20.06.2021 - Dzień 116

Wychillowana niedziela

Wstaliśmy rano i już było gorąco. Nie zrezygnowaliśmy jednak z jajecznicy, która wyszła nam dziś pyszna. Mieliśmy tylko mały problem z cebulą, bo okazało się, że z tej, która była w kilogramowym worku, sporo jest popsuta i nie nadaje się do użytku. Poza tym pachniała okropnie. Bleee...

Zdecydowałam się dzisiaj wykąpać Sarę. Z racji tego, że był upał, mogła się spokojnie wysuszyć bez użycia suszarki, której nie znosi. W ogóle, Sara nigdy nie lubiła kąpieli, zawsze bardzo ją stresowała. Dawniej to nawet potrafiła wyskoczyć z wanny, tak tego się bała. tym razem jednak była spokojna, choć widać było, że jej się to nie podoba. Najpierw namoczyłam ją ciepłą wodą (dobrze, że mama nagrzała wodę, bo inaczej nie byłoby kąpieli), później wymasowałam futerko z szamponem dla psów, a na koniec dokładnie spłukałam. Po wszystkim zawinęłam ją w ręcznik, wyniosłam na dwór i tam wytarłam. Jej sierść w końcu znów jest piękna, miękka i zdrowo błyszczy.

Posiedziałam z chłopakiem w altance, w domu oglądaliśmy też Lupina, drugi sezon. Kiedy skończyliśmy, zabraliśmy się za robienie pizzy. Ugniotłam ciasto i pozostawiliśmy je do wyrośnięcia. Sami poszliśmy do góry, poleżeliśmy przy wiatraku i zajęliśmy się miłymi rzeczami.

Kiedy cisto wyrosło, poszliśmy robić pizzę. Pierwszy raz piekliśmy ją w nowym piekarniku, ale wyszła przepyszna. Choć była mała niespodzianka, kiedy włączyliśmy program dla pizzy, a tu wywaliło korki. 

Zjedliśmy pizzę pod altanką, napiliśmy się coli z lodem i posiedzieliśmy tam jeszcze. Mój chłopak nawet zasnął mi na kolanach, co było urocze. Gdy spał, zrobiłam mu parę zdjęć, na co się wkurzył, ale nie będę ich przecież nikomu pokazywać. 

Było już późno i mój chłopak musiał się zbierać do domu. Poszliśmy jeszcze na górę, potuliliśmy się, ale wkrótce musiał już jechać. Pożegnałam go jak zwykle, ale wcale nie chciałam, żeby jechał.

Tata wrócił już. Jechali długo, bo 8 godzin. To musiała być męcząca podróż. 

Ten dzień był naprawdę przyjemny i relaksujący. Było mi tak miło i dobrze... Mogłam się wreszcie odstresować. Choć nie robiliśmy nic szczególnego, to czuję, że odpoczęłam. Brakowało mi czegoś takiego. Poza tym świetnie mi się dzisiaj spędzało czas z chłopakiem. Oby więcej było takich spokojnych i szczęśliwych dni. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89