30.05.2021 - Dzień 65
Ostatni dzień kwietnia Kompletnie nie miałam ochoty wstać rano. Ciągle tylko włączałam kolejne drzemki, aż wreszcie zebrałam się jakoś po 11:00. W łazience okazało się, że to nic dziwnego, bo dostałam okresu, a początek był dosyć obfity. Ucieszyłam się, bo lubię swój okres. Poza tym, w końcu mnie zaskoczył (i to jak! kompletnie się go dzisiaj nie spodziewałam!), a nie musiałam go wyczekiwać. Myślałam raczej, że dostanę go w poniedziałek, a tu taka niespodzianka. Dzięki temu jakoś w ogóle poprawił mi się humor. Dlatego też, choć wczoraj myślałam, że będzie mi się ciężko do tego zabrać, po południu zabrałam się za sprzątanie. Najpierw odkurzyłam w całym domu. Potem zrobiłam przerwę i ugotowałam obiad. Tym razem było to spaghetti. Następnie, kiedy jedzonko było gotowe, zabrałam się za dalszą część sprzątania. Umyłam łazienkę, a potem podłogi w całym domu. Później jeszcze starłam kurze i wyniosłam śmieci. Także to był miły, produktywny dzień. Trochę bolał mnie brzuch, więc wzięł...