08.07.2021 - Dzień 134

Gorąco, wciąż gorąco

Rano nie zdążyłam zrobić kanapek, więc zgarnęłam oponkę leżącą na stole w kuchni. Zjadłam ją sobie później na śniadanie. 

Na stażu było w porządku. Miałam dzisiaj dużo pracy, już od rana i ciągle coś robiłam, prawie nie miałam chwili, by siąść i pomyśleć. Mimo tego poszłam na przerwę razem z A. Byłam już głodna i  naprawdę zmęczona myśleniem o wszystkim. 

Poszłyśmy do bistro, tam gdzie zwykle. Można tam brać jedzenie na wagę, więc jest fajnie. Jak już pisałam, byłam głodna, więc nabrałam jedzenia i wyszły mi prawie dwie dychy. Mój wewnętrzny skąpiec wciąż nie może tego odżałować, ale w sumie nie jadłam dużo w tym tygodniu. No i kurczę, jak byłam głodna, to chyba powinnam móc sobie coś zjeść. W każdym razie pomimo tego, że nabrałam sporo jedzenia, zjadłam wszystko, bo było dobre. 

W domu już nie jadłam obiadu. W sumie to nie wiedziałam, że będzie. Mogłam tylko przypuszczać. W sumie wczoraj myślałam, że będzie, a nie było więc... 

Popisałam trochę z moim chłopakiem, zdrzemnęłam się. Ustawiłam kilka budzików i w sumie nie wiem czy wyłączyłam je przez sen, czy co ja z nimi zrobiłam.

Mam godzinkę dla siebie. Mało, ale zawsze to lepiej niż obudzić się o 1:00 albo 2:00 w nocy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89