03.06.2021 - Dzień 99

Huśtawka emocjonalna w Boże Ciało 

Spaliśmy u mnie i tym razem było znacznie lepiej. Pewnie dlatego, że tym razem szybko usnęłam i się z tym nie męczyłam. 

Rano było miło, choć czułam spory niedosyt. Gdyby się zastanowić, to dawno już się tak nie czułam, bo w ostatnim czasie raczej nie miałam większej ochoty na nic.

Wstaliśmy w dobrych nastrojach. Na śniadanie zrobiliśmy kanapki z sałatą, szynką, jajkiem, papryką lub pomidorem (dla mnie oczywiście papryka, nie pomidor) i majonezem. Nie chciałam jeść jajecznicy, bo wciąż kuchnia jest w rozsypce i nie miałam ochoty męczyć się, a po drugie to nie niedziela. 

Zjedliśmy kanapki oglądając serial "Kto zabił Sarę?". Następnie mój chłopak otworzył jeszcze cheetosy, więc je też zjedliśmy. W pewnym momencie odważyłam się zapytać chłopaka, czy nie chciałby jeszcze kochać się ze mną. Zgodził się i było ok, ale tylko przez chwilę, bo zamiast powiedzieć mi coś miłego, zrobić nastrój czy coś takiego, to zaczął mnie pytać na którą mój tata jutro idzie do pracy. Byłam tym zdezorientowana, bo myślałam już zupełnie o czymś innym, więc odpowiadałam mu zdawkowo. On wtedy stwierdził, że mówię czy zachowuję się dziecinnie. No i wtedy się wkurzyłam. Nawet nie, nie wkurzyłam się. Wkurwiłam. To znacznie lepsze słowo. Powiedziałam mu, że już nie mam ochoty i się obraziłam. Ale byłam zła, więc rzuciłam w niego poduszką. On wstał i wyszedł, co rozzłościło mnie jeszcze bardziej. Poszłam za nim i wygarnęłam mu, że pewnie zaraz powie, tak jak to zawsze robi, że sobie jedzie, więc powiedziałam, by jechał, krzyżyk na drogę. 

Wyszłam z pokoju i zaniosłam naczynia na dół. Potem wróciłam i nie uspokoiłam się ani trochę, więc weszłam znowu do pokoju i zaczęłam mówić mu rzeczy, w stylu, że jest dla mnie wredny, że czemu się tak zachowuje, czemu mnie tak traktuje. Wygarnęłam też to, że ostatnio zrobił mi awanturę o to, że nie chciałam się z nim kochać, a teraz, kiedy chciałam, zachowuje się tak dziwnie. 

Wróciliśmy do pokoju i ostatecznie, można powiedzieć, że się pogodziliśmy. Ale wcale nie czułam się dobrze, wciąż nie byłam spokojna. Chciałam jeszcze porozmawiać. I wtedy znów się zdenerwowałam. Bo zadzwoniła jego siostra, nie do końca wiem o co chodziło, ale o jakiś przelew. Kiedy skończyli rozmawiać on nawet nie zwrócił na mnie uwagi, tylko chyba zaczął robić ten przelew. Nawet nie wytłumaczył mi o co chodzi, co się dzieje. Po prostu tak mnie zostawił.

Bardzo mnie to zdenerwowało, ale już nie robiłam awantury, tylko wyszłam, mówiąc, że sprawdzę, co się dzieje na dole. Chwilę pokręciłam się tam i wróciłam. Dalej coś tam robił. Wtedy powiedziałam, że idę pomagać w przygotowywaniu jedzenia na grilla i żeby przyszedł. 

W końcu przygotowaliśmy grilla, zaczęliśmy nawet rozmawiać. Później, kiedy już siedzieliśmy w altanie z rodzicami, na grillu smażyło się jedzenie (które swoją drogą było przepyszne), ja cały czas nie czułam się dobrze. Nie byłam już zła, ale jakaś taka zawiedziona, rozczarowana, zniechęcona. Dlatego też wypiłam dwa desperadosy, mając nadzieję, że mnie rozluźnią, albo przynajmniej zagłuszą uczucia. Ale nie pomogły. Trochę się upiłam, ale wpadłam w depresyjny nastrój. 

Zjedliśmy, posiedzieliśmy na świeżym powietrzu. Rodzice w końcu poszli do domu malować kuchnię. My zostaliśmy trochę dłużej, bo dopijałam moje piwo. Kiedy wstałam, poczułam procenty. Ale posprzątaliśmy ze stołu. Potem poszliśmy na górę. Kochaliśmy się. Wciąż miałam ochotę, ale było mi dziwnie. Niby dobrze, ale tak emocjonalnie nie do końca. Nie czułam czułości, tylko bardziej taki automatyzm. 

Po tym chwilę poleżeliśmy, ale nie miałam ochoty się tulić. Czułam się zraniona wcześniejszymi zdarzeniami. Chciało mi się płakać. 

W końcu mój chłopak musiał jechać. Zabrał swoje rzeczy i poszłam z nim na zewnątrz. Otworzyłam bramę. Ale nie mówiłam tego co zwykle. Nie tuliłam się, nie chciałam by mnie całował. Kiedy on mnie przytulił, pozwoliłam mu na to, pozwoliłam się pocałować. Ale nie odwzajemniałam tego szczególnie. 

Kiedy pojechał, wróciłam do domu. Wciąż nie czułam się najlepiej a alkohol prawdopodobnie spotęgował moje uczucia. Położyłam się i płakałam. Potem zasnęłam i spałam tak chyba do 23:00, kiedy to zadzwonił mój chłopak, pytając czemu mu nie odpisuję. Powiedziałam mu, że spałam. 

Poleżałam jeszcze trochę, bo nie chciało mi się wstawać. Ale wreszcie zebrałam się i poszłam się umyć. na szczęście było trochę ciepłej wody i mogłam umyć włosy, które śmierdziały dymem. Potem położyłam się i słuchałam muzyki. To mnie trochę uspokoiło i sprawiło, że w końcu poczułam się lepiej. Potem już poszłam spać i choć spałam już tego dnia dużo, nie miałam problemów z zaśnięciem. 

Jeśli chodzi o to, co się wydarzyło, zdaję sobie sprawę, że zareagowałam nieco przesadnie. Ale moje uczucia zostały zranione i to poważnie, bo już dawno nie było tak, żebym tak długo nie mogła się po czymś takim otrząsnąć. 

Zastanawiam się, czy zawsze tak będzie? Czy dam radę z nim żyć, jeśli wciąż będę czuła, że nie zależy mu na mnie tak jak mi na nim? Ostatnio rozmawialiśmy i mówił, że jestem dla niego najważniejsza, ale nie czuję się tak. Jego zachowanie tego nie potwierdza. Wręcz przeciwnie, czuję, że jestem na ostatnim miejscu. Kiedy ktoś inny, jego siostra czy mama o coś go proszą, robi to natychmiast. A moje prośby często olewa, odwleka, nie przejmuje się tym zupełnie. Mam wrażenie, że wszystko jest ważniejsze ode mnie: to, żeby skosić trawę, żeby pomalować ściany, żeby posprzątać. Że spędzanie ze mną czasu tak naprawdę nie jest dla niego ważne i zawsze znajdzie się coś lepszego do zrobienia. 

Odnoszę też wrażenie, choć może to głupie, że za dużo robi dla swojej siostry, że za bardzo się interesuje co się tam dzieje. W końcu nie mieszkają już razem, dlaczego wciąż on coś dla niej robi, sokoro ona ma męża. Czy to nie z nim powinna rozwiązywać swoje problemy? Mam wrażenie, że ona coś go o coś prosi, wciąż czegoś chce, a on bez słowa sprzeciwu robi co tylko mu każe.

Ech... czas pokaże co z tego będzie. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89