04.06.2021 - Dzień 100

100 wpis na blogu, 100 dzień pisania pamiętnika

No proszę, to już 100 post! Nie sądziłam, że uda mi się tego doczekać. Spodziewałam się raczej, że albo się znudzę, albo przestanie mi to sprawiać radość i się z tego wycofam. Czyli jak zwykle porzucę bloga po kliku wpisach. A tu już 100 dni odkąd zaczęłam pisać i wciąż to lubię, i wciąż to robię. Całkiem niezły wynik.

Obudziłam się w nienajgorszym nastroju, zważywszy na to, co się wczoraj wydarzyło. Dzisiaj czułam się już lepiej. Mam dzień wolny, więc to napawa optymizmem. W końcu mogę coś zrobić, na co w ostatnim czasie brakowało mi czasu. 

Po śniadaniu postanowiłam wreszcie uporządkować swoje kosmetyki, w których panował już istny bałagan. Udało mi się wyrzucić sporo niepotrzebnych rzeczy, pustych opakowań i przeterminowanych kosmetyków. Przejrzałam też leki i wyrzuciłam te po terminie ważności. Zajrzałam również do szafki w łazience i tam też zrobiłam mały przesiew. Przy okazji powycierała szafki, w których te kosmetyki się znajdowały, umyłam też kosmetyczki. Oczywiście, znalazło się parę rzeczy, których nie dałam rady wyrzucić, ale rezultat i tak jest całkiem niezły. 

Zastanawiałam się nad tym, czy nie przysiąść nad ubraniami, ale tutaj będzie znacznie trudniej. Spróbowałam z koszulkami i 2 już odłożyłam do wyrzucenia, ale straciłam motywację, bo zgłodniałam.

Zjadłam coś na obiad (parówki i kanapki - nic szczególnego), a potem tata wrócił z pracy. Malował kuchnię (już 2 raz), więc zapytałam czy nie potrzebuje pomocy. Tak też skończyło się na tym, że malowałam trudno dostępne miejsca, np. obok i za grzejnikiem, w rogu okna, pędzelkiem, a potem też przy oknie takim małym wałkiem. 

Pomalowaliśmy kuchnię i zaczyna wyglądać coraz lepiej. Kolor też mi się spodobał, bo ładnie pasuje do płytek na ścianie. Chociaż początkowo obstawałam przy ciemniejszym i w sumie dalej pasowałby mi, bo mam jakiś uraz do tych jasnych, sama nie wiem czemu. No ale ten też jest fajny. 

Po malowaniu wyszłam na chwilę na zewnątrz odetchnąć świeżym powietrzem po tych oparach farby. Potem umyłam kuwetę na farbę i pędzel. Przebrałam się i odkryłam, że dotknęłam się włosami o świeżo pomalowaną ścianę, albo farma mi gdzieś skapnęła. W każdym razie w pewnym miejscu we włosach miałam farbę i wygalało to zabawnie, jakbym miała je posiwiałe. Próbowałam to zmyć wodą. Zobaczymy później, czy się zmyje. 

Wciąż nie miałam ochoty na porządki w garderobie, dlatego pomyślałam, że obejrzę coś na YT. Ale laptop coś ostatnio mi powoli działa. Nie wiem jaka jest przyczyna. Myślałam nad tym i skończyło się na tym, że zaczęłam robić porządki w zakładkach w przeglądarce. 

Próbowałam uporządkować wisiorki i łańcuszki, ale nic nie wskórałam. Mam ich sporo, ale jakoś ciężko mi powiedzieć, które lubię. Ostatnio w ogóle rzadko chodzę w wisiorkach. Jedynie ostatnio na staż zdarzało mi się założyć. 

Zaczęłam oglądać dramę Absolute Boyfriend. Obejrzałam połowę odcinka i nie byłam zachwycona, bo było dosyć pesymistycznie i smutno, ale końcówka uratowała sytuację i może jeszcze mi się spodoba. Chciałabym, żeby dalej było weselej, bez dramatów... 

Zadzwonił mój chłopak powiedzieć, że jutro o 8:00 ma przyjechać do nas facet od mebli i już je przywieźć. Ma przyjechać z synem, który pomoże mu je nosić i zawieszać. Ogólnie to popsuł mi humor tą rozmową. 

Chyba po prostu chciałabym, żeby się trochę postarał i pokazał, że naprawdę mu zależy...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89