17.06.2021 - Dzień 113
Służbowy telefon
Na stażu pierwsza część dnia była dosyć nudna, bo nie miałam za wiele do roboty. Napisałam do informatyka, a on ustawił mi poprawną godzinę, jeszcze dodatkowo naprawił program do certyfikatów. Później starłam się znaleźć coś do robienia, ale niewiele tego było.
Dlatego też moje myśli skupiały się na jedzeniu. Poza tym, od rana miałam katar, co mnie bardzo wkurzało. Jeszcze był on taki dziwny. Raz się pojawiał, raz znikał.
Po południu zaczęło się dziać Szefowa przywiozła dokumenty, zaświadczenia, przyszła też wiadomość, że trzeba poprawić rozliczenia, bo są błędy. No i się działo.
Poszłyśmy z A. i G. na obiad do budynku obok, tak jak wczoraj. Wybrałam sobie na wagę dwa pierogi ruskie, które były pyszne, poza tym trochę frytek i sałatkę. Spróbowałam też batata, był ok.
Dostałam też telefon służbowy, ale dziwnie mi z tym. Wolałabym, żeby dostała go G. bo jest tam dłużej, poza tym nie lubię nowych telefonów. Boję się, że go popsuję...
Udało mi się zdążyć na wcześniejszego busa. Wszyscy wyszli wcześniej, więc i ja tak zrobiłam.
Po przyjeździe do siebie, poszłam jeszcze do ośrodka zapytać gdzie i kiedy mogę odebrać wyniki. Miałam szczęście, bo pani tam po prostu mi je wydała. Idąc do domu przejrzałam je i o dziwo są w porządku. Byłam przekonana, że będą kiepskie, a tu taka niespodzianka. Prawdę mówiąc zrobiło mi się dziwnie, bo jeśli one są w porządku, to skąd moje złe samopoczucie?
Zahaczyłam też o bibliotekę, ale wygląda na to, że nadal jest zamknięta. Książki mam od stycznia, chciałabym je wreszcie oddać...
W domu już nie działo się wiele. Zjadłam coś tam, później najadłam się paluszków i słodyczy, czyli standard. Oglądałam YT. Następnie położyłam się spać. Ale nie wstałam na szczęście późno w nocy, tylko po 23:00, więc posprzątałam jeszcze torbę (potrzebuję nowej!) i zmieniłam portfel na nowy.
Komentarze
Prześlij komentarz