02.06.2021 - Dzień 98
Przyjemny dzień
Szefowa oznajmiła, że piątek będzie wolny z czego, nie powiem, ucieszyłam się. Wreszcie będę miała czas zrobić trochę rzecz, posprzątać, nie musząc się spieszyć. Także bardzo fajnie.
Poza tym, chyba ze 3 razy przypominałam jej o tym, żeby podała mi numer umowy stażu. Wreszcie powiedziała mi, żebym napisała do takiej jednej dziewczyny. Tak też zrobiłam i wreszcie otrzymałam odpowiedź. W sumie szybko, więc mogła mi o tym powiedzieć od razu. No ale okazało się, że numer, który wpisałam ostatnio na liście jest poprawny. Super, nie będę musiała kombinować i tego odkręcać.
Dzień szybko zleciał. Na obiad poszłam razem z A. i G., bo nie było szkolenia. Fajnie zjeść czasem z innymi, choć czułam się trochę nieswojo, trochę nie wiedziałam jak się zachować. Ale i tak dobrze było spróbować. Zjadłam placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym. Pełną porcję, która okazała się naprawdę duża, więc najadłam się na cały dzień.
Nie zdążyłam na wcześniejszego busa, ale już powoli przyzwyczajam się do czekania na tego 16:31 - na przystanku. Bo z dworca wyjeżdża on 16:20.
Wróciłam do domu i oprócz babci nie było tam nikogo. Umówiłam się z chłopakiem, że przyjedzie wieczorem i zostanie na kolejny dzień, także stwierdziłam, że dobrze będzie odkurzyć. Tak też zrobiłam - odkurzyłam dół i górę. Napaliłam też w piecu, bo babcia mnie o to poprosiła. Potem zrobiłam herbatkę, posiedziałam trochę przed laptopem oglądając YT. Ale nie wytrzymałam długo. Doszłam do wniosku, że skoro mam jeszcze czas do przyjazdu chłopaka, a poza tym mam już zrobiony makijaż i włosy, to mogę się zdrzemnąć. Tak też zrobiłam i w sumie był to dobry pomysł, bo nie zasypiałam kiedy przyjechał. No, może na początku było ciężko. Ale później się rozbudziłam i byłam już bardziej do życia.
Razem z rodzicami wypiliśmy nalewkę wiśniową, którą kiedyś przyniósł mój chłopak. Byłą dobra, miała przyjemny smak, tylko była strasznie mocna. Nieco za mocna jak dla mnie. Chyba że po prostu nie miałam dnia na picie takich mocnych alkoholi. Mimo tego wypiłam swój kieliszek. Ale nie chciałam więcej.
Komentarze
Prześlij komentarz