25.06.2021 - Dzień 121

Czuję się największą idiotką na świecie

Pomimo tego, że padało i w ogóle, nadal nie jest wcale zimno. Za to strasznie wilgotno i duszno. 

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Udało mi się trochę odkopać, ale i tak wciąż zostało jeszcze trochę. 

Szefowa każdą z nas z osobna wzięła na rozmowę. Zestresowałam się strasznie, bo bałam się, że będzie miała do mnie jakieś pretensje, że mnie o coś ochrzani. Ale nie. Ze mną rozmawiała bardzo krótko i po prostu dała mi kasę, tak jak na początku ustaliłyśmy. W sumie byłam zdziwiona, bo się tego nie spodziewałam. Zdziwiłam się też, bo nie sądziłam, że będzie pamiętać. Ale pochwaliła mnie i powiedziała, że jest ze mnie zadowolona, co mnie ucieszyło. 

Razem z A. i G. poszłam na obiad. Wzięłam sobie tylko trochę, bo wiedziałam, że mama w domu coś ugotuje. Mimo wszystko dobrze zrobiłam, bo w domu czekała na mnie pomidorowa, za którą nie przepadam. 

Zostałam najdłużej, bo było sporo rzeczy, które dzisiaj musiałam skończyć. I tak nie udało mi się ze wszystkim, ale już trudno. Przed wyjściem poszłam jeszcze do łazienki, bo mam okres i chciałam się ogarnąć. Gdy wyszłam, okazało się, że zostawiłam w środku biura kurtkę. Musiałam więc po nią wejść. To wszystko sprawiło, że spóźniłam się na busa i musiałam czekać ponad pół godziny na następnego. W dodatku miałam nie za dużo baterii w telefonie i musiałam ją oszczędzać. 

W pewnym momencie uświadomiłam coś sobie i ogarnęła mnie panika. Oblały mnie poty i zrozumiałam, że jestem po prostu w dupie. Idiotka ze mnie! Zapomniałam oddać szefowej listy obecności do podpisu, a w przyszłym tygodniu będzie na urlopie! Miałam ochotę płakać i nadal mam. Dlaczego takie rzeczy zawsze przydarzają się mnie? Dlaczego pamiętam o wszystkim, a o tym co dla mnie najważniejsze już nie? Jeju, co ja teraz zrobię? Tak strasznie się boję! Przez to wszystko nie jestem się w stanie cieszyć weekendem. Nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Wciąż tylko zastanawiam się co ja zrobię, co ja zrobię.... I nie mam pojęcia. Tak strasznie, bardzo się boję... Chciałabym cofnąć czas i dać jej tę listę do podpisu. Wciąż chce mi się płakać. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89