19.03.2021 - Dzień 23
Zdobyłam ramkę!
Obudziłam się dosyć zdziwiona, że nie mam takich zakwasów, jak się spodziewałam i mogę normalnie funkcjonować. Nie jest tak że nic nie czuję, bo czuję, ale naprawdę, jest znacznie lepiej niż się obawiałam.
Zdecydowałam się jednak pojechać do miasta, busa miałam o 12:40. Zdążyłam spokojnie zjeść śniadanie, pomalować się i nawet obejrzeć jakiś filmik na YT. Oprócz tego wysłałam też na snapie (pierwszy raz od baaardzo dawna) zdjęcia konia i basenu moim przyjaciółkom, bo wczoraj ta jedna z nich wspomniała, że nic im nie wysyłam. Jeśli o tym nie zapomnę, to postaram się teraz regularnie sprawdzać snapchat i co jakiś czas coś wysyłać.
Kiedy przyjechałam do miasta (w busie cały czas miałam założoną maseczkę, bo jednak trochę i na mnie podziałała ta liczba zakażonych - ponad 25K) , od razu ruszyłam do galerii. Myślałam, że będzie strasznie dużo ludzi, ogromne kolejki i ciężko będzie się gdziekolwiek wcisnąć, ze względu na to, że od jutra robią kolejny lockdown (covid i te sprawy). Ale wcale tak nie było. Raczej tak, jak zwykle. Co dla mnie było wielkim plusem, bo chciałam szybko załatwić to, po co się tam wybrałam.
Kiedy tylko weszłam do środka, od razu skierowałam się do Pepco. Tam natychmiast namierzyłam ramki i z 10 minut zastanawiałam się, którą wybrać, bo były dwa wzory spełniające moje oczekiwania. Ale jako że to poważna sprawa, pozwoliłam sobie na dłuższe rozmyślania. Wreszcie zdecydowałam się na srebrną zamiast białej, bo bardziej mi się spodobała. Biała wyglądała na strasznie "plastikową" i taką tandetną jak na prezent (choć do swojego pokoju mogłabym taką kupić). Pochodziłam jeszcze troch po sklepie i wzięłam jeszcze pojedynczą ramkę dla nie (w końcu wywołałam tyle zdjęć, mogłabym jakieś wystawić) i papier kolorowy do pakowania, bo pomyślałam, że może zapakuję to wszystko, żeby ładnie wyglądało.
Po tym jak wyszłam z Pepco, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaliczyła toalety. Następnie weszłam jeszcze do Dealz i tam kupiłam jakieś ciastka, które dorzucę do prezentu, żeby było coś na słodko. Jeszcze trochę się powłóczyłam a w międzyczasie napisałam do taty i umówiłam się z nim, żeby podjechał po mnie jak będzie wracał z pracy. Dzięki temu nie musiałam iść z wielką i delikatną ramką na dworzec i jechać z nią busem, choć o dziwo, zmieściła się do mojej torby.
W domu odgrzałam sobie zupę z wczoraj. Jak dobrze, że jeszcze zostało jej trochę, bo nie chciałoby mi się gotować czegokolwiek, nawet parówek. Poza tym wciąż była smaczna (nawet grzanki zostały!). Co na pewno nie dziwi, oglądałam dalej Teen Wolfa i czekałam aż przed 18:00 tata pojedzie odebrać mamę z pracy. Kiedy pojechał, ja szybko się przebrałam i poszłam odebrać paczkę z paczkomatu. Nie chciałam, żeby rodzice widzieli, że coś sobie znowu zamówiłam, bo nie chciałam im mówić, co zamówiłam.
Koło paczkomatu spotkałam kolegę z podstawówki. Powiedziałam mu "cześć" a on odpowiedział, więc miło i więcej rozmowy nie potrzebowałam. Tak nawiasem mówiąc, niewiele się zmienił.
Szybko dotarłam z paczką do domu, którą tym razem musiałam nieść w rękach, bo nie zmieściła się do torby. Otworzyłam ją z należytą czcią i ostrożnie obejrzałam zawartość. Wszystko przyszło świetnie zapakowane. Jednak w Empiku potrafią pakować przesyłki, żeby się nie zniszczyły, nie to, co inni, np. tacy sprzedawcy na allegro. No, ale wracając do paczki, książka okazała się być normalnych rozmiarów, choć myślałam, że to wydanie kieszonkowe. Ale to zdecydowanie lepiej! Wcale nie przepadam za tymi kieszonkowymi, bo mają małą czcionkę. Puzzle na obrazku na pudełku wydają się bardzo kolorowe i aż nie mogę się doczekać poniedziałku, kiedy to planuję je sobie układać, słuchając jakiegoś podcastu (dokładnie to podcastu z Red Lipstic Monster, którego jeszcze nie skończyłam). Tylko ten weekend musi minąć, oby szybko.
Na koniec zostawiłam sobie płytę Seleny Gomez "Revelacion". Nawet umyłam wcześniej ręce, zanim zdjęłam z niego folię. Na żywo wygląda wspaniale. Okładka jest w czerwonych barwach, za to w środku, płyta, jest niebieska. Od razu zabrałam się oglądanie książeczki i trochę szkoda, że nie ma tam tekstów piosenek (choć w Rare czy Revival też nie było). Zdjęcia są bardzo ładne, Selena wygląda ślicznie, chociaż muszę przyznać, że te w innych trochę bardziej mi się podobają. Najbardziej chyba w Revival. Ale i tak bardzo cieszę się, że ją mam. W dzieciństwie zawsze marzyłam o tym, żeby mieć własną kolekcję płyt moich ulubionych zespołów. I choć wtedy miałam na myśli zupełnie inne zespoły, których teraz już nie słucham, ale nadal lubię ich piosenki i mam do niech ogromny sentyment, to jestem szczęśliwa, że mogę spełnić to marzenie choć w taki sposób. Raczej nie jestem w stanie kupować każdej płyty mojego ulubionego wykonawcy, ale fajnie, że mam chociaż te kilka płyt Seleny.
Gdybym mogła kupić inne, to pewnie wybrałabym: Marinę, Lanę del Rey, sanah, Taylor Swift, Foxes, Melanie Martinez i może Halsey. Chociaż jest jeszcze o wiele więcej piosenkarek, które uwielbiam. Znalazłyby się też jakieś zespoły i piosenkarze. No i jeszcze paru kpopowych wykonawców.
Jutro planuję wybrać zdjęcia, włożyć je do ramki i wręczyć wreszcie chłopakowi prezent z okazji rocznicy. Oprócz tego czeka mnie sprzątanie, bo to sobota. Może wybiorę też jakieś zdjęcie i włożę do tej pojedynczej ramki, którą kupiłam. Mam już nawet pomysł, gdzie ją postawić. A co do tej zniszczonej, to żeby jej użyć, najpierw muszę kupić białą taśmę izolacyjną i ją skleić.
Wieczorem rozmawiałam jeszcze chwilę przez telefon z moim chłopakiem. Nie bardzo miałam na to ochotę, bo byłam zmęczona, on też z resztą był. No ale pogadaliśmy chwilę. Jutro ma przyjechać do mnie koło 17.
Chyba nie mam ochoty czytać. Może kilka stron na telefonie, ale chociaż podoba mi się ta książka Kinga, którą mam obecnie, to jakoś nie znajduję czasu, żeby tak usiąść i wczuć się w nią bardziej. Może w przyszłym tygodniu się uda. W tym się wiele dzieje.
Komentarze
Prześlij komentarz