31.07.2021 - Dzień 157
Sobota Wstałam jakoś pół do 11:00. Obudziłam się wcześniej, ale znów, jak ostatnio, nie chciało mi się zwlec z łóżka. Było mi przyjemnie tak leżeć i nie musieć wstawać. Czułam się dobrze w łóżku. W końcu jednak wstałam. Zorientowałam się wtedy, że tak jakby zaczyna mnie boleć głowa. Zjadłam śniadanie i wzięłam sobie tabletkę, ale dosyć długo mi nie przechodziło. Oglądałam sobie coś na YT i próbowałam się nie stresować, chociaż wciąż myślałam o tym, co nie daje mi żyć od kilku dni. Zrobiłam sobie delikatny makijaż. Pomyślałam, że skoro mój chłopak przyjedzie dopiero późnym wieczorem, to mogę się pomalować teraz i czuć się komfortowo, kiedy będę szła do sklepu. Pomimo tego, że był to naprawdę delikatny makijaż, czułam się ładnie i fajnie. Pozamykałam wszystko (no prawie, bo nie umiem zamknąć czy nawet przymknąć okna w piwnicy) i poszłam do sklepu. Wzięłam parasol, bo zachmurzyło się i nie miałam pewności, czy za chwilę się nie rozpada. Najpierw poszłam do Floriny. Pooglądałam parę r...