30.10.2021 - Dzień 247

Sobota - Wesele Siostry Ciotecznej

Na 10:00 pojechałam z mamą do fryzjera, bo obie byłyśmy umówione na tę samą godzinę Zabrałam trochę swoich wsuwek, bo przypomniałam sobie, że fryzjerka ostatnim razem mówiła, żeby wziąć, jeśli mam.

O 12:00 byłam już w domu. Fryzura była ok, choć jak zrobiłam zdjęcie, to z tyłu średnio mi się podobała. Była bardzo prosta. Ale niech będzie. Pasowała do całości. 

Wyszykowałam się, tak, że byłam gotowa na czas. Udało mi się nawet nakleić sztuczne rzęsy, a makijaż wyszedł mi śliczny. Jedynie co nie było idealne, to moja kurtka. Szkoda, że nie miałam eleganckiego płaszcza. Żałowałam tego. 

W międzyczasie przyjechał mój chłopak. Spóźniony. Spieszył się i nawet nie zjadł kanapek, które mu przygotowałam. A sam chciał. 

W kościele wzruszyłam się, kiedy składali sobie przysięgę. K - moja siostra cioteczna - wyglądała prześlicznie. Miała piękną, błyszczącą suknie. Wyglądała w niej jak księżniczka. I nie miała welonu. Jedynie opaskę z błyszczących kamieni. Pasowała jej.

Przed kościołem złożyliśmy życzenia i wręczyliśmy koperty i prezenty, w naszym wypadku wino. Potem pojechaliśmy na salę. Trochę czekaliśmy, ale para młoda w końcu przyjechała. 

Obiad nie był zły. Chociaż okazałam się być mniej głodna, niż myślałam. Nie wiem czy to ze stresu, czy z innego powodu. 

Usadzono nas w kiepskim towarzystwie. Dobrze, że obok siedział brat z bratową. Było mi raźniej. 

Po obiedzie, na deser, był tort. Podobno teraz tak robią, ale ja doświadczyłam tego pierwszy raz. Zdziwiło mnie to. Ogólnie smakował ok. Zjadłam na pół z moim chłopakiem.

Sporo tańczyliśmy. Z moim chłopakiem przetańczyłam praktycznie całe wesele. O dziwo, buty mnie nie obtarły i byłam w nich do końca. Wiadomo, byłam zmęczona, bolały mnie stopy, a w domu odkryłam, że mam jeden bąbelek na podeszwie, ale tańczyłam w nich cały czas. Także okazały się być wygodne.

Naprawdę przetańczyliśmy całe wesele. Praktycznie większość piosenek. I fajnie nam się tak tańczyło. Zatańczyliśmy też dwa razy z moim bratem i bratową, i raz z siostrą cioteczną i jej mężem.

Zespół był ok. Grali w niej moi znajomi z orkiestry i słychać było, że naprawdę potrafią grać. Szkoda tylko, że było tak mało disco polo. Tak, naprawdę. Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale brakowało mi więcej kawałków disco polo. Nie wiem, czy taki mają repertuar, czy para młoda tak sobie zażyczyła, ale to był fakt. 

Zrobiliśmy sobie zdjęcia w foto budce. Jak zwykle jedną kopię wkleiliśmy do albumu i coś tam napisaliśmy. Drugą zabrałam do kolekcji. To najlepsze zdjęcia z foto budki, jakie zrobiliśmy do tej pory!

Był bar, można było napić się drinka, ale nie korzystaliśmy.

Przy jednym posiłku kelner pominął mojego chłopaka. Zwróciłam mu uwagę, powiedział, że zaraz doniesie. Nie doniósł. A mój chłopak stwierdził, że na razie nie jest głodny. Prze to i ja straciłam wtedy apetyt.

Dobry był krokiet z barszczem czerwonym.

Chciałam uciec z oczepin, ale K. ze starszą złapały mnie i chłopaka przy wyjściu. Niestety, musiałam barć udział.

Przy rzucaniu welonu, nie złapałam go. Mój chłopak potem nie brał udziału w rzucaniu muszką czy krawatem. 

Następna zabawa była dla panów. Taniec z gwiazdami. Panowie w parach tańczyli różne style, a para młoda oceniała ich i wskazywała kto ma odpaść. 

Następna była zabawa grupowa. Podzielono uczestników na grupę żeńską i męską. Pani młoda była dyrygentką żeńskiej, a pan młody męskiej. Śpiewaliśmy przyśpiewkę "I jo se musiała", wygrywał ten, kto śpiewał głośniej. Facetów było więcej i wygrali. 

Na szczęście to było tyle. 

Później wróciliśmy do tańczenia. Zostaliśmy praktycznie do końca imprezy, kiedy to zespół zaczął się już zbierać. Pożegnaliśmy się. Było fajnie. Chcieliśmy iść pieszo, ale po drodze spotkaliśmy ojca panny młodej i podwiózł nas do domu. 

W domu miłą niespodzianką było to, że była ciepła woda i mogliśmy się szybciutko umyć. Ale wcześniej, też szybciutko, kochaliśmy się. I to był nasz najlepszy seks od dawna. Co nie znaczy, że inne były złe. Po prostu już dano nie czułam się aż tak dobrze. 

Poszliśmy spać bardzo późno. Chyba była już 4:00.  


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89