07.07.2021 - Dzień 133

Trochę lepiej, ale bez szału

Dziś już było trochę lepiej. Nie chciało mi się zupełnie iść tam, ale poszłam, no bo co mogę zrobić. Oczywiście, przyjechałam bardzo wcześnie, ale że było ciepło, to szłam sobie powolutku. Zapomniałam nowych słuchawek i musiały mi wystarczyć zapasowe, które mają taki sobie dźwięk. No ale dobrze, że je miałam.

Jakoś tak nie do końca mogłam się skupić na tym co powinnam robić. Niby mniej więcej wiedziałam, ale czułam taki chaos, nie wiedziałam od czego zacząć, jak się do wszystkiego zabrać. 

Zestresowana czekałam na to, kiedy przyjdzie szefowa. Na szczęście nie miała już dziś żadnych pretensji. 

Jakoś mi minęło, chociaż muszę przyznać, że czas strasznie się dłużył. Późno coś zjadłam. Nie byłam na obiadku. Na szkoleniu było też stresująco, bo osoby ciągle znikały, było ich mało i jak próbowałam się kontaktować, to nie pojawiały się. No i strach było pisać do ich szefa, bo to niezrównoważony człowiek. 

Wkurzyłam się, bo kazali nam poprawiać dokumenty. Napisali, że klient ma się podpisać czytelnie. A podpisał się. Najwyraźniej nie wiem czym dla nich jest czytelny podpis, bo jak dla mnie był on całkiem czytelny. Mam wrażenie, że czepiają się na siłę. 

Kiedy wychodziłam, zostałam sama z szefową, bo A. wyszła chwilę wcześniej. Wciąż mi mówiła, żebym wzięła sobie kawałek ciasta, który został z wczoraj. Wzięłam więc. Ale nie miałam na niego ochoty. Był też zapakowany w wielkie pudełko, dosyć nieporęczne. Uznałam, że nie mam ochoty go taszczyć do domu i na przystanku z satysfakcją wyrzuciłam go do kosza. Mała zemsta, przynajmniej poczułam się lepiej.

W domu byłam zmęczona i śpiąca. Dlatego po tym jak coś zjadłam, położyłam się spać. Później jeszcze trochę popisałam z chłopakiem. I tyle, dzień znów przeleciał mi przez palce. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89