22.07.2021 - Dzień 149
Stresujący dzień. Chcę już wolne
Kiedy przyszłam na staż, nie było jeszcze G., co mnie zmartwiło, bo czułam, że coś musiało się wydarzyć. Początkowo myślałam, że może została w domu ze względu na jej synka. Ostatnio mówiła, że zachorował i że się o niego martwi. Myślałam, że może chciała zostać przy nim. Ale okazało się, że to ona zachorowała i dlatego nie było jej dzisiaj. Co więcej, nie będzie jej jeszcze przez jakiś czas. Przyjechała tylko na chwilę do biura i zabrała komputer i dokumenty, bo będzie pracowała zdalnie z domu.
Byłam więc sama z A. No i z szefową. Ten dzień rozpoczął się źle i pechowo, i był też równie pechowy. Był problem, bardzo poważny, z jedną kobietą. która byłą skonfliktowana z pracodawcą i nie chciała wypełnić ankiet, które są nam potrzebne do rozliczeń z Operatorem. Co więcej, mogła nam naprawdę zaszkodzić, bo nie wszystko tam było jak należy, a jedna z osób z tamtej firmy, powiedziała, że ma ona jakieś znajomości w "instytucjach". Nie pamiętam jakich, ale domyślam się, że w jakichś, które mógłby nam zaszkodzić.
Dlatego też bardzo nastresowałam się. To ja musiałam się tym zająć i wszystko odkręcać. Najpierw zadzwoniłam do niej, później do tej firmy. Później znowu chciałam zadzwonić do niej, ale nie odbierała. Napisałam więc smsa, po tym, jak szefowa kazała mi to zrobić. Takie, że od tego zależy moja praca, więc w sumie próbowałam wziąć ją na litość. Było to okropne i okropnie się z tym czułam. To nie było w porządku, że ja, na stażu, musiałam się czymś takim zajmować. No ale babka odpisała mi, ja jej odpisałam. Potem oddzwoniła i udało się wszystko załatwić. Ulżyło mi, chociaż wiem, że jeszcze nie wszystko zakończone, i że to rozliczenie może jeszcze się nie udać. Ale co ja mogę zrobić, kiedy wszyscy mają to w dupie? To im powinno na tym zależeć. Nie powinno być tak, że ja muszę się kogoś prosić o to, żeby łaskawie podpisał i dostarczył mi dokumenty.
Skończyłam późno, bo chciałam zostać dłużej, ze względu na to, że chcę mieć jutro wolne. Chciałam wszystko przygotować, bo A. mówiła, że też nie czuje się najlepiej, a miała zostać sama. Dlatego też wyszłam z biura ostatnia, jakoś po 16. Zabrałam nawet telefon służbowy. Oczywiście busa miałam dopiero po 17, więc musiałam jakoś zająć czas. Nie chciało mi się iść na dworzec, zdecydowałam się więc pospacerować po okolicy. Już kiedyś chciałam to zrobić, ale nie było czasu. Tym razem miałam w końcu okazję i pogoda dopisywała, bo nie było za zimno, ani za gorąco. Fajnie się spacerowało, miło było tak pochodzić. byłoby jednak milej, gdybym nie była głodna, bo od rana zjadłam jedynie pączka, którego zgarnęłam rano ze stołu w kuchni.
Udało mi się wrócić do domu. W busie martwiłam się coraz bardziej, że wciąż nie mam okresu. Kiedy dotarłam do domu, zjadłam coś, później pojadłam jeszcze paluszków i żelek, obejrzałam na YT dziewczynę, która komentuje Hotel Paradise. Ucieszyłam się, kiedy okazało się, że dostałam okresu, a następnie spokojnie poszłam spać.
Obudziłam się w nocy, ale nie tak bardzo późno, i umyłam się, po czym znów położyłam się spać.
To był bardzo stresujący dzień i już nie mogę doczekać się mojego dnia wolnego. Jutro szczepienie, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Komentarze
Prześlij komentarz