30.03.2021 - Dzień 34
Wstałam wcześniej, wreszcie!
Wczoraj poprosiłam mamę, żeby obudziła mnie rano. Ale w sumie obudziłam się jeszcze wcześniej niż ona i czułam się strasznie niespokojna. Czuwałam. Niby leżałam, ale w takim półśnie, że już nie wypoczywałam, tylko tak czekałam aż zadzwoni mi budzik. Także nawet bez jej pomocy wstałabym sama. Prawdopodobnie, bo pewności nie mam. Zastanawiam się jednak skąd ten niepokój? A może właśnie przez to, że ją o to poprosiłam go czułam? Ciekawe. W każdym razie udało mi się wstać dzisiaj jakoś po ósmej, także tak jak chciałabym wstawać codziennie.
Zjadłam śniadanie, posłuchałam porannej playlisty, obejrzałam coś fajnego na YT. W międzyczasie wreszcie słuchałam też trochę nowej EP-ki Seleny, bo wcześniej czułam się źle z tym, że ją słucham, bo wstawałam późno (wiem, ma to sens). A dzisiaj słuchało mi się jej świetnie i z satysfakcją.
Potem poszłam z mamą do sklepu. Po drodze wstąpiła jeszcze do banku. Następnie zrobiłyśmy zakupy, ja kupiłam sobie żel pod prysznic truskawkowy i moją ulubioną zieloną herbatę o smaku ananasowym, także mam już zapas i nie muszę się martwić.
Kiedy wróciłyśmy do domu, mama zabrała się za robienie pizzy na obiad. Ja trochę pomogłam obierając pieczarki. Uprałam też część swoich rzeczy, także powoli realizuję mój plan sprzątania. Umyłam jeszcze trochę ściany w kuchni i na korytarzu magiczną gąbką, pokazałam też mamie jej możliwości. W dalszym ciągu chcę kupić ich więcej.
Tak sobie myślę, że nic się nie stanie, jeśli nie uda mi się go do końca zrealizować. Świat się nie zawali. Będę się starała zrobić jak najwięcej, ale nic na siłę.
Obejrzałam razem z mamą film "#ALIVE" na Netflixie. Bardzo fajny, koreański horror o zombie. Dawno nie oglądałam już takiego ciekawego filmu w tej tematyce, także naprawdę mi się podobał. Nawet jeśli przez większość filmu poznaliśmy zaledwie 3 postacie, nie licząc hordy zombie. Nie przeszkadzało mi też to, że był z napisami. Jestem do nich przyzwyczajona.
Umyłam niektóre pudełka, niektóre dostosowałam do swoich potrzeb, teraz jedynie muszę pomyśleć co do nich włożyć i gdzie je postawić. To może być największy problem. Szkoda też, że z tych, w których pokładałam największe nadzieje, jest logo, którego nie mogę usunąć, bo nie jest naklejone tylko jakoś tak namalowane. Spróbuję może jutro zmyć je zmywaczem do paznokci lub acetonem (dosłownie teraz, gdy to piszę, wpadłam na ten pomysł). To może się udać! Zdjęłam też lampki, które wisiały w pokoju i wyczyściłam kominek z wosku. Lampki schowałam, a o kominku jeszcze pomyślę. Może jeszcze będę miała ochotę zapalić sobie jakiś wosk?
Później już nie wiedziałam, czy coś robić, czy nie, dlatego zaczęłam oglądać ostatni sezon Teen Wolfa. Zaczął się o wiele lepiej niż poprzedni, a historia jest bardzo wciągająca. Zapowiada się świetny sezon!
Jejciu, czuję się już zmęczona. Za chwilkę pójdę się już umyć. Poczytam przed snem, jeśli tylko nie będę za bardzo senna.
W planach na najbliższe dni mam też to, żeby przejść się do Floriny, ale nie wiem, czy mi się to uda.
Komentarze
Prześlij komentarz