15.06.2021 - Dzień 111
Jest stabilnie
Dziś już wstałam normalnie. Poranek jak poranek, taki jak zwykle. Jedyna różnica, że dziś wyjątkowo miałam kilka minut zapasu i nie musiałam wybiegać z domu.
W busie jakaś babka zbulwersowała się, że jakaś dziewczyna nie przeprosiła jej, żeby przejść, tylko się przepchała i nazwała ja "krową". Milutko.
Na stażu było spokojnie. Jedynie podczas szkolenia trenerka miała małe problemy techniczne i musieliśmy zrobić nieplanowaną przerwę. Okazało się, że w jej mieście była jaką awaria prądu. Ale wszystko skończyło się dobrze.
Szefowa kupiła nam naprawdę dobre bułki z jagodami. Zjadłam jedną i bardzo mi smakowała. Oprócz tego powiedziała nam, że ma problemy z rozejściem mięśnia prostego brzucha i przepuklinę, co ją boli, Współczuję.
Dziś też zostałam dłużej, bo szkolenie kończyło się o godzinie 16:00 (przez te problemy techniczne) i nie mogłam wyjść wcześniej, bo musiałam je zakończyć. Poza tym nie będę narzekać, skoro wczoraj tak późno przyszłam. W każdym razie zdążyłam na busa, więc luzik.
Wysiadłam przystanek wcześniej i poszłam do biedronki. Zrobiła zakupy (oczywiście byłam głodna, więc kupiłam więcej niż zamierzałam) i szybko poszłam do domu. Przebrałam się i zabrałam za przygotowywanie obiadu. Już nie mogłam się doczekać, bo byłam naprawdę głodna. Poza kanapkami i bułką z jagodami, nie jadłam nic.
Zaczęłam przygotowywać obiad o 17:40 i skończyłam godzinę później. Nie było tak źle, nawet dałam radę na nowej kuchence indukcyjnej, choć woda z gotowania makaronu trochę mi wykipiała. Ale ogarnęłam sytuację.
Przygotowałam tagiatelle z kurczakiem, rukolą i pomidorkami cherry. Wyszło genialnie, bardzo smaczne, baaaardzo mi smakowało. Zjadłam cały wielki talerz i byłam pełna. Co nie powstrzymało mnie przed zjedzeniem jeszcze donuta z piankami, kilku żelków i paluszków. Ale tak mi było z tym dobrze...
Obejrzałam odcinek Absolute Boyfriend i jakiś filmik na YT.
Nie mam planów na dalszą część dnia. Już późno i wkrótce będę musiała przygotować rzeczy na jutro.
Komentarze
Prześlij komentarz