28.06.2021 - Dzień 124
Nie lubię poniedziałków...
Dzień zaczął się miło i niemiło jednocześnie. Fajnie, bo chłopak podwiózł mnie na staż. Nie fajnie, bo od rana było mi dziwnie w brzuszku. Nie bolało, ale czułam, że coś nie jest do końca w porządku. Dlatego też na stacji benzynowej chłopak kupił mi węgiel aktywowany. To było kochane z jego strony. Byłam mu bardzo wdzięczna.
Na stażu od rana było stresująco. Mój komputer, ten na którym pracuję, nie chciał się włączyć, możliwe, że się spalił, ale ja naprawdę nic nie zrobiłam. Szefowa wpadła na chwilę i podsunęłam jej moją listę obecności do podpisania, także oki. jeszcze tylko pieczątki. To akurat bardzo mnie ucieszyło.
Było spore zamieszanie bo dziś odbywały się dwa szkolenia jednocześnie. Przyszedł informatyk i zabrał komputer, ale nie powiedział co z nim będzie. Boję się, że faktycznie popsuł się na amen. No ale przez brak komputera, miałam spore problemy, żeby ogarnąć co mam robić. Tam miałam sporo ważnych plików. Poza tym w ogóle ciężko mi było ogarnąć co mam robić.
Ostatecznie jakoś przetrwałam, nie używałam węgla, ale cały dzień czułam się dziwnie. Udało mi się zdążyć na busa, bo nie ma tego, którym jeżdżę zwykle, jest tylko ten wcześniej, albo ten o 17. A to wszystko przez to, że zmienili rozkład na wakacje.
W domu zjadłam trochę, oglądałam yt, położyłam się. Wciąż czułam się dziwnie, dlatego zdrzemnęłam się. Później rozmawiałam jeszcze z chłopakiem przez telefon. W sumie obudził mnie, ale to nic.
Czułam się nieco gorzej, leżałam sobie, czytałam, i w końcu wypiłam smectę.
Wciąż czuje się nie najlepiej, ale trzeba iść spać. Nie wiem w co się ubrać i w ogóle nie wiem jak to będzie jutro.
Komentarze
Prześlij komentarz