24.10.2021 - Dzień 241

Niedziela, tak, niedziela po 

Rano obudził mnie budzik. Wczoraj zastanawiałam się, czy pojechać na giełdę i ostatecznie wyszło na to, że pojechaliśmy razem z rodzicami. Wstaliśmy rano, pomalowałam się tylko trochę, bo jedynie twarz i brwi. 

Dziś czułam się już dobrze. Nawet szczęśliwa. Dopóki nie przyszło mi do głowy, że wczoraj nie zrobiliśmy sobie żadnego zdjęcia. Strasznie zafiksowałam się na tej myśli i było mi potwornie smutno i przykro. Nie mogłam przestać o tym myśleć. 

Pojechaliśmy, a na zewnątrz była jeszcze spora mgła. 

Przeszliśmy całą giełdę, obie jej części i okazało się, że nie ma nic ciekawego. Ani butów, których szukałam ja, ani sukienki, której szukała mama. Dlatego szybko wróciliśmy do domu. to były bardzo szybkie zakupy. 

Zrobiliśmy jajecznicę i zjedliśmy ją. Oglądaliśmy do tego ostatnie dwa odcinki Squid Game. Podtrzymuję swoją opinię, że to bardzo fajny, ciekawy serial, do tego wciągający. 

Później pomalowałam się tak jak wczoraj, uczesałam i ubrałam we wczorajszą sukienkę. Zrobiliśmy sobie sporo zdjęć i bardzo się cieszę, że to zrobiliśmy. Poczułam się lepiej. 

Na obiad przygotowaliśmy pizzę. Był mały problem z wyrośnięciem ciasta, ale się udało. Kiedy ją robiliśmy, byłam już głodna i co chwilkę podbierałam kawałki kurczaka z patelni. Pizza wyszła naprawdę dobra. 

Zaczęliśmy oglądać nowy sezon serialu Ty. Zapowiada się bardzo dobrze. Będzie co oglądać. 

Kochaliśmy się, choć trochę popsuł mi się humor po południu. Wciąż przeżywałam to, że nie odbyło się to tak, jak bym chciała i ubolewałam nad tym, że pierścionek mi się nie podoba. Czułam, że coś straciłam. Szansę na coś wyjątkowego. Że chciałabym, żeby to był taki specjalny moment, a wszystko potoczyło się tak zwyczajnie. W dodatku nie czułam się po tym jakoś inaczej. 

Bolało mnie też to, że tak szybko wróciliśmy do codziennej rutyny. Myślałam, że będzie tak jakoś inaczej. A tu jest tak jak zwykle. 

Kiedy mój chłopak pojechał, rozmawiałam z mamą i wypytywała mnie o szczegóły oświadczymy. Opowiedziałam więc jej. Potem napisałam do moich przyjaciółek. Pochwaliłam im się. Zadzwoniłam też do brata, choć on już wiedział, bo mama mu wcześniej powiedziała. Ale miło było w końcu komuś o tym powiedzieć, podzielić się tym. Humor znacznie mi się poprawił. 

Im dłużej przyglądam się pierścionkowi, tym bardziej mi się podoba. Choć wciąż nie jest w moim stylu, chyba go zaakceptuję. Spodobało mi się, co mój chłopak powiedział. Że wybrał go, bo miał koronę, jak dla księżniczki. Chciałabym być jego księżniczką. 

Zadzwoniłam do chłopaka. Pogadaliśmy chwilkę. Wciąż nie powiedział o zaręczynach rodzicom. Troszkę mnie to smuci. 

Kupiłam sobie 3 gry na stronie gog. Razem wyszło niecałe 16 zł. Zobaczymy, czy będą w ogóle działać. Jutro będę musiała je pewnie zainstalować i rozgryźć jak to zrobić. 

Kupiłam również drugą sukienkę. Chyba będzie bardzo podobna do tej pierwszej. Ale to ta jest taka, jaką chciałam. No cóż, tutaj też przekonamy się jak przyjdzie i ją przymierzę. 

Więc to był pierwszy dzień, w którym byłam już nie dziewczyną, a narzeczoną. 

Nie czuję się inaczej. Czy to źle? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89