31.07.2021 - Dzień 157

Sobota

Wstałam jakoś pół do 11:00. Obudziłam się wcześniej, ale znów, jak ostatnio, nie chciało mi się zwlec z łóżka. Było mi przyjemnie tak leżeć i nie musieć wstawać. Czułam się dobrze w łóżku.

W końcu jednak wstałam. Zorientowałam się wtedy, że tak jakby zaczyna mnie boleć głowa. Zjadłam śniadanie i wzięłam sobie tabletkę, ale dosyć długo mi nie przechodziło. Oglądałam sobie coś na YT i próbowałam się nie stresować, chociaż wciąż myślałam o tym, co nie daje mi żyć od kilku dni. 

Zrobiłam sobie delikatny makijaż. Pomyślałam, że skoro mój chłopak przyjedzie dopiero późnym wieczorem, to mogę się pomalować teraz i czuć się komfortowo, kiedy będę szła do sklepu. Pomimo tego, że był to naprawdę delikatny makijaż, czułam się ładnie i fajnie.

Pozamykałam wszystko (no prawie, bo nie umiem zamknąć czy nawet przymknąć okna w piwnicy) i poszłam do sklepu. Wzięłam parasol, bo zachmurzyło się i nie miałam pewności, czy za chwilę się nie rozpada.

Najpierw poszłam do Floriny. Pooglądałam parę rzeczy, ale w końcu kupiłam to, po co przyszłam, czyli misia dla mojego chrześniaka. Zobaczyłam też fajne kolorowanki i wybrałam jedną dla mojego bratanka. Zapłaciłam i wyszłam, po czym skierowałam się do biedry. Tam zrobiłam zakupy, takie zwyczajne. Chleb, papryka, ser żółty, no i składniki na obiad. Bo jednak postanowiłam coś ugotować. Wyciągnęłam też wcześniej filet z zamrażalnika, więc w sumie nie miałam wyboru, musiałam już coś przygotować. 

Wróciłam do domu, przebrałam się. Pomyślałam, że fajnie będzie posłuchać muzyki do sprzątania i gotowania. Zgrałam sobie ją na telefon. Pookurzałam w domu. Potem zrobiłam obiad, słuchając sobie jej. Troszkę mi to zajęło, ale obiad wyszedł pyszny, choć spróbowałam go dopiero, później.

Po ugotowaniu obiadu, zabrałam się za dalsze sprzątanie. Posprzątałam łazienkę i pozmywałam podłogi. Akurat kiedy kończyłam zmywać podłogę na dole, wrócili rodzice. 

Zjadłam obiad, który wcześniej przygotowałam - tagiatelle z kurczakiem, pomidorkami i rukolą. Był naprawdę pyszny, obecnie to jedna z moich ulubionych potraw. 

Posiedziałam sobie jeszcze trochę. Dokończyłam pierwszy tom "Moby Dick" Hermana Melvilla. Później ogarnęłam się, poprawiłąm makijaż i fryzurkę, ubrałam się ładnie i czekałam na przyjazd mojego chłopaka. 

Przyjechał późno. Zjadł obiad, który przygotowałam i smakował mu. Wypiliśmy sobie piwko smakowe Somersby - o smaku mango. Potem poszliśmy na górę i się trochę poprzymilaliśmy. Było milutko. 

A później już była pora spać, więc umyliśmy się i poszliśmy spać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89