Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2021

31.03.2021 - Dzień 35

Uzależnienie od słodyczy Wstałam po 9:00, także całkiem nieźle. Jest nawet ok. To jeszcze znośna pora. Później oczywiście zjadłam śniadanie i oglądałam YT. Dzisiaj była naprawdę ładna pogoda, na zewnątrz prawie 20 stopni, do tego słońce. Otworzyłam okna, żeby troszkę przewietrzyć w domu. Szkoda, że w piątek ta pogoda już ma się popsuć, bo jak na razie jeszcze nie udało mi się odczuć wiosny.  Strasznie wkręciłam się w oglądanie reakcji na teledyski rapera Mata, chociaż za rapem nie przepadam. Ale jego, muszę przyznać, naprawdę lubię. Chyba posłucham nawet więcej jego utworów.   Później zrobiłam pranie białych rzeczy. Ugotowałam ryż po chińsku na obiad, a następnie uprałam jeszcze koc, także jutro wezmę się jeszcze za szaro-kolorowe i już na razie będę miała poprane rzeczy. Jedynie w piątek lub sobotę włączę jeszcze dywaniki lub szmatki, ale to już inna sprawa. Oglądałam Teen Wolfa. Po obiedzie czułam się jakaś taka "nienasycona". To jest najgorsze uczucie, bo nie chodzi o ...

30.03.2021 - Dzień 34

Wstałam wcześniej, wreszcie! Wczoraj poprosiłam mamę, żeby obudziła mnie rano. Ale w sumie obudziłam się jeszcze wcześniej niż ona i czułam się strasznie niespokojna. Czuwałam. Niby leżałam, ale w takim półśnie, że już nie wypoczywałam, tylko tak czekałam aż zadzwoni mi budzik. Także nawet bez jej pomocy wstałabym sama. Prawdopodobnie, bo pewności nie mam. Zastanawiam się jednak skąd ten niepokój? A może właśnie przez to, że ją o to poprosiłam go czułam? Ciekawe. W każdym razie udało mi się wstać dzisiaj jakoś po ósmej, także tak jak chciałabym wstawać codziennie. Zjadłam śniadanie, posłuchałam porannej playlisty, obejrzałam coś fajnego na YT. W międzyczasie wreszcie słuchałam też trochę nowej EP-ki Seleny, bo wcześniej czułam się źle z tym, że ją słucham, bo wstawałam późno (wiem, ma to sens). A dzisiaj słuchało mi się jej świetnie i z satysfakcją. Potem poszłam z mamą do sklepu. Po drodze wstąpiła jeszcze do banku. Następnie zrobiłyśmy zakupy, ja kupiłam sobie żel pod prysznic truska...

29.03.2021 - Dzień 33

Dzień taki, jakby go nie było Kurcze! Znowu wstaję późno i czuję się z tym źle. Ale też przy wstawaniu czuję się taka zmęczona. Dziś wstałam jakoś po 11:00 (blisko pół do dwunastej).  Zjadłam śniadanko i oglądałam YT. Pokrzątałam się trochę po domu, ale nie zrobiłam nic konkretnego. Jedynie schowałam upraną bieliznę do szafki. Później dalej oglądałam YT.  Rodzice byli w pracy na pierwszą zmianę, oboje, także wrócili razem. Nic nie gotowałam i ostatecznie każdy jadł co było w domu. Ja wzięłam sobie jakąś zupkę chińską zalegającą w szafce od dawna, ale nie smakowała mi w ogóle. Makaron był jakiś dziwny, byłą strasznie ostra i nie miała dobrego smaku. Nie umywa się do Vifona czy Knorra. To była w ogóle jakaś nieznana mi firma i jestem bardzo na nie. Jako że w ogóle nie najadłam się tą zupką, zrobiłam sobie jeszcze bułkę z wędliną, bo nawet miałam ochotę na taką, a to u mnie raczej się nie zdarza często. Musiałam zrobić sobie miejsce na telefonie, żeby móc pobrać aktualizację moje...

28.03.2021 - Dzień 32

Niedziela, samotna tak jak sobota Wciąż czułam się dziwnie bez mojego chłopaka. Wstałam późno, a w niedzielę zawsze wstajemy maksymalnie o 9:00, choć najczęściej jakoś po 8:00. Nie zrobiłam też sobie jajecznicy, bo to nie miałoby sensu jeść jej tak samej, nie smakowałaby tak dobrze. Ech... Oglądałam na YT dwa pierwsze odcinki dokumentu o Demi Lovato. Lubię jej piosenki i współczuję jej tego co przeszła. To musiało być naprawdę ciężkie. Jednak choć staram się, nie do końca potrafię zrozumieć jej zachowanie. W każdym razie życzę jej szczęścia i wszystkiego co najlepsze, bo dziewczyna naprawdę wiele przeszła i zasługuje na spokój. Czekam też na kolejne części dokumentu, które mają wyjść za kilka dni.  Zrobiłam sobie makijaż, jaki chciałam ostatnio wypróbować (z różową kreską) i porobiłam mu kilka zdjęć. Wysłałam je do chłopaka i powiedział, że wyglądam ładnie, co mnie bardzo ucieszyło. Sama też byłam nim zachwycona, bo był taki wesoły, wiosenny i świeży. Poza tym fajnie było się pomal...

27.03.2021 - Dzień 31

Sobota bez mojego Misia :( Jako że tata mojego chłopaka ma COVID, nie mógł on przyjechać dzisiaj. Tak jak pisałam wcześniej, mnie by to nie przeszkadzało, ale rodzice na pewno by się na to nie zgodzili. Zastanawiam się tylko, czy jest on na kwarantannie czy nie. A może dopiero będzie? Ciekawe.  Cały dzień miałam paskudny humor. Ciekawe, czy to przez to, że się nie zobaczymy w ten weekend. W każdym razie byłam bardzo nerwowa i wszyscy mnie wkurzali. Miałam wielką ochotę im dopiec, ale to tak porządnie.  Sobota, jak wiadomo, to dzień sprzątania. Dlatego posprzątałam, nawet pomimo tego że mój chłopak nie przyjechał. Oprócz rzeczy, które robię co tydzień, dodatkowo wyczyściłam dokładnie odpływ w prysznicu i zalałam go domestosem. Umyłam też niektóre fragmenty ściany w kuchni za pomocą magicznej gąbki z Aliexpress. Muszę przyznać, że spisała się świetnie. Skupiłam się na miejscach, gdzie były największe plamy i dawała sobie z nimi radę doskonale. Od razu lepiej zaczęło to wyglądać....

26.03.2021 - Dzień 30

Tata mojego chłopaka ma COVID Okazało się, że tata mojego chłopaka ma koronawirusa. Dzisiaj dostał wynik i był pozytywny. Wygląda więc na to, że nie zobaczymy się w ten weekend, choć chorował już ostatnio. No ale wtedy nie było wiadomo i myśleli, że to grypa lub coś takiego. Jeśli o mnie chodzi, to mój chłopak mógłby przyjechać. Trochę nie obchodzi mnie to, czy sama zachoruję czy nie. Jednak nie chciałabym, żeby rodzice albo babcia się zarazili. Dlatego też będę obstawać przy tym, żebyśmy ten weekend sobie darowali. Jeśli wszystko będzie dobrze, to zobaczymy się w następny, bo z tego co mój chłopak mówił, to nie nałożyli na niego kwarantanny.  Dzień minął mi, powiewając nudą. Jeśli miałabym opisać go w kilku słowach, wyglądałoby to tak: Teen Wolf, książka Kinga i YT.  Jedyną z ciekawych rzeczy, było to, że zgrałam sobie zdjęcia z telefonu i umieściłam w odpowiednich folderach na dysku. Oprócz tego zgrałam też kilka ważnych zdjęć z laptopa taty. Muszę przenieść wszystkie na swó...

25.03.2021 - Dzień 29

Nie chce mi się, znowu Naprawdę. Nie chce mi się nic, nawet pisać. Choć w ciągu dnia miałam jakiś przebłysk. Ugotowałam na obiad makaron z sosem cztery sery z brokułami. Wyszło przepysznie, uwielbiam tę potrawę i choć często ją robię, jeszcze mi się nie znudziła. Oprócz tego czytałam, oglądałam Teen Wolfa (nie znoszę Theo! Oby szybko zniknął z serialu) i czekałam na wiadomość od przyjaciółki. Miała mi napisać, czy idzie na trening, bo ostatnio mówiła, że chyba nie.  Czekałam i się nie doczekałam, więc nie poszłyśmy. Nie chciało mi się strasznie, tak prawdę mówiąc, ale jakby napisała, ze idzie, to też bym poszła. A tak to poczekałam do 18:00 i pochłonęłam całą paczkę chrupków Monster Munch o smaku pizzy.  To raczej nie za ciekawie, że moim największym osiągnięciem dzisiaj, było ugotowanie obiadu... Muszę wziąć się w garść, bo znowu straciłam wszelki zapał do wszystkiego. Nawet nie myślę o niczym szczególnym.  Weź się w garść!

24.03.2021 - Dzień 28

Ułożyłam puzzle!  Całe 1000 elementów! Zajęło mi to pół dnia, albo i więcej (bo zaczęłam koło 14:00/15:00), ale ułożyłam. Cudownie mi się tak oglądało, słuchając przy tym podcastów na YT. Przesłuchałam kilka, w tym takie po 2h. Później, kiedy już skończyły mi się podcasty z listy, odpaliłam Spotify i słuchałam Mery Spolsky. Ogólnie dziwnie tak poświecić tyle czasu na układanie puzzli, ale jak zaczęłam, to nie mogłam przestać. Wciągnęło mnie totalnie, na amen. Za punkt honoru postawiłam sobie, że chcę skończyć dzisiaj i się udało. Jupi! Cieszę się! :D Poza tym, te puzzle po ułożeniu wyglądają na większe, niż sobie wyobrażałam. I obrazek także jest znacznie ładniejszy, niż mi się wydawało.  Oprócz tego prawie nic się nie działo. Uprałam ręczniki, wyczyściłam i schowałam buty (botki na obcasie), umyłam dzbanek od wody i wymieniłam filtr. W ogóle, ten nowy filtr wydaje się podejrzany. Woda filtruje się o wiele szybciej niż przy poprzednim i nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Smak t...

23.03.2021 - Dzień 27

Nie chce mi się piać To nie był zły dzień. Prawdę mówiąc, był w porządku. Nie miałam zakwasów po wczorajszym treningu i czułam się rozluźniona.  Odkurzyłam w domu, ugotowałam na obiad ryż z sosem pieczarkowym, a do tego zrobiłam sałatkę z mieszanki sałat ze startą marchewką i sosem greckim. Wyszło pysznie i pochłonęłam od razu cały talerz. Co ostatecznie okazało się nie za dobrym pomysłem, bo troszkę się przejadłam. Ale nie mogłam się powstrzymać.  Obejrzałam dwa odcinki Teen Wolfa, ale trochę ostatnio denerwuje mnie chyba to, że nie dzieje się tam tak, jak bym chciała. Za bardzo się knoci. Chciałabym, żeby niektóre sprawy się tam naprostowały, no i czekam na romans pomiędzy bohaterami, który prawdopodobnie się nie wydarzy.  Zdrzemnęłam się. Kiedy wstałam, poszukałam przepisu na sałatkę z tuńczykiem, którą chcę zrobić na święta. Znalazłam taką, która zapowiada się naprawdę smacznie, więc jestem zadowolona.  Obejrzałam jeszcze japoński film animowane z 1998 roku "Mój ...

22.03.2021 - Dzień 26

Poniedziałkowy zastój Pierwsza połowa dnia była dziś dosyć nudna. Wstałam, potem zjadłam moje typowe śniadanie, oglądałam YT. Próbowałam wymyślić co przygotować na obiad, ale w końcu się poddałam. Nie miałam pomysłu i ochoty na gotowanie. Poza tym, mieliśmy trochę jedzenia z urodzin, które wczoraj podarował nam brat. Przez to tym bardziej nie czułam potrzeby, żeby coś przyrządzić.  Tata wybrał się do fotografa, bo musiał zrobić zdjęcia do dowodu. Muszę przyznać, że choć te zdjęcia teraz wyglądają kiepsko, to on wyszedł całkiem ok. Poza tym, to uświadomiło mi, że ja również muszę wymienić dowód w przyszłym roku.  Trochę pokręciłam się po domu, coś tam poukładałam, dałam Sarze jej karmę (zauważyłam ostatnio, że Sara ma łyse miejsce przy uszku; poza tym chyba zaczyna zmieniać sierść na wiosnę, bo coraz więcej jej gubi). Z jednej strony chciałam coś zrobić, z drugiej nie mogłam się za nic zabrać. Szybko się zniechęcałam, odwlekałam. Czułam się taka rozkojarzona, nie wiedziałam co ...

21.03.2021 - Dzień 25

Roczek mojego chrześniaka Rano zaspałam. Nie pamiętam czy nie ustawiłam wieczorem budzika, czy może wyłączyłam go przez sen, ale nie słyszałam go. Mieliśmy wstać z chłopakiem o 8:00, ale on też mnie nie obudził, a jak weszłam do niego do pokoju, to także spał. Wstaliśmy więc później niż zwykle i po wykonaniu porannej toalety, poszliśmy zrobić sobie niedzielną jajecznicę. Trochę posiedzieliśmy jeszcze na dole, po czym wróciliśmy na górę, żeby zacząć się szykować do wyjazdu. Zrobiłam śliczny makijaż, zakręciłam włosy lokówką (+spryskałam je lakierem, więc się trzymały), pomalowałam paznokcie i założyłam sukienkę. Dosyć dzienna, w stonowanych barwach, w panterkę. Muszę przyznać, że czułam się naprawdę ładnie, seksownie i nie mogłam się na siebie napatrzeć, bo już dawno nie miałam okazji się tak wystroić. Wyglądałam pięknie, ale nie przesadzenie. Wieczorem, kiedy byłam już w domu, nie mogłam się powstrzymać i porobiłam sobie zdjęcia na pamiątkę.  W każdym razie, kiedy byliśmy już gotow...

20.03.2021 - Dzień 24

Nareszcie miła sobota Co tu dużo pisać, jest sobota, więc posprzątałam w domu. Standard. Mama miała dziś wolne, więc odkurzyła na dole, dlatego miałam trochę mniej pracy, z czego bardzo się cieszę, bo nie miałam zupełnie ochoty sprzątać. Mimo tego zrobiłam to, bo wiem, że mogłabym odpuścić, ale po całym tygodniu zdążyło się nabrudzić, a nie lubię spędzać czasu w takich warunkach. Kiedy już było czysto, wreszcie wypakowałam ramkę z folii i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Wybrałam najładniejsze, które najlepiej pasowały do mojej koncepcji. Ale nie było łatwo, bo wszystkie były śliczne. Ciężko się zdecydować. Ostatecznie jednak udało mi się i ramka ze zdjęciami w środku wygląda cudownie. Następnie zapakowałam ją razem z ciasteczkami w papier kolorowy i wtedy już prezent był gotowy. Odłożyłam go do pokoju, żeby spokojnie czekał na przyjazd mojego chłopaka, a sama poszłam coś zjeść, a potem się szykować.  Ogólnie to dziwna sprawa. Trochę nie miałam ochoty się dzisiaj z nim widzieć i nawet ...

19.03.2021 - Dzień 23

Zdobyłam ramkę! Obudziłam się dosyć zdziwiona, że nie mam takich zakwasów, jak się spodziewałam i mogę normalnie funkcjonować. Nie jest tak że nic nie czuję, bo czuję, ale naprawdę, jest znacznie lepiej niż się obawiałam. Zdecydowałam się jednak pojechać do miasta, busa miałam o 12:40. Zdążyłam spokojnie zjeść śniadanie, pomalować się i nawet obejrzeć jakiś filmik na YT. Oprócz tego wysłałam też na snapie (pierwszy raz od baaardzo dawna) zdjęcia konia i basenu moim przyjaciółkom, bo wczoraj ta jedna z nich wspomniała, że nic im nie wysyłam. Jeśli o tym nie zapomnę, to postaram się teraz regularnie sprawdzać snapchat i co jakiś czas coś wysyłać. Kiedy przyjechałam do miasta (w busie cały czas miałam założoną maseczkę, bo jednak trochę i na mnie podziałała ta liczba zakażonych - ponad 25K) , od razu ruszyłam do galerii. Myślałam, że będzie strasznie dużo ludzi, ogromne kolejki i ciężko będzie się gdziekolwiek wcisnąć, ze względu na to, że od jutra robią kolejny lockdown (covid i te spraw...

18.03.2021 - Dzień 22

Intensywny czwartek Zaczęło się od tego, że rano przyjechał kurier i dostarczył konia na biegunach, czyli prezent dla mojego chrześniaka. Okazało się, że ten koń jest po prostu świetny! Wygląda straszliwie uroczo i ma cudowne, miękkie futerko, bardzo przyjemne w dotyku. Podoba mi się o wiele bardziej, niż gdy oglądałam go na zdjęciu. Niedługo po tym, kiedy kurier dostarczył konia, przyjechał kolejny, tym razem z suchym basenem - takim z kulkami. To z kolei będzie prezent od rodziców, ale tutaj też muszę zaznaczyć, że  basen wygląda znacznie lepiej na żywo. Myślę, że na pewno spodoba się dzieciom. Około 13:00 poszłam do sklepu. Chciałam kupić brokuły, pora i serek topiony, czyli składniki, jakich brakowało mi do zrobienia zupy krem z brokułów. Oprócz tego planowałam wstąpić do Floriny i sprawdzić, czy nie ma tam ramki na zdjęcia (oczywiście, takiej na kilka zdjęć - najlepiej 6). Zakupy na obiad zrobiłam dosyć szybko, niestety we Florinie nie było takiej ramki, jakiej szukam. Udało m...

17.03.2021 - Dzień 21

Odpuść Musiałam wyłączyć budziki przez sen, bo nie pamiętam tego momentu. Kiedy się obudziłam i spojrzałam na telefon, była już 10:00. Zaskoczyło mnie to, bo jednak spodziewałam się wcześniejszej godziny.  Odpuściłam. Tę sprawę z ramką. Za takie pieniądze naprawdę nie mam ochoty wydzwaniać do Inpostu, prosić, żeby kurier do mnie przyjechał, by spisać ten protokół (pewnie też nie zrobiłby tego zbyt chętnie), a później dalej użerać ze sprzedawcą. Nie, te 30zł (no dobra, niecałe 50), nie jest warte tyle zachodu, czasu i nerwów. Trochę czuję, że odniosłam porażkę nie chcąc walczyć, ale z drugiej strony, czy czasem nie warto odpuścić?  Rozmawiałam o tym z mamą i poparła moje stanowisko w tej sprawie. Cieszę się z tego, ulżyło mi, że ona także uważa, że nie ma sensu męczyć się tyle z reklamacją takiej taniej rzeczy. Wiele to dla mnie znaczy, bo dzięki temu nie myślę, że całkowicie przegrałam.  Śmieję się, że pierwszy raz w życiu przydał mi się dzisiaj język francuski, którego u...

16.03.2021 - Dzień 20

Niesprawiedliwość Wreszcie dotarł prezent, który zamówiłam dla chłopaka. Podjechał kurier, otworzyłam drzwi i nawet nie zapytał o kod odbioru, a już go nie było. Przy otwieraniu okazało się, że ramka jest uszkodzona - złamany jest jeden z brzegów. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, napisałam więc maila z reklamacją do sprzedającego. Wkurzyłam się, kiedy babka odpisała, że chce ode mnie protokół poszkodowy spisany w obecności kuriera. Według mnie to ich wina, bo bardzo słabo zapakowali przesyłkę. Zawinęli ją w kawałek kartonu, a to obwinęli folią. No proszę, kto tak zabezpiecza coś tak delikatnego? Czułam się poszkodowana i potraktowana bardzo niesprawiedliwie. Bo gdyby zrobili to dobrze, nie musiałabym przez to przechodzić. A teraz jeszcze traktują mnie jakby to była moja wina, kiedy ja nie zrobiłam nic, oprócz tego, że zamówiłam u nich tę głupią ramkę. To był największy błąd.  Oczywiście nie mam tego protokołu, napisałam więc, co mam zrobić. Babka odpisała, że mam dzwonić...

15.03.2021 - Dzień 19

No i klops Wstałam rano, bo busa miałam o 9:25. Udało mi się ze wszystkim wyrobić i zdążyłam bez problemu, nawet zjadłam normalne śniadanie, choć nie miałam za dużego apetytu o tej porze. Posiedziałam niecałą godzinę na dworcu, czytając książkę (jak dobrze, że wciąż mam tę opcję w telefonie!), a potem ruszyłam do Urzędu Pracy. Droga tam zajęła mi prawie 30 minut, choć nie spieszyłam się bardzo. Denerwowałam się, choć mówiłam sobie, że przecież przeżyłam już bardziej stresujące wydarzenia i dałam radę. Mimo tego czułam stres.  W Urzędzie tym razem nie trzeba było dzwonić dzwonkiem, drzwi były otwarte. Nikt też nie stał przy wejściu i nie kontrolował przychodzących. Było całkiem luźno, choć wiadomo, nadal obowiązują maseczki i dezynfekcja rąk. Na korytarzach było widać parę osób, nie tak jak ostatnio, kiedy było tam prawie całkiem pusto.  Zapytałam w informacji gdzie znajduje się pokój, do którego mam się zgłosić. Wydawało mi się, że wiem gdzie mniej więcej, ale wolałam się upew...

14.03.2021 - Dzień 18

Dzień po rocznicy Dziś było lepiej, choć cały dzień miałam jakieś wahania nastroju. Raz czułam się dobrze, a za chwilę coś się psuło i mój dobry humor mijał. Wystarczyło niewiele, żebym się zdenerwowała i wściekła. I to zarówno na rodziców, jak i na chłopaka.  Doszłam do wniosku, że wczoraj trochę przesadziłam. Faktycznie, miałam ochotę na przytulanki i inne takie, i czułam potrzebę bliskości, romantyzmu, chciałam, żeby ten dzień, a raczej wieczór, był wyjątkowy i niezapomniany. Nie było idealnie, ale z drugiej strony, nie było też wcale tak źle. Było mi smutno i czułam się rozczarowana tym, że chłopak, nie zachowywał się inaczej niż zwykle, czyli tak romantycznie jak bym chciała. Najbardziej brakowało mi czułych słówek, bo bardzo chciałabym, żeby mówił mi je częściej, a nie tylko raz na jakiś czas. Jestem osobą, która naprawdę lubi takie słodko-pierdzące rzeczy. Wszystkie czułości, słodzenie sobie nawzajem, takie głupotki - chciałabym tego jak najczęściej. No ale nie mogę wymagać ...

13.03.2021 - Dzień 17

Trzecia rocznica związku  Piszę już po tym jak "świętowaliśmy" naszą trzecią rocznicę. Wystroiłam się w czarną, welurową sukienkę i zrobiłam ładny, wieczorowy makijaż. Upiekłam ślimaczki i parówki w cieście francuskim. Piliśmy drinki z martini i oglądaliśmy romantyczny film Szczęściarz. Bardzo fajny. Kochaliśmy się i było miło w sumie. Udało mi się namówić chłopaka do zrobienia kilku zdjęć. Dosłownie 5.  A jednak czuję się smutna i... rozczarowana. I trochę taka pusta w środku. Zabrakło mi tej romantyczności na jaką liczyłam. Niestety, ale moje marzenia zetknęły się z rzeczywistością i to zabolało. Liczyłam na to, że chłopak będzie mówił coś takiego czułego... Potrzebowałam tego dzisiaj. Ale prawie nigdy tego nie robi, więc dlaczego miałby teraz?  Chce mi się płakać. Nie takiego zakończenia wieczoru się spodziewałam. Nawet nie mam ochoty pisać niczego więcej. Idę spać.  /Napisałam do last.fm, mam nadzieję, że wreszcie dadzą mi odpowiedź. Jeśli nie spróbuję od początk...

12.03.2021 - Dzień 16

Nowa EP-ka Seleny O północy wyszła nowa EP-ka Seleny Gomez zatytułowana "Revelación". Właśnie jej słucham na Spotify. Czekałam na nią od jakiegoś czasu, na bieżąco słuchałam singli, które wychodziły. Oglądałam teledyski i każdy z nich bardzo mi się podobał. Poza tym śledzę grupę o Selenie, a także stronę jej poświęconą i byłam na bieżąco z informacjami. Czasem też odwiedzam jej instagrama, ale rzadziej, bo ogólnie jakoś nie lubię aż tak bardzo przeglądać samego instagrama.  Po przesłuchaniu : Ok, płyta jest cudowna. Te piosenki są śliczne, Selena ma anielski głos i mogłabym jej słuchać w nieskończoność. Jest jedną z niewielu artystek, w której głosie słyszę tyle różnych emocji, że naprawdę mnie porusza. Piękna EP-ka. Jeśli będę miała pieniądze, to chciałabym zamówić CD, na razie słucham sobie jej na Spotify. Nie wiem jeszcze, która piosenka jest moją ulubioną, ale single: De Una Vez, Baila Conmigo i Selfish Love uwielbiam i kocham całym serduszkiem. W resztę muszę się lepiej ...

11.03.2021 - Dzień 15

Zdjęcia dotarły! Tak jak wyżej napisałam, zdjęcia przyszły dzisiaj. Odebrałam je z paczkomatu (byłam też przy okazji na zakupach w Biedrze), obejrzałam w domu i z ulgą stwierdzam, że wszystko z nimi w porządku. Są śliczne i cieszę się, że zdecydowałam się je wywołać. To naprawdę miłe uczucie móc je przeglądać w sposób taki... fizyczny, nie na ekranie laptopa czy telefonu. Poza tym, dopiero kiedy je obejrzałam, zdałam sobie sprawę, że jest ich strasznie dużo! W końcu to 302 zdjęcia. Kiedy widzi się je w folderze, nie wydaje się, żeby to było wiele. Ale po wydrukowaniu, kiedy ma się całą kupkę w ręku - to masa zdjęć! Ale to dobrze. Nie miałam żadnych wywołanych zdjęć chyba od Bierzmowania, dlatego nie ma czego żałować. Wręcz przeciwnie, muszę powywoływać jeszcze trochę innych zdjęć, wcześniejszych. Przynajmniej te najważniejsze.  Cieszę się też, że wywołałam kilka zdjęć z przyjaciółkami, mamą i Sarą. Zwłaszcza zdjęcia Sary są śliczne, takie urocze. Że też dopiero teraz mam zdjęcia mo...

10.03.2021 - Dzień 14

14 dzień - aż strach pomyśleć  Miałam jechać z przyjaciółką do miasta, ale nie wypaliło. A szkoda, bo nawet miałam ochotę na taką przejażdżkę, liczyłam też, że wstąpimy do galerii i będę mogła obejrzeć ramki na zdjęcia. Cieszyłam się też, że się z nią spotkam. Specjalnie obudziłam się rano, już o siódmej, a potem tylko czuwałam (bo już nie mogłam spokojnie spać), żeby wstać o 8:00. Udało mi się wstać chyba 20 po, także to bardzo dobry wynik, choć czułam się zaspana. Czekałam na wiadomość od przyjaciółki, bo miała dać mi znać co robimy. W końcu okazało się, że jednak nie jedzie, dlatego zostałam w domu i miałam dużo czasu dla siebie.  Nie robiłam nic specjalnego tego dnia i minął on dosyć szybko, jak zwykle z resztą ostatnio. Nie gotowałam nic, bo zostało sporo makaronu z wczoraj (wciąż mi smakował). Oglądałam kilka odcinków Teen Wolfa, uprałam jasne rzeczy, pilnowałam pieca.  Skończyłam też czytać "Prostytutki. Tajemnice płatnej miłości" Magdy i Piotra Mieśników, która to...

09.03.2021 - Dzień 13

Jest stabilnie Dzień jak wszystkie inne. Wstałam późno, bo po poprzednim dniu musiałam się wyspać, a i tak czułąm się zmęczona. Po południu ugotowałam obiad - smażony makaron po chińsku -  miałam wszystkie składniki w lodówce, więc szybko poszło. Wyszedł świetny, naprawdę bardzo go lubię. Rodzicom też smakowało. Obejrzałam dwa odcinki Teen Wolf, jestem już na 3 sezonie, ale nadal dobrze mi się to ogląda. Cieszę się, że zabrałam się za ten serial. To był dobry pomysł.  Skończyłam czytać "Lot nad kukułczym gniazdem" Kena Kesey'a i w sumie sama nie wiem, co o tej książce myśleć. Podobała mi się, to na pewno. Ale czy to takie arcydzieło, bo i czytałam sporo takich komentarzy? Nie wiem. Oceniam ją jako bardzo dobrą książkę, ale nie jakąś wybitną. Był tam motyw buntu przeciwko systemowi, ciekawi bohaterowie (zwłaszcza główny - taki cwaniaczek), no i szpital psychiatryczny, a z jakiegoś powodu uwielbiam książki i filmy dziejące się w tym miejscu. Do końca nie wiedziałam, co myśl...

08.03.2021 - Dzień 12

Dzień kobiet - to był dobry dzień! Wstałam chyba 6:15, czy chwilę później. Nie było z tym tak źle, jak myślałam. Dałam radę i czułam się nie najgorzej. Razem z chłopakiem zjedliśmy śniadanie, a ja zrobiłam sobie makijaż i włosy. Zeszło mi z tym dłużej niż zaplanowałam, przez co trochę spóźniliśmy się do ortodonty. Mój chłopak zadzwonił tam wcześniej i poinformował, że się chwilę spóźni, także nie było problemów. Ale muszę przyznać, że podczas jazdy wszystko szło nie po naszej myśli. A to przeciągano ciężarówkę w poprzek drogi i musieliśmy stać i czekać, a to jechaliśmy za jakimś samochodem, który strasznie się wlókł, a na koniec jeszcze był straszny korek na pewnym odcinku. Najważniejsze jednak, że dojechaliśmy bezpiecznie.  Po wizycie u ortodonty wstąpiliśmy do Biedronki i okazało się, że mój chłopak musi już wracać, bo jednak szedł do pracy (a miał nie iść). Podrzucił mnie na dworzec, a ja tam jeszcze godzinkę poczekałam, zanim poszłam na swoją wizytę u dentysty. Nie było źle, bo...

07.03.2021 - Dzień 11

Niedziela taka, jak zwykle Taka jak zwykle, czyli nie działo się wiele. Za to jest parę rzeczy. które chciałabym opisać, ale nie wiem czy starczy mi czasu.  Jutro muszę wstać wcześnie. O 11:00 mam wizytę u dentysty. Ma mi skontrolować zęby, zapytam też o tę dziwną plamę, którą podejrzewam o to, czy nie jest próchnicą. Mam złe przeczucia, że to jednak to, ale nie sądzę, by udało się zrobić coś z tym jutro. Za to dobrze będzie wiedzieć na czym stoję.   Jeśli rano spadnie śnieg, to chyba pojadę do miasta z chłopakiem. On ma umówioną wizytę do ortodonty, tylko że na 8:00. Będę musiała wstać o 6:00, ale już pogodziłam się z tą myślą. W każdym razie pojechalibyśmy razem, a później poczekali do 11 na mają wizytę. W międzyczasie moglibyśmy zrobić zakupy, także może szybko by zleciało. Zaraz idę się myć, chciałabym też poczytać przed snem i przygotować sobie rzeczy na jutro, żeby zaoszczędzić jak najwięcej czasu. 

06.03.2021 - Dzień 10

Miesiączka, kocham miesiączkę! Nie piałam o tym wczoraj, ani przed wczoraj, bo nawet nie chciałam o tym myśleć, bo byłam za bardzo przerażona. Ale powinnam dostać okres we wtorek, a tutaj wciąż go nie miałam. Bałam się już najgorszego, ale na szczęście, choć już niemal straciłam nadzieję, dzisiaj już dostałam. Uff... Przyjęłam to z ogromną ulgą i radością. Od razu poprawił mi się humor i wróciła chęć do życia, której wczoraj już w ogóle mi zaczęło brakować.  Dziwna sprawa, strasznie dziwna. Nie jestem pewna co jest z tym grane, ale coraz bardziej czuję, że coś z moim okresem jest nie tak. Zawsze, przynajmniej tak mi się wydaje, miałam regularne miesiączki, co 21 dni. Przez pewien czas (kilka lat nawet) miałam aplikację na telefonie i tam zapisywałam sobie za każdym razem, kiedy ją dostawałam, ale skasowałam ją, bo zaczęłam mnie denerwować (nie pamiętam z jakiego powodu). Za to od kwietnia zeszłego roku, także dlatego, że odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, zaczęłam zapisywać ...

05.03.2021 - Dzień 9

Skaza Wczoraj byłam szczęśliwa, że zdjęłam już aparat ortodontyczny i mam piękne zęby, a dzisiaj już znalazłam skazę na tym moim pięknym obrazku. Zjadłam śniadanie i wpadło mi coś między zęby, chyba szczypiorek, i chciałam to wyciągnąć. Wzięłam lusterko i zobaczyłam na 5 zębie na lewo u góry jakąś maleńką plamkę, jakby szarą. Myślałam, że po umyciu tego nie będzie, ale nie. Niestety zostało. Nie wiedziałam co to jest, ale szybko się domyśliłam, ze mogą być to jakieś początki próchnicy. Jejciu, ja nigdy nie miałam próchnicy! Co to ma być?!  Bardzo się przestraszyłam i od razu umówiłam się na wizytę do dentysty, na konsultację. Mam nadzieję, że nie jest tak źle i że można to szybko wyleczyć. Boję się, najbardziej tego, że będę miała wyrwanego zęba. A przecież tyle czasu starałam się, żeby mieć je piękne. Tyle czasu i tyle pieniędzy na to poświęciłam. Boję się też, że teraz ich leczenie może kosztować fortunę, a ja nie mam tyle kasy. Przytłacza mnie to i mam ochotę płakać. Nie chcę te...

04.03.2021 - Dzień 8

Ostateczne zdjęcie aparatu Minął już tydzień odkąd zaczęłam prowadzić tego bloga. Czy coś się zmieniło? Jeśli chodzi o to, czy zaczęłam zajmować rzeczami, które chciałam zacząć robić - to nie. Wciąż mi się to nie udało. Ale muszę przyznać, że trochę się uspokoiłam. Czuję się nieco lepiej, dlatego kolejny tydzień poświęcę na pracę nad tym wszystkim, co tak długo odwlekam.  Wstałam o 8:30, czyli nieźle. Myślę, że taką godzinę wstawania mogę zaakceptować, choć docelowa to 8:00. Zdążyłam ze wszystkim i pojechałam na wizytę do ortodontki, która zdjęła mi już dzisiaj dolny aparat i założyła retencje (+jak poprzednio usunęła kamień, wypolerowała zęby itd.).  Mogę to już powiedzieć - dokładnie po prawie 2 latach (równe 2 lata byłyby za 15 dni) zakończyłam noszenie aparatu ortodontycznego! Mam piękne zęby i nie mogę już wstydzić się ich czy mojego uśmiechu. Śmieję się, że moje zęby wyglądają teraz jak z reklamy pasty do zębów. Ok, po przyjeździe do domu byłam zmęczona i wciąż zestresow...

03.03.2021 - Dzień 7

Mała porażka Wstałam dzisiaj bardzo późno, bo po 11:00. Niby nic niezwykłego dla mnie, bo przez ostatni czas wstawałam właśnie w tych godzinach, ale od jakichś dwóch tygodni (może trzech) próbowałam wstawać (nie budzić się, bo obudzenie się rano to nic wielkiego) wcześniej, bo przestałam czuć się z tym dobrze. Prawdę mówiąc, zaczęłam czuć się z tym naprawdę paskudnie i bardzo chciałabym to zmienić.  Na początku szło dobrze, ale w ciągu ostatnich kilku dni coś się popsuło. Muszę kłaść się spać wcześniej. Może zrobię tak, że o 22:00 będę szła się myć, a potem już do łóżka. Ewentualni w łóżku przed snem mogę coś poczytać lub dopisać na bloga, jeśli wcześniej nie zdążyłam. To może być dobry plan. Spróbuję. W każdym razie jutro jadę do ortodonty, więc i tak muszę wstać wcześniej, żeby zdążyć na busa. Ugotowałam na obiad zupę meksykańską. Ale nie obyło się bez problemów. Kiedy wstałam, a wstałam przecież późno, okazało się, że w lodówce nie ma papryki czerwonej, która jest do tego przepi...

02.03.2021 - Dzień 6

Nowy szablon  Sporo czasu zajęła mi dzisiaj zabawa z szablonem. Chciałam go zmienić, żeby był lepiej spersonalizowany, taki bardziej mój. Muszę przyznać, że namęczyłam się z tym, a wciąż nie jestem w 100% usatysfakcjonowana. Po pierwsze - sporo się tutaj, na blogspocie pozmieniało i mam wrażenie, że edycja szablonu jest teraz o wiele trudniejsza i bardziej uciążliwa. Po drugie - dużo rzeczy pozapominałam. Chociaż kiedyś pamiętałam sporo kodów, selektorów, komend itd. nawet wykonywać bardzo ładne szablony dla innych. Teraz muszę przyznać, że nie mogłam się w tym połapać. Długo siedziałam, szukałam, czytałam i przeglądałam różne strony, żeby móc zmienić parę rzeczy, a i tak jako szkielet wykorzystałam stary szablon, który wykonałam lata temu, w czasach mojej "świetności". Tak, chciałam to napisać, bo fajnie to brzmi. W każdym razie myślę, że takie kolory i kształt bloga obecnie odpowiada lepiej mojemu nastrojowi i poczuciu estetyki, Chociaż na pewno jeszcze coś pozmieniam, przy...