Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2021

31.10.2021 - Dzień 248

Niedziela Wstaliśmy po 10:00, albo nawet przed 11:00. Brat z bratową wciąż byli w domu, także przy śniadaniu pogadaliśmy sobie jeszcze z nimi i z rodzicami, bo wszyscy siedzieli przy stole.  Później, to był już tylko odpoczynek.  Przestraszyłam się, bo nie mogłam umyć włosów. Miałam na nich tyle lakieru, że nie mogłam go zmyć. Myłam i myłam, a nadal były sztywne i posklejane. W końcu uratowała mnie odżywka. Zapamiętać na przyszłość - następnym razem zmywanie takiej ilości lakieru zacząć od odżywki. Następnie odpoczywaliśmy cały dzień. Niewiele się działo. 

30.10.2021 - Dzień 247

Sobota - Wesele Siostry Ciotecznej Na 10:00 pojechałam z mamą do fryzjera, bo obie byłyśmy umówione na tę samą godzinę Zabrałam trochę swoich wsuwek, bo przypomniałam sobie, że fryzjerka ostatnim razem mówiła, żeby wziąć, jeśli mam. O 12:00 byłam już w domu. Fryzura była ok, choć jak zrobiłam zdjęcie, to z tyłu średnio mi się podobała. Była bardzo prosta. Ale niech będzie. Pasowała do całości.  Wyszykowałam się, tak, że byłam gotowa na czas. Udało mi się nawet nakleić sztuczne rzęsy, a makijaż wyszedł mi śliczny. Jedynie co nie było idealne, to moja kurtka. Szkoda, że nie miałam eleganckiego płaszcza. Żałowałam tego.  W międzyczasie przyjechał mój chłopak. Spóźniony. Spieszył się i nawet nie zjadł kanapek, które mu przygotowałam. A sam chciał.  W kościele wzruszyłam się, kiedy składali sobie przysięgę. K - moja siostra cioteczna - wyglądała prześlicznie. Miała piękną, błyszczącą suknie. Wyglądała w niej jak księżniczka. I nie miała welonu. Jedynie opaskę z błyszczących ka...

29.10.2021 - Dzień 246

Piątek, dzień wolny Tym razem nie wstałam późno, wręcz przeciwnie. Zebrałam się jeszcze przed 7:00.  Wczoraj zaplanowałam sobie, że pojadę na bazary, żeby ostatni raz już poszukać butów na wesele. Rano, po obudzeniu, wciąż miałam wątpliwości, ale ostatecznie zdecydowałam się pojechać.  Umyłam się, pomalowałam, ubrałam i nawet zjadłam małe śniadanie, żeby mieć siłę i żeby nie było mi zimno. Zdążyłam na busa 8:15 i pojechałam nim do miasta. Fajnie było wysiąść na końcowym przystanku i nie musieć się przeciskać przez ludzi, żeby wyjść wcześniej.  No, ale wreszcie wysiadłam i poszłam na przystanek, żeby podjechać autobusem na bazary. Kupiłam bilet godzinny, w razie gdybym nic tam nie znalazła i chciała szybko odjechać.  W porę zorientowałam się, że autobus nie skręca tam, gdzie powinien, i wysiadłam na najbliższym przystanku. Byłam trochę zdezorientowana i nie wiedziałam gdzie jestem. Ale w końcu sobie poradziłam i poszłam na bazary dalej pieszo. Nie było daleko, więc ok...

28.10.2021 - Dzień 245

Czwartek Znów byłam na zakupach, tym razem w innej galerii. Znów nie udało mi się kupić tego, czego chciałam.  Spotkałam moją przyjaciółkę L. Kończyła pracę, a właściwie staż, na którym jest w jednym sklepów obuwniczych. Chwilkę pochodziła ze mną, zjadłyśmy coś w Maku i pojechałam z nią do domu. 

27.10.2021 - Dzień 244

Środa Miałam dziś dzień wolny, więc nie bardzo chce mi się pisać, bo i niewiele się działo. Wstałam późno. Gdy jeszcze leżałam w łóżku dzwoniła do mnie M. z pytaniem o pracę. Porozmawiałam sobie z nią.  Byłam we Florinie i w BIedronce. W pierwszym sklepie kupiłam kartki na ślub, puszyste, milutki rękawiczki, dwie pary skarpetek i lakier do paznokci. W Biedronce natomiast pizzę na obiad, chipsy i bagietki.  Wróciłam do domu, przymierzyłam raz jeszcze sukienki, zrobiłam zdjęcia. Wysłałam je chłopakowi, żeby powiedział mi co myśli. Wysłałam mu też zdjęcia kartek.  Oglądałam anime Given. Skończyłam oglądać serial, po czym obejrzałam także film. Podobało mi się, choć czułam niedosyt. Chyba już pora przystopować trochę z tymi anime. Ale fajnie mi się je ostatnio oglądało. 

26.10.2021 - Dzień 243

Wtorek Przyszły sukienki i są śliczne. Naprawdę piękne. Bardzo mi się podobają :)  Choć może trochę szkoda, że są praktycznie takie same.  Jutro mam wolne. 

25.10.2021 - Dzień 242

Poniedziałek Pochwaliłam się dziewczynom zaręczynami i pierścionkiem. Pogratulowały mi i było mi bardzo miło. W ogóle dzisiaj w biurze panowała dosyć luźna i przyjemna atmosfera. Szefowej nie było. Podobno źle się czuła, chyba grypa. Liczymy na to, że nie będzie na razie przychodzić i nas nie pozaraża.  Po stażu pojechałam z M. do galerii. Poszłyśmy do Rossmana, kupiłam sobie dwa lakiery do paznokci i eyeliner. Później ona poszła już na busa, a ja zostałam i szukałam butów na wesele. Niestety, nie znalazłam nic.  Martwię się, że nie uda mi się znaleźć butów i nie będę mogła sobie spokojnie tańczyć.  Udałam się na planty, ale było już późno i powoli się zamykało. Zapytałam o jedne buty, ale po przymierzeniu nie podobały mi się. Babka też nie była zbyt miła. Nie lubię tam chodzić. Po raz kolejny źle się tam czułam i chyba już nie będę tam chodzić.  Wróciłam busem do domu. Zjadłam pizzę, która została z wczoraj i oglądałam Hitorijime My Hero. Kolejne anime, ale faj...

24.10.2021 - Dzień 241

Niedziela, tak, niedziela po  Rano obudził mnie budzik. Wczoraj zastanawiałam się, czy pojechać na giełdę i ostatecznie wyszło na to, że pojechaliśmy razem z rodzicami. Wstaliśmy rano, pomalowałam się tylko trochę, bo jedynie twarz i brwi.  Dziś czułam się już dobrze. Nawet szczęśliwa. Dopóki nie przyszło mi do głowy, że wczoraj nie zrobiliśmy sobie żadnego zdjęcia. Strasznie zafiksowałam się na tej myśli i było mi potwornie smutno i przykro. Nie mogłam przestać o tym myśleć.  Pojechaliśmy, a na zewnątrz była jeszcze spora mgła.  Przeszliśmy całą giełdę, obie jej części i okazało się, że nie ma nic ciekawego. Ani butów, których szukałam ja, ani sukienki, której szukała mama. Dlatego szybko wróciliśmy do domu. to były bardzo szybkie zakupy.  Zrobiliśmy jajecznicę i zjedliśmy ją. Oglądaliśmy do tego ostatnie dwa odcinki Squid Game. Podtrzymuję swoją opinię, że to bardzo fajny, ciekawy serial, do tego wciągający.  Później pomalowałam się tak jak wczoraj, uczes...

23.10.2021 - Dzień 240

Sobota. Randka Zaręczyny Wstałam późno, jak to ostatnio bywa u mnie w soboty. Ale tak dobrze mi się spało i później też leżało. Było mi wspaniale.  Zjadłam śniadanie i już wiedziałam, że pewnie nie zdążę posprzątać jak zwykle. Stwierdziłam więc, że trudno, tym razem posprzątam mniej.  Czułam się bardzo podekscytowana nadchodzącą randką. Tak dawno nigdzie nie wychodziliśmy razem. Już od wczoraj myślałam tylko o tym w co się ubiorę, jak się pomaluję. Naprawdę, strasznie ekscytowałam się tym. Aż nawet za bardzo, bo czułam presję, że muszę wyglądać idealnie, że wszystko musi być tak, jak sobie wymyśliłam. I bałam się, że nie uda mi się lub że się nie wyrobię. Bałam się też, że nie będzie tego busa, którym miałam pojechać.  Poszłam na zakupy do Biedry. Kompletnie bez makijażu, no, z wyjątkiem nudowej pomadki na ustach. Ale poza tym nie miałam nic więcej. Już naprawdę dawno nie poszłam tak no makeup do sklepu. Troszkę się stresowałam, bo w dodatku włosy mi się nie chciały układ...

22.10.2021 - Dzień 239

Piątek Na stażu było względnie spokojnie. Przyszło dziś kilku klientów, więc było tłoczno. We wtorek umyłam ekspress, więc proponowałyśmy im kawę. Jeden pan nawet skorzystał i się napił.  Nie byłam na obiedzie. Przez tych klientów sporo się działo, poza tym zrobiło się późno i już stwierdziłam, że nie opłaca się mi iść na obiad. Przynajmniej trochę zaoszczędziłam.  Nie chciało mi się jechać do galerii, więc wróciłam do domu.  Zamówiłam sukienkę na Vinted i mi ulżyło. Wreszcie miałam mieć sukienkę na wesele. Jeden problem z głowy.  Po powrocie coś tam zjadłam, a później obejrzałam cały sezonu Yuri!!! On Ice. Powtarzam, cały sezon. Podobało mi się. Choć nie do końca spełniło moje oczekiwania względem bohaterów, to naprawdę fajnie zrobili ten taniec na lodzie. Z ciekawością się go oglądało. I nawet mam wrażenie, że polubiłam trochę jazdę figurową na łyżwach.  Poszłam spać późno, ale nie żałowałam. 

20.10.2021 - Dzień 238

Środa Dzień minął nawet w porządku. Udało mi się spokojnie zdążyć na busa i nie musiałam tym raz biec. Na stażu nie było źle, bez większych problemów. A. trochę źle się czuła, ale później było już lepiej.  Po powrocie do domu starałam się z całych sił nie zasnąć. Chciałam dotrwać do momentu aż mama wróci z pracy, żeby z nią pogadać i pokazać sweterki. Ale kurcze byłam zmęczona. Pomyślałam, że się położę i poczytam. Pisałam też z moim chłopakiem na Messengerze. Dobrze mi szło, ale w pewnym momencie usnęłam. Wynik: obudziłam się o 00:30. :/ Jutro już się nie dam! Chciałam zrobić sobie maseczkę, ale już za późno na to.  Znów nie odpisano mi o wymiary sukienki. Kurcze, zaczynam wątpić, że uda mi się jakąś kupić :/ 

19.10.2021 - Dzień 237

Wtorek Po powrocie do domu zasnęłam i obudziłam się o 2:30... Tyle w temacie. Ale przyszły mi sweterki z Vinted i są bardzo ładne. 

18.10.2021 - Dzień 236

Poniedziałek Miałam dziś paskudny humor. Czułam się okropnie. Dałyśmy prezent A. Szal bardzo ładnie na nią pasował. W ogóle wyglądał ładnie, na żywo miał bardzo ładne kolory. W busie rozmawiałam ze... nawet nie wiem w sumie kim ona dla mnie jest. Jest z rodziny. To żona/była żona mojego brata ciotecznego? Jakoś tak. W każdym razie siedziałam obok, więc musiałam rozmawiać, ale poszło mi nie najgorzej. Szuka korepetycji dla córki, z matematyki. Pomyślałam, że mogłabym zapytać K., choć zdaje mi się, że to będzie za daleko.  Odebrałam paczkę z ezebry. Moje kosmetyki już przyszły. Od razu wypróbowałam pomadkę, ale chyba nie jest tak fajna jak myślałam. W biedronce kupiłam sobie sporo jedzenia. Nie jest dobrze chodzić głodnym do sklepu.  Obejrzałam Lucyfera. Teraz już na pewno. Tym razem zakończenie jest lepsze i wygląda na to, że to naprawdę koniec.  Kiedy wracałam już do domu, spotkałam tatę. Jechał do kwiaciarni kupić mamie kwiatki z okazji rocznicy. Ciekawe, czy jej się spo...

17.10.2021 - Dzień 235

Niedziela To była przyjemna niedziela z moim chłopakiem. Dobrze było obudzić się obok niego i spędzić ten dzień razem.  Zjedliśmy pyszną jajecznicę, którą zrobiliśmy wspólnie. Tak jak co niedziela, ale dziś była wyjątkowo pyszna. Oglądaliśmy do tego serial Squid Game. Bardzo, bardzo mnie wciągnął i tak obejrzeliśmy 7 odcinków przez cały dzień. Naprawdę, dawno przy żadnym tak się nie emocjonowałam. A ten był taki ciekawy! Zostały nam jeszcze 2 odcinki do końca sezonu i obejrzymy je za tydzień. W sumie nie wiem, czy będzie następny sezon. Ale i tak świetnie mi się go ogląda. Poczułam się trochę rozczarowana i zabolało mnie, kiedy zobaczyła na fb zdjęcie z urodzin A., tej z pracy. Może by mnie to nie dotknęło tak mocno, gdyby nie to, że była tam też M. Zrobiło mi się przykro, że nic o tym nie wspomniały. A. nie zaprosiła mnie. W sumie czemu by miała? Ale tak jakoś zabolało mnie to. Wiem, że one znają się dłużej, mają więcej wspólnych tematów, bo obie mają dzieci i są trochę starsze. P...

16.10.2021 - Dzień 234

Sobota, taka zwyczajna Tak jak napisałam, to całkiem zwyczajna sobota. Wstałam późno, wyspałam się i było mi dobrze. Zjadłam śniadanko oglądając YT. Pomalowałam się i poszłam d Biedronki po zakupy. Fajnie słuchało mi się muzyki idąc do sklepu. Pogoda też była ładna, więc było mi bardzo przyjemnie. Kupiłam kilka potrzebnych mi rzeczy, w tym podpaski. Oprócz tego słodycze i...wiaderko!!! Tak, kupiłam świetne, plastikowe wiaderko i byłam z tego powodu bardzo zadowolona. Aż wysłałam dziewczynom snapa z moim pięknym, nowym wiaderkiem.  Wróciłam do domu. Wypiłam herbatkę i na spokojnie posprzątałam. Do mycia połogi użyłam mojego nowego wiaderka i posłużyło mi dobrze. Później ugotowałam sobie torebkę ryżu i zjadłam z wczorajszym sosem do spaghetti. Dobrze smakowało. Jedyni co, to kiepsko, że nie mam nic dla mojego chłopaka. Będzie musiał zjeść kanapki i raczej nie będzie z tego powodu zadowolony.  Na Vinted kupiłam kolejny sweter. Za 15 zł. Jak będzie taki ładny jak na zdjęciach, to ...

15.10.2021 - Dzień 233

Piątek Nie chciało mi się. Miałam ochotę zostać w domu, ale jakoś zdążyłam na busa i pojechałam. Nie  było dziś A., a G. cały dzień pracowała zdalnie, więc zostałam w biurze z M.  No i z szefową. Na szczęście nie siedziała cały dzień z nami, tylko gdzieś jeździła, więc dało się wytrzymać. Jednak wymyśliła sobie, że teraz noty księgowe mam nie wysyłać mailem do firm, tylko drukować, a ona będzie je zawozić. Zdziwiłam się i pytałam kilkukrotnie, czy na pewno dla wszystkich firm i powiedziała, że tak. No to niech tak będzie. Chociaż wkurzyło mnie to, bo już czuję, że to będzie wszystko opóźniać. Poza tym, kiedy zapytałam dlaczego tak teraz robimy, to nie odpowiedziała mi wprost.  Przyszło dziś dwóch klientów. Podpisali dokumenty, byli w sumie mili. Fajnie, że nie było wtedy szefowej, to nawet troszkę z nimi porozmawiałam, bo tak to by było tak stresująco.  Po 12:00 poszłyśmy z M. na obiad. Zjadłam troszkę, mniej niż zwykle, ale na tamten moment się najadłam. Poza tym, b...

14.10.2021 - Dzień 232

Czwartek Jakoś udało mi się zebrać i zdążyć na busa. O dziwo, było w nim dzisiaj pustawo, nikt nie stał podczas jazdy i nawet chyba nie wszystkie miejsca siedzące były zajęte. M. uświadomiła mnie potem, że są dni edukacji i szkoły mają wolne. Aha.  Na stażu początkowo się bardzo stresowałam. Do czasu aż zadzwoniłam w końcu do klientki, do której bałam się zadzwonić. Po tej rozmowie zrobiło mi się trochę lepiej. Oprócz tego dostałam okresu. A może to przez okres czułam takie napięcie? No nie wiem, ale było trochę lepiej. Wkurza mnie, że niektórzy mówią, że nie przychodzą im faktury i maile, które wysyłam. Dziwne, bo mam je w wysłanych i też przychodzą raporty, że mail dotarł. Nie wiem o co chodzi.  Jak zwykle starałam się zrobić wszystko jak najlepiej. Ogólnie było fajnie, bo nie było dziś szefowej. Od razu lepiej się pracowało. Naprawdę. O wiele lepiej. Nawet podzwoniłam do ludzi spokojnie.  Szkoda tylko, że nie było G., bo była na zdalnych. Ale i tak z nią rozmawiałam pr...

13.10.2021 - Dzień 231

Środa Od rana, odkąd się obudziłam, czułam się zestresowana. Wkurza mnie to. Nie powinnam się tak czuć. Nie powinnam się tak przejmować.  Na stażu było mniej więcej jak zwykle. Rano były problemy ze szkoleniem, bo padły serwery Clickmeetingu. Mieliśmy w tym czasie dwa szkolenia, więc to również było stresujące, ale na szczęście w miarę szybko się naprawiły. Podzwoniłyśmy do ludzi i jakoś to przeszło. Robiłam swoje. Okazało się, że popełniłam błąd w jednej z faktur. Szybko udało mi się ten błąd naprawić, mam nadzieję. Milena wystawiła nową fakturę, poprawioną i miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Wzięłyśmy dzisiaj jedzenie na wynos i zjadłyśmy w socjalnym, bo w bistro miały być wycieczki i nie byłoby dla nas miejsca. Tak średnio mi się podobało jedzenie w socjalnym, bo ciągle ktoś wchodził i wychodził. Poza tym jadłyśmy jeszcze przed 11:00. Ale zawsze to było trochę czasu z dala od szefowej.  Wróciłam do domu, zjadłam trochę, obejrzałam YT i odcinek Lucyfera, po czym położyłam s...

12.10.2021 - Dzień 230

Wtorek Strasznie nie chciało mi się dzisiaj jechać na staż. Po pierwsze czułam się zmęczona i niewyspana, po drugie stresowałam się. Ostatnio wciąż bardzo się tym wszystkim stresuję, choć próbuję zachowywać dystans. Ale jest ciężko. I mam naprawdę dosyć tego, jak to obciąża mnie psychicznie.  Dotarłam chyba nawet chwilkę wcześniej niż zwykle. Po drodze spotkałam M. więc przyszłyśmy do biura razem.  A. i G. miały dzisiaj spotkanie z szefem. Pojechały na nie razem z szefową. Najlepszą częścią tego wszystkiego dla mnie było to, że szefowej też dłużej nie było. Kiedy jej nie ma, od razu lepiej się pracuje.  Wróciły i z tego co mówiły, nie udało im się dojść do porozumienia, chociaż rozmawiali długo. Podobno rozmawiali o wszystkim, ale bez żadnych konkretów. Szef nie dał im też żadnych zapewnień, powiedział, że musi wszystko przemyśleć.  Po ich powrocie bardzo się zestresowałam, bo uświadomiłam sobie, że były też u jednej klientki, od której potrzebuję dokumentów. A zapom...

11.10.2021 - Dzień 229

Poniedziałek Jestem znużona i zmęczona. Czuję się kiepsko.  G. dzisiaj nie było, była na zdalnych. Ale wybrałyśmy szal dla A. i jest już zamówiony.  Na stażu jak zwykle problemy. Szefowa znów przyszła i miała do wszystkich jakieś ale. 

10.10.2021 - Dzień 228

Niedziela, mam już troszkę dosyć dzieci  Był to miły dzień, choć nie wypoczęłam do końca. W pewnym momencie miałam już naprawdę dosyć. Czułam się przytłoczona tym wszystkim, zmęczona i chciałam spokoju. Ale jak wiadomo, nic nie trwa wiecznie, więc w końcu, wieczorem, miałam swój spokój. Rano zrobiliśmy sobie naszą jajecznicę. Brat z dziećmi byli cały czas, więc było głośno. Siedzieliśmy z nimi, starałam się trochę bawić z dziećmi, ale po południu miałam już zdecydowanie dosyć. Razem z chłopakiem zrobiliśmy sobie drzemkę i to był świetny pomysł. Po niej czułam się lepiej, miałam też więcej chęci do wszystkiego. Choć nie była ona długa, bo trwałą niecałą godzinę. Mama dziś czuła się wciąż nie najlepiej. Była słaba, obolała i nie chciała nic jeść. Mówiła, że dzisiaj sobie odpuści jedzenie. Wcale jej się nie dziwiłam po wczorajszym.  Kiedy wstaliśmy, trzeba było zabrać się za robienie obiadu. Nie chciało mi się jeść i nie chciało mi się go robić, ale wszyscy czekali. Dlatego zajęł...

09.10.2021 - Dzień 227

Sobota Wstałam późno, bo tak było mi przyjemnie, że nie miałam ochoty wstawać wcześniej. Nie żałuję ani trochę. Niezbyt ucieszyła mnie informacja, że mój brat ma przyjechać ze swoimi dziećmi. Nie miałam ochoty z nimi siedzieć, chciałam odpocząć, porobić jakieś rzeczy dla siebie... Akurat zaczęłam odkurzać na górze, gdy przyjechali. Zeszłam na dół i trochę z nimi pogadałam, potem mama z moim bratem pojechali do sklepu. Wzięli też mojego chrześniaka, bo zaczął płakać i nie dało się go uspokoić. Zostałam ze starszym bratankiem. On oglądał sobie bajkę w tv, a ja poszłam sprzątać na górze. Umyłam łazienkę i mama z bratem wrócili. Umyłam jeszcze podłogę na górze. Także przynajmniej jest czysto. No, w miarę, bo to były takie szybkie porządki. Napisałam do chłopaka i odpisał mi, że będzie dopiero po 20. Także późno. Miałam ochotę pójść ze starszym bratankiem na spacer, może nawet na plac zabaw, ale mama gotowała rosół i musiałam czekać, aż się ugotuje, żeby dzieci zjadły. Zrobiło się późno i c...

08.10.2021 - Dzień 226

Piątek, dzień wolny No i wreszcie, mój dzień wolny. Wstałam późno. Obudziłam się koło 9:00, ale skoro nie musiałam wstawać, to leżałam sobie jeszcze dłużej i było mi fajnie.   Zjadłam śniadanie, obejrzałam coś na YT, zrobiłam sobie makijaż po czym na 14:00 poszłam do fryzjera. Fryzjerka zmieniła lokal i znajduje się on teraz w tym samym budynku, ale nie na piętrze, a jakby w piwnicach. Jest większy i przestronniejszy, ale fryzjerka mówiła, że słabo ustawny i brakuje światła dziennego.  Fajnie, bo ścięła mi troszkę włosy, tak jak chciałam. Trochę niezręcznie było przy płaceniu, bo usłyszałam, że płace 45 zł i zdziwiłam się, że wydaje mi tak dużo, ale nie powiedziałam, tylko zawahałam się i wyszło dziwnie. Mogłam jej powiedzieć. Ale już trudno, to nie będzie miało na mnie wpływu za kilka lat. Więc odpuść.  Następnie poszłam do biedry. Zrobiłam zakupy na obiad, kupiłam też parę rzeczy dla siebie. Wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać ten obiad. Zrobiłam zapiekankę makaro...

07.10.2021 - Dzień 225

Czwartek Wzięłam ze sobą rzeczy, gdybym zdecydowała się pójść na jogę, ale w końcu nie poszłam. G. nie szła, a A. miała jakieś spotkanie w przedszkolu i miała przyjechać dopiero później. Nie chciało mi się tyle czasu czekać samej. Dlatego normalnie pojechałam do domu.  Starałam się zrobić najwięcej i nadrobić rzeczy, żeby jutro mieć spokojny dzień wolny. Zrobiłam naprawdę dużo.  Nie poszłyśmy na obiad, bo A. zrobiła sałatkę. Ale jaką! Byłą przepyszna, dawno nie jadłam nic tak dobrego. Była tam mieszanka sałat, starta marchewka, ser feta, pieczony burak, prażone nasiona słonecznika i pini oraz sos musztardowo-miodowo-jakiś. Naprawdę, była cudowna. Muszę poprosić A. o przepis.  W domu jakoś zleciało, choć nie spałam wcześniej. Już nie mogę doczekać się mojego dnia wolnego. 

06.10.2021 - Dzień 224

Środa Dziś znów nie chce mi się za dużo pisać. Dzień był senny i nużący sam w sobie. Bo jednak było co robić i trochę się działo. Umówiłam się do fryzjerki na piątek, na 14:00. Poprosiłam też o dzień wolny na piątek i będę miała wolne. G. rano czułą się źle. Mówiła, że miała wcześniej arytmię. Na szczęście później już było lepiej. Naprawdę jej współczuję, to musi być okropne, przerażające.  M. wyznała nam, że spotkała się z jakimś chłopakiem, który do niej napisał. Opowiadała jak było na spotkaniu, pokazała nam tez zdjęcie. Wspieramy ją. Fajnie, jakby jej się ułożyło.  Z G. i M. szukamy prezentu na urodziny A. Dałam swoje propozycje, G. też, teraz musimy przemyśleć co konkretnie kupić.  Odebrałam już swoją przesyłkę z podkładami. Jutro mam zamiar któryś wypróbować. Zobaczymy jak się będą sprawdzać. Oprócz podkładów kupiłam również puder, bazę i pomadkę. Miałam dostać w gratisie coś do brwi, ale nie dostałam. Czuję się bardzo rozczarowana w tym momencie.  Obejrzałam 3...

05.10.2021 - Dzień 223

Wtorek Dzisiaj nic specjalnego się nie działo. Dzień minął szybko. Nie denerwowałam się więcej niż zwykle.  Po powrocie do domu oglądałam Lucyfera. No i jadłam sporo, od wczoraj mam wrażenie, że jestem ciągle głodna. Później położyłam się i zasnęłam, nawet nie wiem kiedy.  A. ma niedługo urodziny i planujemy powoli z dziewczynami prezent. Jutro mam dać swoje propozycje. 

04.10.2021 - Dzień 222

Poniedziałek Poranek nie był taki zły, chociaż nie chciało mi się wstawać. Ale był ze mną mój chłopak i było tak jakoś przyjemniej. Poza tym zawiózł mnie do biura, więc nie musiałam jechać busem. Najgorsze są rozstania, jak już wysadza mnie pod biurem i muszę iść. Wtedy tak strasznie ciężko mi się z nim rozstać. No strasznie ciężko. Na stażu było jako tako. Cały czas coś robiłam i się nie obijałam. W sumie nigdy się nie obijam, ale tutaj naprawdę pracowałam, robiąc wszystko po kolei, jedna rzecz za drugą. I było w porządku, dopóki szefowa nie przyszła. Jakoś działa na mnie ostatnio jak płachta na byka. Od razu się wkurzam i nie mam ochoty nic robić. Najbardziej nie lubię dzwonić nigdzie jak jest.  Rano były problemy ze szkoleniem, dokładnie z logowaniem dwóch osób. Musiałam pójść do innej firmy, która w sumie znajduje się na tym samym korytarzu co my. Stresowałam się, bo jak się tam wejdzie, to jest tam pełno ludzi. Ale udało mi się, w końcu rozwiązałam problem i rozgryzłam o co ch...

03.10.2021 - Dzień 221

Niedziela, miła i spokojna Tak, to była bardzo przyjemna i spokojna niedziela. Dobrze, bo takiej potrzebowałam. Zrobiliśmy z chłopakiem na obiad nuggetsy, talarki z ziemniaków i sałatę ze śmietaną. Wyszło przepyszne i choć wcześniej się najadłam, to teraz znów bym je zjadła. Mniam. Wcześniej pojechaliśmy rowerami przejechać się, oczywiście nad zalew. Zrobiliśmy 3 okrążenia i pojechaliśmy do sklepu. Kupiłam sałatę, cytrynę i curry, bo się skończyło, po czym wróciliśmy do domu. Nie chciałam więcej jeździć, bo nie miałam siły, ale też wiało, poza tym, nie chciałam się znów przeziębić.  Oglądaliśmy pierwszą część 5 sezonu Domu z papieru. Podobało mi się, choć chciałabym, żeby wszystko się dobrze skończyło, a tu znów zginęła jedna z głównych bohaterek. Mimo tego oglądało się naprawdę dobrze i szybko. W grudniu ma być 2 część tego sezonu, zastanawiam się, czy to nie będzie już ostatnia. Ciekawe, czy będzie happy end. Jeśli nie, to będę niezadowolona. Siostra cioteczna i jej narzeczony pr...

02.10.2021 - Dzień 220

Sobota Nie chce mi się pisać, bo nie ma o czym.  Wstałam późno. Zrobiłam masaż tacie, bo go znowu bolało w okolicy barku/karku. Oglądałam YT.  Później pomalowałam twarz i poszłam do Biedry. Przy wejściu było stoisko do rejestracji karty, więc z pomocą miłej pani stamtąd, zarejestrowała mi kartę. Fajnie, bo poprzednie zgubiłam.  Kupiłam rzeczy na obiad i dla siebie. Potem wróciłam do domu. Nie sprzątałam za dużo, bo nie chciało mi się, a było jakoś tak czysto. Odkurzyłam tylko, umyłam prysznic i przetarłam kurze.  Zrobiłam na obiad parówki w cieście francuskim. Ciekawa jestem o której przyjedzie mój chłopak, bo jeszcze mi nie odpisał. 

01.10.2021 - Dzień 219

Piątek Stresowałam się tym czy przyjdzie szefowa i jak to będzie. Przez większość dnia starałam się robić jak najwięcej, zwłaszcza te najważniejsze rzeczy, ale ostatnio praca nigdy się nie kończy. I ja niby nie mam co robić... ta,. jasne. O 10:00 pojechałam z A. do klienta. Następnie pojechałyśmy do firmy, do innego klienta, potem jeszcze w dwa miejsca. Na końcu A. poszła do warzywniaka, który był zaraz obok parkingu i kupiła sobie sporo owoców. Ja kupiłam dwie gruszki. Potem wróciłyśmy do biura. W sumie wszystko zajęło nam godzinę więc króciutko biorąc pod uwagę to w ilu miejscach byłyśmy.  Popracowałyśmy trochę, a potem o 12:00 poszłyśmy coś zjeść. Później znowu do bura i praca. Już myślałyśmy, że szefowej nie będzie, a tu jakoś po 14:00, kiedy G. chciała się zbierać, bo teoretycznie powinnyśmy skończyć wcześniej za wczoraj, kiedy to zostałyśmy dłużej, pojawiła się. Wolałabym, żeby jej nie było. Ale z drugiej strony chciałam to mieć to za sobą. Najpierw chciała rozmawiać ze mną. ...