20.03.2021 - Dzień 24
Nareszcie miła sobota
Co tu dużo pisać, jest sobota, więc posprzątałam w domu. Standard. Mama miała dziś wolne, więc odkurzyła na dole, dlatego miałam trochę mniej pracy, z czego bardzo się cieszę, bo nie miałam zupełnie ochoty sprzątać. Mimo tego zrobiłam to, bo wiem, że mogłabym odpuścić, ale po całym tygodniu zdążyło się nabrudzić, a nie lubię spędzać czasu w takich warunkach.
Kiedy już było czysto, wreszcie wypakowałam ramkę z folii i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Wybrałam najładniejsze, które najlepiej pasowały do mojej koncepcji. Ale nie było łatwo, bo wszystkie były śliczne. Ciężko się zdecydować. Ostatecznie jednak udało mi się i ramka ze zdjęciami w środku wygląda cudownie. Następnie zapakowałam ją razem z ciasteczkami w papier kolorowy i wtedy już prezent był gotowy. Odłożyłam go do pokoju, żeby spokojnie czekał na przyjazd mojego chłopaka, a sama poszłam coś zjeść, a potem się szykować.
Ogólnie to dziwna sprawa. Trochę nie miałam ochoty się dzisiaj z nim widzieć i nawet z ulgą przyjęłam wiadomość, że przyjedzie później niż się umówiliśmy. Kiedy jednak przyjechał, cieszyłam się i było miło. Ramka chyba mu się spodobała. Fajnie spędziliśmy czas, pogadaliśmy z moimi rodzicami, skręciliśmy bieguny konikowi dla mojego chrześniaka i wypiliśmy drinki z martini. Później poszliśmy na górę, do mojego pokoju i oglądaliśmy resztę zdjęć, które wywołałam. Robiąc to z chłopakiem było o wiele przyjemniej niż gdy oglądałam je sama. A potem kochaliśmy się i w ogóle zrobiło się cudownie.
Teraz wciąż jeszcze czuję się szczęśliwa. Może to jest to. Może kiedy nie mam żadnych oczekiwań co do naszych spotkań, wtedy jest dobrze. A kiedy chcę żeby było niezapomnianie, wtedy bardzo się rozczarowuję. To może być to. W każdym razie czuję się świetnie i mam nadzieję, że jutro też tak będzie :)
Komentarze
Prześlij komentarz