09.10.2021 - Dzień 227

Sobota

Wstałam późno, bo tak było mi przyjemnie, że nie miałam ochoty wstawać wcześniej. Nie żałuję ani trochę.

Niezbyt ucieszyła mnie informacja, że mój brat ma przyjechać ze swoimi dziećmi. Nie miałam ochoty z nimi siedzieć, chciałam odpocząć, porobić jakieś rzeczy dla siebie...

Akurat zaczęłam odkurzać na górze, gdy przyjechali. Zeszłam na dół i trochę z nimi pogadałam, potem mama z moim bratem pojechali do sklepu. Wzięli też mojego chrześniaka, bo zaczął płakać i nie dało się go uspokoić. Zostałam ze starszym bratankiem. On oglądał sobie bajkę w tv, a ja poszłam sprzątać na górze. Umyłam łazienkę i mama z bratem wrócili. Umyłam jeszcze podłogę na górze. Także przynajmniej jest czysto. No, w miarę, bo to były takie szybkie porządki.

Napisałam do chłopaka i odpisał mi, że będzie dopiero po 20. Także późno.

Miałam ochotę pójść ze starszym bratankiem na spacer, może nawet na plac zabaw, ale mama gotowała rosół i musiałam czekać, aż się ugotuje, żeby dzieci zjadły. Zrobiło się późno i chyba nic z tego nie będzie. A nawet faktycznie bym się z nim przeszła. :/

Martwię się, bo mają nocować u nas. Nie wiem jak to będzie. 

EDIT: nie było tak źle, chociaż czuję się już zmęczona. Mój chłopak jeszcze nie przyjechał i nie wiem czy przyjedzie, bo do późna robili coś w jego domu, remont tam trwa. Mój chrześniak już śpi, ale starszy bratanek wciąż nie i jest coraz bardziej męczący. Mam ochotę zaraz zrobić sobie łóżko i położyć się spać. Ech...

Mama wieczorem źle się poczuła. Bolał ją brzuch i wymiotowała. Właściwie nie wiadomo czemu. Bardzo jej współczuję. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89