16.06.2021 - Dzień 112
Małe zakupy, małe wspomnienia
Na stażu miałam dzisiaj dosyć luźny dzień, ze względu na to, że nie było szkolenia. Nie miałam też zbyt wiele innych obowiązków, więc w sumie nie było zbyt wiele do zrobienia.
Po południu przyjechał facet z drugiej firmy i przywiózł mi nowy komputer (nowy, w sensie, że dla mnie nowy) i laptopa dla A. Tak prawdę mówiąc nie byłam tym zbyt zachwycona, bo to komputer stacjonarny, no ale nie mogę narzekać. Jeśli nie będzie się ciął i będzie działał szybko to jakoś dam radę.
Sporo z A. i G. dzisiaj rozmawiałyśmy. Odbyłyśmy np. długą rozmowę o perfumach.
Później poszłam razem z A. i G. na obiad do bistro, do budynku obok. Można było tam wziąć sobie posiłek na wagę. Wybór był bardzo ograniczony, ale wzięłam sobie kawałek jakiegoś mięsa, 3 kawałki gotowanego brokułu i pół talerza sałatek. Nie powiem, byłam głodna, więc zjadłam wszystko. Ogólnie było smaczne, szczególnie mięso i brokuł.
Na koniec popsułam coś, bo chciałam spróbować naprawić coś w takim jednym programie. Okazało się, że spieprzyłam bardziej i trochę głupio mi będzie pisać jutro do tego faceta, żeby to naprawił. Ech... jeszcze liczę na to, że może samo się naprawi po tym, jak włączę jutro komputer.
Wyszłam wcześniej, bo nie było potrzeby. Poszłam do Hebe i kupiłam tam mój ulubiony tusz do rzęs, bo był w promocji, a także peeling enzymatyczny do twarzy. Przy kasie dopytałam się o promocję, bo można było dostać maseczkę za 1 grosz. Udało się i ją otrzymałam, co mnie bardzo ucieszyło, bo to maseczka w płachcie, a takie uwielbiam.
Następnie poszłam do Rossmana, bo w Hebe nie było wszystkiego, czego szukałam. Udało mi się tam dostać płyn micelarny i całe szczęście, bo już mi się kończy. Wzięłam też korektor do twarzy, bo był w promocyjnej cenie, a korektory także jakoś szybko mi się kończą. Rozglądałam się i tu, i tam, za kremem z filtrem do twarzy dla mojego chłopaka, ale nie było go nigdzie.
W drodze do chińczyka kupiłam sobie gałkę przepysznych lodów o smaku aperol z melonem. Były boskie, idealnie mój smak. Usiadłam na chwilę na ławce, żeby móc spokojnie je zjeść, a następnie ruszyłam dalej.
W sklepie krzątałam się długo, bo odkąd byłam tam ostatnio dużo się pozmieniało. Udało mi się kupić słuchawki, dokładnie te same, które już prawie mi się popsuły (ale uwielbiam je i przyzwyczaiłam się, więc jestem bardzo zadowolona). Szukałam też portfela, bo mój obecny mi się rozerwał i znalazłam jeden, który kupiłam, choć nie podoba mi się tak, jak bym chciała. Za to ma funkcje, których szukałam, więc chociaż tyle i przyjemny, jasnomorski kolor. Spacerując po sklepie zauważyłam koszulki po 10-12 zł, dlatego wybrałam kilka i przymierzyłam w przymierzalni. Ostatecznie kupiłam dwie. Kupiłam również brelok do kluczy - różowy, błyszczący jednorożec - bo mam już własny kluczyk do biura (tak myślę). Myślałam także o tym, żeby kupić jakiś plecak lub torbę gdybym chciała pojechać na weekend do chłopaka, ale nie widziałam ładnych plecaków, a co do torby nie byłam pewna.
Poszłam na busa i udało mi się zdążyć na tego, co chciałam. Zdziwiłam się, bo o tej godzinie nie jechało zbyt wielu ludzi.
W domu zjadłam makaron z wczoraj. W ogóle, ciągle coś jadłam. Pokazałam mamie moje zakupy, porozmawiałam z nią. Poszłyśmy też razem na ruiny mojego starego domu. Mama pokazała mi czerwoną sukienkę z mojego dzieciństwa, którą zostawiła, zabawki i książki oraz zeszyty moje oraz mojego brata. Patrząc na to wszystko było mi dziwnie. Naprawdę, nie wiem co mam czuć. Było mi smutno, byłam trochę zła, że zburzyli ten dom tak nagle, ale jednocześnie wiedziałam, że przecież nie był on już nikomu potrzebny, no i nie nadawał się do użytku. Ale te wszystkie rzeczy, przywodzą na myśl tyle wspomnień... Chyba boję się, że bez nich zapomnę. Chociaż przecież nie myślałam o nich od lat i nie były mi do niczego potrzebne. Jest to trudne...
Obejrzałam kolejny odcinek Absolute Boyfriend. Choć do końca daleko, to martwię się, bo ta drama nie może się dobrze skończyć, skoro facet jest robotem. Nie mogą być razem. A ja lubię takie seriale, gdzie wszystko się dobrze kończy. Ciekawe, co to będzie.
Nie spałam po południu, co jest sukcesem. Czuję, że coraz bardziej tracę siły i zaraz już będę musiała iść spać. Muszę jeszcze wszystko sobie przygotować. Jutro ma być upał i muszę przemyśleć to, w co się ubrać.
Mój chłopak miał zadzwonić, ale coś się nie odzywa. Ciekawe czy jeszcze zadzwoni? Nie wiem czy uda nam się dziś porozmawiać, kiedy chcę za chwilę już iść się myć.
Komentarze
Prześlij komentarz