25.02.2022 - Dzień 365
Piątek - Wojna na Ukrainie
Od rana już śledziłam wieści z Ukrainy. W busie słuchałam co mówią w radio, a w pracy wraz z dziewczynami śledziłyśmy najnowsze wydarzenia.
Ciężko było się skupić, kiedy wiedziało się, że przecież nie tak daleko, za naszą granicą, ludzie walczą o obronę swojej stolicy, swojego kraju. I że umierają za nią. To takie straszne.
Ludzie muszą uciekać, bo rakiety spadają na ich domy. Jak tak można?
Naprawdę, nie mogłyśmy się skupić.
Ale coś tam trzeba było zrobić, więc coś tam zrobiłyśmy. Szefowa byłą na trochę, ale w końcu na szczęście poszła sobie. Choć w ciągu kilku ostatnich dni jest trochę mniej wkurzająca.
Na domiar złego jeszcze mój chłopak się dziś (już od wczoraj) źle czuł. Miał gorączkę i mówił, że bolą go kości. Biedny. Oby to tylko nie był covid. Chciałabym być z nim i się nim zaopiekować.
Klient przyszedł o 15:20, nawet parę minut po, kiedy ja wychodzę o 15:30. A miał sporo dokumentów do podpisania. Zdenerwowałam się, ale byłam miła. Tylko kazałam mu się pospieszyć.
W domu znów czytałam wiadomości, a jak się już zestresowałam za bardzo, to układałam dalej puzzle.
Jakby tak pomyśleć, to mój 365 post, czyli wygląda na to, że piszę tego bloga już rok. Nie powiem, zleciało. Ale i naprawdę dużo się przez ten czas wydarzyło, jakby pomyśleć. W moim życiu zaszło wiele zmian: staż, potem praca, poznanie A., G. i M., zaręczyny. Sama też zmieniłam się przez ten rok. Byłam postawiona w różnych sytuacjach, musiałam radzić sobie z różnymi rzeczami. Wiele się nauczyłam. Cieszę się, że zaczęłam pisać tego bloga, bo mogę choć ułamek z tego wszystkiego sobie przypomnieć, odtworzyć.
Kolejny rok będzie przy 730 poście. Ciekawe, czy dotrwam do niego.
Boję się tylko, że teraz, kiedy pierwszy raz od dawna poczułam względną stabilizację, przyjedzie wojna i mi to wszystko odbierze.
Komentarze
Prześlij komentarz