07.06.2021 - Dzień 103

Dziwnie tak... po długim weekendzie

Wstałam rano i było ok, choć najgorsze było samo podniesienie się z łóżka. Kiedy już to zrobiłam, poszło z górki. Spróbowałam dzisiaj zrobić sobie delikatny makijaż bez kreski eyelineram, ale jakoś tak czuję się nieswojo. Jednak chyba wolę z kreską, więc jutro już wracam do tego. 

Bus się spóźnił. Stałam na przystanku i jeszcze zanim się zorientowałam, podświadomie czułam niepokój, że coś jest nie tak. No i miałam rację, bo spóźnił się chyba z 15 minut. Kiedy zapytałam kierowcę dlaczego jest tak późno, powiedział mi, że nie mógł odpalić. Mam nadzieję, że jutro już nie  będzie takich problemów.

W pracy było dzisiaj dużo do zrobienia. Kiedy zajęłam się kompletowaniem dokumentów do rozliczenia, okazało się, że jest w nich straszny burdel i że połowy brakuje. Musiałam szukać ich na mailu, wysyłać mail do klientki z przypomnieniem, żeby doniosła je, itd. Poza tym dzwoniłam też do dwóch osób z przypomnieniem o uzupełnienie ankiet. Oprócz tego miałam obowiązki związane ze szkoleniem. Z tego wszystkiego w końcu nie wysłałam rano smsów z przypomnieniem o szkoleniu i nie wygenerowałam certyfikatów. 

Próbowałam dodzwonić się do ośrodka, żeby umówić się na pobranie krwi, ale nie udało mi się. 

Szefowa każe mi dzwonić do uczestników szkolenia przed rozpoczęciem, z przypomnieniem. Każe też dzwonić i pytać o to, czy otrzymali materiały. Myślę, że za dużo tego. Mnie by to wkurzało i to poważnie. No ale dobra, skoro tak chce, to tak zrobię. Zobaczymy, czy będą zadowoleni.

Poza tym, chciałam o coś zapytać szefową, ale źle mnie zrozumiała i pomyślała, że chcę z nią porozmawiać tak bardziej prywatnie. Wzięła mnie na bok, to jest, na korytarz. Zrobiło mi się głupio i niezręcznie, więc zapytałam ją o pieniądze, jakie mi obiecała za kilka pierwszych dni. Myślę, że w porządku, że o to zapytałam. No i mam nadzieję, że nie będzie trzeba jej o tym więcej przypominać. 

Jakoś na godzinę przed końcem zaczęła mnie boleć głowa i to czułam, że tak poważnie. Wzięłam tabletkę, bo bałam się, że nie przetrwam. Myślę, że to od gorąca albo od stresu. Albo od jednego i drugiego. 

Szkolenie trwało do 16:00, więc nie mogłam wyjść wcześniej. Ale wyszłam za to tuż po. Poszłam na przystanek, ale tam musiałam poczekać trochę na autobus. Kiedy w końcu nadjechał wsiadłam, ale chyba później wysiadłam o przystanek za wcześnie. W sumie to nawet nie wiem, na szczęście też nie było daleko, więc spokojnie sobie przeszłam. 

Prawdę mówiąc, nie do końca miałam ochotę na zakupy. Bardziej myślałam o jedzeniu i nie mogłam się skupić na chodzeniu po sklepach, także poszłam do maka i kupiłam sobie 2forU: hamburgera, średnie frytki i średniego sprita. Pochłonęłam wszystko bardzo szybko, nawet tym razem użyłam ketchupu do frytek. Ale tak strasznie chciało mi się zjeść coś takiego. 

Później ruszyłam dalej, ale wciąż nie miałam wielkiej weny. Dlatego szybko kupiłam to, czego najbardziej potrzebowałam. Kiedy już miałam wyjść z galerii, kupiłam sobie tam gdzie zawsze (i czego nazwy jak zawsze nie pamiętam) jeszcze lody - jedną gałkę miętowo-czekoladową w moim ulubionym wafelku. Bardzo przyjemnie było je jeść sobie w drodze na dworzec. Baaardzo mi ją umiliły tak, że nie myślałam o tym, że mi gorąco lub że jestem już zmęczona. 

Na dworcu znów czekałam na busa. Ale tym razem się nie spóźnił. 

Wróciłam do domu i wręczyłam mamie prezent na urodziny: 2 wisiorki, jeden w kolorze srebrnym, drugi złotym. Plus czekoladę - dużą milkę. Mama powiedziała, że bardzo jej się prezent podoba, także się cieszę. 

Zjadłam kawałek pizzy, jaki zostawili mi rodzice. Trochę poogląałam YT, trochę pogadałam z mamą i tatą. Trochę też popisałam z chłopakiem. A teraz myślę, że może spróbuję poczytać chwilę i zaraz już trzeba kłaść się spać. Wcześniej jeszcze oczywiście przygotuję wszystko. 

Btw. dzisiaj miałam małą obsesję na punkcie płyty Grimes "Miss Anthropocene". Naprawdę, bardzo dobrze mi się jej dzisiaj słuchało. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89