01.10.2021 - Dzień 219
Piątek
Stresowałam się tym czy przyjdzie szefowa i jak to będzie. Przez większość dnia starałam się robić jak najwięcej, zwłaszcza te najważniejsze rzeczy, ale ostatnio praca nigdy się nie kończy. I ja niby nie mam co robić... ta,. jasne.
O 10:00 pojechałam z A. do klienta. Następnie pojechałyśmy do firmy, do innego klienta, potem jeszcze w dwa miejsca. Na końcu A. poszła do warzywniaka, który był zaraz obok parkingu i kupiła sobie sporo owoców. Ja kupiłam dwie gruszki. Potem wróciłyśmy do biura. W sumie wszystko zajęło nam godzinę więc króciutko biorąc pod uwagę to w ilu miejscach byłyśmy.
Popracowałyśmy trochę, a potem o 12:00 poszłyśmy coś zjeść. Później znowu do bura i praca. Już myślałyśmy, że szefowej nie będzie, a tu jakoś po 14:00, kiedy G. chciała się zbierać, bo teoretycznie powinnyśmy skończyć wcześniej za wczoraj, kiedy to zostałyśmy dłużej, pojawiła się.
Wolałabym, żeby jej nie było. Ale z drugiej strony chciałam to mieć to za sobą.
Najpierw chciała rozmawiać ze mną. Stresowałam się, czy mnie ochrzani, tak jak ostatnio przez telefon, ale nic takiego nie mówiła. Aż sama zaczęłam więcej mówić, ale w sumie to była krótka rozmowa. Powiedziała, że muszę wychodzić ze swoimi pomysłami, żeby ulepszyć moją pracę. Mówiła też o tym, że wkrótce dziewczyny zaczną wychodzić do klientów i że zostanę w biurze. Że będę musiała im pomagać. Ale nie potrafiła mi powiedzieć co dokładnie miałabym robić. Mówiła tylko, że musiałabym coś dla nich sprawdzać, wysyłać im, kontaktować się z księgowymi. Powiedziałam, że jeśli będę miała informacje o tym co robią, to powinnam sobie poradzić. Ale w sumie nie wiem, co miała dokładnie na myśli, więc dlatego tak powiedziałam. Powiedziałam tylko, że jak będę musiała kontaktować się z taką księgową, z jaką ostatnio G. miała do czynienia (ta księgowa jest z naszej firmy), to może być ciężko. Powiedziała, że nie powinnyśmy odbierać tego osobiście, a jej odpowiedziałam, że nie chodzi o to, że odbieramy to osobiście, tylko o współpracę w firmie. Coś tam zaczęła sobie gadać, a potem powiedziała, żebym teraz poprosiła G., żebyśmy nie marnowały czasu.
BTW, czy ja nie zasługuję na więcej czasu? Jak to, rozmowa ze mną to jego marnowanie? Po raz kolejny, jebać ją.
W każdym razie dostałam kasę, na którą umówiłyśmy się ostatnio. Przynajmniej tyle.
Ale nie mówiła nic o tym, co będzie niedługo, jak skończę staż. Ja też nie poruszyłam tego tematu. W sumie nie chciałam. Ale mogłam. W sumie teraz nie wiem na czym stoję. Wydawało mi się nawet, że podczas naszej rozmowy mówiła tak, jakby nie chciała o tym wspominać, bo nie ma zamiaru kontynuować ze mną współpracy.
Później przyszła pora na G. i na A. G. nie była zadowolona, poza tym wkurzała się, że szefowa przyszła tak późno, kiedy ona chciała wyjść.
W końcu G. zdecydowała, że im przerwiemy, bo robi się za późno. Weszłyśmy i rozmowa teraz była we 3 z nią. Ale w sumie też nie było mówione nic konkretnego. Mało się odzywałam, prawie wcale, ale nie było mówione nic, na co mogłabym się jakoś wypowiedzieć. Jedynie żałuję, że nie powiedziałam czegoś, jak A. mówiła o tym, że jesteśmy zespołem itd.
Czuję, że rozczarowałam je i mam wyrzuty sumienia. Naprawdę fatalnie się z tym czuję.
Wyszłam po 16:00, bo musiałam zaprosić ludzi na poniedziałek na szkolenie i utworzyć wydarzenia. Zeszło mi z tym długo. Ale miałam busa i nie musiałam długo na niego czekać, chociaż tyle.
W domu zjadłam ryż z warzywami i pooglądałam z mamą Historie wielkiej wagi i Ranczo. A potem poszłam spać.
Komentarze
Prześlij komentarz