22.03.2021 - Dzień 26

Poniedziałkowy zastój

Pierwsza połowa dnia była dziś dosyć nudna. Wstałam, potem zjadłam moje typowe śniadanie, oglądałam YT. Próbowałam wymyślić co przygotować na obiad, ale w końcu się poddałam. Nie miałam pomysłu i ochoty na gotowanie. Poza tym, mieliśmy trochę jedzenia z urodzin, które wczoraj podarował nam brat. Przez to tym bardziej nie czułam potrzeby, żeby coś przyrządzić. 

Tata wybrał się do fotografa, bo musiał zrobić zdjęcia do dowodu. Muszę przyznać, że choć te zdjęcia teraz wyglądają kiepsko, to on wyszedł całkiem ok. Poza tym, to uświadomiło mi, że ja również muszę wymienić dowód w przyszłym roku. 

Trochę pokręciłam się po domu, coś tam poukładałam, dałam Sarze jej karmę (zauważyłam ostatnio, że Sara ma łyse miejsce przy uszku; poza tym chyba zaczyna zmieniać sierść na wiosnę, bo coraz więcej jej gubi). Z jednej strony chciałam coś zrobić, z drugiej nie mogłam się za nic zabrać. Szybko się zniechęcałam, odwlekałam. Czułam się taka rozkojarzona, nie wiedziałam co powinnam robić, chociaż czułam, że coś bym chciała. Nie miałam jednak większej motywacji do niczego.

Obejrzałam kilka odcinków Teen Wolfa i wyczekiwałam 18:00, bo dzisiaj znowu wybierałam się na fitness z przyjaciółką. Pojechałyśmy, tak, jak się umówiłyśmy. Tym razem na zajęciach był pilates. Nie czułam się tak zmęczona po nim jak po ostatnim treningu, ale podczas wykonywania ćwiczeń było ciężko, czułam, że momentami mięśnie odmawiają mi posłuszeństwa, są za słabe. Najgorzej z mięśniami brzucha, chociaż z resztą też nie jest za dobrze. Ale nie poddawałam się, próbowałam robić, co mogłam i ile byłam w stanie. Na pewno nie spociłam się zbytnio, ale mimo wszystko zmęczyłam. Mimo tego wyszłam stamtąd zadowolona.

W czwartek mają odbyć się następne zajęcia, ale prawdopodobnie moja przyjaciółka na nie nie pójdzie. A ja nie mam ochoty sama tam jechać, więc wydaje mi się, że po prostu na nie nie pójdę. 

Jedna rzecz była dzisiaj dosyć dziwna. Choć może nie dziwna, bo czasem mi się to jednak zdarza co jakiś czas, więc nie mogę powiedzieć, że jest to coś niezwykłego. Mimo wszystko, czuję się z tym nieco niepewnie. Obudziłam się rano i byłam bardzo napalona (w sumie wieczorem, kiedy się kładłam, już to czułam). Postarałam się coś z tym zrobić i było lepiej, ale później, po południu, znowu przyszło. Teraz też znów to czuję. Szkoda, że nie czułam się tak, kiedy był mój chłopak. Wtedy można by to wykorzystać w ciekawy sposób. 

I tak minął dzień. Piszę ten wpis i właśnie mam zamiar pójść się umyć, a potem położyć się i troszkę poczytać, jeśli nie będę zbyt śpiąca. Jutro kolejny dzień, może też uda mi się zrobić coś fajnego. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89