16.02.2022 - Dzień 356

Środa

Udało mi się dowieźć sałatkę w całości. Tak jak chciałam, nie jechało dziś dużo osób, więc miałam szczęście. W dodatku wszystkim smakowała (mnie też) i została zjedzona praktycznie cała. Tylko troszeczkę zostało i przywiozłam ją do domu. Ale to dobrze, bo mama też chciała spróbować. Chociaż się martwiłam, nie była przesolona.

W pracy były dymy, że tak powiem. G. mówiła, że szefowa zadzwoniła do niej po 16:00, już po pracy i się na nią darła, bo klient nie wie, że jutro nie ma szkolenia. Tylko, że on tego szkolenia nie miał mieć i teraz, skąd on w ogóle wiedział, że było wstępnie planowane, skoro żadna z nas go o tym nie informowała? Oczywiście, okazało się, że to sprawka szefowej i że to ona namieszała, bo wysłała mu wstępną listę, kiedy wszystko było jeszcze na etapie planowania. Tak się nie robi. 

G. się wkurzyła i nie dziwię się jej. A. wkurzyła się za to później. Miały dzisiaj we dwie wychodzić do klientów, tylko że nie dostały żadnych konkretów. A. zapomniała upomnieć się wczoraj u szefa o nie. Zadzwoniła do szefowej i ta... miała do niej wielkie pretensje, że nie napisała do szefa wczoraj, tylko dzisiaj. A w ogóle to powinna napisać tydzień wcześniej. Tylko że wtedy jeszcze nie planowały dziś wyjścia. W końcu napisała rano do szefa i odpisał jej, tylko że nic konkretnego w tej odpowiedzi nie było. I dalej dziewczyny nie wiedzą, co miałyby powiedzieć klientom i jak zachęcić ich do zapisania się na szkolenia. 

Także A. i G. się wkurzyły, i to porządnie. Wkurzyło je to, jak zostały przez szefową potraktowane, jak się do nich zwracała. Wkurzyło je, że traktowała je tak bez szacunku. I tutaj też się im nie dziwię, że mają o to pretensje i są złe. Martwi mnie tylko, że znowu mówią o odejściu...

Szefowa nie pojawiła się w biurze. Chyba wyczuła napięcie i to, jak bardzo się dziewczyny wkurwiły. Podjechała tylko na chwilę i przed budynkiem przekazała mi dokumenty. 

M. jutro nie będzie, w piątek również. Nie ma jutro szkolenia, więc nie będę musiała nic organizować, ale szkoda, że jej nie będzie, bo jednak fajnie było we czwórkę. 

Mama dziś miała wolne i zrobiła obiad. Bardzo dobry. Pałki z kurczaka z piekarnika, do tego dwie surówki i kasza kuskus. Bardzo smakowała mi ta kasza kuskus polana sosem/tłuszczem z mięsa. Pycha. 

Zdrzemnęłam się półtora godzinki. Bolała mnie głowa i tak dziwnie się czułam. 

Zrobiłam zamówienie w drogerii internetowej. Zaczęło się od tego, że zobaczyłam, że jest promocja na mój krem do twarzy. A i tka od kilku dni zbierałam się, żeby go zamówić. Tam kosztował znacznie taniej w tej promocji, więc nie chciałam czekać aż znowu mi podniosą cenę. Ale skoro już zamawiam krem i muszę płacić za przesyłkę, to pomyślałam, że zamówię jeszcze coś, co jest mi potrzebne. Pomyślałam, że wypróbuję suchy szampon. Zawsze chciałam to zrobić, więc czczemu nie. Później stwierdziłam, że czemu nie zamówić pudru i podkładu, skoro niedługo znów będę musiała to zrobić. A tak będzie zapas. No i ostatnio świetnie korzysta mi się z kredki do brwi, a została resztka... Kończy mi się również korektor, więc jego też dodałam do koszyka. I tak się uzbierało. Ale teraz nie powinnam przez dłuższy czas zamawiać takich makijażowych rzeczy. 

Mało dziś pisałam z chłopakiem, ale pisałam. Też mówił, że sporo się narobił tego dnia. Niech odpoczywa sobie Misiu. 

Dziś wygląda na to, że pójdę spać później. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89