Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2021

30.09.2021 - Dzień 218

Czwartek - wkurw i joga Nawet nie wybierałam się dziś na wcześniejszego busa. Nie chciało mi się wstawać i wstałam późno. Zdążyłam za to zrobić piękny makijaż cieniem z mojej ulubionej paletki "Kwitnąca wiśnia". Byłam więc zadowolona. Późno dotarłam do biura. Bus jechał powoli, w dodatku padało. Było też trochę ludzi, choć nie tyle co kiedyś, kiedy to stali prawie że na kierowcy. W każdym razie wpisałam się tuż przed godziną 8:00.  Czułam się kiepsko. Byłam zestresowana, było mi niedobrze, nie miałam apetytu. Czułam się spięta, zła i jakaś taka zaniepokojona. Miałam też irracjonalne poczucie winy, bo kiedy wszystko sobie poukładałam, zrozumiałam, że wiele z rzeczy, które zarzucała mi szefowa wczoraj, nie były moją winą ani błędem.  Robiłam swoje. Sporo dzwoniłam do ludzi. Z jednej strony chciałam zrobić wszystkie rzeczy, żeby szefowa już się mnie nie czepiała. Z drugiej dobrze było coś robić, bo to poprawiało mi nastrój, dawało pewne poczucie stabilności i pozwalało mniej myś...

29.09.2021 - Dzień 217

Środa Szefowa mnie wkurwiła. Totalnie.  Zdenerwowałam się, zestresowałam i prawie cała się trzęsłam. Nie mogę myśleć o niczym innym.  Jebać ją. 

28.09.2021 - Dzień 216

Wtorek  Dziś od razu wiedziałam, że pojadę późniejszym busem. Wstałam 10 minut później niż zwykle, więc nie mogło być inaczej. Zrobiłam sobie za to makijaż z różową kreską, który planowałam od dawna i założyłam dżinsy z dziurami na kolanach, które leżały w mojej szafie już kilka lat. Muszę przyznać, że dobrze na mnie teraz wyglądają. Lepiej niż kiedyś.  Na stażu już od rana wkurzała nas szefowa. Mnie też nieźle wkurzyła, bo po pierwsze czepiała się dziwnych rzeczy. Po drugie natomiast, strasznie wymyśla i już nie wiem o co jej chodzi. Wkurza mnie, że tak nagle się budzi i o wszystko ma pretensje.  Za to fajnie się bawiłam z dziewczynami, nawet pomimo tego, że szefowa mi popsuła humor. Pojechałyśmy najpierw do klienta, żeby poprawił podpisy na dokumentach. Udało nam się to załatwić, więc super. Następnie pojechałyśmy do galerii i wstąpiłyśmy tam do rossmana. Kupiłam sobie antyperspirant, więc nie muszę się martwić tym, że mi się skończy. Oprócz tego dostałam w promocji now...

27.09.2021 - Dzień 215

Poniedziałek, jak to poniedziałek Nie zdążyłam na wcześniejszego busa. Późno wstałam, potem trochę mi zeszło z makijażem i już wiedziałam, że nie ma co się spieszyć, bo i tak nie zdążę i będę musiała jechać tym późniejszym. Inna sprawa jest taka, że na tego drugiego też w końcu musiałam się spieszyć.  Na stażu nie było szefowej. Miała mieć jakiś zabieg, wycinanie czegoś z nogi, dokładnie gangliona. Niezbyt przyjemna sprawa.  W każdym razie miło było bez niej. Tak luźno i spokojnie, na tyle, na ile to możliwe w tej pracy. Sporo rozmawiałam z dziewczynami, chociaż one jechały też w parę miejsc i długo ich nie było. Nie miałam zbyt dużo do zrobienia, więc to co miałam odwlekałam w czasie. W końcu zrobiłam co miałam zrobić. Na przerwie poszłam z A. na obiad, ale wzięłam tylko zupę tajską. Bardzo chciałam ją spróbować i okazało się, że smakuje dobrze. Tak inaczej niż cokolwiek, co jadłam. Także jestem zadowolona, że jej spróbowałam. Kiedy weszłyśmy do bistro, było tam pełno młodzie...

26.09.2021 - Dzień 214

Niedziela, urodziny mojego chłopaka Wstaliśmy trochę później niż zwykle, bo po 9:00. .Ale dobrze mi się spało. Choć nie czułam się wciąż tak dobrze, jak powinnam. Cały dzień wciąż czuję, że coś jest nie tak.  Zrobiliśmy sobie jajecznicę i przez większość dnia oglądaliśmy 3 sezon Sex Education, tak, że skończyliśmy go całego. Uwielbiam ten serial. Bohaterowie są świetni. Podoba mi się w nim to, że można się i pośmiać i wzruszyć. A ten sezon był szczególnie dobry. Już nie mogę się doczekać kolejnego.  Ogólnie było dziś miło, nie kłóciliśmy się. Gdybym tylko się lepiej czuła, to może też byłabym bardziej aktywna .  Ślicznie dziś wyglądałam. Już dawno nie czułam się tak dobrze w sowich ubraniach. Założyłam spódniczkę w kwiatki, czarną koszulkę z dekoltem i różowy sweterek-bolerko. Nie sądziłam, że tak mi to będzie pasować, ale nie mogłam się na siebie napatrzeć. Wyglądałam obłędnie! Do tego zrobiłam sobie różowy, delikatny makijaż z kreską ze złotego eyelinera. Wcześniej nary...

25.09.2021 - Dzień 213

Sobota - jak zwykle mija za szybko Cały dzień jakoś się tak dziwnie czuję. Nie wiem o co chodzi. Nawet w pewnym momencie wzięłam sobie gripex, ale nie potrafię dokładnie stwierdzić o co chodzi. Natomiast jedno wiem na pewno - w ogóle nie mam dziś apetytu. Dziwne to wszystko.  Wstałam po 10:00, bo nie chciało mi się wcześniej. Zjadłam coś, pomalowałam twarz i brwi, po czym poszłam do sklepu. Najpierw odwiedziłam Florinę i kupiłam tam sobie skarpetki, które chciałam już zamawiać w internecie. Ale na szczęście je znalazłam, nawet taniej. Kupiłam więc 4 pary. Oprócz tego szukałam sobie majtek, ale był strasznie słaby wybór. Wybrałam jakieś 2 - jedne białe bezszwowe, bo pomyślałam, że mogą się przydać (nie mam takich), drugie za to granatowe. Całkiem ładne, choć wolałabym, żeby były czarne.  Później poszłam do biedronki i zrobiłam zakupy spożywcze. Nic ciekawego. Chciałam kupić sobie coś na kanapki, ale na nic nie miałam ochoty. Wzięłam natomiast płatki na mleko, jakiś nowy smak Cr...

24.09.2021 - Dzień 212

Piątek  Wreszcie zrobiłam sobie fioletowy makijaż. Wyglądał ładnie, choć nie wiedziałam, czy się w nim dobrze czuję. Ale i tak cieszę się, że udało mi się go zrobić i że się odważyłam.  Na stażu było spokojnie, bez większych stresów. Mieliśmy dziś kilku klientów. Poza tym odbyło się to szkolenie, którym się martwiłam. Nie wiem, czy dobrze się nagrało, ale to już nie ja robiłam, więc w sumie co mi tam.  Momentami było dziś zabawnie, bo A. pokazywała nam pozycje z jogi i nam też kazała spróbować. Tak więc skończyłyśmy robiąc te pozycje na podłodze. Śmiesznie to musiało wyglądać, szkoda, że żaden klient wtedy nie przyszedł :P  Zanim wróciłam do domu, poszłam do Biedronki. Kupiłam sobie parę rzeczy, plus coś słodkiego dla mojego chłopaka. Nie widziałam nic, co by mnie zachwyciło, więc wzięłam jakieś płatki czekoladowe. Nigdy takich nie jadłam, nie wiem czy on też nie jadł. Najwyżej spróbujemy. W ogóle jutro muszę już spakować ten prezent. Kupiłam sobie płatki na mleko cy...

23.09.2021 - Dzień 211

Czwartek, udane zakupy w galerii Wstałam dziś później, ale udało mi się zdążyć na tego busa, którego chciałam. Ledwo, bo ledwo ale się udało. Było dziś cieplej niż wczoraj, więc nie zmarzłam tak bardzo.  Na stażu miałam sporo pracy i raczej się nie nudziłam. Cały czas miałam coś do roboty. Udało mi się też nadrobić sporo zaległości. Przynajmniej tych, które mogłam, bo nie mam jeszcze wszystkich dokumentów. Był moment, że się przestraszyłam, bo ścierając kurz ze swojego biurka, poruszyłam trochę monitor. Ekran zrobił się czarny i nie wiedziałam jak to naprawić. Na szczęście okazało się, że tylko kabel się poluzował i A. mi go naprawiła.  Nie poszłam na obiad na przerwie, bo zdecydowałam, że zjem w galerii. Tak też jak planowałam, po pracy poszłam (dosłownie, pieszo) do galerii razem z M. Kawałek szłyśmy też z A., ale ona poszła do domu.  W galerii odwiedziłyśmy parę sklepów, ale szybko poszłyśmy coś zjeść. Zdecydowałyśmy się na Pizzahut. Wybrałyśmy dużą pizzę farmerska na ...

22.09.2021 - Dzień 210

Środa, środkowy dzień tygodnia Czułam się dzisiaj niewyspana. Ale zdążyłam na wcześniejszego busa, więc byłam zadowolona. Może i wcale nie musze nim jeździć, ale lepiej się z tym czuję. Spokojniej.  Nie obeszło się bez problemów na stażu. Najpierw jedna z firm miała problemy z zalogowaniem się. Całe szczęście, że odezwali się wcześnie, jeszcze godzinę przed szkoleniem, to na spokojnie udało się je rozwiązać. Później natomiast szefowa miała pretensje o błąd w zaświadczeniach. Przyznaję, nie sprawdziłam tego dokładnie i nie wyłapałam, ale na tyle dokumentów ile się przewija przez moje ręce, to tylko kwestia czasu jak czegoś nie wyłapę. Jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy i będę je popełniać nadal. Nie da się uniknąć wszystkich. Staram się uważać i sprawdzać wszystko po kilka razy, ale i tak się zdarza, że coś przegapię.  A propos błędów, okazało się, że znaczna część dokumentów, które mi ostatnio przyniesiono jest źle podpisanych. I będzie trzeba upominać się o ich poprawi...

21.09.2021 - Dzień 209

Wtorek Udało mi się dziś wstać wcześniej i zdążyć na busa. Oprócz tego zrobiłam sobie fajny makijaż, taki jak sobie zaplanowałam i założyłam nową bluzę, która okazała się być naprawdę wygodna. Czułam się dziś ładnie i dobrze w tym stroju.  Na stażu wciąż miałam sporo do zrobienia. Dzień więc minął mi szybko, zwłaszcza, że już byłyśmy dziś w komplecie. Powoli odgrzebuję się z zaległości. Ale cieszę się, że jest tyle do zrobienia.  Trochę wkurzyłam się, że szefowa znowu, miałam wrażenie, próbuje na mnie zwalić to, że ktoś nie dostarczył nam dokumentów. Kiedy wie, jaki problem jest z tą osobą, bo też i informowałam ją o tym wielokrotnie. A o pozostałych sama mówiła, że odmawiają czegokolwiek. Ale to standard, więc choć mnie to wkurza, to już mnie to nie dziwi. Klient przyniósł nam dziś czekoladki. To nie znaczy, że bardziej go przez to lubimy, bo raczej nie był dla nas zbyt miły. A. stwierdziła, że czekoladki są niedobre, mnie nawet smakowały, może dlatego, że miałam ochotę na sł...

20.09.2021 - Dzień 208

Poniedziałek - pierwszy dzień po chorobie Powrót był trudny. Oczywiście nie chciało mi się wstać rano bo nie dość, że strasznie wcześnie, to jeszcze było zimno i ciemno. Ale udało mi się i nawet zdążyłam na wcześniejszego busa. Rano było zimno i wilgotno, więc szło się nieprzyjemnie. Ale dałam radę.  Jednak na niewiele się to zdało, bo nie miałam klucza i musiałam czekać aż któraś z dziewczyn się pojawi. Więc i tak wpisałam się później niż powinnam.  Ciężko mi było znów się do wszystkiego przyzwyczaić. Czułam się obco, nie wiedziałam co się dzieje i od czego w ogóle zacząć. Powoli wdrożyłam się i ogarnęłam co muszę zrobić. Ale wcale się z tym nie spieszyłam. Poza tym, większość dnia dziś przegadałam z A. i M. Cóż zrobić, skoro tyle się nie widziałyśmy. Ale fajnie było. Choć rano stresowałam się bardzo. Jednak okazało się, że niepotrzebnie.  A. na przerwie powiedziała mi, że szefowa się dziwnie zachowuje i coś kombinuje, tylko nie wiadomo co. Zastanawiam się nad tym. W sum...

19.09.2021 - Dzień 207

Niedziela - zleciała zdecydowanie za szybko Było mi przykro, że mój chłopak chciał spać osobno w nocy. Zgodziłam się na to, ale jednak było mi przykro. Mimo tego że sama myślałam, że może tak będzie nawet wygodniej, brakowało mi go i żałowałam, że nie spaliśmy razem. Dlatego też rano było mi smutno. Próbowałam jakoś specjalnie tego nie okazywać, ale myślę, że widać było, że jestem bez życia.  Kiedy robiliśmy razem śniadanie, mój chłopak powiedział mi jednak parę miłych słów. Nazwał mnie misiem i powiedział, że ładnie wyglądam. To było naprawdę miłe i od razu poprawiło mi humor.  Oglądaliśmy nowy sezon Sex Education. Właściwie to pierwszy odcinek nowego sezonu. Potem przyjechał mój brat z dziećmi. Żeby nie było, bardzo je lubię, ale muszę przyznać, że wymęczyłam się z nimi, nawet jeśli nie siedziałam z nimi bez przerwy.  Zostali do późna, bo mieli jechać dopiero po północy. Co prawda wcześniej dzieci położyły się spać, ale to było mi nie na rękę, że są do tak późna. Jutro ...

18.09.2021 - Dzień 206

Sobota Dziś czułam się już lepiej, choć wciąż kaszlę. Antybiotyku zostało mi jeszcze do poniedziałku i mam zamiar wziąć go już do końca. Mam nadzieję, że do tego czasu już wszystko będzie do końca w porządku. Mama dziś też miała wolne, więc podzieliłyśmy się i ja posprzątałam na górze, a ona na dole. Dobrze, bo jeszcze nie odzyskałam sił i nawet po posprzątaniu tylko mojej części byłam zmęczona.  Wczoraj zaczęłam czytać fanfik do SnK na Wattpadzie. Wciągnęłam się, choć jest on napisany po angielsku i nie do końca odpowiadają mi tam wszystkie rzeczy. Poza tym, wcale nie jest jakoś dobrze napisany... Ale cóż. Spodobał mi się. Wieczorem przyjechał mój chłopak. Fajnie było się poprzytulać. No i wreszcie zobaczyć. Dawno się nie wiedzieliśmy.  Troszkę dziwnie się dziś czułam. W sumie to od wczoraj. Po obejrzeniu SnK wstąpił we mnie taki melancholijny nastrój. Z jednej strony bardzo go lubię i świetnie się z nim czuję, z drugiej strony troszkę mi dziwnie. 

17.09.2021 - Dzień 205

Piątek, ostatni dzień zwolnienia I wreszcie dotarłam do ostatniego dnia mojego zwolnienia. Pogoda cały dzień jest brzydka. Ja wstałam późno, ale fajnie było się powylegiwać.  Czuję się już lepiej, choć wciąż trochę kaszlę i czuję, że mam jeszcze sporo wydzieliny. Ciągle ją odkrztuszam lub smarkam. Takie życie.  Martwię się o Sarę. Ostatnio zrobiła kupę w korytarzu na górze i zwymiotowała w kuchni, w nocy. Zauważyłam przed tym jak poszłam się myć i posprzątałam. Nie było to przyjemne, ale cóż, trzeba być odpowiedzialnym człowiekiem, nawet jeśli czasem jest to nieprzyjemne. Dzisiaj znowu podobno, tym razem rano, zwymiotowała i zrobiła kupę w kilku miejscach na dole. Tym razem rodzice sprzątali. Coś jej musiało zaszkodzić. Ale martwię się o nią. Wiem, że już ma swoje lata, ale nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłabym od nas odejść... Boję się. Kocham mojego pieseczka. Nie wiem co będzie bez niej i nawet nie chcę o tym myśleć.  Chciałabym, żebyśmy zabrali ją do weterynarza...

16.09.2021 - Dzień 204

Czwartek Dalszy dzień mojego siedzenia w domu i oglądania Shingeki no kyojin. W sumie jest fajnie. Tym bardziej, że dostałam okresu. Wstałam rano i okazało się, że dostałam go w nocy. Musiałam sobie uprać majtki. Pościel też jest nieco brudna, także ją też muszę zmienić.  Uwielbiam go. Nawet jeśli bolał mnie brzuch i musiałam wziąć tabletkę przeciwbólową. I że zwijałam się z bólu. To nic, dobrze, że jest.  Nie chce mi się pisać. Czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję, że już nie będzie gorzej. 

15.09.2021 - Dzień 203

Środa, powoli dochodzę do siebie Dziś niewiele się działo. Pospałam sobie praktycznie do 10:00. Wreszcie się wyspałam.  Rozmawiałam ze wszystkimi dziewczynami z pracy. M. przekazałam co ma robić. Myślę, że sobie świetnie poradzi. Z drugiej strony czuję się trochę niepotrzebna, skoro beze mnie mogą się obejść... Ech, głupie uczucie. Ciekawa jestem, czy będę miała do czego wracać. Ciekawe, jak potraktuje mnie szefowa, czy będzie miała do mnie pretensje? Trochę się tego obawiam.  Oglądałam sporo Shingeki no kyojin. Czytałam też książkę. Poza tym jadłam, brałam leki i tyle.  Boję się, bo wciąż nie mam okresu. Nie wiem, czy to przez chorobę, czy z innego powodu, ale coraz bardziej mnie to przeraża. Aż boję się o tym myśleć. A oglądanie anime zawsze było świetnym sposobem, żeby nie myśleć o czymkolwiek. Przeraża mnie to. Ja chcę okres. I spokój. 

14.09.2021 - Dzień 202

Wtorek, wizyta u lekarza Nie poszłam na staż, wybrałam się natomiast do lekarza. W sumie kiedy obudziłam się rano, nie czułam się tak źle. Ale nauczona doświadczeniami z poprzedniego dnia stwierdziłam, że to chwilowe i miałam rację. Po początkowo było dobrze, ale szybko zaczęłam się czuć gorzej. Wrócił też kaszel. Stresowałam się tym, czy uda mi się zarejestrować do lekarza. Ale udało się bez problemów. Nie musiałam też w ogóle czekać, bo nie było nikogo w kolejce. Miałam wizytę na 8:30, więc nie chciało mi się czekać godziny. Wróciłam do domu, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i dopiero wtedy poszłam do lekarza. Tam też nie musiałam długo czekać. Lekarz był nieco dziwny, ale jak zaczęłam z nim rozmawiać, to nie było tak źle. Osłuchał mnie i przepisał leki. Wpisał mi też zwolnienie. Poczułam ulgę, że sobie tego nie wymyśliłam i faktycznie mam podstawy by twierdzić, że się źle czuję. Bo wcześniej myślałam sobie, że może przesadzam, albo narzekam za bardzo.. ale nie. Faktycznie jestem chora...

13.09.2021 - Dzień 201

Poniedziałek, wciąż chora, ale była na stażu Myślałam, że czuję się lepiej, ale okazało się, że nie bardzo.  Rano, kiedy wstałam czułam się w miarę dobrze. Ale potem z każdą chwilą było gorzej. Fakt, katar już prawie minął, ale za to powrócił ból gardła i kaszel. I właśnie ten kaszel mnie niepokoi, bo jest jakiś dziwny, świszczący...  W sumie żałowałam, że poszłam dziś na staż. Powinnam zostać w domu i się kurować, albo pójść do lekarza. A tak to się nawkurzałam tylko. Oczywiście, fajnie było zobaczyć się z dziewczynami. Jutro nie idę. Spróbuję pójść do lekarza, a jak się nie uda, to wykorzystam dzień wolny. Nie ma co dłużej narażać swojego zdrowia.  Ogólnie, to niewiele więcej się działo, bo byłam zmęczona po powrocie, więc tylko zjadłam, pooglądałam YT i się położyłam. Ale nie mam do siebie żalu, bo to choroba mnie zmęczyła. 

12.09.2021 - Dzień 200

Niedziela, kolejny dzień choroby Rano było kiepsko, ale teraz, wieczorem, czuję się już nieco lepiej. Wydaje mi się, że nie mam gorączki i nawet stanu podgorączkowego, bo lepiej mi się myśli. Gardło boli mnie nadal, kaszlę, a z katarem jest różnie, ale ogóle samopoczucie mi się poprawiło.  Myślę, że jutro pójdę na staż. Pewnie, że chciałabym posiedzieć w domu, ale tak jakoś... Sama nie wiem.  Nie widziałam się z moim chłopakiem i tęsknię za nim. Mam wrażenie, że z kolei on jest na mnie zły o to, że nie chciałam, by przyjeżdżał. Spotkał się z kolegą, byli na bilardzie, potem u niego grali w fifę, ale kurczę, mógłby cokolwiek napisać. Tak żebym się mniej martwiła. Smutno mi przez to.  Ale dobrze, że nie przyjechał. Miałam okazję odpocząć, zregenerować się. Gdyby przyjechał, to po pierwsze martwiłabym się, że się zarazi. A po drugie, chciałabym spędzić z nim czas i siedziałabym z nim. Krępowałabym się, żeby odpocząć tak jak chcę. Żeby wyglądać źle.  Oglądałam dziś anime...

11.09.2021 - Dzień 199

Sobota Jestem chora. W dalszym ciągu. Prawdę mówiąc, moja choroba się pogłębiła i teraz oprócz bólu gardła, koty trochę ustał, dostałam potężnego kataru. Wkurza mnie on i to, że boli mnie nos od wycierania go chusteczkami. Mam też gorączkę, 38 i coś. Ale wzięłam już fervex i nie pomógł za bardzo.  Nie chce mi się pisać. Oglądałam dziś YT, potem skończyłam oglądać Absolute Boyfriend. Następnie wzięłam się za czytanie i przeczytałam kolejną z części Rywalek, "Rywalki. Książę i Gwardzista" Kiery Cass. Fajna jest, dobrze mi się czyta. Poprosiłam mojego chłopaka o to, żeby nie przyjeżdżał i mam nadzieję, że tym razem to uszanuje. Nie chcę go zarazić, poza tym, nie mam siły siedzieć z nim czy martwić się o to, co robi, czy się dobrze czuje. Potrzebuję ciszy, spokoju i leków, które mi pomogą. 

10.09.2021 - Dzień 198

Piątek. Źle się czuję.  Na stażu też źle się czułam i przez większość dnia nic nie robiłam, albo udawałam, że coś robię. Oczywiście, to co musiałam zrobić, to zrobiłam. Ale nic ponad to. Nie chciało mi się dzisiaj tam być, chciałam poleżeć w łóżku. A. i G. też się wciąż źle czuły, z M. natomiast było dobrze. I oby tak pozostało, nie życzę jej choroby. Widziałam, że denerwuje się przed pierwszym dniem w szkole, bo dzisiaj miała mieć. Trzymam za nią kciuki.  Boli mnie gardło mi mam stan podgorączkowy, co odkryłam w domu. W sumie to drapie mnie i boli, momentami nawet ciężko mi przełknąć ślinę.  Na stażu byłam ciągle głodna, nawet jak zjadłam, myślałam o jedzeniu. A potem było mi trochę niedobrze, na szczęście przeszło.  Rodzice już o 6:00 rano pojechali do Rzeszowa na wycieczkę. Wracają jutro, więc jestem w domu tylko z babcią.  Po powrocie wypiłam herbatę i zjadłam żelki. Następnie zmyłam makijaż, umyłam zęby i przepłukałam gardło rozcieńczoną wodą utlenioną. Po ...

09.09.2021 - Dzień 197

Czwartek, czuję się niefajnie Nie za dobrze się dziś czuję. Boli mnie gardło i jest mi dziwnie. Rano ciężko mi się myślało, z takim opóźnieniem, nie mogłam się też skupić.  Nawet nie próbowałam zdążyć na tego wcześniejszego busa. W sumie to przez moment bałam się, że spóźnię się na tego późniejszego.  Dziewczyny w pracy też się słabo czują, jedynie M. się trzyma. Ciekawe co będzie jutro. Mam nadzieję, że nie zostanę sama z M. Chociaż z nią to bym mogła zostać, ale nie z szefową. Byłaby masakra siedzieć z nią tyle czasu.  Zrobiło mi się głupio, że myślałam, że zupę też się bierze na wagę. Naprawdę się tym przejęłam, a to przecież taka głupota. Ech, co jest ze mną?  Kupiłam w aptece wodę utlenioną. Przepłukam sobie później gardło. W ogóle chyba się położę. Nie chce mi się nic, tak totalnie. 

08.09.2021 - Dzień 196

Środa - urodziny taty Znów nie zdążyłam na wcześniejszego busa. Tym razem to przez to, że rozmazał mi się eyeliner na powiece i musiałam go poprawiać. Może jutro... Na stażu dłużyło mi się. Jakoś tak mam ostatnio, może dlatego, że trochę ludzie zwolnili z dokumentami, poza tym nie ma kto wystawiać faktur.  Jeden problem, ten z ankietami, udało się rozwiązać, bo ankiety się znalazły. Oczywiście, nie mogło być chwili spokoju, bo już pojawił się kolejny - ktoś wpisał zły tytuł przelewu, a właściwie nie wpisał za co płaci i pojawił się problem. Nie wiem jak go rozwiążemy, ale już czuję, że będzie ciężko.  Wkurza mnie, że szef nie potrafi dobrze podpisać dokumentów. I to, że mają o to pretensje do mnie. Jak są idiotami, to już ich problem.  Przynajmniej szefowa była dziś krótko i od razu zrobiło się przyjemniej.  Po stażu pojechałam z M. do galerii. Kupiłam sobie sweter, który wczoraj sobie upatrzyłam. Jestem zadowolona. Poza tym było fajnie, pochodziłyśmy sobie po sklepa...

07.09.2021 - Dzień 195

Wtorek - przenosiny Nie wyrobiłam się na wcześniejszego busa... Bez zaskoczenia. Muszę wstać wcześniej, jeśli chcę zdążyć, a ostatnio mi to w ogóle nie wychodzi.  Udało nam się przenieść do nowego biura! I to całkiem szybko i sprawnie. Wraz z dziewczynami udało nam się wymyślić jak wszystko porozstawiać, żeby maksymalnie wykorzystać przestrzeń, ale jednocześnie, żeby każda z nas miała dużo miejsca. Na początku ciężko mi się było przyzwyczaić. Wciąż zdarza mi się skręcić z toalety w kierunku starego biura. Ale im dłużej tam siedzimy, to powoli przyzwyczajam się do nowego. Jeszcze parę dni i pewnie w ogóle o tamtym zapomnę.   Zaliczyłam spory błąd, bo znowu nie dopilnowałam czegoś po szefowej. Tym razem nie zaniosła ankiet odpowiedniej osobie, a trzeba już je oddać. Nie wiem, pewnie będzie i tak się mnie czepiać, ale A. bardzo mi pomogła i gdyby nie ona, ta wtopa byłaby jeszcze gorsza i większa.  Jak mnie wyrzuci to trudno. Ten staż to etap przejściowy, zobaczymy, co p...

06.09.2021 - Dzień 194

Poniedziałek. Zaskoczenie i lekkie rozczarowanie Nie wyrobiłam się na wcześniejszego busa. Brakło mi dosłownie 3 minut, więc już postanowiłam na niego nie biec, tylko pojechałam następnym. W busie było straszliwie dużo ludzi. Poza tym stałam, bo ustąpiłam starszej pani miejsca. Nie było to złe ze względu na to, że łatwiej było mi przecisnąć się do wyjścia. Ale jutro muszę postarać się zdążyć na ten wcześniejszy.  Na stażu miało by fajnie, bo szefowa miałam wyjechać, ale okazało się, że jednak nie pojechała. Sporym zaskoczeniem było, kiedy pojawiła się w biurze, bo myślałyśmy, że jej nie będzie. Ja rozczarowałam się, bo już miałam nadzieję, na spokojny tydzień. A tu klops.  Ogólnie było sporo do zrobienia, więc się nie nudziłam. Poza tym zobaczyłam pierwszy raz nasze nowe biuro, do którego mamy się przenosić. Wygląda fajnie. Choć nie mam pojęcia jak je rozplanować, żeby wszystko pomieściło się i było wygodnie. Ale tym niech zajmie się ktoś, kto jest w tym lepszy.  W drodze...

05.09.2021 - Dzień 193

Niedziela. Zaproszenie na wesele W sumie większość rzeczy byłą taka, jak w naszą typową niedzielę. Jajecznica rano, potem seriale. Tym razem ani trochę nie myślę, żeby było to coś złego, bo potrzebowałam tego i chciałam odpocząć. Nawet nie miałam ochoty na jazdę rowerem, choć pogoda była ładna. Poza tym mój chłopak miał wracać do domu wcześniej, więc nie było na to czasu. Obejrzeliśmy już całe dwa sezony Sex Education. Mam nadzieję, że powstanie więcej, bo naprawdę polubiłam ten serial. Bardzo dobrze mi się go oglądało, bo był kolorowy i zabawny, poza tym całkiem ciekawy.  Po południu przyszła do nas moja siostra cioteczna ze swoim narzeczonym. Zaprosili nas na ślub i wesele. Stresowałam się tą wizytą, ale poszło szybko i nie było tak źle. Z chęcią pójdę na to wesele, przynajmniej na ten moment tak myślę, bo fajnie byłoby potańczyć i pobawić się. Mój chłopak pojechał wcześniej, co nawet mi odpowiadało, bo miałam wieczór dla siebie. Z drugiej strony trochę tęskniłam. W każdym razie,...

04.09.2021 - Dzień 192

Sobota, zmiana planów Mój chłopak zdecydował się przyjechać wcześniej niż zwykle i nieco namieszało mi to w planach.  Przede wszystkim chciałam się wyspać, więc nawet kiedy dowiedziałam się o tym, że przyjeżdża wcześniej, postanowiłam i tak pospać i poleżeć dłużej niż zwykle.  Udało mi się szybko posprzątać  i zrobić większość rzeczy, które chciałam tego dnia.  Kiedy przyjechał, pomalowałam się i pojechaliśmy do sklepu po zakupy. W domu zrobiłam szybki obiad - ryż po chińsku - a oprócz tego przygotowałam też ślimaczki z ciasta francuskiego. Chciałam wykorzystać składniki jakie zostały w lodówce po robieniu pizzy, żeby się nie zmarnowały. Ostatecznie wszystko wyszło mi naprawdę pyszne i byłam zadowolona.  Wieczór był przyjemny. Mój chłopak zdecydował się zrobić sobie przejażdżkę rowerem. Ja musiałam skończyć piec ślimaczki, więc zostałam w domu. W tym czasie układałam sobie puzzle i słuchałam muzyki.  Później już poszło szybko. Obejrzeliśmy odcinek Sex Educa...

03.09.2021 - Dzień 191

Piątek Pojechałam późniejszym busem, bo nie chciało mi się wstać rano. Poza tym byłam ciakwa o której będę, no i G. miało dziś nie być w biurze, więc musiałąbym rano siedzieć tam sama. Kiedy wysiadłam z busa, złapała mnie M. Razem ruzszyłyśmy do biura. A. spotkała nas po drodze i podwiozła te 300 metrów.  Dostałam od szefowej obiecaną kasę. Ale jakoś nie umiem się z niej cieszyć. Ciekawe dlaczego w sumie...

02.09.2021 - Dzień 190

Czwartek Pojechałam na staż razem z moim chłopakiem. Podwiózł mnie, bo sam jechał do Urzędu Pracy coś załatwić.  Rozmawiałam z szefową. To była dziwna rozmowa.  Chciało mi się spać, więc szybko położyłam się i oczywiście zasnęłam. Obudziłam się w nocy, umyłam i poszłam spać dalej.  Dzień jak co dzień. 

01.09.2021 - Dzień 189

Środa - wizyta u ortodontki Stresowałam się. Może nie jakoś bardzo, ale było to odczuwalne. Czekałam na to, kiedy przyjedzie szefowa i co powie. Ale jak przyszła, to nie nawiązała do naszej rozmowy ani jej nie zaproponowała. Ja w końcu też tego nie zrobiłam, bo na początku czekałam na dobry moment, a później było już za późno.  Jutro powinnam to zrobić. Co ma być to będzie, ale muszę to przynajmniej wyjaśnić i poprowadzić do końca. Poszłam z A. i G. na obiad, tam gdzie zawsze. A. przyjechała na chwilę coś tam zrobić i poszła z nami coś zjeść, ale potem jechała do domu. Wpisała sobie dzień wolny. Na obiedzie rozmawiał z nami K., który tam pracuje. Już nie pamiętam o co chodziło, ale powiedział, że jutro postawi mi obiad. Dziewczyny to podłapały i go skonfrontowały z tym. Ciekawe, czy faktycznie się wywiąże z tej obietnicy. W sumie to nie liczę na to, ale w drugiej strony byłoby fajnie.  Wyszłam wcześniej i poszłam na autobus. Pojechałam do centrum i poszłam do mojej ortodontki ...