07.05.2021 - Dzień 72
7 maja, Moje urodzinki <3
Udało mi się wstać wcześniej. Jupi! Obudziłam się jeszcze wcześniej, ale czułam się tak nie wyspana, że odpuściłam i w końcu wstałam po 9:00. Puściłam sobie playlistę stworzoną poprzedniego wieczoru przed zaśnięciem i wykonałam poranną toaletę.
Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanko. Wtedy też przyjechali rodzice, bo byli w sklepie. Mama wręczyłam mi piękny bukiet kwiatów i złożyła mi życzenia, tata też. Tata później też dał mi trochę gotówki.
Zjadłam śniadanie oglądają filmiki na YT i słuchając urodzinowej playlisty. W pewnym momencie przyszła do mnie babcia i złożyła mi życzenia. Dała mi też 50zł. Ucieszyłam się. Ostatnio nasze relacje nie były za dobre, ale to nic. Miło z jej strony.
Zaczęłam się malować, bo pomyślałam, że skoro to moje urodziny, mogłabym sobie zrobić jakiś ładny makijaż. Nie widziałam na jaki się zdecydować, ale pomyślałam, że najbardziej mam ochotę na jakiś dzienny, nie za mocny. W ogóle, od dawna mam ochotę na kolorowe, wiosenne makijaże, ale pogoda sprawia, że nie czuję się w nich dobrze (niech już będzie ładniej!). Dlatego też wykonałam go w rudo-karmelokowym brązie ze złotym błyskiem. Usta pomalowałam płynną pomadką z rimmela w lekko pomarańczowym odcieniu. Wyglądałam i czułam się bardzo ładnie. Oczywiście ułożyłam też włosy - wyprostowałam je, żeby wyglądały dobrze.
Mama zapytała, czy nie chcę przejść się do sklepu. Chciałam, bo i tak planowałam to od rana. W sklepie kupiłam sobie żelki i chipsy, bo miałam straszną ochotę je zjeść. A na obiad gotową lasagne do piekarnika.
W domu sobie ją upiekłam. W międzyczasie skończyłam czytać książkę "Gad. Spowiedź klawisza" Pawła Kapusty. Znów był to reportaż, tym razem o tym, jak wyglądają realia pracy polskiego strażnika więziennego. Była całkiem ciekawa i dobrze, i szybko się ją czytało.
Kiedy lasagne była gotowa, włączyłam sobie do niej film "Zakochany bez pamięci" z 2004 roku. Od dawna chciałam go zobaczyć, bo kiedyś bardzo lubiłam teledysk do piosenki "Robin Schulz – OK (feat. James Blunt)" i samą piosenkę. Choć momentami troszeczkę mi się dłużył, to całą historia podobała mi się i nawet się wzruszyłam. Opowiadał on o dwójce osób, parze, z której kobieta pewnego dnia po zerwaniu wymazuje sobie swojego byłego chłopaka z pamięci. On się o tym dowiaduje i robi to samo, ale w trakcie uświadamia sobie, że wciąż kocha tę dziewczynę. Próbuje walczyć z wymazywaniem, ale mu się nie uda. Mimo tego ponownie się spotykają, ale dowiadują się o tym, że oboje wcześniej wymazali sobie siebie z pamięci. Film kończy się happy endem, bo pomimo że wiedzą, jak to może się skończyć i co myśleli o sobie po jakimś czasie związku, postanawiają spróbować jeszcze raz.
Założyłam sobie konto zaufane. Próbowałam się potem zarejestrować na szczepienie, ale jakby nie było u nas terminów, więc odpuściłam. Następnym razem spróbuję telefonicznie.
Pojadłam żelków i czułam się pełna, dlatego stwierdziłam, że mam ochotę poczytać. Zrobiłam sobie herbatkę i zaczęłam szukać książki. Wreszcie zdecydowałam się na jedną i przeczytałam dwa rozdziały. Zrobiłam się senna, dlatego ucięłam sobie krótką drzemkę. Kiedy się obudziłam, poczytałam jeszcze trochę, ale już coś innego.
Potem włączyłam znów swoją playlistę urodzinową. Próbowałam utworzyć nową bohaterkę do mojego opowiadania, bo zaczęłam czytać poradnik o pisaniu i postanowiłam kierować się nim, żeby coś stworzyć. Postępuję według kroków tam zawartych, więc tak jak napisano w pierwszym kroku, opisałam troche jej wygląd, cechy charakteru, osobowość i zachowanie. W poniedziałek kolejny krok, bo chyba jutro nie dam rady.
Zadzwonił mój brat i złożył mi życzenia. Dostałam też smsa od bratowej, życzenia złożyły mi też moja chrzestna, moja przyjaciółka i moja siostra cioteczna. To miło, że tyle osób o mnie pamiętało. Na życzenia na fb odpowiem jutro.
Wcześniej zaplanowałam sobie, że skoro to moje urodziny to spędzę ten dzień robiąc same miłe rzeczy, na które mam ochotę. I tak też starałam się dzisiaj postępować. Słuchałam przyjemnej muzyki, obejrzałam film, poczytałam. Zjadłam lasagne, którą uwielbiam i żelki o smaku tropikalnym, które też uwielbiam. Zrobiłam sobie śliczny makijaż, w którym czułam się piękna. Także myślę, że był to bardzo miły dzień i dobrze go spędziłam.
Na koniec chciałabym jeszcze zrobić sobie maseczkę w płachcie. To by było idealne zakończenie tego dnia. Mam nadzieję, że będzie ciepła woda.
:)
Czego sama życzyłabym sobie? Najbardziej chciałabym znaleźć pracę, bo wtedy mogłabym ruszyć do przodu. Oprócz tego oczywiście żeby dopisywało mi zdrowie i żeby układało mi się z chłopakiem. Żebym była szczęśliwa. Tyle przychodzi mi do głowy. Z rzeczy materialnych coś by się na pewno znalazło, ale nie zależy mi na nich szczególnie. :)
Komentarze
Prześlij komentarz