21.09.2021 - Dzień 209
Wtorek
Udało mi się dziś wstać wcześniej i zdążyć na busa. Oprócz tego zrobiłam sobie fajny makijaż, taki jak sobie zaplanowałam i założyłam nową bluzę, która okazała się być naprawdę wygodna. Czułam się dziś ładnie i dobrze w tym stroju.
Na stażu wciąż miałam sporo do zrobienia. Dzień więc minął mi szybko, zwłaszcza, że już byłyśmy dziś w komplecie. Powoli odgrzebuję się z zaległości. Ale cieszę się, że jest tyle do zrobienia.
Trochę wkurzyłam się, że szefowa znowu, miałam wrażenie, próbuje na mnie zwalić to, że ktoś nie dostarczył nam dokumentów. Kiedy wie, jaki problem jest z tą osobą, bo też i informowałam ją o tym wielokrotnie. A o pozostałych sama mówiła, że odmawiają czegokolwiek. Ale to standard, więc choć mnie to wkurza, to już mnie to nie dziwi.
Klient przyniósł nam dziś czekoladki. To nie znaczy, że bardziej go przez to lubimy, bo raczej nie był dla nas zbyt miły. A. stwierdziła, że czekoladki są niedobre, mnie nawet smakowały, może dlatego, że miałam ochotę na słodkie.
Po powrocie do domu chciałam sobie zrobić pranie, ale mama robiła dziś i na dole nie było już miejsca na kolejne. Dlatego będę musiała zrobić je jutro.
Później, kiedy planowałam sobie zrobić drzemkę, przyjechał mój brat. Nawet nie schodziłam na dół. Ale słyszałam, że przyjechał z dziećmi, bo były głośno. I chyba z bratową. Z jednej strony, trochę się wstydzę tego, że nie zeszłam się przywitać. A z drugiej to strasznie się tym zestresowałam. Bałam się, że tak jak w niedzielę zostaną do późna i nie będę miała czasu dla siebie. Ani na spanie.
Ostatecznie zasnęłam i wstałam późno. Akurat z tego nie jestem dumna. Ale trudno już.
Wciąż nie wymyśliłam swojej nazwy na pewien portal. Chciałabym coś, z czym będę mogła się utożsamić, ale jakoś nie mam pomysłu. Pomyślę jeszcze. Ale jutro już na pewno utworzę tam konto, choćby nie wiem co.
Komentarze
Prześlij komentarz