Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2021

31.05.2021 - Dzień 96

Poniedziałek jest jak poniedziałek Trochę chciało mi się spać dzisiaj. Nie było szkolenia i prawdę mówiąc, nie miałam za dużo do zrobienia. Starałam się powoli wykonywać rzeczy, które faktycznie miałam wykonać, ale jakoś tak szybko one się kończyły. Także były momenty, że nie wiedziałam co mam robić. Na obiad zjadłam kotleta w płatkach kukurydzianych, do tego gotowane ziemniaczki i surówki. Było pyszne, kotlet był chrupiący i bardzo mi smakowało. Fajnie, bo kiedy jadłam, w sumie już skończyłam, no ale jeszcze miałam resztkę na talerzu, to przyszyły A. i G. Także dosiadły się do mnie i mogłam trochę posiedzieć z nimi. Trochę długo mi zeszło, ale i tak nie miałam za wiele do zrobienia, więc trudno. Kiedy wróciłyśmy, szefowa nic nie powiedziała.  Ale miałam wrażenie, że cały dzień jest dla mnie mniej miła niż zwykle i nie wiem dlaczego. Czy tylko mi się tak wydaje? Może też tak być. Ale tak mi dziwnie było, trochę nieprzyjemnie. Czułam się jak intruz.  Wyszłam praktycznie o 16:00...

30.05.2021 - Dzień 95

Miła, senna niedziela Większość niedzieli przespałam z chłopakiem. Pogoda była brzydka, padało, było zimno i nic nam się nie chciało. Później też mojego chłopaka bolał brzuch, więc nie miał ochoty wstawać. W warunkach remontowo-polowych, ale udało nam się zjeść naszą jajecznicę. Zaczęliśmy też oglądać serial "Kto zabił Sarę" na Netflixie i muszę przyznać, że bardzo się wkręciłam. Jestem bardzo ciekawa co tam faktycznie się stało i jak potoczą się losy głównego bohatera.  Był pewien miły moment tej niedzieli. Chociaż miałam okres, to trochę się zabawiliśmy. Nawet mi się podobało.  Wieczorem, kiedy chłopak pojechał, trochę krzątałam się po domu, przygotowywałam na jutro i jakoś tak bardzo szybko zleciało, a już trzeba było iść spać. 

29.05.2021 - Dzień 94

Ufffff.... jest.  Poszłam na 11:30 do fryzjera i wreszcie mam skrócone włosy. Wreszcie będę mogła związać je i nie wyglądać dziwnie, bo mam grzywkę!  Po wyjściu od fryzjera poszłam do Biedronki. Ale nie miałam nastroju na zakupy, więc nie spędziłam tam szczególnie dużo czasu.  W domu czekałam na faceta, który miał nam układać płytki na ścianie w kuchni. Miał być koło 13:00 i tak, czekałam, czekałam, i już zaczęłam martwić się, że nas wystawił i nie przyjdzie. Ale wreszcie przyjechał.  Całe szczęście dostałam okresu! Nie mogło być dzisiaj niczego wspanialszego. Tak na niego czekałam i teraz jestem szczęśliwa, że jest :)  Wieczorem przyjechał mój chłopak. Trochę zirytowało mnie to, że znowu wolał kosić trawę, zamiast spędzać czas ze mna, ale nic już nie mówiłam. Sama jeszcze odkurzyłam na dole.  Byłam też zawiedziona i trochę zła, bo Selena Gomez miała wystąpić na otwarciu Chempions League, a nie wyemitowali tego w tv. Szkoda... 

28.05.2021 - Dzień 93

Panika  To był bardzo stresujący dzień.  Na stażu okazało się, że jakieś szkolenie ze względu na przeoczenie A. nie pójdzie i może być duży problem. Szczególnie, że jednym z niewielu wyjść było Biedna, aż się popłakała, a ja bardzo jej współczułam. Kiedy przyszła szefowa może nie krzyczała ani nic, ale była trochę zła. A. znowu się popłakała i znowu było mi jej szkoda, bo widzę, że naprawdę dużo robi i bardzo się stara. Ogólnie jest bardzo zaangażowana. Ale teraz zobaczyłam też, że jest wrażliwą osobą.  Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, bo udało się przełożyć te szkolenia bez większych konsekwencji. Ale atmosfera byłą nerwowa. Ja aż nie miałam już apetytu i nie poszłam na obiad.  Wyszłyśmy wcześniej i zdążyłam na busa 15:40. W domu zjadłam zupkę chińską, a potem załamałam się, kiedy zorientowałam się, że ciągle nie mam okresu. Poczułam, jak życie mi się wali i wpadłam w panikę. Nie miałam na nic ochoty, położyłam się spać o 18:00 i tak spałam do 1:30, z małą...

27.05.2021 - Dzień 92

Wreszcie udało się umówić!  Zaspałam dzisiaj rano. Całe szczęście jedynie 20 minut, więc udało mi się jeszcze spokojnie wyrobić na busa. Później, jadąc, widziałam po drodze na łące śliczną sarenkę. Taki miły akcent w tym niezbyt miłym poranku. Miałam sporo obaw przed dzisiejszym dniem, bo wszystko leciało mi z rąk i jakby szło nie po mojej myśli, ale było całkiem w porządku. Wykonałam sporo telefonów i chyba idzie mi to coraz lepiej. Wciąż się stresuję, ale już troszkę mniej. Poza tym, kiedy wiem co powiedzieć, to jakoś idzie. Na obiad zjadłam gołąbka, ziemniaki i surówkę, i było to najlepsze danie jakie tam jadłam do tej pory. Poza tym, dobrze się po nim czułam, nic się nie działo i cena też była w porządku, także super. Udało mi się umówić na wizytę do fryzjera! Wreszcie! Idę tam w sobotę na 11:30 i już nie mogę się doczekać, tak bardzo chcę, żeby już obcięła mi włosy, zwłaszcza grzywkę :) Żeby się umówić wyszłam na chwilę do pokoju socjalnego i akurat nikogo nie było, dlatego sz...

26.05.2021 - Dzień 91

Dzień Matki Chociaż rano trochę się martwiłam, dzisiejszy dzień również był w porządku. Nie było szkolenia, ale coś to zrobienia i tak się znalazło. Kilka razy musiałam dzisiaj dzwonić do klientów, ale wszystko było w porządku. Na koniec okazało się, że jutro będzie szkolenie, więc wszyscy się z tego cieszyliśmy.  Na obiad zjadłam pomidorową i jak na razie była to najlepsza zupa, jaką tam jadłam. Z miłych rzeczy, to założono mi w końcu firmowego maila, więc cieszę się, że nie będę musiała korzystać z tego należącego do pani która jest na macierzyńskim i będę mogła robić więcej rzeczy. Zdążyłam na wcześniejszego busa i byłam w domu po 17:00. Zjadłam parówki i obejrzałam dwa odcinki Sabriny. Tym sposobem skończyłam obejrzałam już cały serial i muszę przyznać, że na końcu się wzruszyłam. Tak jak mi wcześniej zaspoilerowano gdzieś, uśmiercili ją :( Myślę, że mogli to zakończyć w inny sposób jednak. No i nie pokazano co się stało z Lucyferem, czy naprawdę został wygnany.  Okazało s...

25.05.2021 - Dzień 90

Kiedy ten deszcz wreszcie przestanie padać? Dziś był ok. Działo się i raczej się nie nudziłam. Ostatnio ogarniał mnie niepokój na myśl o zaświadczeniach, które wydrukowałam, dlatego wszystkie jeszcze raz sprawdziłam. Znalazłam te, w których był błąd i poprawiłam je. Teraz przynajmniej już wiem, na co na 100% muszę zwracać uwagę.  Na obiad zjadłam rosół. Niby duży, ale zastanawiam się o ile ta miseczka jest większa od tego mniejszego. Był w porządku, lepszy od zupy krem z brokułów, którą jadłam wcześniej, ale nie był to też nawet jeden z lepszych, jakie jadłam.  Kiedy wracałam, było już późno, bo po 16. Także poszłam czekać na busa na przystanku mniej więcej tam, gdzie wysiadam ranno (tylko po drugiej stronie) i tam udało mi się wejść. Ostatecznie byłam w domu wcześniej, jakbym pojechała tym wcześniejszym busem. Ale jakoś nie lubię tam wsiadać...  W domu obejrzałam dwa odcinki Sabriny, poczytałam trochę i starałam się nie zasnąć do momentu aż porozmawiamy z chłopakiem prze...

24.05.2021 - Dzień 89

Kolejny poniedziałek Wstałam, choć było nieco trudniej niż zwykle. Pewnie przez to, że to poniedziałek. Ale poszłam na staż w dobrym humorze.  Na obiad zjadłam tagiatelle w sosie śmietanowym z brokułami i szparagami. Było dobre, na pewno lepsze, niż ostatnia zupa krem. Pierwszy raz jadłam szparag, ale ciężko powiedzieć czy mi smakują, bo były trochę bez smaku. Za to strasznie długo naczekałam się na to danie. Aż się zestresowałam, no bo jednak nie planowałam spędzić tam aż tyle czasu. Ostatecznie jednak udało mi się zjeść.  Nie mogłam wyjść wcześniej, więc nie zdążyłam na wcześniejszego busa. Dlatego też nie spieszyłam się idąc. Wstąpiłam jeszcze do biedry i kupiłam sporo słodyczy. W najbliższym czasie będę chciała to ograniczyć, no ale jeszcze sobie na to pozwolę.  W domu remont trwa, więc w sumie dobrze zrobiłam, że zjadłam obiad w ciągu dnia. Tak jak myślałam, raczej obecna sytuacja nie zachęca, żeby gotować tam cokolwiek. Mam nadzieję, że wreszcie nam ktoś położy te p...

23.05.2021 - Dzień 88

Dużo  łez się polało Obudziłam się i miałam nadzieję, że jakoś to będzie. Wciąż nie byłam w nastroju na przytulanki, czy coś innego, ale też nie chciałam robić awantury. W ogóle nie chciałam o tym rozmawiać i nie chciałabym, żeby dowiedział się o tym. Miałam nadzieję, że jakoś przeczekam, ochłonę i może nawet zapomnę. Bo po dłuższym rozmyślaniu, były tam rzeczy, które mi się wyraźnie nie podobały, ale nie oznaczały w sumie niczego złego. Dlatego po prostu postanowiłam nie ujawniać się z tym i być czujna.  Rano mój chłopak przyszedł do mnie. Wiedziałam, że chciał się ze mną kochać, ale nie miałam na to ochoty, więc wstałam, mówiąc, że trzeba już wstać itd. Widziałam, że był jakiś dziwny. Później też okazało się, że się na mnie za to obraził, fochał się, chciał jechać do domu. Pytałam czemu właściwie się tak zachowuje, o co mu chodzi, ale przez długi czas nie chciał mi powiedzieć. W końcu emocje wzięły górę i popłakałam się, bo nie chciał mi powiedzieć o co chodzi, nie odzywał s...

22.05.2021 - Dzień 87

O co tu chodzi??? Cały dzień czułam się dziwnie. Dyskomfort w dolnym odcinku pleców, zmęczenie, jakaś taka niechęć do wszystkiego. Mimo tego posprzątałam na górze, bo na dole w kuchni zaczął się remont i stwierdziłam, że nie ma sensu, skoro zaraz wszystko będzie brudne.  Anulowałam subskrypcję na empik go (abonament). Ciekawe czy wciąż będę mogła skończyć te książki, które zaczęłam. Przeczytałam jeszcze jedną książkę, zanim to zrobiłam.  Wieczorem coś mnie tknęło i kiedy chłopaka nie było w pobliżu, zerknęłam w jego telefon. Nigdy wcześniej tego nie robiłam i czuję się głupio, ale poczułam jakiś impuls i coś mi powiedziało, że powinnam to zrobić. Odczytałam jego rozmowę z jedną dziewczyną Niby nie ma tam nic wyraźnie złego, przynajmniej na pierwszy rzut oka, ale przeczytałam rzeczy, które mnie zaniepokoiły i zabolały. Np. to, że umawia się na spotkanie z tą dziewczyną, a mnie nigdy o tym nie wspominał. Chyba do tego spotkania nie doszło, ale i tak mnie to jakoś zabolało. No bo...

21.05.2021 - Dzień 86

W piątek jest jakoś tak lepiej Nie było dziś A., więc byłam w biurze tylko z G. Szefowa przyszła później, ale nie była długo. Ogólnie dziś było fajnie, jakoś tak luźno. Nawet pośmiałam i pożartowałam sobie trochę z G. Miałyśmy okazję porozmawiać i poznać się co nieco, więc to był miły dzień. Jedyne co mnie trochę zaniepokoiło to to, że wychodziłam ostatnia i musiałam zamknąć biuro. Do tej pory troszkę boje się, że zapomniałam czegoś wyłączyć albo zamknąć okna, chociaż przecież sprawdzałam czy je zamknęłam.  Wyszłam wcześniej, bo tak za dziesięć 15:00 i poszłam na przystanek (mogłam jeszcze wcześniej, ale poprawiałam makijaż, byłam w toalecie itd). Pojechałam autobusem, bo chciałam pójść jeszcze na małe zakupy. Zbliża się Dzień Matki, więc kupiłam już prezent dla mamy - mydełko z mydlarni U Fransiszka o zapachu konwaliowym. Wiem, że mama lubi zapach konwalii, więc powinien jej się spodobać. Poza tym tak kojarzy mi się z wiosną. Potem poszłam jeszcze do Hebe i kupiłam parę rzeczy, w ...

20.05.2021 - Dzień 85

Uzależnienie od snu Wróciłam dzisiaj i jeszcze w busie mówiłam sobie, że nie pójdę spać. Ale kiedy byłam w domu, zjadłam obiad i posiedziałam chwilkę, nie mogła po prostu się powstrzymać. Najpierw położyłam się i zaczęłam przeglądać FB na telefonie, ale szybko mnie to znużyło i po prostu się poddałam. Czułam, że muszę się przespać i nie widziałam dla siebie innej opcji. To trochę straszne, bo ostatnio właśnie w taki sposób spędzam cały czas po powrocie do domu. Muszę to zmienić, ale jak widać nie będzie to łatwe.  Paczka jest już w paczkomacie, ale nie chciało mi się dzisiaj iść po nią. Zrobię to jutro. Mam czas do soboty rano, więc wszystko ok. Na stażu było w porządku. Nie nudziłam się i były nawet zabawne momenty. Była też chwila stresu, bo okazało się, że nie ma certyfikatów, które powinny być, ale to po prostu wydrukowałam je na nowo.  Trochę martwię się tym, co będzie jutro, bo nie ma szkoleń i będę tylko z G. i szefową. Niby mamy trochę do zrobienia, no ale zobaczymy....

19.05.2021 - Dzień 84

Było ok Dzisiaj w sumie wszystko było ok. Bus znów wolno jechał i dotarłam na staż 8:02. Wciąż miałam coś do zrobienia, więc się nie nudziłam. Szefowa kupiła dla nad jagodzianki, które były bardzo dobre.  Wyszłam 15:45, więc udało mi się zdążyć na wcześniejszego busa. Ale w domu i tak poszłam spać i praktycznie przespałam większość czasu. Jejciu, muszę coś z tym zrobić.  Jest późno, więc nie mam już czasu, ale i ochoty rozpisywać się bardziej. Idę się myć, muszę tylko wymyślić jeszcze w co się ubiorę. 

18.05.2021 - Dzień 83

Deszcowy wtorek Nie zaspałam i wyrobiłam się ze wszystkim. Rano padało i bus jechał powoli i miejscami staliśmy w korkach, więc byłam dosłownie tuż przed 8:00 na miejscu, no ale zdążyłam. Do mojego nastroju rano świetnie dopasowała się płyta Lany del Rey "Honeymoon". Naprawdę super mi się jej słuchało. Dzisiaj było całkiem fajnie. Już nie czułam się zagubiona czy rozczarowana. Wręcz przeciwnie, dzień minął w przyjemnej atmosferze. Jedyne co psuło efekt to to, że w pewnym momencie zaczęło mi strasznie bulgotać w brzuchu. Było mi dziwnie i martwiłam się tym, że ktoś to usłyszy i coś sobie pomyśli.  Chciałam wyjść z 10 minut wcześniej, ale się nie udało, bo mieliśmy sytuacje awaryjną. Jakiś wniosek nagle został zaakceptowany. Jednak ostatecznie A. stwierdziła, że odpuszczam. Było już po 16:00, więc i tak nie zdążyłabym na wcześniejszego busa. A podwiozła mnie kawałek, także nie musiałam iść tyle co zwykle.  Pogoda w dalszym ciągu była paskudna, a w moim brzuchu działo się coś dz...

17.05.2021 - Dzień 82

Chyba jednak nie lubię poniedziałków Dzisiaj było trochę gorzej. Kiedy przyszłam, nie było nikogo w biurze i musiałam czekać w pokoju socjalnym aż ktoś przyjdzie. Ale dobrze przynajmniej, że miałam gdzie usiąść i nie musiałam stać pod drzwiami. Poza tym z moim brzuszkiem już było dzisiaj dobrze. Siedząc tak i czekając pomyślałam, że to słabo, że nie mam do nikogo kontaktu i nie mogę się dowiedzieć, kiedy ktoś będzie czy coś. Poszukałam jednej z dziewczyn, A., na FB, ale nie mogłam jej znaleźć. Kiedy przyszła, zapytałam ją czy ma FB, powiedziała mi, że ma. Spróbowałam ją wyszukać, ale nie widziałam jej, więc nawet to jej powiedziałam. Ona odpowiedziała mi, że faktycznie, nie wyszukuje jej i na tym skończyła temat. A ja już więcej nie pytałam, bo stwierdziłam, że widocznie nie chce, żebym ją znalazła i dodała do znajomych czy coś. Zrobiło mi się strasznie głupio. Naprawdę, poczułam się taka... urażona. Rano sporo się działo. Tak naprawdę to wszystko zaczęło się walić na głowę, przynajmni...

16.05.2021 - Dzień 81

Niedziela - powoli pozbywamy się rzeczy Na dzień dobry zrobiło się bardzo miło między mną a moim chłopakiem. Także poranek był udany. Wstaliśmy, a on poszedł robić naszą jajecznicę. Ja w tym czasie malowałam się. Kiedy zeszłam do kuchni, była już prawie gotowa, więc nie miałam za wiele rzeczy do zrobienia.  Po śniadaniu razem z mamą zaczęłam wynosić rzeczy z szafek w kuchni. Pakowałyśmy je do pudełek, po czym wynosiłyśmy je do piwnicy (te mniej ważne i potrzebne) lub do salonu (te delikatne i których się na co dzień używa). Jejciu, jak fajnie było pozbywać się tych wszystkich gratów z kuchni. Bardzo lubię wyrzucać niepotrzebne rzeczy i chociaż tych nie wyrzucamy, tylko przenosimy, to mam nadzieję, że po tym jak okaże się, że sporo z nich nie jest takich niezbędnych, to mama zdecyduje się wielu z nich pozbyć. Ogólnie to uważam, że mamy stanowczo za dużo rzeczy. Tata z moim chłopakiem coś tam jeszcze mierzyli, rozmawiali o podłączeniu gniazdek, prądu, kabli czy coś takiego. Ale już m...

15.05.2021 - Dzień 80

Produktywna sobota - A. sama w domu Co tu dużo pisać - jak to w sobotę posprzątałam. I nawet nie sprawiło mi to większych problemów. Wręcz przeciwnie, bardzo dobrze mi się tym razem sprzątało, bo byłam sama w domu i nikt mi nie przeszkadzał. Tak to można robić :) Wyspałam się, choć i tak obudziłam się wcześniej. A wieczorem przyjechał mój chłopak. Zrobiłam sobie żółty makijaż i myślę, że naprawdę fajnie w nim wyglądałam. Razem pojechaliśmy do sklepu, bo musiałam zrobić zakupy. Później, gdy wróciliśmy do domu, zrobiłam jeszcze pranie ręczne, żeby mieć więcej ubrań, które nadawałby się, żeby pójść w nich na staż. Wcześniej też miałam mały problem z piecem, bo za bardzo podskoczyła mi temperatura i wyskoczył error, ale wyłączyłam piec (czy co tam się wyłącza), przesunęłam uchwyt na grzejniki i wszystko skończyło się dobrze, Mój chłopak przywiózł karcher i postanowił umyć nam kostkę, bo rodzice ostatnio o tym wspominali. Był mały problem skąd podłączyć do niego wodę, ale wreszcie się udało...

14.05.2021 - Dzień 79

Kolejny dzień wdrażania się Każdego dnia idzie mi coraz lepiej, bo coraz bardziej wiem co mam robić. Każdego dnia też bardziej poznaję się z dziewczynami, które tam pracują i jak na razie dogadujemy się. Mam nadzieję, że tak pozostanie.  Dziś już z moim brzuchem było lepiej. Udało mi się zjeść na śniadanie serek wiejski i chleb, więc to sukces. Poza tym w ciągu dnia zjadłam kanapkę, a potem jeszcze kilka bułeczek maślanych z czekoladą. Wypiłam też więcej. W każdym razie czułam się już w miarę dobrze. O, i rano mniej się stresowałam. Ciekawe, czy miało to jakiś związek z tym, że miałyśmy być tam w pracy same.  Wyszłyśmy chwilkę wcześniej, chyba jakieś 5 minut. Ale za to udało mi się zdążyć na wcześniejszego busa, tego o 16:30. Także byłam wcześniej w domu! Wiem już też, która droga na dworzec jest najkrótsza. Niestety nie jest to ta najprzyjemniejsza, ale szłam nią tak szybko, że nie było czasu na narzekanie.  W domu byłam zmęczona, ale nie tak jak wcześniej. Czułam, że ni...

13.05.2021 - Dzień 78

No i jest, skierowanie dostarczone Z niefajnych rzeczy, to rano nie najlepiej się czułam. Było mi dziwnie. Nie miałam apetytu i może nie było mi do końca niedobrze, ale tak jakoś źle. Tak ciężko, nawet nie na żołądku, tylko tak gdzie w brzuchu. Nie mogę zlokalizować gdzie dokładnie.  Udało się. Zaniosłam dzisiaj podpisane skierowanie do Urzedu Pracy. Musiałam jeszcze wypełnić ankietę i inne papierki, także zajęło mi to dłużej niż myślałam. Ale fajnie, że się udało i mam to już z głowy. Formalności załatwione. Otrzymałam też listę obecności, którą będę musiała dostarczać do 5 każdego miesiąca.  Szefowa podwiozła mnie tam osobiście. W ogóle, fajny ma samochód, elektryczny. Jeszcze takim nie jechałam. Ogólnie w porządku mi się z nią rozmawiało, była miła, ale trochę głupio mi się zrobiło, kiedy zapytała mnie czy kogoś mam i czy planuję dzieci. Czułam się niezręcznie.  Wypróbowałam nową trasę na dworzec, ale nie udało mi się zdążyć na wcześniejszego busa. Potrzebuję więcej cz...

12.05.2021 - Dzień 77

Zmiana. Czy to już?  Udało mi się nie zaspać. Wstałam rano i wyrobiłam się na busa, także dobrze mi poszło. W mieście byłam już 7:20, także wcześniej niż się spodziewałam. Aż troszkę za wcześnie, bo wiedziałam, że jeśli będę tam za wcześnie, to będę stała pod drzwiami. Dlatego postanowiłam poczekać troszkę na przystanku. Usiadłam więc. Na szczęście było w miarę ciepło i nie padało, więc mogłam to zrobić. Siedząc tak baaardzo się stresowałam, aż nie mogłam o niczym myśleć, a słuchanie muzyki nie sprawiało mi przyjemności. W pewnym momencie to aż się trzęsłam z nerwów. Troszkę pomogło, kiedy zaczęłam sobie w głowie mówić o tym, czego tak właściwie się boję. Po tym troszeczkę mniej się denerwowałam, a przynajmniej na tyle, że było to do wytrzymania. Pojawił się natomiast inny problem. Uświadomiłam sobie, że strasznie chce mi się siku. To było aż dziwne. Dlatego zebrałam się i kiedy była jakoś 7:35 ruszyłam na miejsce.  W drodze powtarzałam sobie, że tylko jeszcze chwilka i znajdę...

11.05.2021 - Dzień 76

Coś się dzieje Ok, możliwe, że tym razem się uda. Tak naprawdę, wszystko okaże się jutro. Zobaczymy. Staram się na nic nie nastawiać, bo najbardziej boję się rozczarowania.  Byłam na zakupach i to sporych.  Ten dzień był dobry, pomimo tego, że zaspałam. Wiele się działo, naprawdę dużo. Naprawdę. 

10.05.2021 - Dzień 75

Najlepszy poniedziałek od dawna Wstałam po 10:00, bo miałam czekać na to, aż dostawcy przywiozą nam zmywarkę. Później okazało się, że mają to zrobić między 15 a 19, ale mniejsza z tym. Przynamniej wstałam o nie tak złej porze zwłaszcza, że poszłam spać po 4:00. Wiadomo co robiłam, ale czułam się wtedy dobrze, tak lekko, więc to najważniejsze. Śniadanie, witaminki (od kilku dni biorę je), YT - czyli mój typowy poranek. Później nie mogłam usiedzieć i chciałam coś zrobić, dlatego uprałam koc. Była bardzo ładna pogoda - ciepło: prawie 25 stopni i wietrznie - więc wyschnął mi on błyskawicznie. Nie gotowałam nic na obiad, zjadłam resztki z wczorajszego grilla.  Skończyłam czytać "Magię sprzątania" Marie Kondo. Kiedy dziś zaczęłam, to nie mogłam przestać, tak jakoś mnie wciągnęło. Choć powinno się to nazywać Magią Porządkowania, bo głównie o porządkach tam piszą. Ale mimo tego bardzo dobrze mi się to czytało i naszła mnie ochota na sprzątanie i porządkowanie. Ale chciałam to zrobić ...

09.05.2021 - Dzień 74

Pierwszy grill w roku Tak jak myślałam, nie spało mi się za dobrze. Zdecydowałam się spać razem z chłopakiem i czułam się dobrze z tą decyzją, ale w nocy długo nie mogłam zasnąć, chociaż on spał już kiedy wróciłam z łazienki. Dziwne uczucie, bo zazwyczaj nie mam problemów z zasypianiem. Także pomęczyłam się z zaśnięciem i rano obudziłam się niewyspana. Ale nie mówiłam o tym chłopakowi. Nie chciałam mu robić przykrości narzekaniem na to. Wspomniałam jedynie, że nie mogłam zasnąć.  Zrobiliśmy naszą tradycyjną jajecznicę, jednak tym razem podzieliliśmy się niż z moim bratem. Rano był na giełdzie z tatą (kupił rowerek dla mojego bratanka) i wpadł jeszcze na trochę do nas. Mówił, że mu smakuje. Mnie oczywiście smakowała, choć nie dałam rady zjeść całej porcji, która tym razem musiała być większa, przez to, że ogólnie zrobiliśmy jej więcej. Skończył się gaz, więc pojechaliśmy na stację paliw wymienić butlę. Taka mała wycieczka.  Po powrocie do domu, skręcaliśmy nowego grilla, k...

08.05.2021 - Dzień 73

Urodzinki po urodzinach Pierwsza część dnia zajęło sprzątanie - wiadomo. Chociaż i tak wstałam późno. Po posprzątaniu wszystkiego i zjedzeniu obiadu okazało się, że brakuje nam cukini na grilla. no bo na jutro planujemy grilla, takiego już na pewno. Jak pogoda nie dopisze, to zrobimy go a balkonie albo w altanie, ale zrobimy Zdecydowałam więc, że przejdę się po nią do sklepu. Miałam czas i chęć. Wzięłam więc telefon, słuchawki na uszy. Puściłam sobie muzykę i w drogę! Tak też zrobiłam. Poszłam do biedry. Kupiłam 2 cukinie, 3 cebule, margarynę, a żebym nie czuła się źle, to zakupiłam również najnowszą książkę Kinga w wersji kieszonkowej za 9.99. Trochę było mi szkoda kasy, ale z drugiej strony... raz się żyje! Wieczorem zrobiłam sobie przepiękny makijaż (turkusowo-morski błysk), ślicznie pokręciłam włosy i założyłam seksowną sukienkę. Wyglądałam bosko i też tak się czułam. Przyjechał mój chłopak. Był głodny, więc odgrzałam mu obiad. Później poszliśmy do góry. Dostałam od niego prezent: ...

07.05.2021 - Dzień 72

7 maja, Moje urodzinki <3 Udało mi się wstać wcześniej. Jupi! Obudziłam się jeszcze wcześniej, ale czułam się tak nie wyspana, że odpuściłam i w końcu wstałam po 9:00. Puściłam sobie playlistę stworzoną poprzedniego wieczoru przed zaśnięciem i wykonałam poranną toaletę.  Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanko. Wtedy też przyjechali rodzice, bo byli w sklepie. Mama wręczyłam mi piękny bukiet kwiatów i złożyła mi życzenia, tata też. Tata później też dał mi trochę gotówki. Zjadłam śniadanie oglądają filmiki na YT i słuchając urodzinowej playlisty. W pewnym momencie przyszła do mnie babcia i złożyła mi życzenia. Dała mi też 50zł. Ucieszyłam się. Ostatnio nasze relacje nie były za dobre, ale to nic. Miło z jej strony.  Zaczęłam się malować, bo pomyślałam, że skoro to moje urodziny, mogłabym sobie zrobić jakiś ładny makijaż. Nie widziałam na jaki się zdecydować, ale pomyślałam, że najbardziej mam ochotę na jakiś dzienny, nie za mocny. W ogóle, od dawna mam ochotę na kolorowe, ...

06.05.2021 - Dzień 71

Przesadziłam z tym późnym wstawaniem Dzisiaj nie mam żadnego usprawiedliwienia dla tego, czemu wstałam tak późno. Nawet nie napiszę o której. Ale w sumie trochę z tym przesadziłam... Nie miałam w ogóle ochoty na kontakt z ludźmi. Rodzice byli przez większość czasu w mieście, załatwiali różne sprawy, a kiedy wrócili do domu, to trochę ich omijałam. Nie miałam ochoty na rozmowę. Nawet nie pisałam do przyjaciółki z pytaniem o to, czy wybiera się na fitness. Kompletnie nie chciałoby mi się dzisiaj pójść.  Za to zrobiłam pranie. Uprałam i białe rzeczy, i te ciemne. Także mam to już z głowy, bo uzbierało się ich już dużo.  Przeczytałam książkę "27 śmierci Toby'ego Obeda" Joanny Gierak-Onoszko. Szybko mi poszło, bo skończyłam ją w 2 dni, ale bardzo mnie wciągnęła. Był to reportaż o Kanadzie, a właściwie o szkołach z internatem w których pod przymusem zamykano dzieci rdzennych mieszkańców, a w których działy się potworne rzeczy. Przemoc, wykorzystywanie seksualne, a to wszystko w...

05.06.2021 - Dzień 70

Pogoda, co z tobą?  Wstałam późno, ale tym razem mam to gdzieś, bo poszłam spać też bardzo późno, bo koło czwartej w nocy. Do tej godziny czytałam, potem słuchałam muzyki i było mi naprawdę fajnie.  Mama dziś też miała wolne i przynajmniej do piątku będzie w domu.  Jak mi minął dzień? Oglądałam YT, czytałam, umyłam i schowałam buty do garderoby (zostawiłam tylko jedne botki, które nadają się też na błoto i deszcz - jak będzie cieplej to je też schowam) i próbowałam zmyć napisy z pudełek po ferrero, ale nie udało mi się.  Chciałam zrobić pranie, ale mama już zrobiła, więc nie miałabym gdzie go rozwiesić. Muszę się wstrzymać.  Na obiad miałyśmy zrobić kaszę z filetem z kurczaka, cukinią i pomidorami z puszki w woreczku, który miał być upieczony w piekarniku. Ale podczas przygotowywania okazało się, że mamy w domu tylko jedną saszetkę kaszy bulgur. Zdecydowałam więc, że pójdę szybko do sklepu i zakupię nowe opakowanie. Przebrałam, wzięłam słuchawki i telefon, a tak...

04.05.2021 - Dzień 69

Dzień 69... Ten dzień był taki sobie. Wstałam późno. Mama miała dziś wolne, więc byłą w domu. Rozmawiałyśmy o sprzętach do kuchni, bo niedługo mamy robić remont i prawie wszystko wymieniać. Razem ugotowałyśmy na obiad ryż z sosem pieczarkowym, a do tego zrobiłyśmy sałatkę z sałaty lodowej, marchewki i sosu greckiego.  Wyszło pysznie, choć trochę dziwnie się później czułam. Ale może to dlatego, że zjadłam resztę kukurydzy smażonej, które mi została. Albo po prostu zjadłam ogólnie za dużo, bo nałożyłam sobie wielką porcję.  Sporo dzisiaj czytałam. Przeczytałam na przykład "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxley'a. Książka ta wywarła na mnie naprawdę spore wrażenie. Najdziwniejsze jest to, że prezentowana tam antyutopia zakłada brak wolności i indywidualizmu. Im więcej klonów, tym lepiej. Jedynie najwyższa kasta mogła być nieco różnorodna, ale wciąż musiała trzymać się zasad. Ale mimo tego że wiem, że to byłoby złe, to trochę chciałabym się tam znaleźć. To musiałoby być miłe u...

03.04.2021 - Dzień 68

3 maja To był taki sobie dzień. Miałam średnio dobry humor. Czułam się senna, choć w sumie nie wstałam jakoś bardzo wcześnie. Wszystko było takie jakieś nijakie.  Pogoda była brzydka, przynajmniej tak do 16:00, kiedy to mój chłopak miał już jechać do domu. Wtedy też wyszło słońce i zrobiło się przyjemniej. Szkoda, że nie wcześniej. Przynajmniej dzisiaj zjedliśmy naszą jajecznicę, choć i ona nie smakowała mi tak, jak zawsze. Oglądaliśmy trochę Suits, ale większość czasu siedzieliśmy, leżeliśmy i czas jakoś tak mijał.  Kiedy chłopak już pojechał, poszłam spać, bo czułam, że to najlepsze, co mogę zrobić. Kiedy wstałam zjadłam kolację. Uzupełniłam mój planner na kolejny miesiąc, bo jeszcze nie miałam okazji tego zrobić.  Obecnie też mój nastrój jest nijaki. Ale może jutro będzie lepiej. 

02.04.2021 - Dzień 67

Dzień leniuchowania  Po tym, jak położyłam się spać późno i po tym, jak na weselu wypiłam sporo alkoholu, czułam, że muszę odespać. Dlatego nawet nie ustawiłam sobie budzika.  Ostatecznie wstaliśmy po 11:00 (nie wiem czy nawet nie dochodziło południe), ale to dobrze, bo inaczej mogłabym się źle czuć. Poza tym, pogoda była strasznie senna i i tak chciało mi się spać.  Umyłam włosy. Ciężko było zmyć z nich tonę lakieru, jaką wczoraj na nie nałożyłam. Ale przynajmniej wyglądały pięknie do końca.  Tym razem nie zjedliśmy na śniadanie naszej tradycyjnej jajecznicy. Nie chciało mi się jej robić ani jeść, było też już za późno.  Niewiele się działo. Odpoczywaliśmy. Oprócz tego oglądaliśmy serial Suits, sporo odcinków. Leżeliśmy, przeglądaliśmy fb itd.  Na obiad zjedliśmy spaghetti z przedwczoraj. Wciąż było dobre. Ale i tak cieszę się, że je miałam, bo kompletnie nie miałabym ochoty dzisiaj niczego gotować.  Po południu wpadła na chwilę moja siostra cioteczna...

01.05.2021 - Dzień 66

Dzień wesela Wstałam wcześniej, żeby zdążyć wszystko zrobić przed wyjściem i nie musieć się z niczym spieszyć. Zjadłam śniadanie, obejrzałam coś na yt, a potem umyłam włosy i już ruszyła cała machina przygotowań. Udało mi się zdążyć ze wszystkim. Zrobiłam sobie piękny makijaż, taki, jak sobie zaplanowałam (brąz + błysk z mojej ulubionej paletki Kwitnąca Wiśnia). Poza tym, przykleiłam sobie sztuczne rzęsy. Nie było łatwo, nie wiedziałam, czy dobrze to robię, ale udało mi się. Efekt był świetny, nie za bardzo sztuczny, taki bardziej naturalny, jakbym miała dłuższe i gęstsze rzęsy, ale jednocześnie widać było sporą różnicę. Ostatecznie utrzymały się do końca, choć delikatnie mi się odklejały w kąciku, ale myślę, że nikt nie zwrócił na to uwagi. Nie umawiałam się do fryzjera, sama ułożyłam sobie włosy. Pokręciłam je na lokówce, a każdy lok spryskałam obficie lakierem, żeby się trzymał. Potem je roztrzepałam, żeby były delikatniejsze, a grzywkę ułożyłam prostownicą. Całość bardzo mi się spo...