Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2022

28.02.2022 - Dzień 368

Poniedziałek Mój chłopak został na noc, więc zawiózł mnie do pracy. Bardzo fajnie, jestem mu wdzięczna. Szkoda tylko, że wciąż nie czuje się on w stu procentach dobrze. Jeszcze męczy go katar i trochę kaszel. Chciałabym, żeby czuł się dobrze.  W pracy było ok. Przyznaję, dzisiaj sporo się obijałam. Ale mogłam sobie na to pozwolić, bo nie miałam dużo do zrobienia. Poza ty bolał mnie brzuch, musiałam wziąć tabletkę. Czułam się tak trochę dziwnie. Nie mogłam się skupić na pracy... i tak jakoś wyszło.  Śledziłyśmy sytuację na Ukrainie. Co pół godziny słuchałyśmy co nowego mówią w informacjach w radio.  Na obiad zamówiłyśmy sobie znowu makaron z bistro.  Chłopak pojechał dziś ze swoim tatą do Radomia po meble do nas do salonu. Udało im się je przywieźć, już nawet zdążyli je wnieść. Wysłał mi zdjęcia i świetnie pasują. Co prawda trochę szkoda, bo chciałam zamiast komody półkę na książki, ale nie będę wybrzydzać. Jest fajnie.   Po pracy i przyjeździe do mojej miej...

27.02.2022 - Dzień 367

Niedziela  Obudziłam się i czułam się dziwnie. Szybko uświadomiłam sobie, że boli mnie brzuch, a raczej podbrzusze. Poszłam do łazienki i już wiedziałam, że dostałam okresu. Zdziwiło mnie to, bo ostatnio dostawałam go później. A tym razem idealnie po 21 dniach. Położyłam się dalej i leżałam sobie, trochę pospałam. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu zebrałam się, bo czułam, że będę musiała wziąć tabletkę przeciwbólową. A nie chciałam tego robić na pusty żołądek.  Zjadłam coś szybko, połknęłam ibuprom max, a potem zjadłam śniadanie. Cały czas śledziłam wiadomości z Ukrainy, o tym, co się tam dzieje.  W pewnym momencie napisał do mnie mój chłopak. Wysłał mi link do mebli, jakie znalazł na olx. Spodobały mi się. Wymiary też były ok. Styl podobny do takich, które oglądaliśmy w agacie meble czy w BRW. Zadzwonił i zapytał, czy aktualne, okazało się, że tak. Jedyny problem był taki, że mój  chłopak nie czuł się najlepiej, więc nie mógł tam pojechać. A ludzie z ogłoszeni...

26.02.2022 - Dzień 366

Sobota Pospałam i wyspałam się. Od rana śledziłam sytuację na Ukrainie. To co się tam dzieje, przechodzi wszelkie pojęcie. Już wczoraj podali informację, że rosjanie ostrzelali przedszkole. Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego? Straszne. A walki tam wciąż trwają. Ludzie wciąż cierpią. Przez jednego skurwysyna, co chce zaspokoić swoje chore ambicje.  Później posprzątałam w domu. Chłopak mówił, że ma katar i kaszle, więc nie przyjechał. Chociaż wydaje mi się, że był na mnie zły, że jednak nie nalegałam, by przyjechał do mnie. Ale wolałabym, żeby w spokoju się wykurował. Najlepiej żeby leżał pod kocykiem i się wygrzewał.  Oczywiście nie byłby sobą, gdyby czegoś nie robił, więc kiedy napisał mi, że sprząta w domu i w samochodzie, wkurzyłam się i napisałam mu, że ma leżeć. Już wcześniej byłam zła, że jechał do Auchana na zakupy i po coś tam jeszcze zamiast siedzieć w domu. Mama była dziś w domu (z resztą tata też), więc miałam okazje trochę z nią posiedzie...

25.02.2022 - Dzień 365

Piątek - Wojna na Ukrainie Od rana już śledziłam wieści z Ukrainy. W busie słuchałam co mówią w radio, a w pracy wraz z dziewczynami śledziłyśmy najnowsze wydarzenia.  Ciężko było się skupić, kiedy wiedziało się, że przecież nie tak daleko, za naszą granicą, ludzie walczą o obronę swojej stolicy, swojego kraju. I że umierają za nią. To takie straszne.  Ludzie muszą uciekać, bo rakiety spadają na ich domy. Jak tak można?  Naprawdę, nie mogłyśmy się skupić.  Ale coś tam trzeba było zrobić, więc coś tam zrobiłyśmy. Szefowa byłą na trochę, ale w końcu na szczęście poszła sobie. Choć w ciągu kilku ostatnich dni jest trochę mniej wkurzająca.  Na domiar złego jeszcze mój chłopak się dziś (już od wczoraj) źle czuł. Miał gorączkę i mówił, że bolą go kości. Biedny. Oby to tylko nie był covid. Chciałabym być z nim i się nim zaopiekować.  Klient przyszedł o 15:20, nawet parę minut po, kiedy ja wychodzę o 15:30. A miał sporo dokumentów do podpisania. Zdenerwowałam się, ...

24.02.2022 - Dzień 264

Czwartek - Tłusty Czwartek. Wojna na Ukrainie Zawsze śmieję się, że to najważniejsze, albo jedno z najważniejszych polskich świąt. Ale jak tu go nie lubić? Święto, w którym zachęca się do jedzenia pączków i co ważniejsze faworków? Jak go nie kochać? To jednak nie było tak radosne jak zawsze. Rosja zaatakowała Ukrainę i nie wiadomo, co robić. Już w busie słyszałam w radio jak mówili o tym, co się tam dzieje. To straszne i przerażające. Bo jak tak można? Żeby w dzisiejszych czasach jedno państwo zaatakowało drugie? Straszne.  Z dziewczynami śledziłyśmy wiadomości i to co się tam dzieje. Przy mniej jak nie było szefowej.  Jak przyjechała, przywiozła nam pączki i faworki. I tym razem muszę przyznać, że były naprawdę, naprawdę dobre. Bardzo mi smakowały. Zjadłam więc sporo faworków i 2 i 1/3 pączka.  W domu znów śledziłam co się dzieje na Ukrainie, aż bardzo się zestresowałam. Zaczęłam układać moje puzzle z Harrym Potterem, które kupiłam kiedyś w biedrze, a jeszcze ich nie ukł...

23.02.2022 - Dzień 263

Środa W pracy jakoś przeszło. Zamówiłyśmy sobie jedzenie z nowego bistro. Żurek był naprawdę dobry, za to kotlet był znacznie za duży dla mnie. Dlatego zjadłam zupę, sałatkę porową i troszkę ziemniaków z kotletem, a resztę przywiozłam do domu.  Naprawdę niepokojące rzeczy dzieją się na Ukrainie. Śledziłam w domu co tam się dzieje, ale zaczęłam się bardzo stresować tym wszystkim. Nie wiadomo co się może wydarzyć.  Miałam wrażenie, że wieczorem leciał jakiś samolot wojskowy, bo słychać było straszny huk, większy niż przy zwykłych samolotach. 

22.02.2022 - Dzień 362

Wtorek Dziwna data dziś nam się zdarzyła - 22.02.2022. Mówią, że to data lustrzana. A. w pracy wspominała coś o portalach. W sumie ciekawe. Może o tym poczytam.  Dziś też nie było najgorzej. Za zdarzyło się coś, co mnie wkurzyło.  Dziewczyny wspominały szefowej, że wypadałoby nam wydać wreszcie PITy. Mówiły jej już o tym od kilku dni. Dziś wreszcie powiedziała, że dostaniemy. Wysłała wiec mi plik.  Otworzyłam go później, jej już nie było. Włączyłam drukowanie i ksero wypluło mi 64 zadrukowane strony. Nie wiedziałam co jest grane. Wzięłam te strony i okazało się, że fatycznie, wysłała mi PIT, ale były też tam pity wszystkich innych osób z firmy...  Zdenerwowałam się i trochę przestraszyłam. Ale w końcu ja nie zrobiłam nic złego. Powiedziałam o tym dziewczynom i popatrzyłyśmy sobie, jakie zarobki mają inne osoby z firmy, szczególnie te, których nie lubimy.  G. wyszła. Ale szefowa jeszcze dziś wróciła do biura. Kiedy przyszła, powiedziałam jej o tym co się stało. O...

21.02.2022 - Dzień 361

Poniedziałek Trochę martwiłam się jak to dziś będzie, ale nie było tak źle.  Rano chłopak zawiózł mnie do pracy. Byłam mu wdzięczna, bo pogoda była paskudna. Jak zwykle ciężko mi było z nim rozstać, więc zrobiłam to szybko.  Dziś już M. była w pracy, więc opowiedziałyśmy jej co się działo w czwartek. Powiedziałyśmy też o pomyśle na nasz biznes. Zapytałyśmy, czy byłaby zainteresowana i wyraziła taką chęć.  Mnie samej ten pomysł się bardzo podoba, ale obawiam się, czy będzie realny do wykonania. Czy uda nam się dopełnić formalności i przede wszystkim - czy uda się zdobyć klientów. Na pewno nie chciałabym się śpieszyć i podejmować decyzji pochopnie. Chciałabym jeszcze popracować, odłożyć kasę, a w międzyczasie opracowywać plan itd.  Na szczęście szefowej dzisiaj za dużo nie było, więc było ok.  Po przyjściu do domu, weszłam na strych. Od wieków tam nie byłam, nawet nie do końca umiałam otworzyć go. Ale udało się. Poprzeglądałam sobie co tam mam i udało mi się wygrz...

20.02.2022 - Dzień 360

Niedziela  Wstaliśmy rano. Ubrałam się, umalowałam, zjedliśmy śniadanie, a na 10:00 poszliśmy do kościoła na mszę za babcie mojego chłopaka. Po drodze wstąpiliśmy do jego siostry i ona razem z dziećmi poszła z nami.  Po powrocie posiedzieliśmy trochę na górze. Wczoraj przyjechała rodzina mojego chłopaka spod Wrocławia, a on za nimi nie przepada, więc nie chciał, żebyśmy z nimi siedzieli.  Później poszliśmy zjeść rosół, po czym zebraliśmy się i pojechaliśmy do mnie. Mama zrobiła pyszny obiad - kotleta, pieczarki, buraczki... Wszystko było pyszne.  W domu zastaliśmy mojego brata z dziećmi. Trochę się z nimi pobawiliśmy, chociaż nie była w nastroju. Posiedzieliśmy sobie z nimi, pogadaliśmy. Było miło.  Mój chłopak zostawał dziś u mnie na noc. Także fajnie. 

19.02.2022 - Dzień 359

Sobota Po remoncie, góra u mojego chłopaka, wygląda naprawdę ładnie. Bardzo podoba mi się, choć jeszcze brakuje nam mebli do sypialni i salonu.  Jestem zadowolona z paneli, są śliczne, jak i narożnik w salonie, który jest przepiękny i bardzo wygodny. Płytki początkowo mnie nie zachwyciły, ale po tym jak dłużej się na nie napatrzyłam, myślę, że również są świetne i pięknie pasują. Podoba mi się jakie są połyskliwe.  Lampy, które wybraliśmy uważam, że są strzałem w dziesiątkę Genialnie wpasowują się w moją wizję. Strasznie mi się podobają. Parapety okazały się być ładniejsze niż przypuszczałam i jestem z nich bardzo zadowolona. Drzwi i futryny także mi się podobają, również wyglądają lepiej, niż myślałam, że będą. O kolorach ścian nawet nie wspominam, bo już wcześniej uważałam, że są genialne. Na koniec najnowsze - czyli meble w kuchni. Zobaczyłam je i myślę, że wyglądają wspaniale. Strasznie mi się podobają! Kiedy je zobaczyłam, byłam taka szczęśliwa, bo naprawdę mi się spodoba...

18.02.2022 - Dzień 358

Piątek Nie chciałam iść do pracy. Ale musiałam.  Myślałam, że się uspokoiłam i będę w stanie porozmawiać z dziewczynami. Ale kiedy przyszłam i weszłam do biura, A. i G. już tam były. Rozmawiały ze sobą. Potem siadły do biurek i nic nie mówiły. Czuć było napięcie. Już nikt się do siebie nie odzywał. Nie wiedziałam, czy są obrażone na mnie, czy na siebie również. Nie wiedziałam, co się dzieje. Chciało mi się płakać i zaczęły mi lecieć łzy. Wyszłam do łazienki, nie chciałam płakać przy nich.  Chciałam zagadać, ale wstrząsały mną takie emocje, że nie mogłam wydobyć głosu. Czułam, że jeśli się odezwę to wybuchnę płaczem.  Długo tak milczałyśmy, a atmosfera w biurze była tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Ale wreszcie zaczęłyśmy mówić. Nie było łatwo, okazało się, że każda z nas bardzo wszystko przeżyła i jeszcze dziś odczuwała skutki tego napięcia i konfliktu. Ale pogadałyśmy i udało się pogodzić.  Ulżyło mi. Tak bardzo mi ulżyło. Później oczywiście dyskutowałyśmy jes...

17.02.2022 - Dzień 357

Czwartek Masakra.  W pracy dzisiaj było okropnie i miałam już dosyć. Naprawdę dosyć.  Zaczęło się normalnie. Rano pośmiałyśmy się, coś tam pogadałyśmy. Później A. i G. zaczęły narzekać na szefową. Pytały mnie czy jestem z nimi. Oczywiście, że jestem. Tylko, że nie rozumiem czego one ode mnie oczekują.  Przyszła szefowa. Zaczęła mówić coś o jakimś kongresie, nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Później A. powiedziała, że jadą do klientów i szefowa zapytała o coś w stylu, dlaczego obie jadą.  I wtedy A. się odpaliła.  Zaczęła od tego a dlaczego nie mogą jechać, przecież tak jest szybciej, że by się to załatwiło od razu, i że nie rozumie. A potem już w ogóle zaczęła się wytrząsać na szefową, że to do niej zawsze ma pretensje, itd. itd. Mówiła jeszcze wiele, wiele rzeczy, ale to był już po prostu taki atak. Wyciągała wszystko i ją tym atakowała. Spierała się, że szefowa nie ma do niej szacunku. Później też mówiła o tym, że ona wcale nie musi tu pracować, że ona pracuj...

16.02.2022 - Dzień 356

Środa Udało mi się dowieźć sałatkę w całości. Tak jak chciałam, nie jechało dziś dużo osób, więc miałam szczęście. W dodatku wszystkim smakowała (mnie też) i została zjedzona praktycznie cała. Tylko troszeczkę zostało i przywiozłam ją do domu. Ale to dobrze, bo mama też chciała spróbować. Chociaż się martwiłam, nie była przesolona. W pracy były dymy, że tak powiem. G. mówiła, że szefowa zadzwoniła do niej po 16:00, już po pracy i się na nią darła, bo klient nie wie, że jutro nie ma szkolenia. Tylko, że on tego szkolenia nie miał mieć i teraz, skąd on w ogóle wiedział, że było wstępnie planowane, skoro żadna z nas go o tym nie informowała? Oczywiście, okazało się, że to sprawka szefowej i że to ona namieszała, bo wysłała mu wstępną listę, kiedy wszystko było jeszcze na etapie planowania. Tak się nie robi.  G. się wkurzyła i nie dziwię się jej. A. wkurzyła się za to później. Miały dzisiaj we dwie wychodzić do klientów, tylko że nie dostały żadnych konkretów. A. zapomniała upomnieć si...

15.02.2022 - Dzień 355

Wtorek Dzień zaczął się nie najgorzej, ale też nie najlepiej. Nie chciało mi się wstawać. Ale też nie byłą bardzo niewyspana. Udało mi się wyrobić ze wszystkim i zdążyć na busa. W pracy było w porządku. Dziś również miałam co robić, z czego bardzo się cieszę. Czas mijał mi jeszcze szybciej niż wczoraj.  Jeśli chodzi o klientkę z wczoraj, rozmawiałam o niej z szefową, ale nie miała do mnie pretensji. W ogóle, szefowa miała chyba dobry humor dzisiaj, bo była znośna. Nie no, nawet dobrze się dzisiaj z nią pracowało.  Po południu poszłyśmy we czwórkę na obiad. Szefowa nie wiedziała. Ale poszłyśmy i było super. Już tak dawno nie jadłyśmy tak razem poza biurem. W ogóle, każdej z nas dzisiaj dopisywał humor. Mnie również.  Już pod koniec pracy wydarzyła się niespodziewana sytuacja. Klient przyjechał podpisać dokumenty. Poszedł i po jakimś czasie M. zauważyła, że zostawił telefon. Zadzwoniłyśmy do szefowej, ja zadzwoniłam do jego pracownicy i poprosiłam, żeby mu to przekazała. Os...

14.02.2022 - Dzień 354

Poniedziałek I wreszcie to się stało, poszłam do pracy. Po tylu dniach siedzenia a kwarantannie, izolacji, w końcu wróciłam do zwykłego życia. Choć było ciężko. Stresowałam się. Nie wiedziałam, czy coś się nie pozmieniało. Czy się ponownie odnajdę? Czy wszystko będzie jak wcześniej, a może coś się zmieniło i nie będę potrafiła sobie poradzić w tej nowej sytuacji? Miałam wiele obaw i wątpliwości. Ale ostatecznie musiałam wstać, przygotować się i pojechać. Bałam się również że zaśpię, że nie zdążę na busa, ale się udało. Przyszłam do pracy i na początku przywitałam się z G. Chwilę pogadałyśmy. Niedługo później przyszła A. i M. I szybko wszystko wyglądało tak, jak przedtem. Oczywiście, były zaległości, musiałam posprawdzać co jest zrobione, co jeszcze nie. Co jest zaległe. Ale z pomocą dziewczyn powoli się w tym odnajduję. Bałam się również spotkania z szefową. Było dziwnie. Dzwoniła wcześniej, nawet chwilę rozmawiała ze mną przez telefon, ale nie mówiła nic takiego. Jak przyszła, też jak...

13.02.2022 - Dzień 353

Niedziela To była leniwa niedziela z moim chłopakiem. I była bardzo przyjemna.  Choć dziwnie się zaczęła. W nocy, kiedy kładliśmy się już spać, mój chłopak poszedł do łazienki. Długo go nie było. Ja leżałam i próbowałam zasnąć, ale jakoś nie mogłam. W końcu przysnęłam, ale on wrócił, zabrał koc i poduszkę i poszedł do pokoju obok. Nie wiedziałam o co chodzi, co się dzieje. Poszłam za nim i zapytałam, czemu tam poszedł. Powiedział, że nie może zasnąć, wierci się i nie chce mnie budzić, czy tam przeszkadzać w spaniu. Nie chciałam się z nim kłócić, choć dla mnie to było głupie. Bo wolałabym, żeby był obok, nawet jeśli by się wiercił i nie mogłabym spać. Ale no nie chciałam już tak w nocy tego roztrząsać. Poszłam się położyć i długo nie mogłam zasnąć, czułam się jakoś dziwnie. Zaniepokojona, jakaś zdenerwowana, przestraszona... Byłam strasznie niespokojna, wydawało mi się nawet, że chyba znów mam gorączkę, ale dotknęłam czoła i nie było nawet trochę cieplejsze niż normalnie. W końcu ja...

12.02.2022 - Dzień 352

Sobota Ostatni dzień izolacji domowej. Dziewiąty dzień po poznaniu wyniku testu. Tak naprawdę 10, ale liczę od kolejnego dnia, bo wynik dali mi przed północą.  Wstałam troszkę wcześniej, ale była już 11:00. Zjadłam śniadanko, potem zabrałam się za sprzątanie. Zmieniłam pościel, zrobiłam mały przesiew w biżuterii, później zabrałam się za zwyczajne sobotnie sprzątanie. Muszę przyznać, że zmęczyłam się przy tym bardziej niż zwykle, ale byłam zadowolona z tego, że posprzątałam. Zrobiło się przyjemniej w domu. Uprałam dzisiaj spodnie w dwóch turach. W pierwszej te wyjściowe, w drugiej - te bardziej po domu. Zebrałam i pochowałam też pranie z wczoraj.  Udało mi się przeczytać troszkę książki nim przyjechał mój chłopak. Ale tak dobrze było go zobaczyć po takim czasie. Naprawdę się stęskniłam.  Zrobiłam sobie delikatny makijaż, Naprawdę delikatny. Ubrałam się też ładnie. I czułam się taka... no ładna po prostu. Miłe uczucie.  Wciąż nie czuję się w 100% dobrze. Nawet jeśli to...

11.02.2022 - Dzień 351

Piątek Ósmy dzień po poznaniu wyniku testu. Nastawiłam budzik, ale mimo tego wstałam późno. Dobrze mi się spało, nie mogę zaprzeczyć.  Rodzice jako że mają wynik negatywny testów, dzisiaj poszli już do pracy. Ja oczywiście zostałam w domu, bo moja izolacja wciąż trwa.  Pomyślałam sobie, że dziś zrobię rzeczy, które chciałabym jeszcze zrobić, podczas tego czasu kiedy jestem w domu. Dlatego też zrobiłam pranie, dużo prania: białe, 2x delikatne w pralce, ręczne. Na jutro zostały mi do uprania spodnie, ale zobaczymy, czy rzeczy mi do tego czasu wyschną bo muszę mieć gdzie je powiesić.  Obejrzałam film Diuna z 2021 roku i muszę przyznać, że był świetny. Bardzo dobrze oddawał klimat jaki czułam podczas czytania książki. Oczywiście mogłabym się przyczepić do paru rzeczy, np. szkoda, że zawarli tam sceny z ucztą, ale trudno. I tak jest naprawdę dobry. Chciałabym, kiedy pojawi się druga część, pójść na ten film do kina. Zadzwoniłam do mojej chrzestnej. Chwilę z nią pogadałam, zapy...

10.02.2022 - Dzień 350

Czwartek Siódmy dzień po poznaniu wyniku testu. Skończyłam czytać "Diunę". Jejciu, wciągnęłam się. I tak jak pierwsze 150 stron czytałam ponad pół roku, jak nie dłużej, to resztę przeczytałam tak szybko... Wciągnęłam się w ten świat i mi mało. Mam ochotę przeczytać tę książkę jeszcze raz oraz przeczytać kolejne części. Chociaż liczba stron jest niepokojąca.  Słuchałam sporo muzyki dzisiaj. Dawno już nie sprawiała mi ona takiej przyjemności.  Niewiele się dzieje, kiedy siedzę tak w domu. 

09.02.2022 - Dzień 349

Środa Szósty dzień po poznaniu wyniku testu. Czuję się już lepiej. Trochę niepokoi mnie mój kaszel.  Nie chce mi się dziś pisać. 

08.02.2022 - Dzień 348

Wtorek Piąty dzień po poznaniu wyniku testu. Znów wstałam późno. Obudziłam się wcześniej, nawet rozmawiałam z koleżanką z pracy przez telefon. Ale potem znów zasnęłam. Miałam dziwny sen. Leżałam w łóżku i chciałam wstać, odwrócić się o zobaczyć co jest po mojej prawej stronie, ale jakby niewidzialna siła mnie przytrzymywała. Próbowałam ją przemóc, mówiłam nawet modlitwy, siłowałam się z nią, ale nie mogłam wygrać. W końcu chyba w tym śnie ktoś wszedł do pokoju i wszystko minęło. A potem się obudziłam.  Czytałam dziś Diunę. Oglądałam Sześć Stóp Pod Ziemią.  Chłopak dawał mi znać, że elektryk zamontował lampy. Prawie wszystkie, bo coś nie tak było z kinkietem.  Wieczorem, po 20:00 zadzwoniła babka z sanepidu. Przeprowadziła ze mną wywiad, pytała o objawy, czy wiem gdzie się zaraziłam, z kim miałam styczność itd. Podałam jej rodziców do kwarantanny. Ale ona powiedziała, że tak jakby mają ją od dziś. Kiedy powiedziałam o tym rodzicom dopiero zrozumiałam, że coś jest nie tak. ...

07.02.2022 - Dzień 347

Poniedziałek Czwarty dzień po poznaniu wyniku testu. Kolejny dzień w domu. Dziś czytałam Diunę, oglądałam YT, a wieczorem zaczęłam oglądać serial "Sześć stóp pod ziemią" i wydaje się nawet fajny.  M. dzwoniła do mnie z pracy i tłumaczyłam jej co ma zrobić.  Po południu spałam, bo czułam się zmęczona. Chłopak napisał mi trochę miłych rzeczy. Że tęskni, że chciałby móc się przytulić. I że chciałby, żebyśmy mogli być razem częściej. To takie miłe móc to przeczytać. Rozczuliłam się. Ja też bardzo za nim tęsknię. 

06.02.2022 - Dzień 346

Niedziela Trzeci dzień od poznania wyniku testu. Wcale nie czuję, żeby to byłą niedziela. Już wczorajszy dzień bardziej ją przypominał. Przez cały dzień miałam wrażenie jakby była sobota.  Wstałam znów późno. Tak dobrze mi się dziś spało. Miałam jakieś sny, ale nie pamiętam ich już teraz.  Już praktycznie nie mam kataru, gardło też nie boli. Gorączki raczej nie mam. Jedynie trochę kaszlę. Dlatego ciężko pogodzić mi się z myślą, że jutro nie pójdę do pracy, tylko muszę siedzieć na izolacji. Mam przez to wyrzuty sumienia.  Mama na obiad zrobiła gofry. Zjadłam dwa.  Dziś oglądałam Westworld. I skończyłam oglądać 3 sezon, czyli wszystko, co na razie jest, bo 4 mają dopiero kręcić. Bardzo lubię aktora, który w tym sezonie wystąpił - czyli Aaron Paul. Jest piekielnie przystojny. Ale i ten sezon był znacznie ciekawszy od poprzedniego. Drugi najmniej mnie wciągnął, ale 3 już miał świetny poziom. Myślałam, że ten sezon też ma 10 odcinków jak poprzednie. Obejrzałam 7 odcinek i...

05.02.2022 - Dzień 345

Sobota Drugi dzień po poznaniu wyniku testu. Wstałam późno, znowu. Ale dobrze się z tym czuję, bo wciąż nie jestem w pełni sił. Katar się zmniejszył, ale jestem osłabiona. Gardło już prawie nie boli. Czasem zakaszlę. Praktycznie cały dzień oglądałam serial My, dzieci z dworca zoo (2021). Początkowo mi się nie spodobał, ale pomyślałam, że dam mu szansę. No i wciągnął mnie. Kiedyś przeczytałam książkę o tym samym tytule i wtedy bardzo ona mnie poruszyła. Straszne było to, o czym opisywała. Serial również bardzo mnie poruszył, choć nie oddawał ducha książki tak dobrze. Mimo tego nie mogłam przestać oglądać. Miał on 8 odcinków i te 8 odcinków obejrzałam.  Próbowałam czytać, ale jakoś nie byłam w nastroju, a jak się położyłam, to zasnęłam. Potem wstałam i dalej oglądałam serial. 

04.02.2022 - Dzień 344

Piątek Pierwszy dzień po wyniku testu na covid.  Rano obudził mnie telefon od dziewczyn z pracy. Okazało się, że szef je pyta o rozliczenia. Jak zwykle ktoś się w porę ocknął. Z jedną babką też był jakiś problem, bo narzekała, że jeszcze nie ma zwrotu. Dokumenty już na nią czekały, ale nie było jej przecież, żeby je podpisała, więc niech ma pretensje do siebie. Powiedziałam im co chciały. Jeśli coś jeszcze będzie potrzebne, to im pomogę, nie ma sprawy. Powiedziałam też im o wyniku testu i napisałam na grupie. Szefowa napisała mi tam o jakimś swoim bracie czy kuzynie, który ma covid i jest w szpitalu i znosi go bardzo ciężko. Nie ma co, pocieszające.  Napisałam też przyjaciółkom co się ze mną dzieje. Popisałyśmy chwilę.  Wstałam późno i po południu też spałam. Także spałam dziś dużo.  Większość czasu siedziałam w pokoju. Na dół schodziłam tylko po jedzenie i herbatę. Rodzice chyba też będą mieć kwarantannę. Mama wcześniej wróciła z pracy. Tata został normalnie, ale ni...

03.02.2022 - Dzień 343

Czwartek Wstałam sobie późno. Nadal nie było wyniku, a dziewczyny mnie cały czas o niego pytają. Ja też bym już chciała wiedzieć.  Siedziałam sobie dziś większość czasu w pokoju. Oglądałam Westworld i coś tam jeszcze. Sporo spałam. Męczy mnie katar i ból gardła, gorączka już jest mniejsza. Biorę cały czas leki: Gripex, Gripex Max, Imbuprom Max i różne do ssania na gardło.  Spray do nosa, który przepisał mi ten chujek nie działa w ogóle, dlatego poprosiłam mamę, żeby kupiła mi inny. Wieczorem go wypróbowałam i okazało się, że działa świetnie.  Wciąż sprawdzałam, czy nie ma wyniku. I nie było. W końcu odpuściłam. Poszłam się umyć.  Położyłam się i już miałam iść spać, a tu przyszedł mi sms, że na moim koncie pacjenta jest wynik. Była 23:28. Wkurzyłam się. Bo jakby był pozytywny, to bym martwiła się in nie mogła zasnąć. A jak negatywny, to martwiłabym się tym, że jutro znów muszę iść do lekarza.  Sprawdziłam wynik. Okazał się pozytywny, czyli mam koronawirusa....

02.02.2022 - Dzień 342

Środa  Rano obudziłam się i poszłam do ośrodka się zarejestrować. Udało się, choć nie poszło do końca po mojej myśli. Miałam nadzieję, że jakiś lekarz przyjmie mnie wcześniej. A tak miałam wizytę dopiero o 11:00, więc musiałam wrócić do domu. A to było mi nie na rękę, po pierwsze, bo i tak już nie miałam siły i bałam się, że nie zbiorę jej później żeby tam pójść, a po drugie, na chodniku nasypało tyle śniegu, że wróciłam do domu cała spocona przez to przedzieranie się przez niego. Masakra.  No ale ok, jakoś dotarłam do domu. Odpoczęłam, oglądałam Westworld. Później zebrałam się i poszłam do ośrodka znowu. Na chodniku już nie było tyle śniegu, poro stopniało, za to było błoto i woda, przez co przemoczyłam całe buty. Moja wizyta odbywała się w izolatce, czyli w przerobionym wc dla niepełnosprawnych tuż przy wejściu do ośrodka. Chociaż "przerobienie" to za dużo powiedziane, po prostu zastawili kibel parawanami. Oczywiście na lekarza musiałam poczekać.  Zjawił się łaskawie po...

01.02.2022 - Dzień 341

Wtorek, Dzień wolny i pierwszy dzień choroby Źle się czuję. Mam gorączkę i nie chce mi się pisać. W sumie nic mi się nie chce. Pomyślałam, że wezmę dzień wolny. Tak bardzo nie mam siły iść dziś do lekarza, rejestrować się rano. Może jak przeleżę ten dzień, to mi się poprawi.  A jak nie, to już jutro pójdę do ośrodka...