13.02.2022 - Dzień 353
Niedziela
Choć dziwnie się zaczęła. W nocy, kiedy kładliśmy się już spać, mój chłopak poszedł do łazienki. Długo go nie było. Ja leżałam i próbowałam zasnąć, ale jakoś nie mogłam. W końcu przysnęłam, ale on wrócił, zabrał koc i poduszkę i poszedł do pokoju obok. Nie wiedziałam o co chodzi, co się dzieje. Poszłam za nim i zapytałam, czemu tam poszedł. Powiedział, że nie może zasnąć, wierci się i nie chce mnie budzić, czy tam przeszkadzać w spaniu. Nie chciałam się z nim kłócić, choć dla mnie to było głupie. Bo wolałabym, żeby był obok, nawet jeśli by się wiercił i nie mogłabym spać. Ale no nie chciałam już tak w nocy tego roztrząsać. Poszłam się położyć i długo nie mogłam zasnąć, czułam się jakoś dziwnie. Zaniepokojona, jakaś zdenerwowana, przestraszona... Byłam strasznie niespokojna, wydawało mi się nawet, że chyba znów mam gorączkę, ale dotknęłam czoła i nie było nawet trochę cieplejsze niż normalnie. W końcu jakoś zasnęłam, ale naprawdę długo się męczyłam.
Rano obudziłam się i stwierdziłam, że mój chłopak nie wrócił do łóżka, całą noc spędził tam. Było mi smutno, naprawdę. Czekałam aż przyjdzie, nie chciałam iść do niego pierwsza... Już myślałam, że nie przyjdzie, nawet napisałam mu wiadomość na messengerze. Ale przyszedł.
Później już było lepiej. Zjedliśmy jajecznicę i była dziś naprawdę pyszna. Trochę wcześniej przykro mi się zrobiło, bo dziwnie skomentował mój strój. Powiedziałam mu później o tym.
Oglądaliśmy dokument na Netfixie (bo już działa jakimś cudem) o Oszuście z Tindera. Muszę przyznać, że był bardzo ciekawy i wciągający. Jak na dokument, choć rzadko je oglądał, zainteresował mnie. Bardzo współczułam oszukanym przez tego typa kobietom i nie mogę zrozumieć jakim cudem otrzymał on tak niską karę...
Później oglądaliśmy też Fargo.
Przygotowaliśmy obiad. Ja ziemniaki, mój chłopak kotlety. Ale smażeniem zajęła się mama, kiedy wrócili z tatą z przejażdżki.
No i tak sobie siedzieliśmy w domu. Było miło, mimo wszystko.
Aż nie chciałam się z nim rozstawać, kiedy musiał jechać. Jak pojechał, już tęskniłam.
Przed chwilą umyłam się i pomalowałam paznokcie. Przygotowałam też wszystko na jutro. Stresuję się tym. Martwię się, co będzie. Muszę przyznać, że A. ostatnio mnie nastraszyła i boję się, co szefowa znowu wymyśli i jak się będzie zachowywać. Mam nadzieję, że mimo tego będzie dobrze i jakoś przetrwam jutrzejszy dzień.
Komentarze
Prześlij komentarz