28.03.2021 - Dzień 32

Niedziela, samotna tak jak sobota

Wciąż czułam się dziwnie bez mojego chłopaka. Wstałam późno, a w niedzielę zawsze wstajemy maksymalnie o 9:00, choć najczęściej jakoś po 8:00. Nie zrobiłam też sobie jajecznicy, bo to nie miałoby sensu jeść jej tak samej, nie smakowałaby tak dobrze. Ech...

Oglądałam na YT dwa pierwsze odcinki dokumentu o Demi Lovato. Lubię jej piosenki i współczuję jej tego co przeszła. To musiało być naprawdę ciężkie. Jednak choć staram się, nie do końca potrafię zrozumieć jej zachowanie. W każdym razie życzę jej szczęścia i wszystkiego co najlepsze, bo dziewczyna naprawdę wiele przeszła i zasługuje na spokój. Czekam też na kolejne części dokumentu, które mają wyjść za kilka dni. 

Zrobiłam sobie makijaż, jaki chciałam ostatnio wypróbować (z różową kreską) i porobiłam mu kilka zdjęć. Wysłałam je do chłopaka i powiedział, że wyglądam ładnie, co mnie bardzo ucieszyło. Sama też byłam nim zachwycona, bo był taki wesoły, wiosenny i świeży. Poza tym fajnie było się pomalować, bo dawno tego ni robiłam i miałam na to ochotę. Mały powiew normalności. 

Po wczorajszej maseczce oczyszczającej z węglem aktywnym mam dzisiaj okropną cerę. Wieczorem byłam zadowolona, wyglądało na to, że ładnie oczyściła mi pory i wszystko będzie dobrze. Miałam nawet zamiar dodać jej do spisu maseczek, które mi służą. Po wstaniu okazało się, że nie jest tak dobrze, jak myślałam, zauważyłam też jakieś dziwne plamki. Już się przestraszyłam, że znowu mam jakieś uczulenie jak kiedyś. Na szczęście chyba nie wysypało mnie jak wtedy. Dowiem się, jak zmyję makijaż. Widocznie mi nie służy, bo ostatnio wydaje mi się, że miałam lepszą cerę. 

Wczoraj udało mi się skończyć czytać książkę Kinga i Petera Strauba "Czarny Dom". Była to kontynuacja "Talizmanu", który bardzo mi się podobał i dobrze go wspominam. Za to drugą częścią bardzo się rozczarowałam. Nie chce mi się wymyślać nowej opinii, więc skopiuję tę, którą napisałam na LC:
Muszę przyznać, że trochę zawiodłam się na tej kontynuacji. "Talizman" bardzo dobrze mi się czytało i do tej pory pamiętam, jak wciągnęłam się w tamtą historię.
"Czarny Dom" natomiast gdzieś tak do połowy był bardzo męczący, rozwleczony, ciężko mi było wgryźć się w fabułę. Dopiero w 3 części wszystko przyspieszyło a ja zaczęłam śledzić ją z większą przyjemnością. Dalszy ciąg już bardzo mi się podobał, jednak znów zakończenie i najważniejsze wydarzenia, to, do czego wszystko się sprowadzało, przebiegło zbyt szybko i zostało opisane jakby pobieżnie. Lecz znów sam pomysł na końcówkę odebrałam bardzo pozytywnie. Mam więc mieszane uczucia. 

Zaczęłam czytać kolejną książkę Kinga, którą wypożyczyłam ostatnim razem z biblioteki i ta zapowiada się naprawdę obiecująco. Nie ma takiej dziwnej narracji jak tamta. Chciałabym ją przeczytać jak najszybciej, najlepiej do końca marca, ale to raczej niemożliwe. Dlatego mogłabym się postarać, żeby to zrobić do Wielkanocy. Po tym mam zamiar uruchomić kod na darmowy abonamet na miesiąc na empik go. Już nawet poszukałam paru książek, które chętnie bym przeczytała. 

Próbowałam dzisiaj trochę pisać. Mam nowy pomysł co do tego opowiadania, które kiedyś wymyśliłam. Myślę, że to mu nada życia i dzięki temu będzie ciekawiej. Jak na razie napisałam stronę (nawet niecałą), ale ważne, że ruszyłam z miejsca. Przed tym w końcu nie miałam nic. 

I tak minęła mi niedziela. Bardzo szybko, naprawdę, przeleciała jak z bicza strzelił. 

(Dzwonił do mnie mój były, a właściwie chłopak, którego kiedyś poznałam na Badoo i z którym spotkałam się kilka razy. Zadzwonił raz, ale nie odebrałam ani nie odrzuciłam, po prostu zignorowałam połączenie. Zaraz zadzwonił znowu, a ja zrobiłam to samo. Nie wiem co chciał mi powiedzieć, o czym porozmawiać, ale stwierdziłam, że cokolwiek by to nie było, nie chcę z nim rozmawiać)

Pora spać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89