04.07.2021 - Dzień 130

Nieco zwariowana niedziela

Obudziłam się rano, jeszcze przed budzikiem. W sumie fajnie mi było dzisiaj obudzić się koło mojego chłopaka. Już przyzwyczaiłam się do tego, tak mi się wydaje, i nie mam takich problemów z zaśnięciem jak na początku. Bardzo mnie to cieszy, bo nieco martwiłam się, co z tym zrobię...

Obudziłam się i przypomniałam, że mój chłopak wspominał coś o tym, że rano też będziemy się kochać. Sama nie wiem czemu, ale nabrałam nawet chęci na to. Dlatego zasugerowałam to mojemu chłopakowi. Trochę się ze mną przekomarzał, ale zrobiliśmy to. Choć nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo mój chłopak się zestresował tym, że ktoś może nas nakryć... Ale to nic, jedynie zmartwiłam się, że może jemu być przez to przykro. Na początku był zły, bałam się, że na mnie. Ale potem widziałam, że był smutny i mnie też było smutno. Chciałam go pocieszyć. 

Zrobiliśmy naszą jajecznicę i zjedliśmy na dole. Pogadaliśmy z rodzicami, obejrzeliśmy z nimi jakiś program w tv. Potem poszliśmy na górę i przeglądaliśmy allegro i fb. Próbowaliśmy też zawiesić ramkę ze zdęciami, ale okazało się, że będzie potrzebny haczyk. Rodzice pojechali do mojego brata, więc na górze zostaliśmy sami.

Pomyślałam, że fajnie byłoby trochę poprawić humor mojemu chłopakowi i zaproponowałam, żebyśmy się znowu zabawili. Zgodził się, ale okazało się, że skończyły się gumki, więc musiał pojechać na stację benzynową, żeby je kupić. 

Gdy wrócił, tym razem było bardzo miło. Mnie również. To o wiele przyjemniejsze, kiedy możesz się zrelaksować, odprężyć i nie martwisz się, że ktoś może w każdej chwili wejść do pokoju. To drugie jest jednak wyczerpujące psychicznie.

Poszliśmy do kuchni i ja zrobiłam ciasto na pizzę, mój chłopak natomiast przygotował kurczaka. Później zrobiliśmy pizzę. Zeszło nam trochę, nie mieliśmy też wszystkich składników (brak ketchupu - zrobiliśmy sos z koncentratu i oliwy; brak sera w kostce - zużyliśmy resztki serów w plastrach z lodówki), bo nie planowaliśmy wcześniej, że dziś będziemy ją robić. Ale poradziliśmy sobie i było warto, bo wyszła bardzo dobra jak na taką okrojoną wersję. 

Jedliśmy ją i oglądaliśmy "Kto zabił Sarę" na Netflixie. Już zbliżamy się do końca sezonu. A my wtedy zbliżaliśmy się do chwili, w której mój chłopak musiał już zbierać się do domu. Mieliśmy obejrzeć jeszcze jeden odcinek, ale nie chciało mi się. Zaczęliśmy się troszkę wygłupiać i skończyło się na tym, że znowu poszliśmy na górę. I było nam ponownie bardzo miło, bo tym razem byliśmy już zupełnie sami w domu i mogliśmy się całkowicie wyluzować. 

Jejciu, naprawdę nie sądziłam, że tak się ten dzień dzisiaj potoczy. Nie myślałam nawet, że będę miała ochotę na taką zabawę. A jednak. 

Kiedy mój chłopak pojechał, ja poszłam do swojego pokoju i czytałam "Dziewczynę z pociągu". Nie zostało mi już wiele, więc przeczytałam całą. I bardzo mi się podobała ta książka, czytało mi się ją świetnie. Miała wspaniały klimat, taki nieco ciężki, smutny, deszczowy... Nie dłużyła mi się i byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy głównej bohaterki i jak rozwiąże się cała tajemnica. W ogóle, podobała mi się również w tej książce jej prostota. Nie było jakichś wielkich akcji, pościgów, ucieczek. Nawet jak na kryminał było niewiele policji. Wszystko toczyło się wokół 3 kobiet i fajnie było powolutku dowiadywać się nowych faktów, z każdej perspektywy. 

Już późno, więc pójdę się zaraz umyć. Ale znowu mam problem, bo nie wiem w co się ubrać jutro. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89