09.07.2021 - Dzień 135

Piąteczek

Całkiem niezły dzień. Choć nie wyspałam się, bo w nocy było strasznie gorąco i nawet pomimo otwartego okna nie czułam żadnego przyjemnego chłodu. 

Sporo rzeczy potoczyło się po mojej myśli. Dostałam dokumenty i udało mi się poprawić rozliczenie tak, żeby nie zalegać z terminem. Z inną firmą gorzej, bo tam niestety dwa będą po terminie. No ale zajmę się nią w poniedziałek. Fajnie też, że babka dostarczyła mi już większość dokumentów, więc mogę to zrobić. 

Miałam wyjść wcześniej, ale wyszłam tak jak zwykle. Byłam ostatnia. Chciałam zakończyć wszystko co zaczęłam, poza tym, jak nie wyszłam 14:30, to nie było sensu, żebym wychodziła przed 15:30, bo musiałabym siedzieć dłuugo na przystanku, w gorącu i duchocie. A w biurze miałam klimę. Nie chciało mi się też iść na dworzec, bo nie miałam ochoty na zakupy. Dlatego wyszłam sobie tak ja zwykle i spokojnie zdążyłam na busa.

Trochę nie daje mi spokoju to, że zapomniałam napisać o czymś szefowej, o co mnie prosiła. Mam nadzieję, że nie wydrze się na mnie za to. Powiem jej, że przyszła tamta klientka z dokumentami, sprawdzałam je i wyleciało mi z głowy. 

Kiedy wracałam do domu, pogoda coraz bardziej się zmieniała. W mojej miejscowości było już ciemno, czarne chmury wisiały nad nami i wiał taki specyficzny wiatr. Zapowiadało się na burzę. Idąc do domu już poczułam na sobie kilka kropel, ale dotarłam jeszcze przed deszczem. Poszłam do cioci po klucz, bo nie było nikogo w domu od rana i mama zaniosła go jej, żeby wypuszczała Sarę na zewnątrz. 

W domu było ciemno przez to, że i na dworze tak się zrobiło. Sprawdziłam jeszcze, czy wszystko jest powyłączane, czy okna są pozamykane i zaraz już lunęło jak z cebra i zaczęła się burza. Muszę przyznać, że była naprawdę mocna, przez chwilę padał nawet mały grad. 

Byłam głodna, więc chywyciłam po prostu to co było w lodówce, jakieś kabanosy, śledzie i sobie zjadłam. Potem jeszcze zjadłam loda, bo było mi gorąco i miałam ochotę na coś słodkiego. A potem ciastka. Wiem, że to nie był dobry wybór i wieczorem to poczułam, no ale trudno. 

Po tym jak burza już się uspokoiła, włączyłam sobie internet i laptopa. Obejrzałam cos na YT, ale poddałam się szybko i jednak poszłam spać. Wcześniej próbowałam zadzwonić do przyjaciółki, żeby złożyć jej życzenia urodzinowe, ale nie odebrała. Napisałam więc jej życzenia na fb, w sumie to tak, jak ona mi, kiedy były moje urodziny. Napisałam też do drugiej przyjaciółki z pytaniem, jak się czuje po drugiej dawce. Odpisała mi dopiero koło 21:00, kiedy ja już spałam. Odpisałam jej po północy jak się obudziłąm.

Mam wyrzuty sumienia. Czuję, że bardzo zaniedbałam moje przyjaciółki i chyba już mnie nie lubią. Ale nie wiem co zrobić, żeby to naprawić. Boję się do nich pisać. 

W ogóle, przed drzemką nastawiłam sobie budzik, ale oczywiście nic to nie dało. Nawet nie pamiętam czy dzwonił i czy go wyłączałam. Wstałam w nocy, powoli, bo jeszcze długo leżałam. Nie mogłam się zebrać. Czułam się strasznie zmęczona. Strasznie. Nawet bardziej niż po powrocie do domu. No ale poszłam się umyć, w trakcie rozbudziłam się i poczułam się lepiej, więc nawet się wydepilowałam. 

Potem przeglądałam insta i poczytałam troszkę. A następnie już poszłam spać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89