Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2021

31.12.2021 - Dzień 309

Piątek. Sylwester.  Wstałam o 5:50.  Poszliśmy do kościoła na mszę za babcię mojego chłopaka. Nie chciało mi się, ale chciałam mu sprawić przyjemność. Poza tym wypadało tak, skoro tak rzadko tam bywam. I nie byłam na pogrzebie.  Wróciliśmy, zjadłam śniadanie. Posiedzieliśmy z jego rodzicami. Tutaj też nie bardzo mi się chciało, ale co miałam zrobić. Głupio byłoby wstać i wyjść.  Wreszcie poszliśmy na górę. Popatrzyliśmy jeszcze na kolory ścian. Wybraliśmy szary, za to z kolorem do kuchni był problem. Wtedy przyszła mama mojego chłopaka. Lubię ją, ale tak już nie chciało mi się z nią gadać, ani też nie było na to czasu. A ona mówiła i mówiła... Wreszcie pojechaliśmy. Było znacznie później niż założyliśmy wcześniej. Ale wyjechaliśmy. Ufff... Wstąpiliśmy u mnie po zakupy do biedronki. Był kłopot z parkingiem, ale udało się znaleźć miejsce. Było bardzo dużo ludzi, dawno tam tyle nie widziałam. Trochę to zajęło, ale kupiliśmy prawie wszystko co chcieliśmy. Były straszne p...

30.12.2021 - Dzień 308

Czwartek Byłam w pracy z M. Robiłyśmy co do nas należało. Trochę mnie M. denerwowała, bo była taka strasznie niechętna żeby cokolwiek robić, ale też ja sama byłam jakaś niecierpliwa i nerwowa.  Było kilka problemów. Szefowa przyszła późno. Z jednej strony dobrze, z drugiej źle, bo trzeba było odkręcić jedną problematyczną sprawę. Musiałam dzwonić do operatora. Strasznie się zestresowałam, aż mi się gorąco zrobiło. Ale dałam radę i udało się wyjaśnić sytuację i jakoś ją rozwiązać.  M. wyszła wcześniej żeby zdążyć kupić bilet na dworcu. Ja musiałam czekać na klienta, bo szefowa też się gdzieś spieszyła i powiedziała, że nie może zostać. Przyszedł, podpisał co trzeba, doniósł dokumenty, wyszedł. A ja musiałam dokończyć jeszcze parę rzeczy i w końcu i tak nie skończyłam wcześniej.  Po pracy przyjechał po mnie mój chłopak. Pojechaliśmy wybrać parapety i to byłą bardzo szybka decyzja. Oglądaliśmy też drzwi, wzięliśmy jakiś katalog. Wstąpiliśmy jeszcze do sklepu po jedzonko....

29.12.2021 - Dzień 307

Środa W pracy było dużo pracy. Szefowa kazała nam robić dużo dodatkowych rzeczy, niby pomagać. Ale to już tak jakby wprowadzenie do robienia wniosków, którymi zajmują się dziewczyny. Ciekawe, kiedy powie, żebyśmy je już same robiły. Coś czuję, że taki jest jej plan.  W domu zamówiłam wreszcie podkład i kosmetyki. Czułam się nie najlepiej. Jak zmierzyłam temperaturę, to miałam na początku 37.2. Potem wzięłam ibuprom i temperatura spadła, ale wciąż czułam się dziwnie, więc się położyłam. Mam nadzieję, że to nie Covid.  Za to G. źle się ostatnio czuła, już od świąt. Nie przychodziła do biura, ale pracowała zdalnie. Dziś pojechała z synkiem na test i wyszło, że oboje mają koronawirusa. Mam nadzieję, że już najgorsze ma za sobą i teraz będzie tylko lepiej. Martwię się o nią, bo ona ma wiele chorób współistniejących. Biedna.  Jutro mam jechać do mojego chłopaka. Ma odebrać mnie z pracy i mamy pojechać najpierw oglądać parapety, a potem do niego.  Mimo obaw o moje zdrowie s...

28.12.2021 - Dzień 306

Wtorek Nie chciało mi się wstać - żadna nowość.  Było ok. W miarę spokojnie, oprócz problemu z kolejnymi zaświadczeniami. Szefowa była miła, atmosfera nie była zła. Także w porządku.  G. powiedziała mi przez telefon, że nie czuje smaku i zapachu. Oby to tylko przeziębienie, bo mówi, że ma katar.  Kolejny dzień za mną. 

27.12.2021 - Dzień 305

Poniedziałek Oprócz tego, że nie chciało mi się wstawać, było dziś całkiem ok. W miarę szybko minęło. Pojawił się jedynie problem z błędnymi zaświadczeniami, ale trudno, jutro będzie trzeba go zacząć naprawiać.  Pisałam z dziewczynami na messengerze. Powiedziałam im o tym, że u mojego chłopaka planujemy remont, a potem prawdopodobnie się tam wprowadzę. Powiedziałam im też o moich obawach.  Nie chce mi się pisać. 

26.12.2021 - Dzień 304

Niedziela. 2 dzień Świąt Nie nastawiałam budzika, bo nie wiedziałam na którą. Pomyślałam, że w razie czego mój chłopak mnie obudzi, a nie chciałam budzić się za wcześnie, żeby się wyspać.  Rano faktycznie się obudziłam wcześniej. Kochaliśmy się rano i było bardzo miło. Później wstaliśmy, ubraliśmy się. Ja zrobiłam sobie makijaż oczu moją nową paletką z Rare Bauty - marki Seleny Gomez. Jest śliczna. Założyłam dziś czarną bluzkę z wycięciami na ramionach, a do tego rozkloszowaną czerwoną spódnicę. Myślę, że wyglądałam naprawdę ładnie. Niewiele dziś robiliśmy, ale bardzo mi się to podobało. Jedliśmy świąteczne jedzonko, przy robieniu którego tak się namęczyliśmy, ale teraz nie żałowałam tej pracy ani trochę. Wszystko było przepyszne i aż chciało się po nie sięgać.  Z moim chłopakiem oglądaliśmy dwa filmy w tv, najpierw "Bruce Wszechmogący", potem "Książę w Nowym Jorku". Były bardzo fajne, pozytywne i wesołe, i naprawdę dobrze mi się je oglądało.  W międzyczasie mój chł...

25.12.2021 - Dzien 303

Sobota. 1 Dzień Świąt  Przyjechał mój chłopak. Przyjechał też brat z rodziną. Także sporo ludzi było w domu.  Siedzieliśmy sobie, jedliśmy, gadaliśmy. Jak to zwykle bywa na takich spotkaniach.  Mój bratanek W. był jakiś smutny, nie w humorze. Nie wiem dlaczego. Czyżby nie podobały mu się prezenty? Trochę się tym martwiłam.  Był pierwszy dzień świąt, więc tradycyjnie pod choinką znalazło się sporo prezentów. W tym roku było ich jeszcze więcej niż w poprzednim. Ktoś tam mówił, że nie lubi tego, że to takie problematyczne. A ja nawet lubię kupować prezenty, choć czasem faktycznie jest trudno. Ale to takie miłe w ten pierwszy dzień świąt potem je wspólnie rozpakowywać. To miłe, że kupując je, ktoś musiał o tobie pomyśleć.  Dostałam w prezencie: - od rodziców: jasnoróżową bluzę z kapturem z takiego miłego w dotyku materiału, brązową bluzkę półgolf z koronką przy rękawach i na dole, czekoladę - od chłopaka: paletkę cieni Rare Beauty, zestaw zielonych herbat, śliczne c...

24.12.2021 - Dzień 302

Piątek. Wigilia 2021 Zrobiłam 3 sałatki. Jarzynową wczoraj, a dzisiaj z selerem naciowym i kurczakiem oraz z tortellini i rukolą. Całe szczęście, że udało mi się dostać ostatnią rukolę w Dino.  Posprzątałam w domu i zrobiło się o wiele przyjemniej. Nawet nie chciało mi się za bardzo myśleć nad strojem. Pomalowałam się ładnie i ładnie się ubrałam, ale nie szukałam długo. Byłam głodna.  Zasiedliśmy do stołu przed 19:00, trochę po pół do 19:00.  Podzieliliśmy się opłatkiem. Z Sarą też, choć wypluła.  Poszło szybko. Zjedliśmy potrawy w takiej kolejności jak zawsze. Wszystkie były przepyszne.  Wysłałam życzenia paru osobom. Uświadomiłam sobie, że nie ma zbyt wiele takich, do których mogłabym je wysłać co było nieco smutnym odkryciem.  Po Wilgilii oglądałam kawałek Kevina. Potem poszłam na górę pakować prezenty. Zajęło mi to sporo czasu. Musiałam też zrobić trochę bilecików na te prezenty, u których mi ich brakowało oraz dla rodziców.  To był męczący, ale mi...

23.12.2021 - Dzień 301

Czwartek Rano znów musiałam jechać busem i wstać wcześniej. Ale dałam radę, choć mi się nie chciało.  W pracy nie było G., bo była na zdalnych. Szefowa wczoraj obiecała, że jak się wcześniej wyrobimy ze wszystkim, to możemy wcześniej wyjść. Nie było też szkolenia. Dlatego się udało.  Wyszliśmy wcześniej, ja już o 12:00. Zdążyłam na busa i udało mi się być wcześniej w mojej miejscowości. Poszłam do Biedronki, żeby kupić słodycze do prezentów. Jadąc busem przeglądałam różne przepisy i wymyśliłam, że zrobię jeszcze jedną sałatkę, tym razem z tortellini. Jeszcze takiej nie robiłam, ale mogła być dobra. Dlatego w biedrze kupiłam jeszcze składniki do niej.  Wróciłam do domu i byłam zmęczona i głodna. Zjadłam, ale poczułam, że mam jeszcze mniej sił niż wcześniej. Położyłam się i leżałam tak, starając się odpocząć, ale nie zasnąć. Przeleżałam tak 40 minut, po czym wstałam, bo było sporo do zrobienia.  Obrałam warzywa na sałatkę jarzynową. Tata gotował kapustę i grzyby. Potem...

22.12.2021 - Dzień 300

Środa. Wigilia firmowa Byłyśmy pełne obaw co do tej Wigilii. G. była na zdalnych i miała przyjechać na 12:00 na samą wigilię. My pracowałyśmy normalnie do 11:00. Ja robiłam wszystko co tam miałam, żeby potem mieć spokój.  Po 11:00 razem z M. uprzątnęłyśmy jedno z biurek i przesunęłyśmy na środek. Nakryłyśmy obrusem, który przyniosła szefowa. Niedługo potem przeszedł K. z bistro, w którym zawsze jemy z K. która też tam pracuje i przynieśli jedzenie: barszcz w dzbanku, krokiety, wielką misę pierogów oraz rybę po grecku.  Poustawiałyśmy wszystko. Z dziewczynami porobiłyśmy sobie trochę zdjęć. Później pojawiła się G., więc i z nią zrobiłyśmy parę fotek.  Kiedy przyszła szefowa, zaczęła się Wigilia. Powiedziała nam życzenia, dała koperty z kasą. Na szczęście A. powiedziała życzenia od nas wszystkich i nie musiałyśmy się dzielić tym opłatkiem. Potem siadłyśmy do stołu. Zaczęłyśmy od barszczu i krokietów. Następnie ryba po grecku i pierogi. A. i G. gadały z szefową, ja tylko cza...

21.12.2021 - Dzień 299

Wtorek Zmienił się rozkład busów i musiałam wstać wcześniej, żeby jechać wcześniejszym kursem, bo mojego na razie nie ma. Zdążyłam, ale musiałam się bardzo spieszyć.  Tak jak myślałam, z tego, że szef się wczoraj tak na nas gapił, były kłopoty. Kiedy szefowa tylko weszła do biura, oznajmiła nam, że nie możemy chodzić wszystkie razem na obiad i ktoś musi zostawać w biurze. Oczywiście, oburzyłyśmy się. I i tak poszłyśmy razem na obiad.  Po pracy przyjechał po mnie mój chłopak. Pojechaliśmy do Deku i zarezerwowaliśmy tam narożnik, ten granatowy. W sumie chciałam g od razu kupić, ale chłopak chciał, żeby się wstrzymać. Pojechaliśmy jeszcze do Agaty Meble i tam też był jeden, który wpadł nam w oko. Był wygodniejszy i tańszy niż tamten, ale za to mniej mi się podobał. Oglądaliśmy też meble i łóżka do sypialni.  Byłam strasznie zmęczona gdy przyjechaliśmy do mnie. Gadaliśmy jeszcze z mamą. Widziałam, że jest smutna jak mówimy o tym remoncie. Wiem, że nie chce, żebym opuszczała d...

20.12.2021 - Dzień 298

Poniedziałek Pojechałam z moim chłopakiem do pracy. Oczywiście spóźniliśmy się, bo długo nam zeszło rano. Dobrze, że jeszcze o to szefowa się nie czepia.  W pracy jak w pracy. Ostatnio jest nieco nerwowo, bo A. i G. mówią dużo o odejściu. Sporo też gadamy o szefowej i ją obgadujemy. Męczy mnie już to, choć rozumiem dziewczyny.  Byłyśmy razem na obiedzie. A. mówiła, że widziała jak szef jechał samochodem, widział nas i się na nas gapił z dziwną miną. Coś czuję, że będą z tego kłopoty.  Po powrocie zabrałam się za ubieranie choinki. Nie chciało mi się, ale już i tak późno ją ubieram w tym roku. Rozłożyłam gałązki inaczej niż zawsze, tak na boki, żeby wyglądała na gęstszą. tata pomógł mi z lampkami, mam z bombkami i jakoś to poszło. Ubraliśmy ja wspólnie. Poszłam spać wcześnie, bo byłam zmęczona. 

19.12.2021 - Dzień 297

Niedziela Kiedy wstaliśmy, przygotowaliśmy się i zjedliśmy śniadania (kanapki, nie jajecznica, bo nie zdążyliśmy), to poszliśmy do kościoła. Nie protestowałam. Faktycznie już dawno nie byliśmy, a mój chłopak też jakoś nie naciskał, więc chciałam mu zrobić tę przyjemność i pójść z nim. Tak więc pojechaliśmy do kościoła.   Msza jak msza, nie ma co opisywać. Wróciliśmy do domu, zjedliśmy pomidorową, którą ugotował jego tata, pobawiliśmy się trochę z dziećmi siostry. Potem już poszliśmy się spakować.  Najpierw pojechaliśmy do Castoramy. Oglądaliśmy płytki, panele, drzwi i inne rzeczy. Wybraliśmy kilka próbek farb. Następnie udaliśmy się do Merkurego. Tam też oglądaliśmy podobne rzeczy i porównywaliśmy. Później odebraliśmy moją mamę z pracy i wspólnie pojechaliśmy do Agata meble, gdzie obejrzeliśmy meble. Kiedy przyjechaliśmy do mojego domu byłam już padnięta. Nie miałam na nic ochoty. Zjedliśmy coś, trochę pogadaliśmy z moimi rodzicami i obejrzeliśmy tv w salonie.  Później po...

18.12.2021 - Dzień 296

Sobota Nie miałam zamiaru zrywać się z samego rana, chociaż z moim chłopakiem jest to ciężkie, bo on budzi się wcześnie. Ale chociaż nie męczył mnie, żebym wstawała, więc udało mi się pospać chyba do 9:00.  Zjedliśmy śniadanie, a następnie pojechaliśmy obejrzeć meble w innym mieście. Zrobiliśmy też zakupy w sklepie spożywczym, bo trzeba było wziąć coś na obiad. Kupiliśmy też wkłady do zniczy, bo później pojechaliśmy na cmentarz, na groby jego babci, dziadka i wujka. Wymieniliśmy wkłady w kilku zniczach, pomodliliśmy się.  Wróciliśmy do domu i zrobiliśmy spaghetti na obiad. Wyszło dobre, choć nagotowaliśmy makaronu jak dla pułku wojska. Zostało go naprawdę dużo.  Pomagaliśmy ubierać choinkę w pokoju jego mamy. Wyszło nieźle, choć tak w połowie to nie chciało mi się jej już ubierać.  Resztę dnia spędziliśmy na dole, gadając z jego rodzicami i dziećmi jego siostry. Trzeba było ich pilnować, bo siostra byłą w pracy Wieczorem przyszła też i siostra mojego chłopaka, więc z...

17.12.2021 - Dzień 295

Piątek Spakowałam rano ostatnie rzeczy do torby. Nie zabierałam prostownicy. Torba nie była lekka, ale też nie taka znowu ciężka, bo się ograniczałam.  Jakoś wyrobiłam się rano. Choć bałam się, że nie zdążę na busa z takim obciążeniem.  Zgubiłam w busie czapkę. Moją śliczną czarną czapkę z napisem MEOW. Bardzo mi jej szkoda, a najbardziej, kiedy pomyślę, że wylądowała gdzieś na ulicy lub w koszu.  W pracy myślałam przede wszystkim o tym, kiedy pojadę już do mojego chłopaka. Gdy przyjechał po mnie później, pojechaliśmy jeszcze do Dek meble, żeby obejrzeć narożniki i meble. Spodobał nam się tam jeden, właściwie dwa: granatowy i szary. Mnie początkowo bardziej podobał się ten szary i nie byłam przekonana do granatowego.  Pojechaliśmy następnie do Auchana i zrobiliśmy spore zakupy. Kupiliśmy też czapkę dla mnie, żebym nie marzła.  U mojego chłopaka zeszliśmy na dół, żeby zjeść i pogadać. Chociaż nie bardzo wiem jak rozmawiać z jego tatą. Ciężko znaleźć mi z nim wspó...

16.12.2021 - Dzień 294

Czwartek Nie mam siły i ochoty dziś pisać :/ Odpuszczę sobie tym razem. 

15.12.2021 - Dzień 293

Środa Rano na zewnątrz, na chodnikach, byłą istna szklanka. Dobrze, że mama już o 6:00 zadzwoniła do mnie żeby mnie ostrzec przed tym, bo pewnie bym się wywaliła już na podwórku. Bałam się, że spóźnię się na busa, bo tak kiepsko się szło, ale na szczęście zdążyłam.  A. wróciła dzisiaj do pracy. Nawet spotkałam ja razem z M. po drodze i nas podwiozła kawałeczek. Miło było być w komplecie. Od razu miałam jakiś lepszy humor. Jakoś tak przyjemniej się zrobiło. Jedynie zrobiło się mniej miło, kiedy A. zaczęła mówić o odejściu. Już wcześniej o tym wspominała, ale miałam nadzieję, że zmieni zdanie. Ale wygląda na to, że podjęła już decyzję i naprawdę planuje odejść. Bez niej już nie będzie tak samo. G. również chce odejść, mówiła, że chciałaby dociągnąć do końca lutego, czyli do końca stażu M. i później już na pewno odejdzie. M. też nie jest zdecydowana co robić, bo nie za bardzo ma pomysł na to.  A ja również nie wiem co robić. Na razie też myślę o pozostaniu do końca stażu M., ale ...

14.12.2021 - Dzień 292

Wtorek Wtorek, a miałam wrażenie, jakby była już środa. Nie miałam zbytnio humoru, czułam się zmęczona i chciałam się skupić na pracy. Nie analizować rzeczy za bardzo.  Fajnie, bo udało mi się wyrobić z dostarczeniem dokumentów w terminie. Nie wiem czy są poprawne, ale przynajmniej w terminie.  Jakoś leci, choć jakoś nie chce mi się nic, Sara niby czuje się trochę lepiej, ale boli ją biodro czy łapka i to też mnie martwi. Trochę zjadła dziś sama jej zbindowanego jedzonka. Potem nawet zjadła mi kawałki parówki z ręki. Miło się na to patrzyło.  Szukałam prezentu dla chłopaka. Ciężko znaleźć coś fajnego, bo ma już prawie wszystko. Już mnie głowa rozbolała od przeglądania tych wszystkich stron. Ale myślę o zamówieniu mu do samochodu rejestratora jazdy czy coś takiego. Pomyślę jeszcze. 

13.12.2021 - Dzień 291

Poniedziałek Stresowałam się. Obudziłam się i czułam, że się stresuję. Nawet obecność mojego chłopaka nie pomagała. Mimo tego bardzo cieszyłam się, że będę mogła z nim pojechać i nie cisnąć się busem. No i mogłam z nim spędzić więcej czasu.  W pracy... praca, praca, dużo pracy... Chcę doprowadzić do momentu, gdzie będę robić wszystko na bieżąco. Poza tym, chcę wpisać wszystkie rozliczenia z terminem do stycznia, jeszcze w grudniu.  Dalej czułam się niespokojna i zestresowana. 

12.12.2021 - Dzień 290

Niedziela Spędziłam bardzo miłą niedzielę z moim chłopakiem. Wstaliśmy rano i pojechaliśmy do galerii. Szukaliśmy prezentów na święta. Długo chodziliśmy po sklepach, aż już się zaczęłam stresować, kiedy niewiele kupiliśmy a zaczęło się robić późno. Jednak wreszcie wybraliśmy trochę prezentów. - dla taty - karta pamięci w RTV Euro AGD - dla brata - brązowa bluza w New Yorker - dla bratowej - czerwona koszula w Reserved Wstąpiliśmy jeszcze do Pepco i kupiliśmy parę rzeczy, w tym kapcie dla mnie i torebki na prezenty. Wzięliśmy sobie jedzenie w Maku, które zjedliśmy w samochodzie.  Wstąpiliśy do Nexterio, żeby obejrzeć płytki i nawet mi się tam spodobały te, które chłopak mi pokazywał. Później pojechaliśmy do Auchana. Kupiliśmy: - dla siostrzenicy mojego chłopaka - lalkę a'la barbie z akcesoriami - dla siostrzeńca mojego chłopaka - grające autko - dla mojego bratanka - zabawkowy autobus Kolejnym sklepem jaki odwiedziliśmy, był Merkury, później Obi. Tam również oglądaliśmy płytki i pan...

11.12.2021 - Dzień 289

Sobota Wreszcie sobota, w którą mogę sobie normalnie posprzątać i ogarnąć w domu. No i w której się lepiej czuję. Przynajmniej fizycznie, bo psychicznie to różnie.  Wstałam późno, ale tak strasznie nie chciało mi się wstawać. Zjadłam śniadanie, pooglądałam YT i zabrałam się za sprzątanie. Odkurzyłam, umyłam łazienkę, potem podłogi. Następnie poszłam ugotować obiad. Dziś zrobiłam makron z sosem pieczarkowym i wyszedł przepyszny. Sara czuła się dziś gorzej. Było już lepiej, ale coś się stało i coś dzieje się z jej lewą, tylną łapką. Nie staje na niej, podkurcza ją. Jakby miała jakiś niedowład. Albo jakby coś ją w biodrze bolało. Nie wiadomo. Ale biedna psinka. Już się lepiej czuła po tym ostatni, a tu ja znowu coś takiego spotkało.   Później przyjechał mój chłopak. 

10.12.2021 - Dzień 288

Piątek M. dziś źle się czuła w pracy i wcześniej wyszła do domu. Zostałam sama z szefową, bo G. była na zdalnych, a A. wciąż jest na zwolnieniu.  Naprawdę przestraszyłam się, jak M. zaczęła się źle czuć. Nie wiedziałam co robić.  Na koniec miałam bardzo nieprzyjemną niespodziankę. Okazało się, że przez maleńki, naprawdę błahy błąd, jedno z rozliczeń się opóźni. I to w dodatku faceta, który ostatnio się pieklił przez telefon i który chciał, a nawet żądał ode mnie, żebym mu je przyspieszyła. Pięknie. Że też musiało paść akurat na niego... Jebany.  Niech mnie zwolnią. Za dużo nerwów mnie ta praca kosztuje. Ostatnio nawet nie miałam apetytu. Nie mogłam myśleć o niczym innym. Nic mnie nie cieszyło i nie sprawiało przyjemności. To chyba nie powinno tak wyglądać... Po powrocie poszłam odebrać list z poczty. Wysiadłam wcześniej, bo pocztę przenieśli w inne miejsce. Nastałam się w kolejce, ale odebrałam. Potem poszłam do Floriny. Kupiłam sobie zimowo-świąteczne skarpetki, majtki, ...

09.12.2021 - Dzień 287

Czwartek Czuję się strasznie zmęczona tym wszystkim. 

08.12.2021 - Dzień 286

Środa Mam już dosyć tej pracy... Czuję się taka wypalona. Choćbym nie wiem jak się starała, wciąż nie wychodzi tak jak chcę.  Mam dosyć. W dodatku kończy się rok i nie wiem jak to będzie. 

07.12.2021 - Dzień 285

Wtorek Nie ma chwili spokoju. Problemów ciąg dalszy. A to z jedną firmą, a tu z inną. W jednej były problemy, bo błąd wyniknął we wniosku. Nie z mojej winy, ale teraz dopiero wyszło. W sumie to taki drobny błąd, ale operator też przy rozpatrywaniu tego wniosku pozytywnie nie wyłapał tego i nie poinformował, nie kazał poprawić.  W drugiej wcześniej nie wiedziałam, że babka zmieniła nazwisko. I teraz każą poprawiać dokumenty, oświadczenia. Babka z tej firmy też się wkurza, że długo wszystko trwa, że ma dużo dokumentów do podpisywania. Niech się cieszy, że jej wniosku nie cofają, bo tego się bałyśmy.  Sara czuje się już lepiej. Liczymy na to, że zacznie sama jeść.  Z chłopakiem planujemy, że jak w sobotę tata będzie pracował (bo jak nie, to mój chłopak przyjeżdża do mnie, bo ma mu pomóc), to na weekend pojadę do niego. 

06.12.2021 - Dzień 284

Poniedziałek. Mikołajki Dostałyśmy w pracy po Merci. Przyniósł je syn szefowej, razem z dokumentami. Samej szefowej nie było, bo chora.  W pracy problemy. Mam wrażenie, że niekończące się.  Choć bez szefowej było spokojnie. Za to brakuje bardzo A.  Na obiedzie dostałyśmy od K. po cukierku na Mikołajki.  Tata był znów z Sarą u weterynarza i dostała nowe leki, w tym nowy antybiotyk. Nadal miksujemy jej mięsko z rosołkiem i ryżem, i podajemy do pyszczka. Ale widać, że ma już więcej siły. To dobrze.  Kiedy przyszłam, Sara zrobiła mi niespodziankę. Zrobiła kupę na chodnik, taką rzadką i śmierdzącą. Ale bardzo się wszyscy ucieszyliśmy, bo baliśmy się, że tyle dni nie robiła. A chodnik wrzuciłam do pralki i uprałam, więc też nic się nie stało. 

05.12.2021 - Dzień 283

Niedziela To była bardzo miła niedziela. Zrobiliśmy na śniadanie jajecznicę. Spędziliśmy sobie czas razem. Sara czułą się jakby lepiej i ja też się czułam lepiej. Byłam z moim chłopakiem w nowo otwartym Dino i zrobiliśmy tam małe zakupy. Kupiłam sobie fajnego jelonka do dekoracji pokoju na święta. Czas minął nam bardzo przyjemnie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Oglądaliśmy razem skoki. Było naprawdę fajnie i miło. Aż szkoda, że ten czas minął aż tak szybko i mój chłopak w końcu musiał jechać. Chciałabym, żeby został dłużej.  Trochę stresuję się jutrem. Było mi bardzo miło, że dziewczyny pisały do mnie jak się czuję. Ale jakoś boję się jutrzejszego dnia. Oby wszystko było dobrze.

04.12.2021 - Dzień 282

Sobota Obudziłam się rano i zaczęłam oceniać swój stan. Wciąż czułam, że mam katar, choć nie ciekło mi z nosa. Czułam też, że z gardłem jest gorzej niż wczoraj. Zmierzyłam temperaturę i miałam 37 stopni. Mama ugotowała Sarze mięsko, a ja później zblendowałam znowu część tego mięska z ryżem. Tata po tym jak zawiózł mamę do pracy, wstąpił do weterynarza. Ten dał mu dla Sary tabletki przeciwwymiotne i osłonowe. Na razie powiedział, że nie będzie brała więcej antybiotyku. W poniedziałek tata z Sarą mają pojechać na więcej badań.  Tata dał Sarze tę przeciwwymiotną tabletkę, a potem trochę jedzonka.  Obejrzałam 3 odcinki The Walking Dead. Jak zwykle fajnie się to ogląda.  Po tej tabletce jakby mniej Sarę męczyło i śpi sobie. Mam nadzieję, że poczuje się lepiej.  Miałam dziś pójść z moim chłopakiem na Chrzciny, ale w moim stanie to nic z tego. Lepiej żebym została w domu. Choć gdyby czuła się dobrze, to z chęcią bym poszła.  Nie wiem czy mój chłopak przyjedzie ani któr...

03.12.2021 - Dzień 281

Piątek, Test na COVID Obudziłam się w nocy i nie mogłam spać. Nie wiedziałam dlaczego. Próbowałam usnąć, ale nie mogłam. I to naprawdę długo. W końcu mi się udało. Obudziłam się znów rano i czułam, że coś jest nie tak. Czułam się źle. Zmierzyłam temperaturę i miałam 37 i coś. W dodatku czułam, że mam katar. Może bym się tym nie przejęła, gdyby nie fakt, że A. miała pozytywny wynik testu na covid. A ja jednak dużo czasu z nią spędziłam.  Nie wiedziałam co robić. Poszłam poradzić się mamy i wtedy zdecydowałam, że zostaję w domu. Tata pojechał później do ośrodka i zarejestrował mnie na wizytę. Napisałam na naszej grupie z pracy, żeby szefowa wiedziała, że mnie nie będzie. Myślałam, żeby do niej zadzwonić, ale nie chciałam o pół do ósmej, a potem już stwierdziłam, że napiszę. Było mi naprawdę dziwnie być w domu. Z jednej strony nie chciałam iść i chciałam zostać w domu, z drugiej czułam, że obowiązki na mnie czkają. No ale nie mogłam iść z gorączką, zasmarkana. Nie wiedziałam też, czy ...

02.12.2021 - Dzień 280

Czwartek Kompletnie nie miałam ochoty jechać do pracy. Wciąż czułam się zestresowana i zniechęcona. Bardzo, bardzo zniechęcona. Ale wstałam i poszłam, bo nie przysługują mi jeszcze dni wolne, a za L4 by mi nie zapłacili.  Na początku w pracy było bardzo ciężko, ale powoli coraz lepiej się czułam. Troszkę puszczał mnie stres i później już nawet się uspokoiłam. Tym bardziej długo nie było szefowej i miałam czas żeby dojść do siebie, popracować w spokoju, zastanowić się.  Oczywiście, nie obyło by się bez żadnych problemów. I dziś wystąpiły. Ale nie było takiej tragedii jak ostatnio.  Poszłyśmy z G. i M. do bistro, bo dzisiaj były urodziny lokalu. Faktycznie, częstowali darmowym ciastem i słodkościami. Poza tym była loteria. Po zakupie jedzonka można było wybrać balon i przekłuć go wykałaczką. Ze środka wypadała karteczka i było na niej napisane, czy coś się wygrało.  Udało mi się wygrać herbatkę. Jakąś fajną, w ładnej puszce, liściastą. Ucieszyłam się, bo w sumie chyba ...

01.12.2021 - Dzień 279

Środa Jestem totalnie przemęczona i wyczerpana po tym wszystkim, co działo się ostatnio. Czuję się wykończona psychicznie i fizycznie. Po przyjściu do domu zmierzyłam temperaturę. Miałam 37,7. Czekałam tylko aż mama przyjdzie i poszłam się położyć do góry.  Wciąż stresuję się pracą i tym co się tam działo, ale też Sarą i tym, jak ona się czuje.  Nie mam siły.