04.10.2021 - Dzień 222

Poniedziałek

Poranek nie był taki zły, chociaż nie chciało mi się wstawać. Ale był ze mną mój chłopak i było tak jakoś przyjemniej. Poza tym zawiózł mnie do biura, więc nie musiałam jechać busem. Najgorsze są rozstania, jak już wysadza mnie pod biurem i muszę iść. Wtedy tak strasznie ciężko mi się z nim rozstać. No strasznie ciężko.

Na stażu było jako tako. Cały czas coś robiłam i się nie obijałam. W sumie nigdy się nie obijam, ale tutaj naprawdę pracowałam, robiąc wszystko po kolei, jedna rzecz za drugą. I było w porządku, dopóki szefowa nie przyszła. Jakoś działa na mnie ostatnio jak płachta na byka. Od razu się wkurzam i nie mam ochoty nic robić. Najbardziej nie lubię dzwonić nigdzie jak jest. 

Rano były problemy ze szkoleniem, dokładnie z logowaniem dwóch osób. Musiałam pójść do innej firmy, która w sumie znajduje się na tym samym korytarzu co my. Stresowałam się, bo jak się tam wejdzie, to jest tam pełno ludzi. Ale udało mi się, w końcu rozwiązałam problem i rozgryzłam o co chodzi. Na przyszłość już będę wiedzieć. 

Nie za fajnie, bo znowu są błędy w zaświadczeniach, w dodatku w firmie, gdzie już wcześniej były. Będzie wpierdol jutro. Ale kurcze, to takie wkurzające, że przez jedną cyferkę robi się taka afera... Ech...

Przez to wcale nie mam ochoty jutro iść tam, bo wiem co będzie. Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam się starać robić jak najmniej błędów i wychwytywać je wcześniej. Ale nie da się wyłapać wszystkiego. Nawet jeśli się bardzo staram, sprawdzam, to wciąż zdarzają się błędy i będą się zdarzać. Niestety. Jedynie pechowo się zdarzyło, że to w firmie, która już miała wcześniej błąd w certyfikatach. Wkurzą się, to wiadome. Ale cóż mogę zrobić teraz? Jedynie to poprawić co jest do poprawienia. Termin się im przedłuży i opóźni zwrot. No i tyle. 

Na obiedzie z A. i G. rozmawiałyśmy znów o firmie. G. mówiła jak było na rozmowie z szefową i się razem powkurzałyśmy. Ale fajnie z nimi pogadać. I wiedzieć, że szefowa nie tylko mnie denerwuje. 

Później już zleciało. 

Wróciłam do domu i zjadłam pozostałości z wczorajszego obiadu. Nuggetsy były wciąż pyszne, tak samo ziemniaczki i sałatka. Później zjadłam jeszcze trochę rzeczy. Jakaś głodna byłam w ogóle. 

Obejrzałam dwa odcinki Lucyfera, potem trochę YT, bo szukałam podkładu. Później jeszcze przeglądałam inne kosmetyki, aż w końcu zamówiłam sobie co chciałam. 

A teraz pora już iść się myć, a potem spać. Trochę się martwię, bo mój chłopak się nie odzywa, już sporo czasu minęło odkąd coś napisał, bo pisał po południu. A jak próbuję do niego dzwonić, to się włącza poczta głosowa. Mam nadzieję, że wszystko w porządku i mu się rozładował telefon albo nie ma zasięgu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89