Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2021

30.06.2021 - Dzień 126

Podróż służbowa Pogoda dzisiaj była fatalna. Rano nie wiedziałam, czy zakładać dłuższe spodnie czy krótkie. Padało i było mokro, więc zdecydowałam się na długie, ale w sumie później było gorąco i duszno, więc w krótkich byłoby lepiej. No jednak rano nie wyobrażam sobie tego.  Na stażu było ok, nie mieliśmy dziś szkolenia, więc powoli robiłam sobie wszystkie rzeczy. W pewnym momencie przyjechał C. i przywiózł komputer - ten, który obawiałam się, że jest spalony lub popsuty i że wina spadnie na mnie. Podłączył go i okazało się, że działa. Pojechałam z nim do głównej firmy. Ogólnie był miły i nie było źle, choć się tego obawiałam. W firmie bardzo się stresowałam, ale wszyscy także byli dla mnie mili, co mnie zaskoczyło. Mówili, że w razie czego żebym dzwoniła i żebym się nie przejmowała, bo jestem na stażu. Zdziwiło mnie też to, że chyba nie za bardzo tam przepadają za A., choć nie wiem dlaczego, czy coś między nimi zaszło, czy tak po prostu. Udało mi się zrobić to, po co przyjechałam...

29.06.2021 - Dzień 125

Pogromca komputerów Wstałam wcześniej i udało mi się zdążyć na busa. Wyszłam z domu 6:30. Rano było zimno, więc ubrałam się w jeansy, wzięłam też kurtkę.  Czułam się dziś średnio. Rano wypiłam smectę i nic nie jadłam. Później, na stażu, kupiłam sobie kanapkę i ją zjadłam. Wypiłam też herbatkę. I to by było na tyle. Więcej tam nie jadłam. Ogólnie nie było tak źle. Miałyśmy małe problemy rano, ale udało się odkręcić sprawę. Były znowu dwa szkolenia, ale ogarnęłyśmy to. Zadzwoniłam w miejsca, w które miałam zadzwonić i ruszyłam trochę z tymi sprawami. Wydrukowałam certyfikaty, więc to też mam już z głowy. Sporo mi przy tym zeszło, bo ksero nie chodzi tak jak powinno i zacina kartki. Pewnie powinnam to zgłosić, ale już nie miałam siły dzwonić do szefowej.  Najgorsze stało się na końcu, bo kiedy zamykałam laptopa, coś się tam musiało ułamać. Początkowo nawet tego nie zauważyłam, dopiero A. zwróciła mi uwagę. Przestraszyłam się. Od razu zaczęłam sprawdzać cenę tego laptopa i przeraz...

28.06.2021 - Dzień 124

Nie lubię poniedziałków... Dzień zaczął się miło i niemiło jednocześnie. Fajnie, bo chłopak podwiózł mnie na staż. Nie fajnie, bo od rana było mi dziwnie w brzuszku. Nie bolało, ale czułam, że coś nie jest do końca w porządku. Dlatego też na stacji benzynowej chłopak kupił mi węgiel aktywowany. To było kochane z jego strony. Byłam mu bardzo wdzięczna.  Na stażu od rana było stresująco. Mój komputer, ten na którym pracuję, nie chciał się włączyć, możliwe, że się spalił, ale ja naprawdę nic nie zrobiłam. Szefowa wpadła na chwilę i podsunęłam jej moją listę obecności do podpisania, także oki. jeszcze tylko pieczątki. To akurat bardzo mnie ucieszyło.  Było spore zamieszanie bo dziś odbywały się dwa szkolenia jednocześnie. Przyszedł informatyk i zabrał komputer, ale nie powiedział co z nim będzie. Boję się, że faktycznie popsuł się na amen. No ale przez brak komputera, miałam spore problemy, żeby ogarnąć co mam robić. Tam miałam sporo ważnych plików. Poza tym w ogóle ciężko mi było...

27.06.2021 - Dzień 123

Niedziela pełna atrakcji Co tu dużo mówić. Rano tradycyjnie zjedliśmy jajecznicę. Oglądaliśmy do tego "Kto zabił Sarę?". Bardzo przyjemnie ogląda mi się ten serial i jeszcze mi się nie znudził.  Rodzice gdzieś pojechali, a mój chłopak namówił mnie na małą zabawę, pomimo tego, że miałam okres. Niestety niezbyt mi się podobało...  Mieliśmy iść nad zalew, ale kiedy się zebraliśmy, zaczęło padać. Dlatego poczekaliśmy trochę aż przestanie. Poprzytulaliśmy się.  Później, kiedy już poszliśmy, najpierw wstąpiliśmy na lody z automatu o smaku truskawkowo-śmietankowym, które kupiliśmy w budce koło biedry. Jedliśmy je idąc nad zalew. Kiedy już tam dotarliśmy, graliśmy w badminton i siedzieliśmy na kocyku. Wracając znów zahaczyliśmy o biedrę i znów jedliśmy lody. To było strasznie przyjemne, takie odprężające. W końcu czułam, że się relaksuję i przestałam na trochę myśleć o problemach.  W domu zjedliśmy obiad. W sumie nie byłam zbyt głodna, ale trochę zjadłam.  Siedzieliśmy ...

26.06.2021 - Dzień 122

Lalka i miś z dzieciństwa Poszłam z mamą do biedry i razem przytaszczyłyśmy stamtąd 4 torby zakupów. Później sprzątałam, choć długo zajęło, zanim się za to zabrałam. Nie będę owijać w bawełnę - w ogóle nie chciało mi się tego robić. Bardzo. Ale zmusiłam się i trochę ogarnęłam.  Jakimś cudem pośród gruzów odnalazły się moja lalka i mój miś z dzieciństwa. Pamiętam dobrze obie te zabawki. Lalka miała w sobie przycisk (teraz niestety go nie ma) i po naciśnięciu mówiła. Śmiesznie, bo na opakowaniu napisane było, że ma w sobie baterie testowe i żeby je wymienić. Rodzice tego nie zrobili i te baterie działały jeszcze przez lata. Miała jasne włosy upięte w dwie kitki i biało-różową sukienkę.  Misia także dobrze pamiętam. To był pluszak w kształcie psa, granatowo-bordowy. Dostałam go na któreś urodziny i często zdarzało mi się z nim spać. W ogóle, robiłam z nim różne rzeczy. Również takie, których przez długi czas bardzo się wstydziłam.  Mój chłopak ma przyjechać wieczorem. Pomalo...

25.06.2021 - Dzień 121

Czuję się największą idiotką na świecie Pomimo tego, że padało i w ogóle, nadal nie jest wcale zimno. Za to strasznie wilgotno i duszno.  Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Udało mi się trochę odkopać, ale i tak wciąż zostało jeszcze trochę.  Szefowa każdą z nas z osobna wzięła na rozmowę. Zestresowałam się strasznie, bo bałam się, że będzie miała do mnie jakieś pretensje, że mnie o coś ochrzani. Ale nie. Ze mną rozmawiała bardzo krótko i po prostu dała mi kasę, tak jak na początku ustaliłyśmy. W sumie byłam zdziwiona, bo się tego nie spodziewałam. Zdziwiłam się też, bo nie sądziłam, że będzie pamiętać. Ale pochwaliła mnie i powiedziała, że jest ze mnie zadowolona, co mnie ucieszyło.  Razem z A. i G. poszłam na obiad. Wzięłam sobie tylko trochę, bo wiedziałam, że mama w domu coś ugotuje. Mimo wszystko dobrze zrobiłam, bo w domu czekała na mnie pomidorowa, za którą nie przepadam.  Zostałam najdłużej, bo było sporo rzeczy, które dzisiaj musiałam skończyć. I tak nie ud...

24.06.2021 - Dzień 120

Czwartek bez szału To był zwykły dzień. Męczący, bo wciąż było gorąco a na stażu wciąż mam masę zaległości do nadrobienia.  Rano dostałam okresu, a podczas stażu zaczął mnie boleć brzuch. Na początku to zignorowałam, bo myślałam, że przejdzie. Ale wkrótce okazało się, że jest tylko gorzej. Miałam wrażenie, że mi słabo. Wzięłam tabletkę i w końcu przeszło, ale sporo się nacierpiałam. Mimo tego cieszę się, że go mam.  Ładnie się dziś ubrałam. W dżinsowe szorty i białą bluzkę z krótkim rękawkiem. Do tego mocno różowa pomadka na ustach i delikatny makijaż. Założyłam też biżuterię, chociaż nie miałam czasu jej przemyśleć, bo się spieszyłam. Ale czułam się ładnie.  Późnym popołudniem zrobiła się burza. Położyłam się więc spać i zasnęłam. Obudziłam się późno, umyłam się i poszłam spać dalej.  Standard. 

23.06.2021 - Dzień 119

Gorąca ciąg dalszy. Dzień ojca Pomimo burzy wczoraj wieczorem, w nocy było duszno i gorąco. Także nic ona nie dała. W dodatku nie spało mi się za dobrze, a rano byłam niewyspana.  Na stażu było ciężko. Dużo dzwonienia i użerania się z ludźmi. Dużo się nawkurzałam. Zdenerwowało mnie też to, że muszę robić coś, o czym nie mam pojęcia, a nikt nie chce mi pomóc i muszę radzić sobie sama. Oczywiście, pewnie jak będą z tego kłopoty, to będzie na mnie... No ale nie będę się przejmować. Zdenerwowało mnie też to, że nie mogłam się dodzwonić do jednej babki, a czas leci i wkrótce mija termin. No nic, spróbuję jutro. Po stażu pojechałam do ośrodka. Wcześniej dzwoniłam tam zapytać, czy moja lekarka wciąż przyjmuje i ewentualnie o której, ale nie potrafili mi odpowiedzieć na to pytanie. Żałosne. Zdecydowałam się jednak zaryzykować, pojechać tam i sprawdzić. Tak też zrobiłam. Trochę pokrzątałam się po korytarzach i już zaniepokoiłam się, że chyba jednak się stamtąd wyniosła, ale jednak udało mi ...

22.06.2021 - Dzień 118

Gorrrąco... Od rana panuje straszny upał. Ale i tak najgorzej było po stażu. Wyszłam wcześniej, ale nie zdążyłam na wcześniejszego busa. Spóźniłam się dosłownie 2 minutki, bo widziałam go w oddali. No ale przez to musiałam czekać na kolejnego około 40 minut. Nie mogłam sobie posiedzieć na przystanku, bo świeciło słońce i było tam tak gorąco jak w piekarniku. Dlatego schowałam się za przystanek. Było tam trochę cienia, niestety musiałam stać. Nie miałam siły, ale nie wytrzymałabym w słońcu. Na szczęście dotrwałam i udało mi się pojechać do domu. Ufff... W busie też była sauna i aż ciężko się oddychało. Dobrze, że jechała tylko garstka osób.  Na stażu było stresująco. Dostałyśmy kolejne złe wieści o szkoleniach, że nie przeszły. Ja wciąż mam dużo pracy z zaległymi rozliczeniami, co mnie bardzo stresuje. Ale dążę do tego, żeby te, które pojawią się już "za mojej kadencji" rozliczyć w terminie.  Mój chłopak nie odzywał się od rana, dlatego zadzwoniłam do niego. Martwiłam się, że ...

21.06.2021 - Dzień 117

Jest trochę stresująco Stresowałam się trochę jadąc na staż. Czułam, że będą jakieś problemy.  Odwiedziła nas dziewczyna, która też tam pracuje, ale jest w ciąży i na razie nie pracuje. W sumie nie wiem jak to jest dokładnie. Ale okazała się być nawet miła.  Na stażu sprawdziłam dzisiaj stan rozliczeń, dla firm które już zdążyłam wpisać w generator. Okazało się, że mam całą masę poprawek i tylko tydzień na ich poprawę. Boję się, że się nie wyrobię, tym bardziej, że dziś np. cały dzień spędziłam na wpisywaniu innej firmy.  Wieczorem, jakoś po 19:00 zadzwonił jakiś numer. Okazało się, że to jakaś dziewczyna, że jest rachmistrzem i że mam się spisać. Wcale nie chcę się z nią na razie spisywać, ale powiedziała, że muszę., Umówiłam się więc na jutro, zobaczymy co to będzie. Chciałam iść na zakupy do Floriny, ale było tak gorąco, że porzuciłam ten pomysł.  Trochę nie chce mi się pisać, chce mi się spać. 

20.06.2021 - Dzień 116

Wychillowana niedziela Wstaliśmy rano i już było gorąco. Nie zrezygnowaliśmy jednak z jajecznicy, która wyszła nam dziś pyszna. Mieliśmy tylko mały problem z cebulą, bo okazało się, że z tej, która była w kilogramowym worku, sporo jest popsuta i nie nadaje się do użytku. Poza tym pachniała okropnie. Bleee... Zdecydowałam się dzisiaj wykąpać Sarę. Z racji tego, że był upał, mogła się spokojnie wysuszyć bez użycia suszarki, której nie znosi. W ogóle, Sara nigdy nie lubiła kąpieli, zawsze bardzo ją stresowała. Dawniej to nawet potrafiła wyskoczyć z wanny, tak tego się bała. tym razem jednak była spokojna, choć widać było, że jej się to nie podoba. Najpierw namoczyłam ją ciepłą wodą (dobrze, że mama nagrzała wodę, bo inaczej nie byłoby kąpieli), później wymasowałam futerko z szamponem dla psów, a na koniec dokładnie spłukałam. Po wszystkim zawinęłam ją w ręcznik, wyniosłam na dwór i tam wytarłam. Jej sierść w końcu znów jest piękna, miękka i zdrowo błyszczy. Posiedziałam z chłopakiem w alt...

19.06.2021 - Dzień 115

To co zwykle, ale jakoś miło do tego wrócić Sporo dziś zrobiłam. Poszłam na zakupy do biedronki, a że był upał, to spociłam się strasznie. Na szczęście posmarowałam sobie wcześniej ramiona i ręce kremem z filtrem, bo mogłoby być nieciekawie. Zrobiłam sobie też makijaż, chociaż nie musiałam, ale pomyślałam, że skoro mój chłopak ma przyjechać późno, to wtedy też nie będzie sensu się malować. A miałam ochotę na jakiś makijaż.  Po powrocie przebrałam się, wypakowałam zakupy i ugotowałam zupę jarzynową na obiad. Dodałam trochę curry i kurkumy przez co smakowała bardzo dobrze, lepiej niż zwykle. Później już posprzątałam i to też zajęło mi sporo czasu. Ale fajnie mi się nawet sprzątało, w sumie dobrze wrócić do jakiejś swojej rutyny, która przez remont została zakłócona.  Wieczorem oglądałam z moim chłopakiem mecz, w którym grała Polska i nawet się wkręciłam. Sam mecz był ciekawy i tym razem nasza reprezentacja nie grała wcale tak źle. Miło spędziliśmy przy tym czas.  Dowiedział...

18.06.2021 - Dzień 114

Stresujący dzień Na stażu nie było dziś A., bo wzięła dzień wolny. Ale niewiele miała z tego wolnego, bo ciągle do niej dzwoniłyśmy. W pewnym momencie chciała nawet przyjechać, ale nie było sensu, bo to nic by nie zmieniło.  Szefowa zdenerwowała się, bo nie poszły dwie firmy i na szkoleniu w poniedziałek będzie tylko 8 osób (na 15). Przez to atmosfera była bardzo nerwowa i sama również się zestresowałam, choć nic z tego co się stało, nie było moją winą. Mimo tego sama też miałam stresujące chwile, związane z rozliczeniami, którymi ostatnio się zajmuję.  Miłą chwilą było, kiedy z G. poszłyśmy na obiad. Fajnie było zjeść coś dobrego na powietrzu. Tym razem wybrałam kotlet w płatkach i sporo surówek. Opuściłam biuro ostatnia. Już miałam iść na busa, a tu jeszcze musiałam się wrócić, bo zapomniałam wyłączyć klimatyzatora. Na szczęście zdążyłam na ten kurs co chciałam i nie musiałam zbyt długo czekać, bo to było by okropne w tym upale, który był dzisiaj. Co więcej w busie jechało n...

17.06.2021 - Dzień 113

Służbowy telefon Na stażu pierwsza część dnia była dosyć nudna, bo nie miałam za wiele do roboty. Napisałam do informatyka, a on ustawił mi poprawną godzinę, jeszcze dodatkowo naprawił program do certyfikatów. Później starłam się znaleźć coś do robienia, ale niewiele tego było. Dlatego też moje myśli skupiały się na jedzeniu. Poza tym, od rana miałam katar, co mnie bardzo wkurzało. Jeszcze był on taki dziwny. Raz się pojawiał, raz znikał.  Po południu zaczęło się dziać Szefowa przywiozła dokumenty, zaświadczenia, przyszła też wiadomość, że trzeba poprawić rozliczenia, bo są błędy. No i się działo. Poszłyśmy z A. i G. na obiad do budynku obok, tak jak wczoraj. Wybrałam sobie na wagę dwa pierogi ruskie, które były pyszne, poza tym trochę frytek i sałatkę. Spróbowałam też batata, był ok. Dostałam też telefon służbowy, ale dziwnie mi z tym. Wolałabym, żeby dostała go G. bo jest tam dłużej, poza tym nie lubię nowych telefonów. Boję się, że go popsuję... Udało mi się zdążyć na wcześniejs...

16.06.2021 - Dzień 112

Małe zakupy, małe wspomnienia Na stażu miałam dzisiaj dosyć luźny dzień, ze względu na to, że nie było szkolenia. Nie miałam też zbyt wiele innych obowiązków, więc w sumie nie było zbyt wiele do zrobienia.  Po południu przyjechał facet z drugiej firmy i przywiózł mi nowy komputer (nowy, w sensie, że dla mnie nowy) i laptopa dla A. Tak prawdę mówiąc nie byłam tym zbyt zachwycona, bo to komputer stacjonarny, no ale nie mogę narzekać. Jeśli nie będzie się ciął i będzie działał szybko to jakoś dam radę. Sporo z  A. i G. dzisiaj rozmawiałyśmy. Odbyłyśmy np. długą rozmowę o perfumach.  Później poszłam razem z A. i G. na obiad do bistro, do budynku obok. Można było tam wziąć sobie posiłek na wagę. Wybór był bardzo ograniczony, ale wzięłam sobie kawałek jakiegoś mięsa, 3 kawałki gotowanego brokułu i pół talerza sałatek. Nie powiem, byłam głodna, więc zjadłam wszystko. Ogólnie było smaczne, szczególnie mięso i brokuł.  Na koniec popsułam coś, bo chciałam spróbować naprawić co...

15.06.2021 - Dzień 111

Jest stabilnie Dziś już wstałam normalnie. Poranek jak poranek, taki jak zwykle. Jedyna różnica, że dziś wyjątkowo miałam kilka minut zapasu i nie musiałam wybiegać z domu.  W busie jakaś babka zbulwersowała się, że jakaś dziewczyna nie przeprosiła jej, żeby przejść, tylko się przepchała i nazwała ja "krową". Milutko.  Na stażu było spokojnie. Jedynie podczas szkolenia trenerka miała małe problemy techniczne i musieliśmy zrobić nieplanowaną przerwę. Okazało się, że w jej mieście była jaką awaria prądu. Ale wszystko skończyło się dobrze. Szefowa kupiła nam naprawdę dobre bułki z jagodami. Zjadłam jedną i bardzo mi smakowała. Oprócz tego powiedziała nam, że ma problemy z rozejściem mięśnia prostego brzucha i przepuklinę, co ją boli, Współczuję.  Dziś też zostałam dłużej, bo szkolenie kończyło się o godzinie 16:00 (przez te problemy techniczne) i nie mogłam wyjść wcześniej, bo musiałam je zakończyć. Poza tym nie będę narzekać, skoro wczoraj tak późno przyszłam. W każdym razi...

14.06.2021 - Dzień 110

Pobranie krwi Wstałam później, bo mogłam. Byłam umówiona na pobranie krwi na godzinę 9:00, więc nie było potrzeby, żebym wstawała wcześniej. Poza tym, nie mogłam jeść ani pić przed tym, dlatego dodatkowo nie widziałam potrzeby, żeby zrywać się przesadnie wcześnie. Parę minut przed dziewiątą poszłam do ośrodka. Najpierw ruszyłam do księgowości, żeby zapłacić, ale babka tam powiedziała mi, żebym najpierw poszła do laboratorium. Tak też zrobiłam. Kazano mi tam chwilę poczekać (ogólnie babki tam nie były zbyt miłe). W końcu jednak udało mi się tam wejść, pobrano mi krew. Poszłam zapłacić. Ucieszyłam się, bo udało mi się zrobić wszystkie badania na tarczycę, które chciałam (TSH, FT3, FT4, Anty Tpo i Anty TG). Co prawda sporo za nie zapłaciłam -  135 zł, ale już dawno ich nie robiłam, więc warto.  Okazało się, że zdążę na busa, na którego planowałam zdążyć. Pojechałam nim do miasta i wysiadłam na przystanku. Stamtąd pojechałam busem do biura. Było coś koło 10:30. Szefowa już była w ...

13.06.2021 - Dzień 109

Niedziela z gośćmi Rano było dziwnie. W nocy mój chłopak wyszedł z łóżka, myślałam, że do łazienki. Ale obudziłam się potem chyba przed 7:00 i nadal go nie było. Wstałam sprawdzić gdzie jest i znalazłam go śpiącego w drugim pokoju. Wróciłam do siebie i popłakałam trochę, bo poczułam się jakaś taka opuszczona. Nie mogłam zasnąć z dobrą godzinę, ale w końcu mi się udało. W którymś momencie napisałam mu sms z zapytaniem gdzie jest. Potem przyszedł do mnie i wytłumaczył się, że bolał go brzuch i nie chciał znowu mnie budzić, jakby musiał ponownie iść do łazienki, dlatego został w tamtym pokoju. Był dla mnie bardzo miły, więc się uspokoiłam i już było dobrze.  Wstaliśmy, dzisiaj zrobiłam sobie makijaż z dodatkiem zielono-turkusowego koloru na oczach. Koszulkę i kolczyki też miałam w takim ciemnoturkusowym albo butelkowo zielonym kolorze, także pasowało. Ogólnie miałam ochotę na kolor w makijażu.  Zrobiliśmy sobie jajecznicę i zjedliśmy ją oglądając nowy sezon Lupin. Potem przyjecha...

12.06.2021 - Dzień 108

Sobota, wreszcie trochę spokoju Wstałam przed 10:00, choć początkowo obudziłam się po 7:00. Ale nie żałuję, już dawno nie miałam okazji tak sobie poleżeć rano, a tego było mi trzeba. Pogadałam trochę z mamą, ale musiała ona wkrótce jechać do pracy.  Przygotowałam sobie śniadanie i włączyłam do tego YT. W pewnym momencie usłyszałam jakieś krzyki na zewnątrz, ale pomyślałam, że to ktoś przyszedł do sąsiadów i ich woła. Wyjrzałam jednak ponownie przez okno i okazało się, że ktoś stoi w naszej bramie i woła. Wyszłam więc szybko (choć miałam śmiesznie podniesione do góry włosy, bo ich jeszcze nie ułożyłam, a miałam opaskę), żeby zobaczyć kto to. Okazało się, że jakiś facet chciał numer telefonu do taty. Mówił, że spotkał tatę na cpnie i że tata chce sprzedać lanosa, a on byłby chętny go kupić. Poszłam po numer telefonu taty, zapisałam mu go na kartce. Przekazałam mu go i wszystko byłoby ok, ale facet zaczął zadawać dziwne pytania. A to, gdzie tata pracuje, a to na którą ma zmianę, a to ...

11.06.2021 - Dzień 107

Wstrzałowe Piccolo Dziś na stażu był straszny ruch. Odkąd tam jestem, nie zdarzyło się jeszcze, żeby przychodziło tam tylu ludzi. Ale fajnie, bo wciąż coś się działo. I choć po ostatniej przykrej sytuacji ze szkoleniem trochę straciłam zapał, to dziś nawet czułam się już lepiej.  G. ma mieć jutro urodziny, więc przyniosła nam ciasto i piccolo. Jakoś po południu, kiedy ruch trochę ustał razem z A. zabrały się za otwarcie go. Ja odsunęłam się trochę, bo boję się szampanów, nawet takich, że mogą walnąć mnie w głowę. Piccolo faktycznie wystrzeliło, jednak korek nikogo nie uderzył, ze to wszyscy, w tym szefowa, a także całe biuro, tj. krzesła, biurka, dokumenty (jak dobrze, że były w koszulkach), klimatyzator i podłoga zostały przez niego oblane. Śmiałam się, jakieś to zabawne mi się wydawało, ale też zabrałam się zaraz za wycieranie wszystkiego. Ostatecznie udało nam się go napić, choć zbyt wiele nie zostało.  A. i G. razem poszły coś zjeść. Ja obdzwoniłam ludzi i dołączyłam do ni...

10.06.2021 - Dzień 106

Najgorszy dzień stażu - "Chrzest bojowy" :( Wstałam późno, ale tak, że spokojnie zdążyłam wszystko zrobić. Mimo tego makijaż wyszedł mi taki, że nie byłam zadowolona. Od rana czułam, że coś jest nie tak, jakiś niepokój. I słusznie, bo na stażu szybko okazało się, że będzie to mój najgorszy dzień tam.  Kiedy przyszłam to tak jak zwykle wpisałam swoją obecność. Wysłałam smsy z przypomnieniem o szkoleniu do uczestników i weszłam na nie, czekając aż się pojawią. Wszystko miało być dobre, aż tu okazało się, że szkolenie ma się zaczynać, a większości uczestników nie ma. Zaraz z innej firmy zaczęli dzwonić z pretensjami, że czemu nie wysłaliśmy zaproszeń, że co my tam robimy. Kiedy ja wczoraj przy wszystkich wysyłałam zaproszenia, a potem jeszcze dzwoniłam do uczestników. Zrobiła się niezła afera, musiałam dzwonić do każdego uczestnika z osobna, wysyłać linki milion razy, zadzwoniłam nawet do osoby z tamtej firmy i powiedziałam jej, że to nie moja wina, że linków nie otrzymali. Trze...

09.06.2021 - Dzień 105

Jest ciepło, przyjemnie Nie chciało mi się wstać rano. Nawet nie chodzi o to, że nie chciało mi się iść na staż, bo poszłam tam z chęcią, ale nie chciało mi się po prostu wstawać z łóżka. Codziennie to jest najgorsze, to, żeby je opuścić. Kiedy już wstanę, idzie z górki. Ale podniesienie się spod kołderki to trudna sprawa.  Wyrobiłam się, chociaż wstałam dosyć późno. Dziś też ubrałam się ładnie, bo założyłam jasnoniebieskie spodnie, białą koszulkę (też nową), ubrałam sandałki i zrobiłam śliczny makijaż. Wyglądałam tak letnio i myślę, że mój strój świetnie pasował do dzisiejszej pogody. Dobrze się czułam i było mi bardzo wygodnie. Początkowo myślałam, że będę miała dużo rzeczy do zrobienia, ale poszło mi szybko i były momenty, że nie wiedziałam co robić. Ale czymś tam się zajęłam, także nie było źle. Pojechałam z G. do głównej siedziby firmy (tak mi się wydaje, bo już nie wiem jak to z nią jest). Choć to blisko, trochę nam zajęło, żeby tam dojechać, bo żadna z nas nie znała drogi i ...

08.06.2021 - Dzień 104

Truskawki Ubrałam się dzisiaj ładnie. Założyłam najładniejsze jeansy, nową białą koszulkę, a do tego niebieską marynarkę. Nie zapomniałam także o biżuterii, włożyłam nawet jeden z moich pierścionków. Zrobiłam sobie też makijaż, z kreską, w moim stylu, ale jednak delikatny przez kolor jaki wybrałam. Przez to wszystko czułam się pięknie, taka ładna, jak dawno już się nie czułam. Na stażu działo się sporo, ciągle miałam coś do zrobienia. Z ciekawszych rzeczy to mieliśmy ćwiczenia przeciwpożarowe. O 9:00 zawyła syrena i wszyscy musieli się ewakuować z budynku, dlatego też razem z A. i G. wyszłyśmy ze wszystkimi. Później, na zewnątrz, jakiś pan opowiadał o ewakuacji i dlaczego zbieramy się w tym właśnie miejscu. Więcej nie zapamiętałam, w ogóle słabo go słyszałam.  Szefowa kupiła nam truskawki i bułki słodkie. Były bardzo dobre, choć zjadłam chyba tylko 3, bo bałam się, że mogą mi zaszkodzić. Poza tym dała mi już większość pieniędzy, jakie mi obiecała. Zostało jej jeszcze 20zł i kazała ...

07.06.2021 - Dzień 103

Dziwnie tak... po długim weekendzie Wstałam rano i było ok, choć najgorsze było samo podniesienie się z łóżka. Kiedy już to zrobiłam, poszło z górki. Spróbowałam dzisiaj zrobić sobie delikatny makijaż bez kreski eyelineram, ale jakoś tak czuję się nieswojo. Jednak chyba wolę z kreską, więc jutro już wracam do tego.  Bus się spóźnił. Stałam na przystanku i jeszcze zanim się zorientowałam, podświadomie czułam niepokój, że coś jest nie tak. No i miałam rację, bo spóźnił się chyba z 15 minut. Kiedy zapytałam kierowcę dlaczego jest tak późno, powiedział mi, że nie mógł odpalić. Mam nadzieję, że jutro już nie  będzie takich problemów. W pracy było dzisiaj dużo do zrobienia. Kiedy zajęłam się kompletowaniem dokumentów do rozliczenia, okazało się, że jest w nich straszny burdel i że połowy brakuje. Musiałam szukać ich na mailu, wysyłać mail do klientki z przypomnieniem, żeby doniosła je, itd. Poza tym dzwoniłam też do dwóch osób z przypomnieniem o uzupełnienie ankiet. Oprócz tego miał...

06.06.2021 - Dzień 102

Przebłysk nadziei  Kolejny raz spaliśmy razem i znów spało mi się dobrze. Może już się przyzwyczaiłam, a może po prostu byłam zmęczona, ale spało mi się w porządku. Choć wydaje mi się, że kilka razy się obudziłam. Po tym kiedy wstałam, czułam się strasznie tak... emocjonalnie. Miałam wrażenie, że mojemu chłopakowi w ogóle nie zależy i nawet podczas robienia makijażu popłynęły mi łzy. Nie ujawniłam się z nimi.  Zrobiliśmy jajecznicę pomimo tego, że jeszcze nie można korzystać z kuchni w pełni. Ale sobie poradziliśmy i jajecznica wyszła pyszna. Nawet więcej, była jedną z lepszych w ostatnim czasie. Do śniadania znów oglądaliśmy sobie serial "Kto zabił Sarę". Początkowo na telefonie, bo miałam problem z włączeniem laptopa, a właściwie przeglądarki, ale później udało mi się i przenieśliśmy się na komputer. Jednak na laptopie wygodniej mi się ogląda, na małym ekranie telefonu ciężko było mi się skupić podczas jedzenia.  Już wczoraj mama zapowiedziała, że chciałaby pojechać na ...

05.06.2021 - Dzień 101

101, jak 101 dalmatyńczyków  Obudziłam się po 8:00 i pierwsze o czym pomyślałam, to że facet od mebli miał przyjechać o ósmej i czy go już przypadkiem nie ma, plus czy jest ktoś w domu. Poleżałam i rozeznałam się w sytuacji. Tata był w domu, więc wszystko było ok. Poza tym, facet od mebli przyjechał dopiero parę minut przed 9:00. Nie chciało mi się zrywać o ósmej, także poleżałam sobie, trochę przysypiałam, a ostatecznie wstałam chyba pół do dziesiątej.  Wstałam i najpierw martwiłam się, czy na pewno mogę odkręcić wodę w kranie lub spuścić toaletę. Bałam się, że będą coś podłączać i coś popsuję. Dopiero później zdałam sobie sprawę, jakie to było z mojej strony głupie, ale naprawdę się tym stresowałam.  Stresowałam się również tym, że facet od mebli przyjechał wraz z żoną. Nie wiedziałam co robić. Wcale nie chciałam siedzieć tam przy nim i patrzeć się jak robi te meble. Z drugiej strony głupio było mi też cały czas siedzieć w pokoju czy na górze i się nie pokazywać. Miałam...

04.06.2021 - Dzień 100

100 wpis na blogu, 100 dzień pisania pamiętnika No proszę, to już 100 post! Nie sądziłam, że uda mi się tego doczekać. Spodziewałam się raczej, że albo się znudzę, albo przestanie mi to sprawiać radość i się z tego wycofam. Czyli jak zwykle porzucę bloga po kliku wpisach. A tu już 100 dni odkąd zaczęłam pisać i wciąż to lubię, i wciąż to robię. Całkiem niezły wynik. Obudziłam się w nienajgorszym nastroju, zważywszy na to, co się wczoraj wydarzyło. Dzisiaj czułam się już lepiej. Mam dzień wolny, więc to napawa optymizmem. W końcu mogę coś zrobić, na co w ostatnim czasie brakowało mi czasu.  Po śniadaniu postanowiłam wreszcie uporządkować swoje kosmetyki, w których panował już istny bałagan. Udało mi się wyrzucić sporo niepotrzebnych rzeczy, pustych opakowań i przeterminowanych kosmetyków. Przejrzałam też leki i wyrzuciłam te po terminie ważności. Zajrzałam również do szafki w łazience i tam też zrobiłam mały przesiew. Przy okazji powycierała szafki, w których te kosmetyki się znajdo...

03.06.2021 - Dzień 99

Huśtawka emocjonalna w Boże Ciało  Spaliśmy u mnie i tym razem było znacznie lepiej. Pewnie dlatego, że tym razem szybko usnęłam i się z tym nie męczyłam.  Rano było miło, choć czułam spory niedosyt. Gdyby się zastanowić, to dawno już się tak nie czułam, bo w ostatnim czasie raczej nie miałam większej ochoty na nic. Wstaliśmy w dobrych nastrojach. Na śniadanie zrobiliśmy kanapki z sałatą, szynką, jajkiem, papryką lub pomidorem (dla mnie oczywiście papryka, nie pomidor) i majonezem. Nie chciałam jeść jajecznicy, bo wciąż kuchnia jest w rozsypce i nie miałam ochoty męczyć się, a po drugie to nie niedziela.  Zjedliśmy kanapki oglądając serial "Kto zabił Sarę?". Następnie mój chłopak otworzył jeszcze cheetosy, więc je też zjedliśmy. W pewnym momencie odważyłam się zapytać chłopaka, czy nie chciałby jeszcze kochać się ze mną. Zgodził się i było ok, ale tylko przez chwilę, bo zamiast powiedzieć mi coś miłego, zrobić nastrój czy coś takiego, to zaczął mnie pytać na którą mój tat...

02.06.2021 - Dzień 98

Przyjemny dzień  Szefowa oznajmiła, że piątek będzie wolny z czego, nie powiem, ucieszyłam się. Wreszcie będę miała czas zrobić trochę rzecz, posprzątać, nie musząc się spieszyć. Także bardzo fajnie. Poza tym, chyba ze 3 razy przypominałam jej o tym, żeby podała mi numer umowy stażu. Wreszcie powiedziała mi, żebym napisała do takiej jednej dziewczyny. Tak też zrobiłam i wreszcie otrzymałam odpowiedź. W sumie szybko, więc mogła mi o tym powiedzieć od razu. No ale okazało się, że numer, który wpisałam ostatnio na liście jest poprawny. Super, nie będę musiała kombinować i tego odkręcać.  Dzień szybko zleciał. Na obiad poszłam razem z A. i G., bo nie było szkolenia. Fajnie zjeść czasem z innymi, choć czułam się trochę nieswojo, trochę nie wiedziałam jak się zachować. Ale i tak dobrze było spróbować. Zjadłam placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym. Pełną porcję, która okazała się naprawdę duża, więc najadłam się na cały dzień.  Nie zdążyłam na wcześniejszego busa, ale już pow...

01.06.2021 - Dzień 97

Pierwsza lista Rano pojechałam nieco późniejszym busem. Wysiadłam na dworcu i stamtąd udałam się na autobus, którym pojechałam do Urzędu Pracy, a na który się wyczekałam. W urzędzie miałam dostarczyć listę obecności ze stażu za maj, chciałam też zapytać o parę rzeczy.  Okazało się jednak, że nie ma tak łatwo. Przy okienku/pokoju, w którym oddaje się listy obecności, zapytałam panią o numer umowy, którym mam tam wpisać. Chciałam po prostu dowiedzieć się, skąd mam go wziąć, bo nie wiedziałam, a nigdzie takiej informacji nie było. Babka odpowiedziała mi niby, ale była wredna, jakaś taka niemiła, chociaż mówiłam do niej grzecznie.  Okazało się, że numer umowy powinien być na umowie, która posiada pracodawca. Zadzwoniłam więc najpierw do G., a potem do A. żeby dowiedzieć się, czy szefowa jest w pracy, a skoro jej nie było, poprosiłam je o numer do niej. Zadzwoniłam do szefowej, ale nie odbierała. Poczekałam jakieś 10 minut i stwierdziłam, że trzeba działać. Poszłam do pokoju, gdzie...