07.10.2021 - Dzień 225
Czwartek
Wzięłam ze sobą rzeczy, gdybym zdecydowała się pójść na jogę, ale w końcu nie poszłam. G. nie szła, a A. miała jakieś spotkanie w przedszkolu i miała przyjechać dopiero później. Nie chciało mi się tyle czasu czekać samej. Dlatego normalnie pojechałam do domu.
Starałam się zrobić najwięcej i nadrobić rzeczy, żeby jutro mieć spokojny dzień wolny. Zrobiłam naprawdę dużo.
Nie poszłyśmy na obiad, bo A. zrobiła sałatkę. Ale jaką! Byłą przepyszna, dawno nie jadłam nic tak dobrego. Była tam mieszanka sałat, starta marchewka, ser feta, pieczony burak, prażone nasiona słonecznika i pini oraz sos musztardowo-miodowo-jakiś. Naprawdę, była cudowna. Muszę poprosić A. o przepis.
W domu jakoś zleciało, choć nie spałam wcześniej. Już nie mogę doczekać się mojego dnia wolnego.
Komentarze
Prześlij komentarz