20.07.2021 - Dzień 147

Wtorkowo-senny nastrój

Strasznie nie chciało mi się wstać, a cały dzień ziewało mi się i byłam senna. Ech... 

Na stażu było w porządku. Trochę wkurzyło mnie, że przez większość czasu, nie tylko tego, ale również w innych dniach, nikt nie przychodzi, a jak tylko wyszłam na chwilę na przerwę coś zjeść, to nagle zbiegają się wszyscy. Przez ten pośpiech oczywiście nie zwróciłam uwagi na brak jednego podpisu, przez co byłam na siebie zła później. 

Razem z A. i G. zamówiłam pierścionek. Trochę szkoda mi było kasy, ale bardzo mi się spodobał i pomyślałam, że mogłabym go nosić na co dzień. Mógłby być wygodny, bo jest na żyłce.  

W ogóle, zdałam sobie sprawę, że strasznie mi szkoda jeść tam obiady. Mam wrażenie, że marnuję tylko pieniądze i że przecież mogłabym jeść w domu. Tylko z drugiej strony, żeby zjeść w domu musiałabym coś gotować, a to wymaga czasu. Przyjeżdżam dosyć późno i nie bardzo mam czas, żeby gotować coś lepszego. Jakiś ryż, może makaron. Ale coś innego nie bardzo. 

No i tak lubię jeść z A. i G. Zawsze chciałam tak jeść sobie z koleżankami. A gdyby pomyśleć, to nigdy nie mogłam. Zawsze brakowało mi na to pieniędzy, zawsze było mi szkoda. W liceum przez to rzadko wychodziłam gdzieś z koleżankami, czy to na jedzenie, czy na zakupy. Podobnie na studiach, bo wtedy musiałam oszczędzać, żeby starczyło mi na wszystko. Pamiętam, że wtedy też było mi szkoda zjeść z nimi głupią zapiekankę. Więc może nadeszła pora, żeby trochę wyluzować? Wiadomo, to kosztuje, ale skoro zarabiam i prawie cały dzień spędzam w pracy, przez co nie mam czasu na zbyt wiele przyjemności, może mogłabym pozwolić sobie chociaż na tę jedną? 

W busie wkurzyłam się trochę, bo nakleili na szyby jakieś naklejki, które zasłaniały mi widoczność i nie mogłam przez nie patrzeć na zewnątrz podczas jazdy tak, jak lubię. Coś tam widziałam, ale sporo to ograniczało. 

W domu zjadłam sobie jeszcze serek wiejski i bułki. Potem chipsy i jakieś przekąski. Oglądałam na YT śmieszne filmiki, gdzie dziewczyna komentowała Hotel Paradise i nawet się wkręciłam. Pośmiałam się i poprawił mi się humor. 

Później zrobiłam przelew A. - oddałam jej kasę za pierścionek, bo to ona płaciła. Pochodziłam po domu, poprzytulałam się z Sarą. Poprzymierzałam spodnie i przygotowałam ubrania na jutro.

Teraz czuję, że znów chce mi się spać i ziewa mi się. Coś mi się wydaje, że wkrótce położę się spać. Fajnie byłoby jedynie, jakby tata napalił wcześniej w piecu i nagrzał wodę, żebym mogła się umyć. No zobaczymy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89