31.03.2021 - Dzień 35
Uzależnienie od słodyczy
Wstałam po 9:00, także całkiem nieźle. Jest nawet ok. To jeszcze znośna pora. Później oczywiście zjadłam śniadanie i oglądałam YT. Dzisiaj była naprawdę ładna pogoda, na zewnątrz prawie 20 stopni, do tego słońce. Otworzyłam okna, żeby troszkę przewietrzyć w domu. Szkoda, że w piątek ta pogoda już ma się popsuć, bo jak na razie jeszcze nie udało mi się odczuć wiosny.
Strasznie wkręciłam się w oglądanie reakcji na teledyski rapera Mata, chociaż za rapem nie przepadam. Ale jego, muszę przyznać, naprawdę lubię. Chyba posłucham nawet więcej jego utworów.
Później zrobiłam pranie białych rzeczy. Ugotowałam ryż po chińsku na obiad, a następnie uprałam jeszcze koc, także jutro wezmę się jeszcze za szaro-kolorowe i już na razie będę miała poprane rzeczy. Jedynie w piątek lub sobotę włączę jeszcze dywaniki lub szmatki, ale to już inna sprawa.
Oglądałam Teen Wolfa. Po obiedzie czułam się jakaś taka "nienasycona". To jest najgorsze uczucie, bo nie chodzi o to, że jest się głodnym, ale wciąż się myśli o tym, że coś by się zjadło. Tylko też nie wiadomo co. Próbowałam się opierać, ale wciąż to czułam. Odkryłam, że ciągnie mnie do słodkiego. W końcu zjadłam 4 Rafaello, 2 Merci i 2 ciasteczka jeżyki (pomyślałam, że jeśli i tak już zjadłam coś słodkiego, to zjem więcej, na tyle, żeby poczuć nasycenie i się nie ograniczałam). I znów nici z mojego postanowienia o nie jedzeniu słodyczy. Wczoraj udało mi się powstrzymać, a dzisiaj już nie... Tak sobie myślę, że słodycze uzależniają tak samo jak narkotyki. No bo co czują ci ludzie, którzy są od nich uzależnieni? Jakąś nieopisaną potrzebę sięgnięcia po nie. Ze słodyczami mam podobnie. Czuję, że muszę zjeść coś słodkiego, inaczej wciąż będę o tym myśleć i myśleć. Czy to nie praktycznie to samo? A tak naprawdę i jedno i drugie nie przynosi niczego dobrego. Trzeba naprawdę silnej woli, żeby się powstrzymać, a mnie jak widać jej zabrakło.
Wczoraj skończyłam czytać: "Sztuka prostego życia" Shunmyo Masuno. Był to poradnik, dzięki któremu miałam dowiedzieć się jak żyć w spokoju i radości. Nie jestem pewna, czy się tego dowiedziałam, te rady były raczej dosyć uniwersalne i powszechnie znane. Nie było też zbyt wielu wskazówek jak konkretnie wcielić je w życie. Mimo tego czytało mi się ją dobrze. Starałam się czytać po 2-3 rady jednego dnia, żeby bardziej móc się nad nimi zastanowić. I prawdę mówiąc, skłoniły mnie do refleksji. Także jestem pozytywnie nastawiona po jej zakończeniu.
Chciałabym położyć się dziś wcześniej. Plan jest taki, że obejrzę jeszcze jeden odcinek Teen Wolfa, a później pójdę się myć. Zrobię sobie maseczkę w płachcie, zmyję resztki lakieru z paznokci. Poczytam troszkę i zagram chwilkę w MyCafe, czyli moją ulubioną gierkę na telefon. No i tyle. Następnie już spać.
Komentarze
Prześlij komentarz