to jest teraz ważne, a to, że nie posprzątałam na weekend. Sama nie wiem jak się z tym czuję. Z jednej strony nie chciało mi się tego robić, myślałam dzisiaj dużo o jutrzejszym wyjeździe i nie miałam ochoty sprzątać, bo już czułam stres. Z drugiej strony, mama jutro idzie do pracy, więc nikt nie posprząta i będzie w weekend brudno. Dlatego jest mi źle, bo może mi się i nie chciało sprzątać, ale w głowie mi się nie mieści, żeby było brudno na weekend. Jejciu, dziwnie się z tym czuję.  Kurcze, w sumie żałuję, że nie odkurzyłam chociaż...  Wydrukowałam bilet (powrotny mam zamiar kupić na miejscu w kasie), spróbowałam naładować powerbank (jutro okaże się czy działa w ogóle). Myślę nad tym, co jeszcze mogę zabrać/zrobić/spakować/przygotować.  Muszę też wyciągnąć już coś, w co się jutro ubiorę.  Zaczęłam oglądać serial o Sabrinie na Netflix...

15.04.2021 - Dzień 50

To już 50 dni! Nie sądziłam, że dam radę tak długo pisać tego bloga. 50 dni... to długo. Ale w sumie przyzwyczaiłam się i lubię zapisywać tutaj wszystko to, co chcę.  Miałam dzisiaj szkolenie o kwalifikowaniu do szczepień na COVID. Odbywało się ono online i był to webinar (akurat dowiedziałam się mniej więcej co to jest, bo wcześniej nie miałam pojęcia). Weszłam w link nadesłany na mojego maila i wszystko odbyło się poprzez zoom, o którym już wcześniej słyszałam, a teraz miałam okazję zobaczyć jak wygląda. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, pełna zapału i nawet cieszyłam się na to. Choć miało trwać około 5-6 godzin, byłam gotowa uczestniczyć w nim i nauczyć się czegoś nowego. Samo szkolenie okazało się jednak być po prostu... nudne. Początkowo jeszcze starałam się słuchać, ale po jakimś czasie odpuściłam. Nie dałam rady. Każdy z wykładów bardzo przeciągał się poprzez pytania, które często były nieciekawe, z racji na to, że znałam odpowiedź, albo odpowiedź była już wcześniej powied...

14.04.2021 - Dzień 49

Znowu 14, jeszcze razem z 4... Przyjechał mój chłopak i spędziliśmy razem ten dzień. Zrobiliśmy zakupy w Biedronce. Zrobiliśmy kaszotto z cukinią i papryką na obiad. Oglądaliśmy serial "W garniturach". Dosyć typowo. Ale było nawet przyjemnie.  To co nie podobało mi się w tym dniu, to to, że wstałam późno. Poza tym kiedy już wstałam, nie czułam się za dobrze. Byłam też zła, że wstałam późno. Przez to musiałam się ze wszystkim spieszyć, czego nie znoszę.  Drugą sprawą była paskudna pogoda. Od wczoraj jest ona po prostu tragiczna. Przypuszczam, że moje samopoczucie także przez nią cierpi. Śnieg/deszcz ciągle sypie/pada. Dziś było chyba nawet -1 stopni. Toż to zima, a nie wiosna! 

13.04.2021 - Dzień 48

Co jest z tą pogodą?! Udałam się dzisiaj do ortodontki na wizytę kontrolną, na godzinę 10:50. Oczywiście, nie miałam zbyt pasującego busa, ale i tak nie było najgorzej. Czekałam tylko pół godzinki na dworcu, posłuchałam sobie w tym czasie muzyki, bo miałam na to ochotę, nie miałam natomiast w ogóle ochoty na czytanie. Pewnie to przez to, że w nocy robiłam to do późno.  No, ale ortodontka. Wizyta poszła bardzo szybko i sprawnie. Zajęła dosłownie parę minut. Ortodontka popatrzyła na mój zgryz, zęby, sprawdzała, czy nic się nie przesuwa. Odgięła czy zagięła jakiś drucik w aparacie ruchomym (nie widziałam dokładnie), założyła mi go i zapytała, czy jest dobrze i czy nie ciśnie. Było ok. Włożyła mi też do ust takie dziwne "coś" (nie wiem jak się to nazywa) do podtrzymywania otwartych ust i zrobiła mi zdjęcie zębów przy zamkniętym zgryzie i otwartym. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę o tym, żeby wrzucać ten ruchomy aparat do płynu corega czy podobnego i że można go tam wrzucać nawet na...

12.04.2021 - Dzień 47

Kolejny przymulony poniedziałek Zapisałam się na kurs, można powiedzieć, że to kolejna część tego poprzedniego. Tym razem ma mi pozwolić na kwalifikację na szczepienia na COVID. Zastanawiałam się nad tym, czy chcę do niego przystąpić przez weekend, ale coś mnie kusiło, żeby się zapisać, więc to zrobiłam. Zobaczymy, czy to był słuszny wybór.  Dobre wieści z Aliexpress - spór został rozstrzygnięty na moją korzyść, więc zwrócą mi kasę. Całe 3 złote. Ale to lepsze, niż gdyby znowu mi one przepadły. Cieszę się z tego, że udało mi się to załatwić.  Nie chciało mi się iść do sklepu po paprykę, żeby zrobić kaszotto. Chociaż bardziej to przez to, że za późno wstałam. Było późno i zanim bym poszła do sklepu, zanim bym wróciła i zrobiła obiad, to rodzice już dawno by przyjechali i narzekali, że jeszcze nie skończyłam. Dlatego odpuściłam, a na obiad zjadłam frytki. Średnio mi smakowały, szczerze mówiąc. Po nich zjadłam 2 ciastka i 3 czekoladki Merci, więc obżarłam się słodyczami i oczywiś...

11.04.2021 - Dzień 46

Leniwa niedziela  W sumie cały dzień spędziłam w domu razem z chłopakiem. Nie działo się nic wartego wspomnienia.  Na śniadanie zrobiliśmy jajecznicę, oglądaliśmy serial "W garniturach", kochaliśmy się i było bardzo miło. Planowaliśmy iść na spacer po południu, ale zrobiło się późno i pogoda się popsuła. Mnie też całkowicie opuściła na to ochota. To był naprawdę miły i przyjemny dzień. Czułam, że chłopak dawał mi dużo czułości, a tego mi było potrzeba. 

10.04.2021 - Dzień 45

Całkiem mila sobota To była całkiem miła sobota. Choć może i nie robiłam nic specjalnego, nic się też takiego nie działo. Oczywiście sprzątałam, bo co to by była za sobota bez sprzątania. Ale nie denerwowałam się za bardzo, także poszło fajnie. Tym bardziej, że słuchałam sobie przy tym muzyki.  Byłam też w sklepie z mamą po zakupy. Wygrzebałam jakąś książkę z wyprzedaży. To jakiś kryminał, opis był w każdym razie zachęcający. Niestety, ale książki, to moja największa słabość.  Okazało się, że wesele mojej kuzynki będzie tydzień wcześniej. Ma także odbyć się przyjęcie na niewielką ilość osób, ale bez tańców. Mam zamiar się tam wybrać. W sumie już potwierdziłam, że będę, więc nie mam wyboru. Nawet się cieszę, będzie okazja, żeby wyjść do ludzi. Wieczorem przyjechał chłopak i było bardzo miło :) Zaczęliśmy oglądać serial "W garniturach". Po pierwszym odcinki jestem ciekawa, co wydarzy się dalej, więc to dobry znak. 

09.04.2021 - Dzień 44

Dzień 44 - i już wiadomo, że nie wydarzy się nic dobrego Weszłam dzisiaj na Spotify, żeby posłuchać sobie muzyki, tak jak to robię codziennie. I okazało się, że zmienili wygląd całego interfejsu. Jak strasznie on mi się nie podoba! Jest po prostu brzydki, strasznie skomplikowany, mniej przejrzysty... no tragedia! A tak przyjemnie mi się operowało na poprzednim. Tutaj nie mogę przeżyć tych ikonek z okładką albumu przy każdym utworze.Brzydko to wygląda. Najbardziej zdenerwowało mnie, kiedy zobaczyłam artykuły go wychwalające. Serio, czy ci ludzie nie mają oczu? Przecież ten wygląd jest milion razy gorszy niż poprzedni. Tamten był piękny, minimalistyczny, taki, jakiego oczekiwałabym po takiej aplikacji. A to coś teraz wręcz utrudnia mi słuchanie muzyki. Zmiana zdecydowanie na minus.  Taki wygląd dobrze sprawdza się na smartfonach, ale według mnie jest zupełnie nieodpowiedni na laptopach, gdzie operuje się touchpadem lub myszką.  Ech, musiałam się wyżalić :(  W ogóle denerwuj...

08.04.2021 - Dzień 43

Zasypiam Wstałam po 12:00, a co więcej, zrobiłam sobie drzemkę około17:00. Taką półtoragodzinną. To nie za dobrze. Od kilku dni, wciąż chce mi się spać i czuję, że nie mam energii, o motywacji już nie wspominając. Zastanawiam się, czy to jest spowodowane. Czy chodzi o pogodę, która ostatnio jest naprawdę paskudna? Czy moje hormony znowu szaleją? A może to jeszcze coś innego? Nie potrafię stwierdzić, ale i tak powinnam zrobić sobie znowu badania. Tylko muszę się dowiedzieć jak się na nie umówić, bo przez pandemię i lockdown jest to utrudnione.  Książka Kinga, którą teraz czytam, opowiada o kosmitach. Fajnie. Dobrze mi się ją czyta. Ale chyba to pierwsza książka od niego, którą czytam i która jest o UFO. Zastanawiam się, czy w którejś jeszcze był ten motyw? A może w którymś opowiadaniu?  Wyznaczyłam sobie nowe cele na kwiecień. Wreszcie, bo już ósmy. Jakoś nie mogłam się do tego zabrać... Napisałam kolejny fragment. Coraz bardziej zagłębiam się w tę historię. Chociaż po przemyśl...

07.04.2021 - Dzień 42

Zaczynam pisać moje fanfiction! Zadzwoniłam do Urzędu Pracy i okazało się, że nie ma mnie na liście, więc nie dostałam się na kurs. Pani z urzędu spytała, czy nie wpisać mnie na listę rezerwową, więc się zgodziłam i poprosiłam, żeby to zrobiła. Do 12 kwietnia ma mi dać znać, jeśli zwolni się dla mnie miejsce. Trochę szkoda, że nie udało mi się tam dostać, bo z chęcią bym na niego poszła.  Dzwoniono także do mnie od mojej ortodontki i przełożono mi wizytę, którą miałam mieć w przyszłym tygodniu (w sumie to nawet zapomniałam, że to już). Przesunięto mi ją o jeden dzień i na godzinę 10:50. Oznacza to, że będę musiała wstać wcześniej, ale trudno, zgodziłam się. W sumie to nawet lepiej, w końcu chcę wstawać wcześniej, a tak to będę miała pretekst i motywację.  Na Aliexpress na razie cisza. Jestem ciekawa, czy rozstrzygną  ten spór na moją korzyść. Już dawno żądnego nie prowadziłam i  nie pamiętam dokładnie jak to się odbywało.  Z ciekawszych rzeczy, to zaczęłam pisać...

06.04.2021 - Dzień 41

Po świętach  Rano nie chciało mi się wstać. Jakbym musiała odpocząć po świętach. Cały dzień też wlókł się jakoś bez sensu. Może to przez pogodę, bo jest już kwiecień, powinna przyjść wiosna, a tutaj cały czas jest zimno i ponuro. I odechciewa się wszystkiego.  Udało mi się zacząć załatwiać następujące sprawy:  • Założyłam spór na Aliexpress, bo nie przyszły mi kolczyki, które zamówiła, a minął już termin, w którym miały zostać dostarczone. Na razie muszę czekać.  • Zadzwoniłam do Urzędu Pracy, żeby zapytać, czy zakwalifikowałam się na kurs. Kazali mi zadzwonić jutro, bo jutro będzie lista.  • Zrobiłam przelew na KIF.  • Zapisałam się na część praktyczną kursu o szczepieniu. Udało mi się zarezerwować miejsce w Katowicach na Ligocie. Dobrze, bo znam miasto i będę miała w tym terminie pociąg w dwie strony, więc uda mi się tam dostać.  Skończyłam oglądać Teen Wolfa i już czuję, że będę tęsknić za tym serialem. Były lepsze i gorsze momenty. Czasem nie miała...

05.04.2021 - Dzień 40

Poniedziałek Wielkanocny - wcale nie lany W sumie to nawet zapomniałam o tym, że dzisiaj był Lany Poniedziałek. Dopiero, kiedy chłopak pojechał do domu i położyłam się, żeby trochę poczytać, pomyślałam, że dzisiaj przecież jest Śmigus-dyngus, a ani ja nikogo nie oblałam, ani nikt nie oblał mnie. Nawet mama nie popsikała nas perfumami, jak to dotąd miała w zwyczaju. A pomyśleć, że w dzieciństwie tak zawsze na to czekałam. Pewnego razu nawet toczyliśmy z sąsiadami wodną wojnę między sobą. No trudno. Ostatnio wszystkie święta są jakieś takie bez wyrazu, bez charakteru, nijakie. Albo jest to wina pandemii, ale tak właśnie wygląda dorosłość. Nie wiem.  Obudziłam się o ósmej, ale przełączyłam budzik na ósmą trzydzieści. Później jeszcze włączyłam 10-minutową drzemkę, więc ostatecznie wstałam przed 9:00. Poszłam do Dominika i okazało się, że on też już nie spał. Potuliliśmy się w łóżku, a potem wstaliśmy. Zrobiłam sobie dzisiaj różowo-złoty makijaż, z mocno różowymi ustami. Założyłam bluzk...

04.04.2021 - Dzień 39

Wielkanoc 2021 Nawet nie miałam zamiaru wstawać zbyt wcześnie. Wyspałam się i wstałam dopiero po 10:00. Tego było mi trzeba! Za to miałam strasznie dziwne sny, których już nie pamiętam, jedynie mam przebłyski, że były cudaczne. Zjadłam śniadanie w szlafroku i dopiero po tym zaczęłam się malować i czesać. Zadzwoniłam jeszcze do chłopaka i porozmawiałam z nim chwilę. Wykonałam ładny, ale tym razem dosyć delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Wtedy okazało się, że przyjechał już brat z rodzinką. Przyszedł do mnie na górę i pogadaliśmy trochę. Przyznałam się mu, że zrobiłam część teoretyczną tego kursu. Okazało się, że on też go zrobił i też wykonał już test. Mam o jeden punkt więcej od niego. Pochwaliłam się mu też moją kolekcją płyt Seleny Gomez.  Potem wreszcie się ubrałam w szarą spódnicę z guzikami i jasną bluzkę w kwiaty. Pomalowałam też szybciutko paznokcie na taki czerwono-bordowy kolor. Wyglądałam bardzo ładnie, wiosennie i elegancko. Czyli tak jak chciałam. Makijaż też świe...

03.04.2021 - Dzień 38

Nie mam już siły, ale misja wykonana Obudziłam się i czułam się zmęczona, poza tym, zaczęła mnie boleć głowa. To dziwne, bo raczej ni zdarza mi się coś takiego, żeby głowa bolała mnie zaraz po przebudzeniu, czy wstaniu z łóżka. Nie pamiętam, żebym tak kiedyś miała. Naprawdę, czułam się niefajnie i nie miałam na nic siły. Powlekłam się na dół, zrobiłam sobie śniadanko i odpaliłam YT. Obejrzałam coś tam i wzięłam sobie tabletkę. Po niej na szczęście głowa przestała mnie boleć.  Zabrałam się gotowanie, na pierwszy ogień poszła sałatka jarzynowa. Warzywa przygotowała już babcia, także miło z jej strony (co prawda zapomniała je posolić, ale już trudno, przynajmniej ominęło mnie obieranie). Ugotowałam jajka od razu do wszystkich sałatek plus do koszyczka. Kiedy się ugotowały, rozrobiłam barwniki i włożyłam do nich jajka (pierwszy raz barwiłam jajka), które miały trafić do święconki. Zrobiłam sałatkę jarzynową, a potem przygotowałam święconkę. Zawsze wkładamy tam: chrzan i sól w kieliszka...

02.04.2021 - Dzień 37

Test zaliczony, ciasta zrobione Zrobiłam 2 ciasta i minął mi przy tym cały dzień. Ale dałam radę!  Pomiędzy kolejnymi etapami robienia ciast, czytałam sobie prezentacje z kursu i starałam się jak najwięcej zapamiętać. Przeczytałam wszystkie i jakoś po południu, gdy zrobiłam sobie przerwę na obiad (pierogi ruskie - kupne), podeszłam do testu. Okazało się, że wcale nie jest tak, że na jedno pytanie wypada 30 sekund. Na całość miałam około 48 minut, a pytań było 16, od razu miałam przed sobą wszystkie. Więc nie musiałam się spieszyć. To było dziwne i wyczuwałam w tym jakiś podstęp. Trochę się stresowałam, ale nie jakoś bardzo. Zrobiłam test i uzyskałam wynik 15/16, więc bardzo dobrze jak według mnie. Zaliczyłam go. Mam jeszcze dwa podejścia, gdybym chciała poprawić ten wynik, ale chyba nie chcę. W sumie nawet nie wiem w którym miejscu miałam błąd. Szkoda, że nie można od razu zerknąć w odpowiedzi, wtedy byłoby to jasne. Podczas przekrajania biszkoptu przecięłam sobie palca, konkretnie...

01.04.2021 - Dzień 36

Prima aprilis - nie cierpię!  Nie znoszę prima aprilis, jakoś mnie nie bawi. Najbardziej nie lubię tych głupich żartów na różnych stronach, portalach czy grupach na fb. Niby to tylko jeden dzień, ale mnie denerwuje, bo zaburza mój spokój. Nikomu i niczemu nie można tego dnia zaufać.  Wstałam po 9:30. Nie jest źle. Czułam się dobrze. Zjadłam śniadanko, pooglądałam YT. Obejrzałam też kolejny odcinek dokumentu o Demi Lovato. Ciekawa jestem następnego, bo już chyba będzie ostatnim.  Później napaliłam w piecu, żeby nagrzać trochę wody. Odkurzyłam w domu, bo było brudno, no i Sara gubi ostatnio sporo sierści. Kiedy przyjechali rodzice, zaczęłam robić gofry na obiad. Wyszło ich 12, sama zjadłam dwa. Ale że nie lubię tak na obiad jeść takich rzeczy, to odgrzałam sobie jeszcze ryż ze wczoraj. Dziś też był bardzo smaczny.  Postanowiłam, że nie będę myła okien i prała firanek przed świętami. Zrobię to po nich, kiedy będzie ładniejsza pogoda. Teraz nie ma to sensu, skoro już jut...