Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

31.07.2021 - Dzień 157

Sobota Wstałam jakoś pół do 11:00. Obudziłam się wcześniej, ale znów, jak ostatnio, nie chciało mi się zwlec z łóżka. Było mi przyjemnie tak leżeć i nie musieć wstawać. Czułam się dobrze w łóżku. W końcu jednak wstałam. Zorientowałam się wtedy, że tak jakby zaczyna mnie boleć głowa. Zjadłam śniadanie i wzięłam sobie tabletkę, ale dosyć długo mi nie przechodziło. Oglądałam sobie coś na YT i próbowałam się nie stresować, chociaż wciąż myślałam o tym, co nie daje mi żyć od kilku dni.  Zrobiłam sobie delikatny makijaż. Pomyślałam, że skoro mój chłopak przyjedzie dopiero późnym wieczorem, to mogę się pomalować teraz i czuć się komfortowo, kiedy będę szła do sklepu. Pomimo tego, że był to naprawdę delikatny makijaż, czułam się ładnie i fajnie. Pozamykałam wszystko (no prawie, bo nie umiem zamknąć czy nawet przymknąć okna w piwnicy) i poszłam do sklepu. Wzięłam parasol, bo zachmurzyło się i nie miałam pewności, czy za chwilę się nie rozpada. Najpierw poszłam do Floriny. Pooglądałam parę r...

30.07.2021 - Dzień 156

Nareszcie piątek Dziś było troszkę lepiej, choć wciąż stresująco. Postanowiłam sobie, że będę bardzo pilnować tego szkolenia i zrobiłam co w mojej mocy. Wciąż pisałam i dzwoniłam do ludzi, którzy znikali. Tylko że przez to miałam niewiele czasu na inne rzeczy. I tak zrobiłam oprócz tego sporo, ale czułam się po wszystkim, po całym dniu, bardzo zmęczona.  Przyszła odpowiedź z jednego rozliczenia i dało mi to odrobinkę nadziei. Boję się, ale może chociaż z tym nie będzie źle.  Ogólnie to ten dzień minął mi szybko. W domu spędziłam trochę czasu z rodzicami. Posiedziałam z nimi, pooglądałam tv. Ogarnęłam też w garderobie i w pokoju, przynajmniej na tyle, żeby nic nie leżało na środku. Jutro posprzątam, ale chciałam tak sobie to wszystko ogarnąć.  Na koniec poszłam na drzemkę i wiadomo jak się to skończyło. 

29.07.2021 - Dzień 155

Czwartek - coraz bardziej stresująco. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam Powoli mam dosyć. W sumie nawet nie powoli, po prostu mam dosyć. Zamiast być coraz lepiej, jest coraz gorzej. Ciągle pojawiają się nowe problemy i czuję, że na dłuższą metę tego nie wytrzymam. Przytłacza mnie odpowiedzialność i presja. A tak naprawdę przecież jestem na stażu - nie powinnam być odpowiedzialna za takie rzeczy. Ktoś powinien mnie nadzorować, pilnować... Przyznaję, że prawdopodobnie nie dopilnowałam pewnej kwestii. Byłam zajęta innymi rzeczami, nawet zawalona nimi i odłożyłam to na bok, ale w sumie powinnam się tym zająć. Nie spodziewałam się, że to również może nieść za sobą takie konsekwencje. Czuję się naprawdę źle i jest mi strasznie przykro. Teraz panikuję, bo boję się co będzie i nie wiem co robić.  Mam dosyć. Ze stresu boli mnie brzuch, nie mam apetytu, dziś było mi nawet niedobrze. Trzęsłam się ze strachu, dosłownie. Poza tym nie mogę przestać o tym myśleć, wszystko kręci się wokół tego. Nic m...

28.07.2021 - Dzień 154

Taka sobie środa Od rano było pogodnie, więc założyłam krótkie spodenki. Dobrze zrobiłam, bo gdy wracałam było baaardzo gorąco i duszno, zwłaszcza w busie, gdzie ledwo dało się oddychać. O tyle dobrze, że nie padało rano i mogłam założyć też sandały.  Chciałam założyć mój nowy pierścionek. Specjalnie nawet wczoraj o 2 w nocy pomalowałam paznokcie na turkusowy kolor, żeby do niego pasowały. Ale niestety rano się spieszyłam i zapomniałam.  Na stażu było ok, choć strasznie stresuję się jedną firmą. Aż mnie od tego ściska w żołądku. Tak bardzo się boję. Proszę, niech z nimi nam wyjdzie. Błagam... W domu mama miała wolne i zrobiła na obiad moją ulubioną kapustę. Zjadłam ją ze smakiem, bo i nie jadłam nic oprócz dwóch kanapek na śniadanie.  Nie wiem, co jeszcze będę dziś robić, ale chciałabym poczytać choć trochę. 

27.07.2021 - Dzień 154

Miły drobiazg Dziś znów była taka sama, brzydka pogoda. Jakoś zdecydowałam się w co się ubrać, ale i tak po południu było gorąco i się spociłam. Nie lubię takiej pogody. Ta w zeszłym tygodniu była super. Wróćmy do niej. Na stażu pozmywałam wszystkie kubki i talerzyki, jakie były brudne. Później A. powiedziała mi, że nasze pierścionki już dotarły. I faktycznie. Dostałam swój i początkowo średnio mi się spodobał, ale kiedy go założyłam, z każą chwilą podobał mi się coraz bardziej. Czułam, że jest taki coraz bardziej "mój" i przyznaję, że teraz myślę, że jest śliczny i jestem bardzo zadowolona. Nawet nosiłam go przez cały dzień, co mi się rzadko zdarza, bo zazwyczaj nie noszę pierścionków. Dalsza część stażu minęła jak zwykle. Było trochę stresu, trochę śmiechu. G. wpadła na moment, mam nadzieję, ze będzie się czuła już tylko lepiej. Mieliśmy też gościa z innej firmy.  Dziwnie się poczułam, bo w pewnym momencie nie wiedziałam co mam robić. Zrobiłam to, co sobie zaplanowałam, poz...

26.07.2021 - Dzień 153

Brzydki poniedziałek Wstaliśmy rano i pogoda była paskudna. Padało. W dodatku na później zapowiadali upał, a rano było chłodno i deszczowo, więc nie wiedziałam w co się ubrać.  Za to przyjemnym było obudzić się koło mojego chłopaka. Wstać razem. Ja szykowałam się, robiłam makijaż, a on w tym czasie przygotowywał śniadanie, herbatę, zrobił mi nawet kanapki na drugie śniadanie. To było kochane :) Pojechaliśmy razem i chłopak podwiózł mnie na staż. Śmieszne, bo po drodze, dwa razy na niedużym odcinku, zatrzymała nas policja i chłopak musiał dmuchać w alkomat. Oczywiście nic nie pił, więc nic nie wykazało. Chyba policja robiła jakąś akcję w stylu "trzeźwy poranek", bo zatrzymywali wszystkich po kolei. Ale nawet szybko to szło. Na miejscu nie miałam ochoty rozstawać się z chłopakiem. A im dłużej siedziałam z nim w samochodzie, tym było gorzej. Dlatego  końcu pożegnałam się z nim i wyszłam, bo było mi coraz trudniej się rozstać.  Po długom weekendzie, na stażu, ciężko mi było o...

25.07.2021 - Dzień 152

Cudowna niedziela - na rowerach Wstaliśmy rano. Tak bardzo rano, bo koło 6:00. Wcale nie miałam ochoty wstawać tak wcześnie, ale wiedziałam, że mojemu chłopakowi zależy na tym, żebyśmy pojechali na giełdę Mówił o tym już od dłuższego czasu. Dlatego wstałam, choć nie czułam się wyspana. Zjedliśmy szybkie śniadanie składające się z kanapek, a dla mnie jeszcze z serka wiejskiego. Dziś nie udało nam się zrobić naszej tradycyjnej niedzielnej jajecznicy, bo nie było na to czasu, ale to nic.  Pojechaliśmy na giełdę z moim tatą. Wzięliśmy przyczepkę, choć szczerze mówiąc, nie byłam przekonana, że coś kupimy. No ale nie protestowałam, bo w razie czego, to lepsze to, niż kombinowanie z wciskaniem czegoś do samochodu. Razem z chłopakiem szukaliśmy dla siebie rowerów. Chodziliśmy po giełdzie, oglądaliśmy różne modele, na różnych stoiskach, nowe i używane. Zobaczyliśmy ich naprawdę dużo, ja nawet przejechałam się na takim jednym różowym (jednak nie chciałam go, bo mi do końca nie odpowiadał). W...

24.07.2021 - Dzień 151

Sobotka  Wstałam późno, bo nie chciało mi się wstawać, no i tak strasznie dobrze mi się po prostu leżało. Trochę bolała mnie ręka, więc nie leżałam na niej. Ale ogólnie było dobrze.  Po śniadaniu i obejrzeniu filmików na YT, powoli zabrałam się do sprzątania. Poodkurzałam, umyłam łazienkę, potem pomyłam podłogi. Na koniec jeszcze umyłam kibelek i starłam kurze na górze,  Wrócili rodzice, więc zjadłam sobie makaron z wczoraj na obiad. Znów coś obejrzałam. Czułam się bardziej zmęczona niż zwykle po standardowym sprzątaniu, ale nie wiem czy to wina szczepienia czy mojego okresu. A może i jedno i drugie? Położyłam się o dokończyłam książkę "Rywalki:. Tak strasznie dobrze mi się ją ostatnio czytało, choć była to jakaś tam książka młodzieżowa, to bardzo przyjemnie spędziłam przy niej czas, bo była lekka i taka miła w odbiorze. No naprawdę dobrze się bawiłam czytając ją. Fajnie, że mam jeszcze kilka książek z tej serii, to będę dalej ją czytać.  Później pisałam trochę z chł...

23.07.2021 - Dzień 150

Dzień wolny i dzień szczepienia  Mogłam sobie pospać, więc nawet nie nastawiałam budzika. Obudziłam się rano, ale wciąż leżałam i zasypiałam na chwilę. Później obudziłam się jakoś przed 9:00 i zaniepokoiłam się tym, czy A. sobie radzi w pracy. Napisałam do niej, ale odpisała mi tak jakoś zdawkowo. Nie wiem, czy może była na mnie wkurzona za to, że wzięłam ten dzień wolny, kiedy G. też nie ma? Albo że nie napisałam jeszcze wcześniej lub że nie zaoferowałam, że będę pracować z domu? Może sama się źle czułą? Nie wiem. Ale kiedy napisała, że ogólnie wszystko ok, to nie pisałam więcej. Wzięłam do domu telefon służbowy, więc martwiłam się, czy ktoś nie zadzwoni. Rano, kiedy jeszcze byłam w łóżku, zadzwoniła jedna osoba. Na szczęście szybko odpowiedziałam na jej pytanie.  Później pomyślałam sobie, że przecież mam prawo do dnia wolnego. Że jestem tylko na stażu i że nie muszę pracować będąc w domu. Że nikt nie może tego ode mnie wymagać i nie może mieć do mnie pretensji, kiedy ustalił...

22.07.2021 - Dzień 149

Stresujący dzień. Chcę już wolne Kiedy przyszłam na staż, nie było jeszcze G., co mnie zmartwiło, bo czułam, że coś musiało się wydarzyć. Początkowo myślałam, że może została w domu ze względu na jej synka. Ostatnio mówiła, że zachorował i że się o niego martwi. Myślałam, że może chciała zostać przy nim. Ale okazało się, że to ona zachorowała i dlatego nie było jej dzisiaj. Co więcej, nie będzie jej jeszcze przez jakiś czas. Przyjechała tylko na chwilę do biura i zabrała komputer i dokumenty, bo będzie pracowała zdalnie z domu.  Byłam więc sama z A. No i z szefową. Ten dzień rozpoczął się źle i pechowo, i był też równie pechowy. Był problem, bardzo poważny, z jedną kobietą. która byłą skonfliktowana z pracodawcą i nie chciała wypełnić ankiet, które są nam potrzebne do rozliczeń z Operatorem. Co więcej, mogła nam naprawdę zaszkodzić, bo nie wszystko tam było jak należy, a jedna z osób z tamtej firmy, powiedziała, że ma ona jakieś znajomości w "instytucjach". Nie pamiętam jakic...

21.07.2021 - Dzień 148

Spokojna - no prawie- środa Był to całkiem w porządku dzień. Wszystko szło w miarę dobrze. Na stażu był względny spokój, choć miałam jak zwykle sporo do zrobienia.  Dziwnie się czuję, kiedy A. i G. mówią o jakichś premiach. Ja nie za wiele o tym mówię. I to nie tak, że nie chciałabym takiej dostać, bo pewnie, że bym chciała. Nie uważam też, że się nam nie należy - no bo należy się, skoro tak ustaliły z szefową. Ale mam takie jakieś wrażenie, że jeden mój błąd w tych rozliczeniach, że coś pójdzie nie tak, wycofają refundację i będą straty, za które szefowa będzie mnie obwiniać. To mi nie daje spokoju. Jakoś tak po tym, jak wtedy na mnie nakrzyczała nie chcę ja o cokolwiek prosić i być jej za cokolwiek wdzięczna. Za to A. i G. chcą, żebym następnym razem to ja o tym z nią porozmawiała... Martwiłam się tylko tym, że powinnam już dostać okres, a wciąż go nie dostałam. Z tego powodu coraz bardziej się stresuję. Ale cóż mogę zrobić? Boję się po prostu... Po powrocie położyłam się na drze...

20.07.2021 - Dzień 147

Wtorkowo-senny nastrój Strasznie nie chciało mi się wstać, a cały dzień ziewało mi się i byłam senna. Ech...  Na stażu było w porządku. Trochę wkurzyło mnie, że przez większość czasu, nie tylko tego, ale również w innych dniach, nikt nie przychodzi, a jak tylko wyszłam na chwilę na przerwę coś zjeść, to nagle zbiegają się wszyscy. Przez ten pośpiech oczywiście nie zwróciłam uwagi na brak jednego podpisu, przez co byłam na siebie zła później.  Razem z A. i G. zamówiłam pierścionek. Trochę szkoda mi było kasy, ale bardzo mi się spodobał i pomyślałam, że mogłabym go nosić na co dzień. Mógłby być wygodny, bo jest na żyłce.   W ogóle, zdałam sobie sprawę, że strasznie mi szkoda jeść tam obiady. Mam wrażenie, że marnuję tylko pieniądze i że przecież mogłabym jeść w domu. Tylko z drugiej strony, żeby zjeść w domu musiałabym coś gotować, a to wymaga czasu. Przyjeżdżam dosyć późno i nie bardzo mam czas, żeby gotować coś lepszego. Jakiś ryż, może makaron. Ale coś innego nie ba...

19.07.2021 - Dzień 146

Poniedziałkowy powrót do rzeczywistości Miło było obudzić się znów z moim chłopakiem obok. Nie muszę chyba nawet pisać, że nie chciało mi się wstawać, bo było mi tak fajnie. Ale zrobiłam to, bo nie było wyjścia. Wstałam chwilę wcześniej niż mój chłopak, by pójść do łazienki i tam już zacząć przygotowania. On wstał później i zrobił śniadanie, dla mnie przygotował kanapki, które miałam sobie zabrać, bo rano nie jadłam i zieloną herbatę.  Malowałam się w kuchni, mój chłopak jadł sobie śniadanie, a mnie było naprawdę przyjemnie móc spędzić z nim poranek i tak wspólnie przygotowywać się do pracy. Na wspomnienie o tym długo będę się uśmiechać.  Podzieliłam rzeczy na te, które zostawiam u chłopaka, bo ma mi je przywieźć w sobotę i te niezbędne, które miałam zamiar zabrać ze sobą. Udało się zmieścić je w mojej płóciennej torbie, także byłam zadowolona.  Pojechaliśmy busem, którym mój chłopak później miał dojechać do pracy. Jechało się nim dziwnie, bo trochę trzęsło, ale nie przes...

18.07.2021 - Dzień 145

Niedziela u mojego chłopaka  ❤ Wstaliśmy rano. Jakoś pół do 9:00, więc wcale nie jakoś późno. Ja poszłam do łazienki, szykowałam się, a mój chłopak w tym czasie zaczął robić jajecznice. Później pomalowałam się w kuchni, a kiedy skończyłam, zrobiłam kanapki.  Zjedliśmy razem śniadanie, rozmawiając. Było naprawdę fajnie. Zazwyczaj oglądamy coś do śniadania czy obiadu, a tym razem po prostu sobie rozmawialiśmy i to było wspaniałe. Jajecznica również wyszła pyszna.  Kiedy już zjedliśmy, zaczęliśmy ogarniać się, bo chcieliśmy pójść do kościoła. Wcale jakoś specjalnie mi się nie chciało tam iść, ale chciałam w ten sposób sprawić przyjemność mojemu chłopakowi. Szykowaliśmy się więc. Mi poszło szybko, bo już wcześniej byłam praktycznie gotowa. Wystarczyło tylko, że wyprasowałam sobie sukienkę i założyłam kolczyki i wisiorek, i to już wszystko. Mój chłopak natomiast grzebał się i grzebał. Zawsze tak jest, że przez większość czasu zamiast się szykować, to on patrzy w telefon, ogląd...

17.07.2021 - Dzień 144

Jak ja nie mogłam się doczekać tej soboty! Wreszcie sobie pospałam. Z jednej strony było mi trochę szkoda, że nie wstałam wcześniej, ale tak naprawdę to jedyny dzień, w którym mogłam się wyspać. Dlatego wstałam po 10:00. Zjadłam śniadanko i zaczęłam się powoli pakować na wyjazd do mojego chłopaka. Pomalowałam się, ale tylko twarz i brwi, po czym poszłam do sklepu. Wstąpiłam do butku obok biedry i kupiłam sobie sukienkę. Spodobała mi się, ale po powrocie do domu nie byłam jej już taka pewna. Wyskoczyło mi sporo krostek na dekolcie i to chyba przez to mój humor się popsuł. Zrobiłam zakupy w biedrze i wróciłam do domu. Ugotowałam fasolkę szparagową na obiad ze smażoną bułką tartą. Odkurzyłam w domu, a następnie zjadłam sobie obiad. Znów trochę się pakowałam i oglądałam YT. Słuchałam sobie też muzyki.  Umówiłam się z przyjaciółkami na 18:00 w pizzerii. Miałyśmy świętować urodziny jednej z nas. Jedna z nich przyjechała do mnie na rowerze i razem poszłyśmy do sklepu. Tam kupiłyśmy wino i...

16.07.2021 - Dzień 143

Piąteczek, po raz kolejny Chociaż położyłam się wcześniej spać, przez cały dzień wcale nie czułam się specjalnie wyspana. A po powrocie do domu, to już szczególnie. Na stażu było ok. Przez połowę czasu niewiele się dział, a jak się zaczęło potem, to miałam pełne ręce roboty. Aż później, kiedy wyszłam, nie mogłam wyrzucić myśli z głowy. Zrobiłam pewien błąd, ale w sumie poskutkuje to tym, że wszystko przeciągnie się w czasie. I tyle.  Wyszłam wcześniej, reszta też, bo w ogóle wcześniej skończyłyśmy. W domu czułam się zmęczona. Zjadłam coś, obejrzałam YT, a potem pożyłam się na godzinkę. Położyłam telefon daleko od siebie, żeby dał radę mnie obudzić i się udało.  Pojechałam z rodzicami do Floriny. Chciałam kupić sobie sandały, bo poprzednie zaczęły śmierdzieć i nie mogę ich domyć. Nadają się już tylko do wyrzucenia (chociaż mam ochotę spróbować triku z zamrażarką ale wiem, że mama mi na to nie pozwoli). Oprócz tego szukałam też torebki, bo poprzednia już jest znoszona i zniszczo...

15.07.2021 - Dzień 142

Burzowo Rano padało. Musiałam wziąć parasol, bo już kiedy szłam na busa, mżyło. Później, kiedy wysiadłam z niego i szłam do biura, błyskało się i grzmiało, że aż się trochę przestraszyłam. Na szczęście dotarłam bezpiecznie. Na stażu miałam dosyć luźny dzień. Nie było szkolenia, nie miałam też za wiele rzeczy do zrobienia. DO czasu aż nie kazano mi zrobić dwóch tabelek. Wtedy musiałam sporo kopiować i aż trochę zaczęły mnie boleć oczy. Ale skończyłam, więc jest dobrze.  Dobrze się dzisiaj bawiłam z dziewczynami z pracy. Była brzydka i senna pogoda, dlatego żadna z nas nie miała zbyt dużego zapału do robienia czegokolwiek, sporo czasu spędziłyśmy więc na rozmowie, żartowaniu i wygłupianiu się. Oczywiście, wszystko co trzeba było zrobić, zrobiłyśmy, ale oprócz tego było zabawnie. Także wtedy, kiedy poszłyśmy sobie na przerwę coś zjeść.  Po stażu, kiedy jechałam busem, napisałam do przyjaciółki, bo miałyśmy się dzisiaj spotkać. Ale napisała mi, że ma dużo rzeczy do zrobienia, bo j...

14.07.2021 - Dzień 141

Spokojnie, tak by już mogło być Czułam się dzisiaj strasznie przejedzona po wczorajszym dniu. Ale było to trochę dziwne. Bo czułam takie jakby przejedzenie fizyczne, ale psychicznie wciąż chciało mi się jeść. Dziwne. Na stażu było w miarę spokojnie. Obyło się bez większych dram. Gdyby było tak jutro, to byłoby cudownie. Kiedy wracałam do domu, w busie było przeraźliwie gorąco i duszno. Do tego stopnia, że wyszłam stamtąd po prostu mokra. Naprawdę. Tak się spociłam, że byłam mokra na całym ciele i aż się lepiłam. A raczej mi się to nie zdarza. Dlatego też, kiedy wróciłam do domu, od razu wzięłam sobie prysznic. Zimny, bo nie było cieplejszej wody, ale i tak było bardzo przyjemnie. Tym bardziej, że byłam przegrzana.  Nim poszłam do domu, po wyjściu z busa, wstąpiłam do biblioteki. Sprawdziłam i wygląda na to, że jest już czynna, dlatego będę chciała w najbliższym czasie oddać książki. Mam je już od stycznia i najwyższa pora, a do teraz była ciągle zamknięta przez inwentaryzację ...

13.07.2021 - Dzień 140

Wtorek, trzynastego Nie chce mi się pisać, więc napiszę krótko. Miałam w sumie dobry dzień. Przez większość czasu towarzyszył mi dobry humor. Rano założyłam krótkie spodenki, choć było chłodno, ale okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo po południu było 30 stopni.  Na stażu mieliśmy małe kłopoty, ale nic, co by dotykało mnie osobiście, więc jest dobrze. Problem tak w ogóle udało się rozwiązać. Żeby to zrobić, przyszła do nas dziewczyna, która tam pracowała, a teraz jest na zwolnieniu, bo jest w ciąży. Nie miałam z nią wcześniej zbyt dużo do czynienia, ale wydaje się być bardzo miłą osobą. Razem ze wszystkimi poszłam na obiad, choć wiedziałam, że będę gotować w domu. Ale chciałam z nimi posiedzieć o odreagować.  Napisałam dzisiaj do mojej przyjaciółki. Bałam się, ale w sumie normalnie mi się z nią pisało. Umówiłam się nawet na czwartek na spotkanie i mam nadzieję, że do niego dojdzie.  Po przyjechaniu do mojej miejscowości, poszłam najpierw do biedry na zakupy. Nakupował...

12.07.2021 - Dzień 139

Poniedziałki są trudne Tak strasznie nie chciało mi się wstać... Ale zrobiłam to i dałam radę. Wyrobiłam się, udało mi się nawet pościelić łóżko i zrobić kanapki.  G. wróciła z urlopu, co bardzo mnie ucieszyło. Naprawdę, cieszę się, że już jest. Chociaż przez ten tydzień myślę, że zbliżyłam się z A., to we trójkę jest tak raźniej.  Czas mijał powoli, w miarę spokojnie. Jednak później A. pokłóciła się z szefową i była niezła awantura. Myślę, że A. miała sporo racji w tym, co mówiła, ale trochę za bardzo się nakręciła i przesadziła. Tak uważam. Ale też nie wiem jak się czułą po tym, jak ktoś tam jeszcze do niej w piątek dzwonił. Zdziwiło mnie też to, co mówiła o tym, jak szefostwo potraktowało jej pomysły.  G. powiedziała dzisiaj, że szefowa to niezła manipulatorka i tutaj muszę się zgodzić. Kiedy tak się kłóciła z A., sama w pewnym momencie dałam się wkręcić. No, może nie do końca, ale zaczęłam jej współczuć. Ale potem jak A. rozmawiała o tym z G. i ze mną, to spojrzałam n...

11.07.2021 - Dzień 138

Trochę fajna, trochę nie, niedziela Zaczęło się nie najlepiej, bo mój chłopak poszedł sobie rano do drugiego pokoju, co dla mnie było przykre. Później podczas śniadania, ale też później, kiedy oglądaliśmy serial, tak mało się do mnie odzywał. Był jakiś taki oschły. Dlatego nie wytrzymałam i puściły mi emocje. Popłynęły mi łzy i powiedziałam mu, jak się czuję z tym, że mnie tak traktuje.  Nie było miło. Ale porozmawialiśmy sobie i później już było dobrze. Przeglądaliśmy nawet razem oferty wycieczek. Marzy mi się taka za granicę, do Hiszpanii, Grecji lub Włoch, albo Chorwacji, a może nawet gdzieś poza Europę. Wiem, że są strasznie drogie, ale fajnie było tak pooglądać sobie te oferty, pomarzyć razem. Naprawdę, było to bardzo miłe.  Obejrzeliśmy już 2 sezon "Kto zabił Sarę?" i według mnie to naprawdę dobry serial. Świetnie mi się go ogląda i nie mogę już doczekać się kolejnego sezonu. Oby nie trzeba było czekać na niego bardzo długo.  Wieczorem pożegnaliśmy się, kiedy mój ch...

10.07.2021 - Dzień 137

Wreszcie jest sobota Muszę przyznać, że ten tydzień tak mnie wymęczył, że z utęsknieniem czekałam na weekend. Naprawdę, już nie mogłam się go doczekać. Nareszcie się doczekałam.  Obudziłam się o 9:00 (w sumie wcześniej, ale wtedy jeszcze poszłam spać dalej), ale wstałam przed 10:00, bo przeglądałam sobie jeszcze insta. Fajnie było móc tak poleżeć i się nie spieszyć. Teraz znacznie bardziej to doceniam. Zjadłam śniadanie, oglądając YT - Pyrę w Korei.  Ściągnęłam starą pościel, żeby zmienić ją na nową. Założyłam świeżą, także fajnie powinno mi się dzisiaj w niej spać. Oprócz tego: - zrobiłam porządek w kuferkach z naszyjnikami i kolczykami -odkurzyłam na górze podłogi - umyłam łazienkę na górze i toaletę - wyczyściłam fugi pod prysznicem - umyłam podłogi w całym domu - zrobiłam pranie delikatne - zrobiłam pranie białe  - zrobiłam pranie ciemne - starłam kurze na górze - umyłam okna na górze - zrobiłam ręczne pranie paru koszulek Kiedy już skończyłam to wszystko, zmyłam star...

09.07.2021 - Dzień 135

Piąteczek Całkiem niezły dzień. Choć nie wyspałam się, bo w nocy było strasznie gorąco i nawet pomimo otwartego okna nie czułam żadnego przyjemnego chłodu.  Sporo rzeczy potoczyło się po mojej myśli. Dostałam dokumenty i udało mi się poprawić rozliczenie tak, żeby nie zalegać z terminem. Z inną firmą gorzej, bo tam niestety dwa będą po terminie. No ale zajmę się nią w poniedziałek. Fajnie też, że babka dostarczyła mi już większość dokumentów, więc mogę to zrobić.  Miałam wyjść wcześniej, ale wyszłam tak jak zwykle. Byłam ostatnia. Chciałam zakończyć wszystko co zaczęłam, poza tym, jak nie wyszłam 14:30, to nie było sensu, żebym wychodziła przed 15:30, bo musiałabym siedzieć dłuugo na przystanku, w gorącu i duchocie. A w biurze miałam klimę. Nie chciało mi się też iść na dworzec, bo nie miałam ochoty na zakupy. Dlatego wyszłam sobie tak ja zwykle i spokojnie zdążyłam na busa. Trochę nie daje mi spokoju to, że zapomniałam napisać o czymś szefowej, o co mnie prosiła. Mam nadzieję...

08.07.2021 - Dzień 134

Gorąco, wciąż gorąco Rano nie zdążyłam zrobić kanapek, więc zgarnęłam oponkę leżącą na stole w kuchni. Zjadłam ją sobie później na śniadanie.  Na stażu było w porządku. Miałam dzisiaj dużo pracy, już od rana i ciągle coś robiłam, prawie nie miałam chwili, by siąść i pomyśleć. Mimo tego poszłam na przerwę razem z A. Byłam już głodna i  naprawdę zmęczona myśleniem o wszystkim.  Poszłyśmy do bistro, tam gdzie zwykle. Można tam brać jedzenie na wagę, więc jest fajnie. Jak już pisałam, byłam głodna, więc nabrałam jedzenia i wyszły mi prawie dwie dychy. Mój wewnętrzny skąpiec wciąż nie może tego odżałować, ale w sumie nie jadłam dużo w tym tygodniu. No i kurczę, jak byłam głodna, to chyba powinnam móc sobie coś zjeść. W każdym razie pomimo tego, że nabrałam sporo jedzenia, zjadłam wszystko, bo było dobre.  W domu już nie jadłam obiadu. W sumie to nie wiedziałam, że będzie. Mogłam tylko przypuszczać. W sumie wczoraj myślałam, że będzie, a nie było więc...  Popisałam tr...

07.07.2021 - Dzień 133

Trochę lepiej, ale bez szału Dziś już było trochę lepiej. Nie chciało mi się zupełnie iść tam, ale poszłam, no bo co mogę zrobić. Oczywiście, przyjechałam bardzo wcześnie, ale że było ciepło, to szłam sobie powolutku. Zapomniałam nowych słuchawek i musiały mi wystarczyć zapasowe, które mają taki sobie dźwięk. No ale dobrze, że je miałam. Jakoś tak nie do końca mogłam się skupić na tym co powinnam robić. Niby mniej więcej wiedziałam, ale czułam taki chaos, nie wiedziałam od czego zacząć, jak się do wszystkiego zabrać.  Zestresowana czekałam na to, kiedy przyjdzie szefowa. Na szczęście nie miała już dziś żadnych pretensji.  Jakoś mi minęło, chociaż muszę przyznać, że czas strasznie się dłużył. Późno coś zjadłam. Nie byłam na obiadku. Na szkoleniu było też stresująco, bo osoby ciągle znikały, było ich mało i jak próbowałam się kontaktować, to nie pojawiały się. No i strach było pisać do ich szefa, bo to niezrównoważony człowiek.  Wkurzyłam się, bo kazali nam poprawiać dokume...

06.07.2021 - Dzień 132

Tragedia, masakra po prostu Dzień zaczął się całkiem przyjemnie. Kiedy dotarłam na staż odpaliłam niszczarkę i zaczęłam niszczyć trochę dokumentów. Było fajnie, cieszyłam się, że mogę to zrobić i że niszczarka jest sprawna. Za to później było gorzej. Były urodziny szefowej. A. kupiła jej prezent od nas wszystkich w U Franciszka - jakiś balsam i mydełko, G. kartkę, na której się wszystkie podpisałyśmy. Btw. kartka ta była bardzo ładna, błyszcząca, podobała mi się. Wszystko ładnie, pięknie, dopóki nie zapytałam o faktury dla firmy, które miały być opłacone. Szefowa wyżyła się na mnie, bo najpierw szef się wyżył na niej. Ale jej to nie usprawiedliwia. Nie powinna mnie tak traktować i zwalać winy na mnie za rzeczy, których sama nie dopilnowała. Poza tym, ja jestem na stażu, jestem tam od trochę ponad miesiąca, nie znam się na tym i dopiero uczę. Jakoś ona sama też za bardzo nie była w stanie mi niczego wyjaśnić. A teraz wielkie pretensje. Popłakałam się kiedy wyszła. I nie mogłam długo się...

05.07.2021 - Dzień 131

Trochę luzu Wstałam rano i nawet zdążyłam ze wszystkim. Pościeliłam łóżko, udało mi się nawet zrobić jakieś kanapki, także fajnie. Nie wiedziałam kompletnie w co się ubrać. Założyłam krótkie spodenki, bo miało być gorąco i później zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam, bo długo było jakby pochmurno. Ale ostatecznie nie żałowałam, bo jak wracałam było gorąco.  G. pojechała na urlop, dlatego byłam dzisiaj jedynie z A. Miałam pewne obawy co do tego, ale tu też nie było źle. Rozmawiałam dzisiaj z nią sporo. Opowiedziała mi o sobie, o swojej przeszłości, o tym co przeszła. Muszę przyznać, że byłam wstrząśnięta i bardzo jej współczułam. Mówiła mi o tym, jak była ze swoim toksycznym eks, o tym jak okropnie ją traktował. W głowie mi się nie mieściło to wszystko. W sumie podziwiam ją za to, że po takim czymś była w stanie się podnieść i wyjść na prostą.... Z urlopu wróciła natomiast szefowa. Było mi przykro, bo przytuliła A., a mnie nie. To głupie, ale poczułam się odtrącono. Poza tym, prze...

04.07.2021 - Dzień 130

Nieco zwariowana niedziela Obudziłam się rano, jeszcze przed budzikiem. W sumie fajnie mi było dzisiaj obudzić się koło mojego chłopaka. Już przyzwyczaiłam się do tego, tak mi się wydaje, i nie mam takich problemów z zaśnięciem jak na początku. Bardzo mnie to cieszy, bo nieco martwiłam się, co z tym zrobię... Obudziłam się i przypomniałam, że mój chłopak wspominał coś o tym, że rano też będziemy się kochać. Sama nie wiem czemu, ale nabrałam nawet chęci na to. Dlatego zasugerowałam to mojemu chłopakowi. Trochę się ze mną przekomarzał, ale zrobiliśmy to. Choć nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo mój chłopak się zestresował tym, że ktoś może nas nakryć... Ale to nic, jedynie zmartwiłam się, że może jemu być przez to przykro. Na początku był zły, bałam się, że na mnie. Ale potem widziałam, że był smutny i mnie też było smutno. Chciałam go pocieszyć.  Zrobiliśmy naszą jajecznicę i zjedliśmy na dole. Pogadaliśmy z rodzicami, obejrzeliśmy z nimi jakiś program w tv. Potem poszliśmy na ...

03.07.2021 - Dzień 129

I znów sobota Wstałam późno, bo było coś koło 10:30. Ale nie żałuję, kiedyś muszę się zregenerować. Poza tym, na dworze jest dziś brzydko, deszczowo, pochmurnie. To też nie sprawiało, że chciałabym wstać wcześniej. A tak poleżałam sobie, odpoczęłam. Od razu mi lepiej. No, może troszkę. Zjadłam śniadanie, obejrzałam filmiki na YT. Później odpaliłam Spotify, żeby posłuchać muzyki i uzupełniam zaległe wpisy na blogu. Muszę przyznać, że ostatnio nie miałam siły już nic napisać. Ale udało mi się je uzupełnić, więc jest dobrze.  Wciąż myślę o tej niszczarce i bardzo boję się reakcji szefowej, kiedy wróci. Bo to nie tylko niszczarka, ale też tamten laptop. Boję się tego, że na mnie nakrzyczy, albo wyrzuci.  Sprzątanie. Tak, jest sobota, więc trzeba posprzątać. Wreszcie mam płyn do mycia fug, więc umyłam te pod prysznicem. Za tydzień też je umyję i myślę, że będą wyglądać już lepiej. Tylko ten płyn tak strasznie śmierdzi... Oprócz tego posprzątałam wszystko standardowo.  Sara mia...

02.07.2021 - Dzień 128

Mam dosyć. I'm done.  Poszłam na staż z nieco lepszym nastawianiem niż ostatnio. Było mi lżej o to, że dostarczyłam już listę obecności i mam ten problem z głowy. Ale wciąż się stresowałam.  Dotarłam do biura pierwsza, bo G. dzisiaj miała być trochę później. Nie spieszyłam się z rozpoczęciem niczego, bo nie było takiej potrzeby. Potem przyszła A. i jakoś tak zrobiło się ciszej. Ostatnio czuję się gorzej niż wcześniej w jej obecności. Mam też wrażenie, że trzyma mnie na większy dystans. Ale nie wiem czym jest to spowodowane. Może po prostu po tym, jak mnie poznała, zaczynam ją wkurzać. Może tak być. Zauważyłam też, że wkurza ją to, kiedy o coś ją pytam lub informuję o tym, że coś robię. No ale w końcu ja jestem na stażu. Chyba muszę przed nią odpowiadać, zwłaszcza teraz, kiedy nie ma szefowej. W każdym razie, przykro mi.  Rozpoczęło się szkolenie, G. już też dotarła. Ja zajęłam się swoimi obowiązkami. Musiałam załatwić pewną sprawę, w sumie rozwiązać pewien problem. I musi...

01.07.2021 - Dzień 127

Już niedługo weekend. Rare Beauty Dziś czułam się już lepiej. Nawet po stażu wstąpiłam do bidery i zrobiłam sobie zakupy. Kupiłam trochę przekąsek dla siebie, składniki na obiad: mieszanki chińskie i ryż, a także filtry do mojego dzbanka z wodą - zestaw aż 6, także starczy na długo. Zapłaciłam sporo, ale trudno. Miałam straszną ochotę na coś dobrego po tych dniach, w których nie jadłam za wiele i nie czułam się dobrze. Na stażu było ok, choć nie wiem czemu ostatnio stresuję się wszystkim. Chciałabym trochę odpuścić, ale z jakiegoś powodu ciągle czuję jakieś takie napięcie.  Pojechałam z G. do Urzędu Pracy zanieść listę obecności za staż. Fajnie, że mogłam z nią pojechać i nie musiałam tłuc się autobusem rano, ani iść taki kawał na piechotę. Niestety, znowu trafiłam na tę niemiłą babkę. Suka. Chamsko zapytała, czy mam jakieś pytanie, a jak powiedziałam, że nie, to zapytała z pretensjami, dlaczego nie wrzuciłam listy do skrzynki czy coś takiego. No kurde, skąd miałam wiedzieć? Ostatn...