08.03.2021 - Dzień 12
Dzień kobiet - to był dobry dzień!
Wstałam chyba 6:15, czy chwilę później. Nie było z tym tak źle, jak myślałam. Dałam radę i czułam się nie najgorzej. Razem z chłopakiem zjedliśmy śniadanie, a ja zrobiłam sobie makijaż i włosy. Zeszło mi z tym dłużej niż zaplanowałam, przez co trochę spóźniliśmy się do ortodonty. Mój chłopak zadzwonił tam wcześniej i poinformował, że się chwilę spóźni, także nie było problemów. Ale muszę przyznać, że podczas jazdy wszystko szło nie po naszej myśli. A to przeciągano ciężarówkę w poprzek drogi i musieliśmy stać i czekać, a to jechaliśmy za jakimś samochodem, który strasznie się wlókł, a na koniec jeszcze był straszny korek na pewnym odcinku. Najważniejsze jednak, że dojechaliśmy bezpiecznie.
Po wizycie u ortodonty wstąpiliśmy do Biedronki i okazało się, że mój chłopak musi już wracać, bo jednak szedł do pracy (a miał nie iść). Podrzucił mnie na dworzec, a ja tam jeszcze godzinkę poczekałam, zanim poszłam na swoją wizytę u dentysty. Nie było źle, bo poczytałam książki, które mam na telefonie w aplikacji. Naprawdę, było warto zapłacić za to i jeśli jeszcze będzie dostępny ten abonament, który mam teraz, to go wykupię.
U dentysty oczywiście jak to bywa teraz, musiałam wypełnić formularz o Covid. Później udałam się do poczekalni, ale nie czekałam długo. Siedziałam może z 5 minut i zaraz drzwi się otworzyły, po czym poproszono mnie do środka. To był inny dentysta niż ostatnio (u którego wyrywałam zęby, jeszcze przed założeniem aparatu), choć poszłam do tej samej przychodni. Usiadłam na fotelu, obejrzał mi zęby. Powiedział, że są bardzo ładne, co mnie ogromnie ucieszyło. Ja natomiast poinformowałam go o tej plamce, o którą tak się martwiłam. Okazało się, że to nie próchnica, czego się bałam, a jedynie przebarwienie, które usunął mi w kilka sekund.
Jedyną rzeczą, na którą zwrócił mi uwagę, był niewielki ubytek na dolnej, lewej szóstce (plus przebarwienie między 5 a 6 prawą u dołu, ale na razie nie kwalifikuje się, żeby coś z nim zrobić). Zgodziłam się, by od razu się nim zajął i myślę, że dobrze zrobiła. Nie bolało, nie miałam znieczulenia, ale nawet nic nie poczułam. Bardziej nieprzyjemne było to zdejmowanie aparatu ostatnio. Szybko skończył i wyszło fajnie, w ogóle nie widać, że było tam coś robione, co również bardzo mnie cieszy. Na koniec zapytałam, kiedy mam przyjść na kolejną kontrolę, a on powiedział, że tak do roku. Na pewno się pojawię. Muszę teraz dbać o zęby, bo bardzo chcę, żeby służyły mi jak najdłużej.
Busa do domu miałam o 12.10, więc wstąpiłam jeszcze do Rossmana, aby kupić dla mamy żel, o który mnie prosiła. Przy okazji kupiłam też dwie maseczki do twarzy w promocji, ale tym razem takie zwykłe, oczyszczające i nie w płachcie. Na dworcu poczytałam sobie jeszcze.
Mama miała dzisiaj wolne, więc była w domu. Kiedy wróciłam, właśnie wybierała się do fryzjera. Byłam już głodna, więc ugotowałam pyzy, które znalazłam w zamrażalniku i odgrzałam do nich mięso z wczoraj. Miałam sporą ochotę na mięso, więc wszystko mi smakowało. Do obiadu obejrzałam odcinek Teen Wolfa, ale jakoś nie mogłam się skupić, ciągle coś mnie odciągało. A to Sara - mój piesek, a właściwie suczka, prosiła żeby go wypuścić na dwór, potem wpuścić, a to herbata się zagotowała, a to ktoś napisał na Messengarze. Ale głównie czułam, że jestem zmęczona i chce mi się spać, dlatego kiedy skończyłam oglądać odcinek, położyłam się na drzemkę. Spałam dosyć długo, bo ze 3 godziny, ale czułam już takie fizyczne zmęczenie, więc wiedziałam, że nie ma sensu i lepiej odpocząć.
W ogóle, dziś był Dzień Kobiet. Chłopak złożył mi życzenia, ale czekoladki dostałam od niego już w sobotę. Za to dostałam dzisiaj bombonierkę od taty, co mnie bardzo zdziwiło, bo zazwyczaj nie pamięta o takich okazjach, albo po prostu nic z tym nie robi. W każdym razie to było bardzo miłe. Mama dostała od niego takiego ładnego kwiatka w doniczce. Widziałam, że jej się podobał.
Po przebudzeniu poszłam pogadać z mamą i zobaczyć jej fryzurę, bo zdążyła wrócić od fryzjera. Potem zadzwoniłam do brata, który dzisiaj dostał szczepionkę na Covid - pierwszą dawkę. Chciałam dowiedzieć się, jak się czuje. Mówił, że ogólnie dobrze, tylko jest osłabiony i jest mu trochę zimno. Mam nadzieję, że nic więcej mu się nie bezie działo i dobrze zniesie tę szczepionkę. Zrobiłam sobie kolację, zjadłam ją, a potem rozmawiałam przez telefon z chłopakiem. Opowiedziałam mu o wszystkim, co się dzisiaj działo, odkąd on pojechał do siebie: głównie o mojej wizycie u dentysty. On opowiadał mi, jak było w pracy.
I tak oto minął kolejny dzień. Cieszę się, że z moimi zębami już w porządku i nie mam próchnicy, czego tak bardzo się obawiałam. Fajnie było wyrwać się z domu, pojechać do miasta i poprzebywać wśród ludzi. Miałam dzisiaj bardzo dobry humor i myślę, że ten dzień był udany, a przynajmniej czułam się dziś dobrze :)
Komentarze
Prześlij komentarz