06.03.2021 - Dzień 10
Miesiączka, kocham miesiączkę!
Nie piałam o tym wczoraj, ani przed wczoraj, bo nawet nie chciałam o tym myśleć, bo byłam za bardzo przerażona. Ale powinnam dostać okres we wtorek, a tutaj wciąż go nie miałam. Bałam się już najgorszego, ale na szczęście, choć już niemal straciłam nadzieję, dzisiaj już dostałam. Uff... Przyjęłam to z ogromną ulgą i radością. Od razu poprawił mi się humor i wróciła chęć do życia, której wczoraj już w ogóle mi zaczęło brakować.
Dziwna sprawa, strasznie dziwna. Nie jestem pewna co jest z tym grane, ale coraz bardziej czuję, że coś z moim okresem jest nie tak. Zawsze, przynajmniej tak mi się wydaje, miałam regularne miesiączki, co 21 dni. Przez pewien czas (kilka lat nawet) miałam aplikację na telefonie i tam zapisywałam sobie za każdym razem, kiedy ją dostawałam, ale skasowałam ją, bo zaczęłam mnie denerwować (nie pamiętam z jakiego powodu). Za to od kwietnia zeszłego roku, także dlatego, że odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, zaczęłam zapisywać sobie wszystko w telefonie, w notatniku: kiedy dostałam miesiączkę i kiedy mi się zakończyła. I wszystko było ok, wciąż miałam je regularne. Tak wynika z tych zapisków. Za to w grudniu zeszłego roku, coś nagle się popsuło. Tak jak pisałam, zazwyczaj dostawałam okresu co 21 dni, ale wtedy "spóźnił" mi się on o 4/5 dni. Mocno mnie to zestresowało, praktycznie trzęsłam się przez to ze strachu. W myślach już planowałam wyprowadzkę z domu (albo to, że rodzice mnie wyrzucą) i to, co powiem mojemu chłopakowi. Bałam się, straciłam apetyt i popadłam w apatię. Siedziałam w pokoju i jeśli bym mogła, to bym z niego nie wychodziła. Mówiłam sobie, że pewnie muszę zrobić test, ale za bardzo się bałam. W końcu dostałam okres, wyglądał normalnie, dlatego odrzuciłam pomysł o teście i pomyślałam, że co ma być to będzie, zobaczymy co stanie się za miesiąc. W styczniu natomiast dostałam okres 3 dni później niż zwykle, w lutym były to już tylko 2 dni (więc nawet można nie brać tego pod uwagę i nie liczyć jako "spóźnienie").
Za to teraz, w marcu są to znowu 4 dni. Nie rozumiem czemu tak się dzieje, kiedy przez całe życie moje miesiączki były regularne. Wydawało mi się, że coś takiego może dziać się tylko u nastolatek. I może rzeczywiście tak jest. Przypuszczam, że powinnam pójść z tym do ginekologa i się zbadać, ale nie chcę, boję się. Musiałabym też znaleźć nowego ginekologa, bo do tej babki, do której chodziłam wcześniej, już na pewno nie wrócę po tym, jak mnie potraktowała. Po tym, jak nie dało się z nią skontaktować, a kiedy wysłałam jej grzecznego maila (choć byłam nieco zdesperowana), to mnie w nim, mówiąc brzydko, zjebała i w dodatku okłamała. Nie mogę już zaufać tej babie, nigdy w życiu.
Zastanawiam się co to może być? Skąd to rozregulowanie? Hormony? Coś gorszego? Torbiele? Cysty? Infekcje? Ciąża raczej nie, bo już by chyba było coś widać od grudnia, miałabym jakieś inne objawy. Ech...
Jest sobota, więc posprzątałam w domu. Kiedy szykowałam się na przyjazd mojego chłopaka, to jest: malowałam się i zaczęłam czesać włosy, przyjechał mój brat. Miał coś załatwić u naszego brata ciotecznego, który mieszka obok, ale wpadł też na chwilę do domu. Poprosił mnie, żebym zrobiła mu masaż, na co się zgodziłam, bo czemu by i nie? Podczas tego masażu powiedział mi o chwycie, którego od razu wypróbowałam i wydaje mi się całkiem fajny, dołączę go do swojej listy.
Zapytałam go o urodziny jego synka, a mojego chrześniaka, ale choć wypadają w przyszłym tygodniu, planują zorganizować je dopiero za dwa tygodnie. Jest mi to baaardzo na rękę. Poza tym, ostatnio wymyśliłam, że kupię chrześniakowi na roczek konia na biegunach. Zapytałam czy na pewno nie mają już takiego, żeby się upewnić, ale nie mają. Brat powiedział, że mogę go kupić, tylko żeby nie wydawał głośnych dźwięków ani nie miał melodyjek, bo ma dosyć takich zabawek. W porządku, będę szukała takiego, który nie gra.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę podczas tego masażu. W sumie zajął mi on sporo, bo około 45 minut. Później brat już poszedł, a ja szybko pomalowałam paznokcie.
Wieczorem przyjechał mój chłopak i obejrzeliśmy odcinek Riverdale. A teraz już jest późno, pora się myć i spać. Na pewno poczytam jeszcze przed snem, ostatnio mam na to ochotę.
Ten dzień był znacznie lepszy od wczorajszego :)
Komentarze
Prześlij komentarz