02.07.2021 - Dzień 128

Mam dosyć. I'm done. 

Poszłam na staż z nieco lepszym nastawianiem niż ostatnio. Było mi lżej o to, że dostarczyłam już listę obecności i mam ten problem z głowy. Ale wciąż się stresowałam. 

Dotarłam do biura pierwsza, bo G. dzisiaj miała być trochę później. Nie spieszyłam się z rozpoczęciem niczego, bo nie było takiej potrzeby. Potem przyszła A. i jakoś tak zrobiło się ciszej. Ostatnio czuję się gorzej niż wcześniej w jej obecności. Mam też wrażenie, że trzyma mnie na większy dystans. Ale nie wiem czym jest to spowodowane. Może po prostu po tym, jak mnie poznała, zaczynam ją wkurzać. Może tak być. Zauważyłam też, że wkurza ją to, kiedy o coś ją pytam lub informuję o tym, że coś robię. No ale w końcu ja jestem na stażu. Chyba muszę przed nią odpowiadać, zwłaszcza teraz, kiedy nie ma szefowej. W każdym razie, przykro mi. 

Rozpoczęło się szkolenie, G. już też dotarła. Ja zajęłam się swoimi obowiązkami. Musiałam załatwić pewną sprawę, w sumie rozwiązać pewien problem. I musiałam to zrobić dzisiaj, nie mogłam czekać do poniedziałku. Dlatego musiałam dzwonić w dwa miejsca, potem napisać maila. W sumie zrobiłam to wszystko, ale czy się udało, okaże się, prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. 

A. i G. sprzątały. Chciałam im pomóc, ale byłam zajęta tą sprawą. Poza tym, tak szczerze mówiąc, wcale nie było tam tego tak wiele jak od tygodnia zapowiadały. Uważam, że przesadzały z tym i strasznie to wyolbrzymiały. Trochę wkurzyłam się, kiedy powiedziały mi, że powinnam posprzątać na swoim biurku, bo mam burdel. Poczułam się tym urażona, bo myślę, że na co dzień to ja zachowuję tam największy porządek, a jedynie w tamtym momencie, kiedy akurat posprzątały pierwszy raz od dawna, a ja byłam zajęta załatwianiem tamtej sprawy, miałam bałagan. Uraziło mnie też to, że napisałam coś na tablicy i kazały mi to poprawiać, bo mówiły, że jest krzywo i brzydko. Było mi smutno, miałam wrażenie, jakby się na mnie uwzięły. 

Najgorzej było później. Trzeba było zniszczyć dokumenty w niszczarce. Miałam się tym zająć, trochę, bo chciałam, trochę, bo już mi o tym mówiły od dawna. No ale nie dostałam żadnej instrukcji jak się nią obsługiwać, ani w ogóle jak to dokładnie robić. A też sama nigdy tego nie robiłam. A. powiedziała mi ja włączyć i po prostu zaczęłam wkładać tam kartki. Ale było tego tak dużo! Aż prawie cały kosz się zapełnił. Wysypałam więc śmieci z niego. A potem jak chciałam znów włączyć, to przestało działać. Bardzo się zdenerwowałam, że przeze mnie znów coś nie działa, że znów coś popsułam... Aż chciało mi się płakać... Nie rozumiem, czemu wciąż mi się tam to zdarza. A. i G. chyba jeszcze nie zorientowały się, że nie działa, ale znowu będzie na mnie. I tym razem to będzie moja wina, chociaż nie zrobiłam nic specjalnie. Nie jestem pewna co zrobiłam źle, ale wszystko robiłam przy nich, widziały to. Jeśli robiłam coś nie tak, powinny mi o tym powiedzieć, uprzedzić mnie... 

Z milszych rzeczy to jeden z klientów, który prowadzi hotel, przyniósł dla każdej z nas pyszną sałatkę. Była naprawdę dobra, choć musiałam wyjąć pomidorki koktajlowe. Ale mi to nie przeszkadzało, bo mięso naprawdę mi tam smakowało. 
Później z A. i G. poszłyśmy jeszcze coś zjeść. Najadłam się i już wiedziałam, że nie będę robić w domu obiadu, bo to nie ma sensu. Znów zrobiło mi się przykro, kiedy w pewnym momencie powiedziałam im, że lepiej już wrócę do biura, bo szkolenie już trwało, a mogła przyjść kontrola. Kiedy odchodziłam, A. spojrzała się na mnie jakoś tak dziwnie. Aż się przestraszyłam. Ciekawe, czy kiedy wyszłam, obgadywały mnie? 

W domu zjadłam sobie swoje dobre rzeczy, które zostały mi z wczoraj. Potem położyłam się i czytałam. W sumie przeczytałam sporo, ponad 50 stron (czytam właśnie świetną książkę "Dziewczyna z pociągu, która bardzo mnie wciągnęła), ale później pomyślałam, że zdrzemnę się. Byłam zmęczona, zestresowana i zaczął mnie męczyć kaszel. Tak też zrobiłam. 

Budziłam się kilka razy, chyba nawet odpisywałam mojemu chłopakowi na messengerze, ale w końcu obudziłam się o 1:30 i poszłam się umyć. Trochę wkurzyłam się, że znów przespałam tyle czasu, ale ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że jest ciepła woda. Nie spieszyłam się wiec, bo w tamtym momencie i tak nie chciało mi się spać. Pomyłam gąbeczkę do makijażu i butelkę na wodę. Wyczyściłam zęby nitką. Obcięłam paznokcie, bo wkurzało mnie już, że były takie długie. Umyłam się, ogoliłam nogi i wydepilowałam bikini. Czułam się fajnie, że wreszcie mogłam o siebie zadbać. Później jeszcze nasmarowałam skórę balsamem. Położyłam się i poczytałem trochę, tym razem na telefonie: "Moby Dick". 

Później już poszłam spać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89