10.07.2021 - Dzień 137

Wreszcie jest sobota

Muszę przyznać, że ten tydzień tak mnie wymęczył, że z utęsknieniem czekałam na weekend. Naprawdę, już nie mogłam się go doczekać. Nareszcie się doczekałam. 

Obudziłam się o 9:00 (w sumie wcześniej, ale wtedy jeszcze poszłam spać dalej), ale wstałam przed 10:00, bo przeglądałam sobie jeszcze insta. Fajnie było móc tak poleżeć i się nie spieszyć. Teraz znacznie bardziej to doceniam. Zjadłam śniadanie, oglądając YT - Pyrę w Korei. 

Ściągnęłam starą pościel, żeby zmienić ją na nową. Założyłam świeżą, także fajnie powinno mi się dzisiaj w niej spać. Oprócz tego:
- zrobiłam porządek w kuferkach z naszyjnikami i kolczykami
-odkurzyłam na górze podłogi
- umyłam łazienkę na górze i toaletę
- wyczyściłam fugi pod prysznicem
- umyłam podłogi w całym domu
- zrobiłam pranie delikatne
- zrobiłam pranie białe 
- zrobiłam pranie ciemne
- starłam kurze na górze
- umyłam okna na górze
- zrobiłam ręczne pranie paru koszulek

Kiedy już skończyłam to wszystko, zmyłam stary lakier z paznokci u rąk i stóp, i pomalowałam sobie paznokcie u stóp na ładny, ciemnoróżowy kolor. 

Cieszę się, że udało mi się dziś tyle zrobić. W ogóle, wszystko to robiło mi się bardzo fajnie, chyba miałam wenę Poza tym włączałam sobie muzykę i słuchając, nawet szybko mijał mi czas. 

Wieczorem, na kolację, zrobiliśmy sobie grilla. Było fajnie, jedzonko mi też smakowało, chociaż nie było go wiele i wszystko było robione na szybko. Ale najadłam się i nie dałabym rady więcej. Przyjechał też mój chłopak i razem z rodzicami posiedzieliśmy jeszcze trochę w altance. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89